ANDREW BIRAJ/REUTERS/FORUM
ANDREW BIRAJ/REUTERS/FORUM

PAŃSTWO / 09:22,

Kiedy policja zabija

Nie ma żadnych dowodów, że wyroki śmierci i doraźne egzekucje skutecznie odstraszają ludzi od narkotyków. Tym bardziej szokuje, że taką politykę prowadzi rząd kierowany przez kobietę

Jakość dźwięku jest kiepska, a odgłos strzałów – mocno przytłumiony. Wyraźna jest tylko agonia w głosie Ekramula Haque’a. 26 maja, w chwili kiedy rozmawiał przez telefon z rodziną, Haque, urzędnik z południowego Bangladeszu, został zastrzelony przez policję. Prawdopodobnie była to egzekucja – bez sądu i bez procesu.

Powyżej: 17-letnia prostytutka Hashi, która codziennie przyjmuje kilkunastu klientów, akurat ma przerwę, Tangail, Bangladesz, marzec 2012 r.

Władze Bangladeszu twierdzą, że Haque handlował narkotykami i zginął w trakcie wymiany ognia z policją. Tyle, że z nagrania zarejestrowanego przez jego żonę, która na żywo słuchała jak umiera jej mąż, wynika, że policjanci zwyczajnie go zamordowali, a później podrzucili na miejsce zbrodni narkotyki. Nagranie w wyjątkowo ponurym świetle stawia nową strategię miejscowych władz w wojnie z narkotykami.

Odkąd premier Szejk Hasina w maju b. r. wprowadziła nowe zasady, już 25 tys. osób bezprawnie wylądowało za kratkami, a co najmniej dwieście zginęło w rzekomych strzelaninach.

KEYSTONE/AP/EAST NEWS
Premier Szejk Hasina gościła na światowym forum ekonomicznym w Davos, styczeń 2017 r.
KEYSTONE/AP/EAST NEWS

Samo nasuwa się ponure skojarzenie z brutalną rozprawą prezydenta Rodrigo Dutertego, bezpardonowo wojującego z narkotykami na Filipinach. Tam też prawa człowieka są regularnie łamane, a od 2016 r. zaszlachtowano ponad 20 tys. osób. Jednak – o ile kampania Dutertego jest powszechnie potępiana - czystkami Hasiny przejmuje się mało kto. 

Wygląda na to, że właśnie milczenie świata rozzuchwaliło rząd Bangladeszu i sprawiło, że staje się coraz bardziej bezwzględny. Na początku października władze postanowiły jeszcze bardziej przykręcić śrubę, proponując taką zmianę prawa, żeby przestępstwa narkotykowe karane były śmiercią. 

Zgodnie z projektem, który czeka dziś na głosowanie w parlamencie, śmierć ma grozić nawet za posiadanie ponad pięciu gram yaby, czyli narkotyku opartego na metamfetaminie, który jest dziś solą w oku władz. 

 O ile sama kara śmierci za narkotyki to w Bangladeszu żadna nowość, do tej pory korzystano z niej sporadycznie. Za to teraz – jeśli parlament przyjmie rządowy projekt - może się to gwałtownie zmienić. Zaciekłość, z jaką władze wojują z narkotykami i rażąco mała ilość yaby, za którą grozi kara śmierci, oznacza, że nawet pomniejsi handlarze i ludzie, którzy tylko biorą, będą musieli liczyć się z egzekucją.

EZRA ACAYAN/EAST NEWS
Cienie policjantów na murze, przy którym leży zastrzelony przez nich handlarz narkotykami, Paranaque, Filipiny, czerwiec 2017 r.
EZRA ACAYAN/EAST NEWS

Rządy się mylą. Kara śmierci za narkotyki nigdy nie uderza w grube ryby - najbardziej zawsze cierpią biedni i najsłabsi. Właśnie tak będzie w Bangladeszu, gdzie niektórzy uchodźccy Rohingya uciekający przez okropnym prześladowaniem w sąsiedniej Mjanmie (Birmie), są w stanie utrzymać tylko z dilerki. 

