ALEKSIEJ WITWICKI/FORUM
ALEKSIEJ WITWICKI/FORUM

KONFLIKTY / 10:50,

Bośnia w stanie hibernacji

Państwo, które wymyślono w 1995 r. w Dayton, żeby ugasić wojnę domową, jest sztuczne, organizacyjnie skomplikowane, niewydolne i rządzone przez elity, którym taki stan rzeczy odpowiada. Październikowe wybory to potwierdziły

- Czy podział Bośni na trzy części jest dobrym rozwiązaniem? Nie ośmieliłbym się nawet o tym myśleć. Prawdopodobnie mogłoby to prowadzić prosto do kolejnego zbrojnego konfliktu – prof. Dino Abazović, socjolog i politolog z Uniwersytetu w Sarajewie, dopala w swoim gabinecie papierosa i odwraca na moment wzrok w stronę okna.

Powyżej: głosowanie w Sarajewie, październik 2018 r.

Wydział Nauk Politycznych tutejszego uniwersytetu, gdzie rozmawiamy, to bezbarwny, wiekowy budynek. Całość ratuje może tylko widok z okna na góry otulające miasto. Wydział otacza kilka kamienic dobrze pamiętających oblężenie Sarajewa i wysoki socjalistyczny blok, na którym wywieszono wyborczy baner. W stolicy Bośni i Hercegowiny co trzecia kamienica, nawet blisko turystycznego centrum, wygląda dziś jak ruina: podziurawiona i bez okien, ze zwisającymi cegłami. Ale w ostatnich miesiącach wszystkie dziury udało się zalepić wyborczymi plakatami i banerami. 

ALEKSIEJ WITWICKI/FORUM
Sarajewo przed wyborami, październik 2018 r.
ALEKSIEJ WITWICKI/FORUM

– Plakaty są w bardzo dziwnych miejscach, w nieograniczonej ilości. Może dlatego, że miasto nie tak dawno zostało zniszczone. Nikt nie określił dla nich jeszcze konkretnej przestrzeni – komentuje Dino Hakalović, recepcjonista z hostelu w centrum Sarajewa.

Najbardziej skomplikowany kraj Europy

W 1995 roku świat płakał nad oblężonym Sarajewem, obozami w Omarskiej czy Trnopolje, ludobójstwem w Srebrenicy i nie wiedział co zrobić. 

Porozumienie pokojowe z Dayton miało być chwilowym rozwiązaniem, po którym żadna z trzech grup etnicznych, zamieszkujących Bośnię i Hercegowinę nie poczuje się skrzywdzona. Kraj podzielono pokręconą wewnętrzną granicą - z grubsza według linii narodowościowych - tworząc dwie główne jednostki administracyjne: Republikę Serbską, zamieszkaną głównie przez Serbów, i muzułmańsko-chorwacką Federację Bośni i Hercegowiny. 

Każdy naród dostał po jednym prezydencie w trzyosobowym, kolegialnym prezydium kraju (Boszniak, Serb, Chorwat – co osiem miesięcy rotacyjnie wymienia się przewodniczący) oraz proporcjonalną liczbę przedstawicieli w parlamencie Bośni i Hercegowiny. Ogólnokrajowa rada ministrów i premier też istnieją, ale pełnią funkcje głównie ceremonialne i symboliczne. Realna władza jest na niższym szczeblu. Dzierżą ją – na swoich terenach - Zgromadzenie Narodowe Republiki Serbskiej z prezydentem i Parlament Federacji BiH z premierem.

Skomplikowany obraz dopełnia podział jednej z dwóch części składowych, Federacji BiH, na 10 kantonów, na czele których stoją premierzy, rządy i zgromadzenia każdego z nich. W ten sposób w maleńkim, 3,5-milionowym, wieloetnicznym kraju, gdzie bezrobocie wynosi dziś ponad 20 proc., a odsetek niezatrudnionych młodych ludzi sięga 55 proc., powstał jeden z najbardziej skomplikowanych systemów politycznych w Europie. Władze na różnych szczeblach konkurują ze sobą, czyniąc go bezradnym i słabym.

AP/EAST NEWS

Milorad Dodik wszedł do trzyosobowego prezydium Bośni i Hercegowiny, czyli kraju, którego sens istnienia - w imieniu bośniackich Serbów - wielokrotnie podważał

AP/EAST NEWS

Nad kampanią wyborczą krążyły dwie zjawy: separatystycznego prorosyjskiego przywódcy bośniackich Serbów Milorada Dodika i chorwackiego nacjonalisty Dragana Čovicia. Odkąd zostali oficjalnymi kandydatami do kolegialnego prezydium kraju, pytania i lęki dotyczące wewnętrznego podziału maleńkiej Bośni na trzy części stały się bardziej realne niż zwykle. 

 Dodik, który od lat zapowiada autonomię Republiki Serbskiej, dwa razy pełnił funkcję jej premiera i dwukrotnie prezydenta. W staraniach o fotel prezydenta Bośni i Hercegowiny oficjalnie poparli go Władimir Putin i rosyjski minister spraw zagranicznych, Siergiej Ławrow. Oboje spotkali się z nim kilka dni przed głosowaniem.

Z kolei Čović od lat głosi, że bośniaccy Chorwaci, stanowiący w kraju 15 proc. społeczeństwa, są dyskryminowani. Chodzi głównie o prawo wyborcze – tzn. chorwackiego przedstawiciela trzyosobowego prezydium kraju wybierają wszyscy mieszkańcy federacji, czyli również, a nawet przede wszystkim, dominujący w niej Boszniacy. Stąd pomysł utworzenia trzeciej, chorwackiej jednostki administracyjnej - ze stolicą w Mostarze – gdzie bośniaccy Chorwaci byliby „we własnym domu”. 

 - Nie wiemy właściwie, czym byłaby trzecia jednostka: terytorialne, instytucjonalnie, strukturalnie. Popularną opinią jest myślenie, że to miejsce, gdzie Chorwaci byliby większością. Ale co z Chorwatami żyjącymi w centralnej Bośni? – komentuje prof. Abazović.

HIDAJET DELIC/AP/EAST NEWS
Dragan Cović mówił o separacji bośniackich Chorwatów i muzułmanów, którzy razem odseparowani zostali od bośniackich Serbów. Ale przegrał wybory, bo wystraszył muzułmanów
HIDAJET DELIC/AP/EAST NEWS

- Cała retoryka Čovicia, dotycząca niesprawiedliwego prawa wyborczego i potrzeby powołania trzeciej, chorwackiej jednostki administracyjnej, wynikała z żalu i strachu przed utratą władzy. Bał się przegranej z wieloetnicznym kandydatem Željko Komšiciem, na którego głosują nie tylko Chorwaci, ale też Boszniacy – komentuje sarajewski dziennikarz Darko Dizdarevic, Chorwat.

Straszna kampania

Kampania wyborcza przebiegała pod znakiem korupcji, mowy nienawiści, łamania prawa wyborczego i nadużywania publicznych funduszy - co raportowała jako „bezprecedensowe” międzynarodowa organizacja Transparency International. 

 - Bezpośrednie groźby i ataki, presja na wyborców i kupowanie głosów, które w przeszłości były subtelne, stały się [teraz] powszechną normą. Nie ma nawet prób ukrywania ich - powiedziała Reutersowi Ivana Korajlic, manager programu w Transparency International. Podkreśliła, że od wybuchu wojny w 1990 r. nie było jeszcze tak jawnie brudnej kampanii wyborczej.

Hasła, slogany i wypowiedzi polityków nawiązywały często do etnicznych i religijnych podziałów, a nawet zbrodni wojennych. 

 - Sama konstytucja jest napisana w taki sposób, że tylko partie etniczne mogą zdobyć władzę. Wystarczy spojrzeć na strukturę prezydentury: Chorwat, Boszniak, Serb. To znaczy, że musisz uznawać swoją przynależność do jednej z trzech grup etnicznych, innymi słowy: musisz być nacjonalistą, żeby ubiegać się o to stanowisko – komentuje Jasmin Hasanović, asystent na wydziale politologii Uniwersytetu w Sarajewie.

PASCAL GUYOT/AFP/EAST NEWS
Po zawarciu pokoju w Dayton bośniaccy uchodźcy wracają z dobytkiem do domu, Tuzla, grudzień 1995 r.
PASCAL GUYOT/AFP/EAST NEWS

7 października czekaliśmy więc w Sarajewie na wieczór wyborczy jak na mecz piłki nożnej. Z przedwyborczych sondaży, którym w Bośni i tak nikt nie wierzy, bo są albo kupowane przez partie polityczne, albo manipulowane przez polityków, ciężko było wyczytać faworytów. Nawet po zamknięciu lokali wyborczych pierwsze nieoficjalne wyniki przypominały teatr absurdu. Jedne media obwieszczały zwycięstwo jednych kandydatów, inne – ich rywali. 

Po północy, kiedy centralna komisja wyborcza ogłosiła pierwsze, cząstkowe wyniki, Sarajewianie, w większości Boszniacy (muzułmanie) szeptali lub w rozgorączkowanych dyskusjach powtarzali jedno nazwisko: Dodik. 

 - Jest człowiekiem, który zaprzeczył wielokrotnie wszystkiemu, co wiąże się z Bośnią i Hercegowiną, jej tożsamością czy państwowością – komentował dziennikarz Darko Dizdarevic. 

 Jednak to nie przeszkodziło, żeby teraz Dodik wszedł do trzyosobowego prezydium Bośni i Hercegowiny – zdobył 54 proc. głosów, pokonując mniej radykalnego Serba Mladena Ivanicia.

Chorwacki mandat w prezydium dostał Željko Komšić (54 proc.). Zgodnie z przewidywaniami udało mu się wygrać dzięki głosom Boszniaków, którzy przestraszyli się wizją secesji bośniackich Chorwatów z Federacji. A boszniackim członkiem prezydium będzie muzułmański nacjonalista Šefik Džaferović.

LI MUZI/XINHUA/EYEVINE

Rada Bezpieczeństwa ONZ w maju  tego roku rozmawiała o sytuacji na Bałkanach. Wysoki przedstawiciel dla Bośni i Hercegowiny Valentin Inzko ostrzegał przed niepogłębiającymi się podziałami w tym kraju.

LI MUZI/XINHUA/EYEVINE

Parlament Bośni i Hercegowiny wygląda jak torba różnokolorowych cukierków. 

 - W Bośni większość partii to rozmyte ruchy o niejasnych ideach, szukające poparcia. Nie możemy mówić o klasycznej lewicy, centrum czy prawej stronie. To raczej miszmasz różnych pomysłów politycznych – komentuje prof. Abazović.

Zapewne niewielu Amerykanów słyszało o Dayton, średniej wielkości miasteczku w stanie Ohio, ale w Bośni znają je wszyscy. I będzie tak zapewne przez pokolenia. Większość politycznych debat kończy się bowiem konkluzją, że przez pokój z Dayton i towarzyszącą mu konstytucję kraj stoi w miejscu. 

 - Konstytucja powstała po wojnie, na skutek istnienia konkretnych elit etnicznych. Współzależność władzy była widoczna już przed wojną: w pierwszych powszechnych wyborach w 1990 r. Wygrały wtedy dokładnie te same etnonacjonalistyczne ugrupowania, które rządzą dzisiaj. Winne są elity, które nie pozwalają na jakiekolwiek zmiany, czerpiąc z obecnego porządku dużo korzyści – uważa Hasanović.

- To był naprawdę dobry mechanizm, żeby zapobiec wojnie – podkreśla prof. Abazović. - Ale pewne zmiany są konieczne, głównie dlatego, że zgodnie z konstytucją ludzie są dyskryminowani na tle religijnym i etnicznym. Dla przykładu przez system wyborczy, który nie pozwala Serbom kandydować na stanowiska polityczne, jeśli mieszkają w Federacji.

AMEL EMRIC/AP/EAST NEWS
W 2005 r., na dziesięciolecie układu pokojowego z Dayton, młodzież z Bośni i Hercegowiny, żeby zdystansować się od polityki uprawianej w starym nacjonalistycznym stylu, napisała własną konstytucję kraju i wywiesiła ją centrum kultury w Sarajewie
AMEL EMRIC/AP/EAST NEWS

Jeśli październikowe głosowanie miało być sprawdzianem czy kraj będzie zmierzać w kierunku członkostwa w UE i NATO, odpowiedź zdaje się oczywista – Bośnia test oblała. 

Jednak pytanie o rozpad państwa, na dwie lub trzy części, wydaje się naiwne. Dlaczego? Żaden z polityków nie ma pomysłu, jak właściwie podzielona Bośnia miałaby wyglądać. Co więcej – konkretnego planu nigdy nie było.

Co najgorsze, elitom taki stan rzeczy zdaje się odpowiadać, bo nauczyły się wykorzystywać go, żeby trwać przy władzy. Idealnie pokazała to kampania i same wybory. 

Srećko Latal, bośniacki publicysta, komentuje dla BIRN: „Gdyby istniała instrukcja dla początkujących bośniackich polityków, coś w rodzaju „Bośniackiej polityki dla opornych” - byłaby krótka: Krok pierwszy: wybierz elektorat, który ostatecznie zagłosuje na ciebie. Krok drugi: zidentyfikuj zagadnienie, które uważasz za najważniejsze dla twojego wyborcy. Krok trzeci: zidentyfikuj wroga, prawdziwego lub wyimaginowanego, który stanowi największe zagrożenie dla wspomnianego, istotnego zagadnienia. Krok czwarty: dramatycznie poinformuj swój elektorat, że jego najważniejsze nadzieje i pragnienia są zagrożone, obiecaj je chronić. Powtarzaj krok czwarty podczas kampanii wyborczej trzy razy dziennie, po każdym posiłku”.  

Rząd się wyżywi

Latal zaznacza, że spójność, trafność ani logika nie są wymagane, a w razie jakichkolwiek problemów warto oskarżyć swoich bezpośrednich przeciwników politycznych o wszelkie możliwe przestępstwa i zbrodnie przeciwko ludzkości. Powyższa recepta na polityczny sukces działa w Bośni bezbłędnie.

Najlepszym przykładem jest prezydent Dodik. Przez ostatnie kilkanaście lat powtarzał hasła o separacji Republiki Serbskiej tak długo i często, jak bardzo potrzebował głosów oraz poparcia dla swojej partii. 

 - To zazwyczaj retoryka opierająca się na zasadzie „jeśli coś się nie wydarzy lub czegoś nie dostaniemy, to zażądamy niepodległości”. Taka narracja jest nastawiona raczej na zdobycie poparcia rodaków, nie prowadzi do jasnego scenariusza podziału – komentuje prof. Abazović. 

Teraz należy się spodziewać montypythonowskiego spektaklu jednego aktora, wystawianego w Sarajewie. Dodik już podczas kampanii wyborczej zapowiedział np. że nie zamierza otworzyć biura w stolicy Bośni. Będzie tylko przyjeżdżał na spotkania, co wydaje się absurdalnym posunięciem ze strony prezydenta kraju.

Co ciekawe, zaraz po wojnie, czyli w połowie lat 90., Dodik był ulubieńcem Zachodu, alternatywą dla serbskich nacjonalistów. Po jego wizycie w USA w 2007 roku amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright opisała go jako „oddech świeżego powietrza”. W tamtym czasie Republika Serbska zaczęła otrzymywać ogromną pomoc finansową zarówno od UE, jak i Stanów Zjednoczonych. Dodik szybko został najbogatszym i najbardziej znaczącym politykiem w Bośni. I równie prędko zmienił kierunek polityczny. 

 Nawet dziś, zagłębiając się odrobinę w polityczno-towarzyskie życie Sarajewa, można łatwo usłyszeć plotki, że Dodik ma sporo muzułmańskich przyjaciół i wcale nie wierzy w połowę nacjonalistyczno-separatystycznych przemówień, które wygłasza. Jego oczywistą i spójną ideologią wydają się za to władza i pieniądze. 

KONFLIKTY
Agnieszka Pikulicka-Wilczewska

Wielki płot ukraiński

Planowana wzdłuż całej granicy z Rosją bariera miała być symbolem zmiany, nowego początku, odwrócenia się Ukrainy na Zachód. Stała się ucieleśnieniem utraconych nadziei i porażki w walce ze starym skorumpowanym systemem
MACIEJ KONRAD
KONFLIKTY
Karolina Anna Kuta

Tylu ludzi nam przyjechało

Często w nocy jest tak zimno, że ludzie nie mogą spać. Palą ogniska. Gdy słońce wstaje, wtedy idą spać – opowiadają uchodźcy żyjący w ruinach akademika w Bośni, przez którą prowadzi nowy szlak do Europy
ANDREY KRASNOSCHEKOV/AFP/EAST NEWS
KONFLIKTY
Wiktor Cyrny

Ukraińscy rolnicy giną od strzałów

– Strzelali do nas, kiedy sialiśmy pszenicę. Zaminowano nasze pola. Plony spłonęły – mówi rolnik z ukraińskiej wsi Hnutowe. Z piętnastu gospodarzy zostało już tylko dwóch
HEDAYATULLAH AMID
KONFLIKTY
Holistic News    

Reportaże spisane krwią

- Kiedy wychodzimy z domu do pracy, nigdy nie wiemy, czy wrócimy żywi - przekonuje Hamid Haidary, dziennikarz z Afganistanu. To najniebezpieczniejszy kraj świata dla przedstawicieli tego zawodu
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %