XIE HUANCHI XINHUA/EYEVINE/EAST NEWS
XIE HUANCHI XINHUA/EYEVINE/EAST NEWS

POLITYKA / 09:45,

Chiny wstają z kolan

Dynamiczny rozwój i mocarstwowe ambicje Chin są rodzajem narodowej terapii po "stuleciu poniżenia", które wciąż pozostaje raną na chińskiej duszy

Bainian Guochi, czyli stulecie poniżenia. Tak Chińczycy nazywają okres od połowy XIX wieku do zwycięstwa komunistów w 1949 roku, kiedy - po wiekach dominacji w Azji - stali się ofiarami kolonialnej ekspansji Europejczyków i Japończyków.

Na mocy “nierównych traktatów”, zawartych po pierwszej wojnie opiumowej (1839-1842), musieli zgodzić na tzw. koncesje, czyli osadnictwo handlowe europejskich mocarstw. Wielka Brytania zajęła Hongkong, a Portugalia – Makao. W Szanghaju wciąż istnieje dzielnica zwana Koncesją Francuską.

Potem przyszedł najazd Japończyków. Na początku drugiej wojny chińsko-japońskiej (1937-1945) wojska agresora w ciągu sześciu tygodni wymordowały około 300 tys. mieszkańców Nankinu, ówczesnej stolicy kraju. Masakra ta przeszła do historii jako gwałt nankiński.

AKG IMAGES/EAST NEWS
Listopad 1937. Żołnierze japońscy zajmują Szanghaj
AKG IMAGES/EAST NEWS

Wspomnienie "wieku poniżenia", wciąż bardzo żywe w chińskiej świadomości zbiorowej, w przemożny sposób wpływa zarówno na zwykłych obywateli, jak i na polityków. W Chinach myśli się w znacznie dłuższym horyzoncie czasowym niż w krajach zachodnich - zarówno naprzód, jak i wstecz.

Dlatego nadrzędnym celem odradzającego się mocarstwa stało się “zbudowanie silnego narodu, którego nikt nigdy więcej nie będzie w stanie upokorzyć”, piszą Orville Schell i John Delury w książce “Bogactwo i władza” (tytuł jest grą chińskich słów fu qiang, których lepszym tłumaczeniem byłyby “dobrobyt i siła”).

Zwalczyć dawne kompleksy

Odrodzeniu Chin towarzyszy inny, poniekąd komplementarny proces - słabnące przywództwo Zachodu, który niepodzielnie dominował na świecie przez ostatnie trzy stulecia. Chaotyczna prezydentura Donalda Trumpa sprawia, że pod znakiem zapytania staje autorytet Stanów Zjednoczonych.

- W Azji Południowo-Wschodniej mamy takie powiedzenie: kiedy Chiny są słabe, to się kurczą, a kiedy są mocne, stają się ekspansywne – mówi Damien Kingsbury, pisarz i wykładowca polityki międzynarodowej na Uniwersytecie Deakin w Australii. - Obecnie widzimy silne Chiny, które umacniają się, czasem subtelnie, czasem mniej subtelnie, w regionie Azji Południowo-Wschodniej. Ale także poza nią. Prezydent Xi Jinping chce, aby do 2050 roku jego kraj stał się najważniejszym aktorem na scenie międzynarodowej. I Chiny są na dobrej drodze, aby to osiągnąć.

TIM GRAHAM/EAST NEWS
Tak wygląda dzisiaj dzielnica Szanghaju nazywana Koncesją Francuską, powstała po katastrofalnych dla Chin XIX-wiecznych wojnach opiumowych
TIM GRAHAM/EAST NEWS

Fundamentem chińskiej potęgi jest rozwój ekonomiczny. Oficjalne statystyki mówią, że od 1989 roku gospodarka tego kraju rozwija się w tempie 9,63 proc. rocznie, co jest najszybszym, nieprzerwanym tempem wzrostu na świecie.

Coraz bardziej asertywną postawę Pekinu wobec Zachodu umożliwia niczym niezagrożona pozycja Xi jako prezydenta i przywódcy Partii Komunistycznej. Niektórzy komentatorzy i analitycy twierdzą nawet, że jest on najbardziej wpływowym liderem od czasów Mao Zedonga – Wielkiego Sternika.

Zamiast naśladować prezydenta Rosji, Władimira Putina, który manewrował kolejnymi kadencjami, wykorzystując po drodze Dmitrija Miedwiediewa w charakterze tymczasowego zastępcy, Xi doprowadził do tego, że w ubiegłym roku Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych zniosło przepisy ograniczające władzę prezydenta do dwóch pięcioletnich kadencji. A ponieważ na horyzoncie nie widać żadnego poważnego rywala, 64-letni przywódca konsekwentnie umacnia swoją pozycję, co w niektórych zachodnich mediach wywołuje spekulacje, że stał się prezydentem dożywotnim.