 Co więcej, nie ma żadnych dowodów, że karanie śmiercią za branie narkotyków zmniejsza ich spożycie albo ogranicza przemyt. Chociaż w ciągu ostatniej dekady wykonano co najmniej 4 tys. egzekucji osób skazanych za narkotykowe przestępstwa, biuro ONZ ds. narkotyków i przestępczości przyznaje, że rynek narkotykowy kwitnie. Kara śmierci to więc niewiele więcej niż groteskowe przechwałki rządów, które uparcie ignorują fakty, byle zgrywać twardzieli w wojnie z narkotykami. 

 Jeśli Bangladesz faktycznie zmieni prawo, przesunie się na skrajny margines społeczności międzynarodowej, a do tego podkopie trend obowiązujący dziś na całym świecie – zmierzania w kierunku pełnej likwidacji kary śmierci. Według badań Harm Reduction International, z 33 państw, w których nadal obowiązuje kara śmierci za przestępstwa narkotykowe, zaledwie garstka – głównie Arabia Saudyjska i Chiny – rzeczywiście wykonuje egzekucje. Pozostałe już dawno zmieniły taktykę. 

Na przykład w Iranie, po reformach sądownictwa z końca ubiegłego roku, gwałtownie spadła liczba egzekucji za narkotyki, choć nie można tego powiedzieć o skazanych za inne przestępstwa. Z kolei rząd Malezji rozważa dziś pełną likwidację kary śmierci, co oznaczałoby złagodzenie kary dla 1267 osób czekających dziś na egzekucję, w tym - dziewięciuset skazanych za przestępstwa narkotykowe.

RAFIQUR RAHMAN/REUTERS/FORUM
Rikszarze wzajemnie aplikują sobie narkotyki przy pomocy strzykawki, Dhaka, Bangladesz, kwiecień 2007 r.
RAFIQUR RAHMAN/REUTERS/FORUM

Niestety nie tylko Bangladesz woli bardziej drastyczne metody. Prezydent Sri Lanki, Maithripala Sirisena, zapowiedział niedawno, że zniesie 42-letnie moratorium na wykonywanie wyroków śmierci i zacznie zabijać osoby skazane za narkotyki. Choć nie wiadomo, czy naprawdę to zrobi, takie pogróżki wpisują się w niepokojący trend wśród światowych populistów, dla których kara śmierci to lekarstwo na handel narkotykami. 

Nawet amerykański prezydent Donald Trump, w chaotycznej przemowie z początku roku, zasugerował, że jemu też pasuje taka polityka. 

 Unia Europejska wzywa dziś Sri Lankę i Bangladesz, żeby dobrze się zastanowiły nad swoją strategią. Tłumaczy, że „kara śmierci nie zniechęca do popełniania zbrodni, za to sprawia, że jakikolwiek błąd w osądzie staje się niemożliwy do naprawienia”. To mądre słowa, dlatego kraje na całym świecie – a już szczególnie kraje członkowskie UE - powinny robić co się da, żeby taki pogląd szerzyć. 

 Parlament Bangladeszu ma jeszcze szansę odrzucić zaostrzający prawo projekt i skierować kraj w stronę bardziej efektywnej walki z narkotykami. Wprowadzenie kary śmierci uderzy jedynie w i tak mocno naruszane prawa człowieka. Cały świat uznaje dziś, że egzekucje, nie wspominając już o tych bezprawnych, nie mają realnego wpływu na handel narkotykami. 

W Bangladeszu też muszą to zrozumieć.

© Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org

Autonomous Flight
PAŃSTWO
Holistic News    

Czy dron zatrzyma się na światłach?

Pod koniec XX w. koniec drugiej dekady kolejnego stulecia wydawał się odległą przyszłością z latającymi samochodami. Choć technicznie jest to możliwe, wciąż brakuje systemu zarządzania takim ruchem
The Canadian Press
PAŃSTWO
Karolina Anna Kuta

Marihuana coraz bardziej legalna

Dla światowego rynku marihuany mijający rok był pełen sukcesów – poprzez serię legalizacji, trawka być może toruje sobie drogę do finansowego i kulturalnego mainstreamu
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %