CAIA IMAGE/SCIENCE PHOTO LIBRARY
CAIA IMAGE/SCIENCE PHOTO LIBRARY

PAŃSTWO / 12:47,

Uważajcie! Wielki Brat patrzy

Jesteśmy non stop inwigilowani przez rządy i służby specjalne, ale prawie nikomu to nie przeszkadza. Przełomowy wyrok Trybunału Europejskiego w tej sprawie może nam otworzyć oczy

Anna Gromnicka: Prowadząc masową inwigilację, Wielka Brytania narusza prawo do prywatności swoich obywateli i ogranicza im wolność słowa – uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka. Skąd taki wyrok?

Stawką w tej grze jest nie tylko nasza wolność, ale też i demokracja

Wojciech Klicki, Fundacja Panoptykon: Żeby zrozumieć, skąd się wziął, trzeba cofnąć się do 2013 r., kiedy Edward Snowden ujawnił informacje na temat masowej inwigilacji prowadzonej przez amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) i brytyjskie Rządowe Centrum ds. Łączności (GCHQ). Zgodnie z tymi informacjami amerykańskie i brytyjskie służby mają podobny dostęp do rozmaitych danych wysyłanych przez internet. Przede wszystkich chodzi tu o tzw. metadane, czyli nie o np. treść maila, jaki wysyłamy, ale o sam fakt, że dwie osoby ze sobą korespondują albo do siebie dzwonią. Te informacje tylko z pozoru nie mają dużego znaczenia. Jednak okazuje się, że metadane mówią o człowieku znacznie więcej, niż dwa lub trzy wyrwane z kontekstu maile.

Metadane o nas są gdzieś gromadzone?

Tak. Informacje o tym, do jakiej stacji BTS loguje się pani telefon (czyli gdzie się pani znajduje) i do kogo pani dzwoniła w ciągu ostatnich miesięcy czy nawet lat pozwalają stworzyć szczegółowy profil właściciela telefonu: jakie ma zwyczaje, o której wychodzi do pracy, którędy jedzie. Na podstawie regularności i długości połączeń telefonicznych można też skonstruować całą siatkę społeczną, w której się poruszamy, łącznie ze wskazaniem, czy ktoś jest jedynie kontaktem zawodowym (raczej krótkie rozmowy w ciągu dnia), czy prywatnym (dłuższe rozmowy wieczorem). Zgodnie z badaniami prowadzonymi przez MIT na podstawie metadanych można nie tylko stworzyć kompleksowy profil każdej osoby, ale także – z dużą dozą prawdopodobieństwa – przewidzieć jej przyszłe zachowania. Taka jest więc stawka, o tego typu danych mówimy.

FANATIC STUDIO / SCIENCE PHOTO LIBRARY
FANATIC STUDIO / SCIENCE PHOTO LIBRARY

Co ujawnił Edward Snowden?

Snowden ujawnił, że amerykańskie i brytyjskie służby mają nieograniczony dostęp do metadanych. Dostęp ten dotyczy nie tylko obywateli amerykańskich czy brytyjskich, ale też pani czy mnie. Bo w dużym stopniu informacje o tym, jak korzystamy z internetu, wędrują do Stanów Zjednoczonych…

Bo tam mają siedziby firmy, z których usług korzystamy, jak Facebook czy Google.

Dokładnie. Po ujawnieniu tych informacji kilka brytyjskich organizacji pozarządowych złożyło skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, twierdząc, że takie masowe zbieranie danych narusza prawo do prywatności. I trybunał w swoim wyroku przyznał im rację - uznał, że sytuacja w której służby mają nieograniczony dostęp do metadanych jest pogwałceniem praw człowieka. Nie może być tak, by funkcjonariusz przychodząc rano do pracy miał dostęp do takich informacji o obywatelach, na jakie tylko ma ochotę.

Ciekawe jest to, że Trybunał nie oczekiwał, że skarżący udowodnią, że akurat ich dane były przeszukiwane. Skarżący nie mieli przecież informacji, że akurat ich billingi ktoś dokładnie oglądał lub śledził, którędy się przemieszczają. Z natury rzeczy nie sposób zdobyć dowód na to, że jest się w ten sposób inwigilowanym. Trybunał wziął pod uwagę dwie okoliczności: po pierwsze, że przepisy umożliwiają brytyjskim służbom na niekontrolowaną inwigilację, a po drugie – że skarżący, z racji na to, że są obrońcami praw człowieka i dziennikarzami są na nią szczególnie narażeni. To wystarczyło do stwierdzenia naruszenia Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka.

Czy to precedensowy wyrok?

To pierwsze takie orzeczenie dotyczące masowej inwigilacji ujawnionej przez Snowdena. Co ważne, na gruncie polskim, w naszej sytuacji prawnej i politycznej Trybunał mógłby przeprowadzić podobny tok rozumowania i także stwierdzić naruszenie Konwencji.

FREDERICK FLORIN/AFP/EAST NEWS
Edward Snowden, który mieszka w Rosji, gdzie schronił się przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, połączył się z Radą Europy w Strasbourgu i odpowiadał na pytania przez telebim, czerwiec, 2014 r.
FREDERICK FLORIN/AFP/EAST NEWS

Cały czas rozmawiamy o pierwszym wyroku – czyli o masowej inwigilacji, o sprawie Big Brother Watch przeciwko Wielkiej Brytanii. Czym różni się ta sprawa od skargi złożonej przez Bureau of Investigative Journalism, niezależnej organizacji non profit, zajmującej się dziennikarstwem śledczym? Jej zdaniem rząd Wielkiej Brytanii w sposób bezprawny przechwytywał i przetwarzał dane elektroniczne obywateli, w tym przedstawicieli mediów, co stanowiło poważne naruszenie nie tylko dla prawa do prywatności, ale także swobody wypowiedzi.

Obydwie skargi zostały połączone i Trybunał wydał jeden wyrok, w którym zaznaczył jednak, że sprawa skargi złożonej przez organizację dziennikarską ma jeden dodatkowy aspekt: naruszenie wolności słowa. Proszę zwrócić uwagę, że komunikacja dziennikarzy (podobnie jak np. adwokatów) podlega szczególnej ochronie. I to nie ze względu na jakieś specjalne uprzywilejowanie tych grup, ale szczególny interes społeczny, jaki stoi za zapewnieniem im ochrony. U dziennikarzy chodzi po prostu o tajemnicę źródeł dziennikarskich, bez której trudno wyobrazić sobie poważne dziennikarstwo śledcze. Z kolei tajemnica adwokacka i obrończa są fundamentalnym elementem prawa każdego z nas do sprawiedliwego procesu. Trybunał w swoim orzeczeniu skrytykował brytyjskie przepisy o masowej inwigilacji szczególnie za to, że umożliwiają służbom dostęp do danych telekomunikacyjnych w każdej sytuacji, a nie wyłącznie w sprawach poważnych przestępstw (jak tego wymagała unieważniona już tzw. dyrektywa retencyjna, a także Trybunał Sprawiedliwości UE).

Czym jest dyrektywa retencyjna?

W 2009 r. Unia Europejska przyjęła przepisy oparte na założeniu, że aby walczyć z poważnymi przestępstwami, a zwłaszcza z terroryzmem, należy nałożyć na operatorów telekomunikacyjnych obowiązek przechowywania (czyli retencji – stąd potoczna nazwa dyrektywy) naszych metadanych oraz udostępniania ich odpowiednim służbom. Biorąc pod uwagę, jak wiele mówią o nas metadane – takie uprawnienie dla służb było ogromnym naruszeniem prawa do prywatności. Jednak zwolennicy dyrektywy argumentowali, że chodzi wyłącznie o wyjątkowe sytuacje, walkę z najpoważniejszymi zbrodniami. Przyjęto więc dyrektywę, której celem było wsparcie organów ścigania w walce z terrorystami, zabójcami itd.

Wdrażając przepisy unijne wiele państw członkowskich niestety pominęło fragment mówiący o tym, że billingi i inne metadane mają być dostępne dla służb wyłącznie w sprawach poważnych przestępstw. W efekcie po dane dotyczące np. lokalizacji czy bilingi policja sięga nie tylko w przypadku groźnych przestępstw, ale także w sprawach bardziej błahych, takich jak kradzież roweru czy. nielegalna hodowla chartów (to w Polsce przestępstwo). Dlatego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej unieważnił dyrektywę retencyjną i sformułował kilka punktów granicznych, za którymi walka z przestępczością zmienia się w inwigilację.

DAVID VON BLOHN/FORUM
Na demonstracji przeciwko masowej inwigilacji złośliwie zamieniono słynne hasło byłego amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy z wyborów "Yes we can" (Tak, możemy) na "Yes we scan" (Tak, skanujemy), Frankfurt, Niemcy lipiec 2013 r.
DAVID VON BLOHN/FORUM

A jak ma się dyrektywa retencyjna do sprawy Big Brother Watch vs. Wielka Brytania?

Oba trybunały (Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Big Brother Watch, jak i Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie dyrektywy retencyjnej) wskazały, że muszą istnieć mechanizmy zabezpieczające obywateli przed nadużyciami ze strony służb, żeby nie było możliwości, że policjant sięgnie po bilingi swojej żony, bo podejrzewa ją o zdradę. Dzisiaj jest to możliwe, bo policja ma dostęp do takich danych zdalnie. Ja jako obywatel chciałbym mieć pewność, że do takich sytuacji nie dochodzi. Natomiast nie mam podstaw do takiej wiary, bo nie ma żadnych mechanizmów, które by takiego funkcjonariusza powstrzymywały przed takimi działaniami.

Co musiałoby się u nas, w Polsce, stać, żeby taki wyrok objął nas? Innymi słowy – jakie są realne konsekwencje tego wyroku w Polsce?

Stan wyjściowy w Wielkiej Brytanii i Polsce jest analogiczny. Tam masową inwigilację ujawnił Snowden, w Polsce od lat mamy problem z nieograniczonym dostępem służb do danych o obywatelach, ostatnie zmiany w prawie (ustawa „inwigilacyjna” i antyterrorystyczna) jeszcze go pogłębiły. Różnica polega wyłącznie na tym, że kilka organizacji z Wielkiej Brytanii zdążyło już doprowadzić do wydania wyroku przez Trybunał. Uważam, że jest tylko kwestią czasu, aż takie sprawy z Polski się pojawią w Trybunale. I niestety Trybunał także prawdopodobnie stwierdzi naruszenie praw człowieka.

Trybunał zauważył, że ustawodawstwo brytyjskie pozwalało na zasięgnięcie informacji od wywiadów państw obcych. Strasburscy sędziowie uznali jednak, że nie ma dowodów na to, aby służby nadużywały wprowadzony system i przekraczały uprawnienia w tym zakresie.

Temat współpracy między wywiadami różnych państw, w ujęciu wymiany danych na temat osób podejrzewanych o przestępstwa, jest dzisiaj trochę czarną skrzynką, bo poza enigmatyczną informacją o tym, że ta czy inna służba może współpracować ze swoimi zagranicznymi partnerami, niewiele więcej wiemy. Ale w kontekście zarzutów jakie sformułowano w sprawie Big Brother Watch, Trybunał uznał, że tutaj potrzebowałby jakichś dowodów na to, że dochodzi do nadużyć. Pomimo to nie mam wątpliwości, że czeka nas szeroka dyskusja w UE o tym, jakie są granice wymiany danych między służbami.

FANATIC STUDIO / SCIENCE PHOTO LIBRARY
FANATIC STUDIO / SCIENCE PHOTO LIBRARY

Dlaczego?

Proszę zauważyć, że w całej Unii Europejskiej – także w obszarze współpracy służb – opieramy się na zaufaniu. Sądy europejskie wykonują europejskie nakazy aresztowania z innych krajów, bo ufają, że zostały one wydane w sposób fachowy i bezstronny, po zapewnieniu stronie sporu sprawiedliwego procesu. Natomiast to zaufanie jest dziś coraz bardziej chwiejne. Niedawno irlandzki sąd zastanawiał się, czy wykonać europejski nakaz aresztowania z Polski, bo miał wątpliwości, czy polski sąd jest wolny od nacisków politycznych. Uważam, że taki sam problem, jeśli nie większy, pojawia się w kontekście współpracy służb. Proszę zwrócić uwagę na sprawę pani Ludmiły Kozłowskiej, Prezeski Fundacji Otwarty Dialog. Została ona uznana przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego uznana za osobę niebezpieczną nie tylko dla Polski, ale także dla Unii Europejskiej, wydalona z Polski i wpisana do rejestru osób, które nie mogą wjeżdżać do UE. Tymczasem okazuje się, że najpierw Niemcy, a ostatnio także Belgowie pozwolili jej na wjazd.

Co to oznacza?

Moim zdaniem oznacza to, że tamtejsze służby nie ufają naszym służbom. Oczywiście ja nie wiem, czy wydalenie p. Kozłowskiej było zasadne czy nie; nie wiem, czy jej obecność zagraża Polsce, natomiast widzę postępującą degradację zaufania, którym powinny cieszyć się nasze służby we współpracy ze służbami zagranicznymi.

Czy pan uważa, że polskie organizacje dziennikarskie powinny złożyć skargę do Trybunału o naruszenie swobody wypowiedzi i tajemnicy dziennikarskiej?

Przede wszystkim myślę, że należałoby się skupić nie na organizacjach, ale na poszczególnych ludziach. Czyli jeżeli ktoś jest dziennikarzem śledczym albo w swojej pracy dziennikarza zajmuje się newralgicznymi tematami lub krytykuje władzę, to jest narażony na szczególne zainteresowanie ze strony służb i może mieć podstawy do złożenia skargi do Strasburga.

Taki proces trwa długo, może zająć nawet kilka lat i często osoby, które składają taką skargę nie chcą o tym mówić do czasu ogłoszenia wyroku. Jestem przekonany, że takie sprawy już leżą na trybunalskich półkach i czekają na swoją kolejkę.

SCIENCE PHOTO LIBRARY
SCIENCE PHOTO LIBRARY

Czemu w Europie inwigiluje się ludzi mniej niż w Ameryce?

Między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską jest fundamentalna różnica w myśleniu o prywatności i o ochronie danych osobowych. Takie koncepcje, jak silna ochrona danych dzięki RODO są oparte na europejskich wartościach, nieobecnych w amerykańskiej kulturze prawnej. Jestem jednak głęboko przekonany co do słuszności europejskiego podejścia. Przemawia za tym wiele powodów. Myślę, że należy zacząć od takiego poziomu najbardziej indywidualnego – tak jak wspominałem o tym policjancie i jego rozwodzie – dziś naprawdę nie ma przeszkód do tego, by niektóre osoby „grzebały” w naszym życiu. Dochodzi do pogwałcenia prywatności konkretnej osoby i wywołuje dla niej realną krzywdę. Jest też drugi poziom – osób, których prywatność i komunikacja powinna być pod szczególną ochroną – i to w interesie każdego z nas. Wspominałem o adwokatach - naruszenie ich prywatności jest zagrożeniem dla podsądnych. No bo z jednej strony w procesie karnym mamy cały aparat państwa, z całą jego siłą, a z drugiej – tego oskarżonego i adwokata, z którym wspólnie ustala linię obrony. Brak gwarancji tajemnicy zawodowej i prywatności takich osób prowadzi do sytuacji, w której przed sądem nie wszyscy mają równe szanse. Ale jest jeszcze trzeci poziom: panoptykon.

To nazwa fundacji, w której Pan pracuje?

Tak – to przewrotne wykorzystanie teorii stworzonej przez Jeremy`ego Benthama i Michela Foucaulta. Pierwotnie to słowo oznaczało idealne więzienie zbudowane na planie okręgu, w którego środku jest wieża strażnicza. Więźniowie w swoich celach znajdujących się wokół wieży nigdy nie wiedzą, czy są obserwowani. Wiedzą tylko, że zawsze jest to możliwe. Zdaniem Foucaulta nasze społeczeństwo jest w coraz większym stopniu panoptykonem. Mamy poczucie, że jesteśmy cały czas obserwowani i dlatego modyfikujemy nasze zachowanie, bo nie wiemy, czy ktoś nie patrzy.

Może to dobrze? Może obserwowani zachowujemy się lepiej?

Uważam, że sytuacja, w której służby mogą czytać nasze maile, mogą swobodnie śledzić, gdzie się poruszamy, z kim jesteśmy to element tworzącego się wokół nas „panoptykonu”. Cały czas możemy być obserwowani i nie wiemy, co z tego wyniknie, dlatego często podświadomie modyfikujemy nasze zachowanie na takie, które będzie akceptowalne przez potencjalnego „nadzorcę”. Problem ma wymiar nie tylko indywidualny, ale także publiczny. Stawką w tej grze jest bowiem nie tylko nasza wolność, ale też i demokracja: służby mają swoich przełożonych, którzy zawsze są związani z konkretnym obozem politycznym. W przypadku niekontrolowanej inwigilacji nie mamy gwarancji, że informacje, do których mają dostęp służby, nie będą wykorzystywane w grze politycznej. Trudno mi się zgodzić z takim podejściem, że to są tylko służby, które mają dbać o nasze bezpieczeństwo. Oczywiście większość funkcjonariuszy ma poczucie misji i wykonują dobrą robotę, ale jednocześnie stawka jest zbyt duża – bo jest nią nasza wolność i demokracja – by powiedzieć „róbcie, co chcecie”.

EAST NEWS
Kadr z filmu "1984" nakręconego w 1956 r. na podstawie słynnej powieści George'a Orwella
EAST NEWS

Jakie są realne konsekwencje tego wyroku?

Odpowiedzialne państwo, które jest członkiem Rady Europy, której częścią jest Trybunał, ma obowiązek realizować jego wyroki. A więc, jeśli Trybunał stwierdził, że w tej sprawie problem polega na tym, że służby mają nieograniczony dostęp do danych, to państwo brytyjskie powinno ten dostęp w jakiś sposób ograniczyć. Niestety, nie zawsze jest tak, że wyroki Trybunału są realizowane, niemniej zawsze są one bardzo silnym argumentem dla obrońców praw człowieka za tym, żeby powiedzieć politykom: „zobaczcie, mamy do czynienia z poważnym problemem i trzeba coś z tym zrobić”.

Ale czy ta sprawa dotyka w ogóle zwykłych ludzi?

Popatrzmy na tego pana, który siedzi nieopodal na ławce i stuka w klawiaturę laptopa. Jakie mamy współcześnie zagrożenia związane z inwigilacją? Istnieją technologie, które pozwalają nam, siedzącym przy tym kawiarnianym stoliku, dowiedzieć się, co ten człowiek pisze. Są specjalne programy, które śledzą każdy ruch myszką i każde kliknięcie. Są programy do odczytu ruchu gałek ocznych, systemy inteligentnego monitoringu czy przeszukiwania sieci, które mają pomóc wyłowić z morza ludzi bądź bitów „coś” podejrzanego. Na celowniku służb może więc znaleźć się każdy z nas, jeśli tylko system uzna, że nasze zachowanie w niepokojący sposób odbiega od ustalonej normy. Rodzi to ryzyko niczym nieuzasadnionej stygmatyzacji i wykluczenia osób nietypowych, wyłamujących się z utartych schematów. Nowe technologie mogą być wyjątkowo skutecznym narzędziem do walki z przestępczością. Jednocześnie umożliwiają na niespotykaną dotąd skalę ingerencję w prywatność każdego z nas. Potrzebne jest wyznaczenie granicy, poza którą możemy powiedzieć: to poszło za daleko, tego nie możecie robić. Wierzę przy tym, że nawet w obliczu argumentu „to dla waszego bezpieczeństwa”, nie na wszystko powinniśmy się godzić. Gdzieś jest granica, za którą zaczyna się masowa inwigilacja. Boję się, że niepostrzeżenie się do niej zbliżamy. O ile już jej nie przekroczyliśmy.

ADAM JANKOWSKI/REPORTER
PAŃSTWO
Zaangażowana Obywatelka

Jak się robi politykę w Polsce

Ostatni miesiąc spędziłam na podpatrywaniu - od kulis - kampanii w stolicy. Jeżeli właśnie tak wygląda działalność polityczna w Polsce, to my, wyborcy, mamy przechlapane
SCIENCE PHOTO LIBRARY
PAŃSTWO
Łukasz Chmielewski

Zanim zasłodzimy się na śmierć

Cukier powinno się opodatkować tak jak alkohol czy papierosy. Dopóki służba zdrowia jest publiczna, czyli de facto wszyscy zrzucają się na leczenie osób otyłych, dopóty cukrowi nałogowcy muszą się z takim podatkiem pogodzić
K.M.CHAUDHRY/AP/EAST NEWS
PAŃSTWO
Holistic News    

Pakistanowi grozi przeludnienie

Teraz Pakistan jest szóstym najludniejszym krajem świata, ale wysoki przyrost naturalny powoduje, że populacja kraju rośnie szybko. Czy gospodarka kraju zdoła utrzymać wszystkich?
STR/EAST NEWS
PAŃSTWO
Andrew Sheng

Czy Azjaci umieją myśleć?

Ostatnie dekady przyniosły zwątpienie w zachodnie idee i wartości. Kryzys gospodarczy na własne życzenie, rosnące nierówności, Donald Trump. Może czas na refleksję i spojrzenie na Azję, która rozwija się w niesamowitym tempie? Może tam są jakieś ważne, uniwersalne idee?
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %