KONFLIKTY / 17:59,

Polska deportuje opozycjonistę?

Czeczeńskiemu youtuberowi i krytykowi władzy odmówiono azylu w Polsce. Jeśli trafi z powrotem do swojego kraju, czekają go tortury, a być może śmierć – twierdzą obrońcy praw człowieka. Amnesty International apeluje do polskiego rządu o wstrzymanie deportacji

Tumso Abdurakhmanov (na zdjęciu powyżej) został zmuszony do ucieczki z Czeczenii, gdzie był nękany i oskarżany o współpracę z terrorystami i przynależność do sekty, za co grozi tam kara śmierci. 

Czeczen od 2017 r. przebywa w Polsce. Nagłaśnia sytuację w Czeczenii za pomocą mediów społecznościowych - jego kanał na YouTube śledzi ponad 120 tys. osób.

Amnesty International twierdzi w apelu do polskiego ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, że jeśli Tumso Abdurakhmanov powróci do Rosji, będzie „poważnie narażony na tortury i inne nieludzkie lub poniżające traktowanie”.

20 grudnia ub.r. Abdurakhmanov został poinformowany przez polską Straż Graniczną, że administracyjnie rozpoczęto proces jego deportacji. 

Amnesty International twierdzi w apelu do polskiego ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, że jeśli Tumso Abdurakhmanov powróci do Rosji, będzie „poważnie narażony na tortury i inne nieludzkie lub poniżające traktowanie”. Wzywa do wstrzymania procesu jego deportacji oraz zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony Abdurakhmanovi „zgodnie z obowiązkami Polski wynikającymi z międzynarodowych traktatów o prawach człowieka”.

Polska zapewniła dodatkową ochronę żonie Abdurakhmanova i trojgu ich małych dzieci przyjmując, że w Czeczenii istnieje zagrożenie dla ich życia. Odrzuciła jednak wniosek o azyl dla mężczyzny, twierdząc, że stwarza on „potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa” ze względu na możliwe powiązania z organizacjami ekstremistycznymi. Powody pozostają tajne, co oznacza, że Abdurakhmanov nie wie, o co jest podejrzany. 

Polski Urząd do Spraw Cudzoziemców stwierdził, że Tumso nie jest radykałem, nie należał do żadnej organizacji zbrojnej, politycznej czy religijnej. Urząd doszedł jednak do wniosku, że Czeczen może wracać do kraju, bo prześladowania w Czeczeni mają „charakter punktowy”. 

Z uzasadnienia polskiego urzędu wynika, że za sprawą Kadyrowa, wybranego 97 proc. głosów na trzecią kadencję, Czeczenia jest teraz niemal bezpieczna – „podniosła się z ruin”.

Po dziesięcioleciu bezskutecznych walk o niepodległość, autonomiczna Republika Czeczeńska znajduje się obecnie pod ścisłym nadzorem wyznaczonego przez Rosję lidera. Ramzan Kadyrow jest systematycznie oskarżany przez międzynarodowe organizacje o bezprawne aresztowania, tortury i zabójstwa opozycjonistów i krytyków. 

- Przypadkowy turysta odwiedzający Grozny, zobaczy rozświetlone miasto, całkowicie odbudowane ze zniszczeń wojennych. Nowe budynki, drogi i sklepy robią wrażenie. Lokalne władze za pieniądze z Moskwy zdołały usunąć wszystkie ślady wojny. Więc na zewnątrz wygląda to imponująco, ale w ludziach jest po prostu strach. (…) Każde wyrażane głośno niezadowolenie z rzeczywistości jest potencjalnym powodem uwięzienia – mówiła Tatiana Łokszyna, dyrektor programowa Human Rights Watch w Moskwie w rozmowie z TOK.fm, w lutym ub.r. 

Zdaniem obrończyni praw człowieka, polskie władze nie udzielają azylu prześladowanym Czeczenom, bo przecież oficjalnie nie ma tam wojny. - Straszliwe kary spadają na krytyków prezydenta Kadyrowa. Mówimy o tym, że w Czeczenii publiczna, negatywna ocena tego, jak działa państwo, jest samobójstwem. (…) Zrozumiałe jest więc, że Czeczeni muszą uciekać do Europy, w tym do Polski. Chcą być bezpieczni – podkreślała Łokszyna. 

W sierpniu ub.r. inny czeczeński uchodźca, Azamat Bajdujew, został deportowany z Polski. Bajdujewa aresztowano dzień po deportacji w związku z podejrzeniem przynależności do nielegalnego ugrupowania zbrojnego. Obrońcy praw człowieka informowali, że został uprowadzony z własnego domu w nieznanym kierunku. 

Apel do polskich władz w sprawie wstrzymania deportacji Abdurakhmanova można podpisać tutaj

Źródła: AP, tok.fm, BBC, oko.press