Śladami admirała Zhenga He

Ostatnio Chiny cieszyły się tak silną międzynarodową pozycją w XV wieku, kiedy ogromna flota, dowodzona przez islamskiego eunucha, admirała Zhenga He, przemierzała wody Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego, docierając nawet do Afryki. Teraz, pod przywództwem Xi, Chiny podążają śladami He, tyle że na jeszcze większą skalę.

Temu służy 30-letnia strategia ekspansji chińskiej infrastruktury i wpływów na kontynent euroazjatycki znana jako Inicjatywa Pasa i Szlaku (Belt and Road Initiative). Wzdłuż południowego wybrzeża Azji Chińczycy budują szereg portów, terminali oraz centrów logistycznych, których zadaniem jest konsolidacja ważnych szlaków morskich prowadzących do Afryki, na Bliski Wschód i do Europy.

W głębi lądu finansują ogromną sieć kolei, dróg i rurociągów, wiodących przez Azję Środkową i Bliski Wschód, otwierając w ten sposób Jedwabny szlak dla ładunków masowych.

EAST NEWS
Mapa świata, której autorstwo przypisywane jest admirałowi Zhengowi He (1371-1435), dowódcy gigantycznej chińskiej flotylli, która eksplorowała Ocean Indyjski, zanim dotarli tam Portugalczycy
EAST NEWS

Strategia ta uwzględnia również epatowanie siłą militarną: na Morzu Południowochińskim, wykorzystując sztuczne wyspy (tak zwaną Linię Dziewięciu Kresek), Pekin buduje bazy lotnicze i morskie, które mają uzasadnić jego prawo do bogatych w zasoby wód.

Niedawno w Dżibuti Chiny założyły pierwszą bazę zamorską, a ich wojska uczestniczą w misjach pokojowych w krajach afrykańskich, takich jak Somalia czy Sudan Południowy.

Chińska marynarka wojenna już wkrótce rywalizować będzie z amerykańską, które dziś niepodzielnie dominuje na morzach i oceanach. Do końca 2020 roku w składzie floty Ludowej Armii Wyzwoleńczej ma znaleźć się 350 okrętów - to niewiele mniej od 430, czyli obecnego stanu posiadania US Navy (z tym zastrzeżeniem, że Amerykanie mają 10 potężnych lotniskowców, z którymi żaden z chińskich okrętów nie może się równać).

XINHUA/EYEVINE/EAST NEWS
Prezydent Xi dokonuje inspekcji chińskich jednostek w chińskiej Mongolii, styczeń 2014 r.
XINHUA/EYEVINE/EAST NEWS

Tym razem nie będzie powtórki z 1525 roku, kiedy to - z niewyjaśnionych do końca przyczyn - zniszczono większą część floty admirała Zhenga He. A liczyła ona 3,5 tys. statków i pod względem wielkości i zaawansowania technologicznego wyprzedzała wszystko, co mieli Hiszpanie, Portugalczycy czy Anglicy. Po tej decyzji Chiny pogrążyły się w izolacji, podczas gdy europejskie mocarstwa kontynuowały globalną ekspansję.

Chińscy przywódcy odrobili tę lekcję historii i wyciągnęli wnioski.

- Zrealizowanie wielkiej odnowy narodu chińskiego wymaga nieprzerwanych wysiłków wielu pokoleń – mówi Xi. – Przez pięć tysięcy lat naród chiński tworzył wspaniałą kulturę. Teraz możemy stworzyć jeszcze większą cywilizację, cywilizację jutra.

Herbaciarki chcą na Księżyc

Narodowe odrodzenie widać na chińskiej wsi. Jej mieszkańcy również odczuwają skutki boomu gospodarczego i otwarcia na światową gospodarkę.

Na zamglonych wzgórzach i tarasach Longjing (Smoczej Studni), we wsi położonej tuż obok miasta Hangzhou (gospodarza szczytu krajów G20 w 2016 roku), skąd pochodzi najsłynniejsza i najdroższa zielona herbata, Zhu Ying entuzjastycznie opowiada o „nowych Chinach” i „socjalizmie z chińską twarzą” (to hasło promowane przez prezydenta Xi).

- Chiny znów są silne – mówi 24-letnia pracownica herbaciarni, stojąc przy szemrzącym strumieniu, który przecina jedną z licznych, niewielkich osad rozrzuconych wokół szczytu góry Jilong. - Ameryka już nie może patrzeć na nas z góry. Rozwijamy się. Nie mogą już nami pomiatać. Możemy nawet polecieć na Księżyc.

Kosmiczne wizjonerstwo herbaciarki nie jest bynajmniej fantazją - do 2020 roku Chiny zamierzają umieścić na orbicie okołoziemskiej własną stację kosmiczną; do 2028 roku planują wystrzelenie rakiety Długi Marsz 9, która w 2036 roku zabierze ludzi na Księżyc.

ICHPL IIMAGINECHINA/EAST NEWS
W laboratorium Yuegong-1 na uniwersytecie w Pekinie odtworzone są warunki panujące na Księżycu. Ochotnicy zostali tam zamknięci na cały rok - w ramach chińskich przygotowań do lotu na Księżyc
ICHPL IIMAGINECHINA/EAST NEWS

- Zachód zwykle postrzega świat przez pryzmat europocentryzmu, więc jest mu coraz trudniej zaadaptować się do zachodzących zmian – mówi Liang Junqian, komentator państwowej agencji informacyjnej Xinhua.

Wygrana Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2016 roku stała się kolejną okazją dla Chin, żeby zdobyć nowe przyczółki i wpływy.

- Xi nie może uwierzyć w swoje szczęście – mówi pewien szanghajski dyplomata, przedstawiciel wschodnioeuropejskiego państwa, który – z uwagi na newralgiczną treść komentarzy – pragnął zachować anonimowość. - Na arenie światowej Trump czuje się niekomfortowo, a intelektualnie i dyplomatycznie nie jest dla Xi żadnym partnerem. Chińczycy widzą też bałagan w prezydenckiej administracji, te wszystkie zwolnienia i rezygnacje. Tutaj coś takiego byłoby nie do pomyślenia.

KYODO/EAST NEWS
Nieprzewidywalny i chaotyczny Trump walkowerem oddaje Chinom rolę lidera w regionie Azji i Pacyfiku
KYODO/EAST NEWS

Dla wielu wschodzących gospodarek sukces Chin to potężne, nowe źródło inwestycji i pomocy – w tym pomocy militarnej. W ciągu najbliższych kilku lat, w ramach projektu Pasa i Szlaku, kraje afrykańskie oraz sąsiedzi Chin w Azji spodziewają się setek miliardów dolarów. To jedno przedsięwzięcie jest najlepszym dowodem, że Zachód nie jest już tak potężny, jak by się mogło wydawać.

Chińska ekspansja wywołuje skojarzenia ze „strefą wspólnego dobrobytu”, jaką cesarska Japonia chciała tworzyć w Azji Południowo-Wschodniej w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Chociaż narody regionu cierpiały pod jarzmem japońskiej okupacji, to klęski ponoszone przez mocarstwa kolonialne rodziły nadzieję: upadek mitu o niezwyciężonym Zachodzie dodał nowej energii ruchom wyzwoleńczym w całym regionie.

- Przez 150 lat Chiny zastanawiały się, czego muszą się nauczyć od reszty świata. Teraz role się odwróciły. Na Zachodzie zadają sobie pytanie, czego powinni się nauczyć od Chin – mówi Delury.

XINHUA/EYEVINE/EAST NEWS
Pływający chiński szpital, nazywany Arką Pokoju, wpływa do kenijskiej Mombasy, żeby leczyć jej mieszkańców. Październik 2010 r.
XINHUA/EYEVINE/EAST NEWS

Nagły wzrost znaczenia Chin zakłócił gospodarczy i militarny porządek świata, stanowiąc zagrożenie dla słabnącej dominacji Stanów Zjednoczonych.

- Teraz podstawowy problem polega na tym, czy, wraz ze zmianą okoliczności, napięcia na styku dwóch mocarstw nie przerodzą się w konflikt – mówi Kingsbury. 

Inne regionalne potęgi o globalnych ambicjach – przede wszystkim Indie i Japonia – chętnie sprzymierzą się ze Stanami Zjednoczonymi i w ten sposób nieco utemperują Chiny. Dlatego prezydent Xi, który chciałby stać się “nowym Wielkim Sternikiem”, ma jeszcze wiele raf do ominięcia, zanim jego ambicje się zrealizują.

AFP/EAST NEWS
POLITYKA
Michał Niepytalski

Czy demokracja przetrwa big data

Technologie informatyczne pozwalają politykom i specom od kampanii coraz lepiej manipulować wyborcami. Czy niedługo obudzimy się w nowym systemie, który z demokracją ma już niewiele wspólnego?
DIMITAR DILKOFF/AFP/EAST NEWS
POLITYKA
Piotr Chałubiński

Co Rosja ugra na mundialu

Mundial to dla Rosji czas, żeby pokazać się z dobrej strony. A dla świata - czas, żeby zapomnieć o rosyjskich gazach bojowych w centrum handlowym w Anglii i masowym dopingu w rosyjskim sporcie
MIKE FINN-KELCEY/REUTERS
POLITYKA
Paweł Pieniążek

Dwa Kurdystany, dwa marzenia

Jednemu wystarczyłyby niepodległość i ropa, drugi chce walczyć z kapitalizmem. Ale obydwa Kurdystany – iracki Baszur i syryjska Rożawa - jeszcze nie spełniły marzeń
FORUM
POLITYKA
Klaudia  Kocimska

Japonia odporna na populistów

Choć od dwóch dekad żyją w stagnacji gospodarczej, Japończycy nie dają się nabrać na obietnice populistów. System polityczny wydaje się na nich zdumiewająco odporny
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %