FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

PRZYSZŁOŚĆ / 11:16,

Więcej wzrostu, mniej hipokryzji

Musimy zatrzymać wzrost gospodarczy, żeby ratować planetę? Nie słuchajcie takich bzdur. Przecież wzrost rozwiązuje - a nie stwarza - problemy środowiskowe. Najczyściej nie jest w krajach najbiedniejszych, tylko w najbogatszych

Prosto ze swoich wież z kości słoniowej, niemal 240 naukowców obwieściło właśnie, że wzrost gospodarczy szkodzi Europie i całej planecie. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy, razem z fanami „gospodarki bez wzrostu” organizowali kolejne konferencje w Mexico City, Malmö i w Brukseli.

Zatrzymajmy wzrost! - apel 238 naukowców

Przez ostatnie siedem dekad wzrost gospodarczy był głównym celem narodów Europy. Ale nasze kiedy nasze gospodarki rosną, rośnie również nasz negatywny wpływ na środowisko. Już teraz przekraczamy bezpieczne limity wykorzystania zasobów naszej planety. Dzisiaj rozwiązanie problemów narodów Europy nie wymaga dalszego wzrostu. Wymaga bardziej sprawiedliwego podział dochodów i bogactwa, które już wytworzyliśmy

(fragment listu otwartego 238 naukowców do Unii Europejskiej, jej instytucji i krajów członkowskich, opublikowanego na łamach Guardiana)

To nic innego, jak powrót do starych dobrych, choć od dawna mocno podważanych panikarskich metod walki o środowisko – kompletnie oderwanych od rzeczywistości i za nic mających miliardy ludzi. Entuzjaści tych metod upierają się, że musimy koniecznie zatrzymać wzrost gospodarczy, bo środowisko powoli przestaje wyrabiać, a nierówności społeczne rosną na potęgę. 

Tyle, że wzrost gospodarczy rozwiązuje, a nie stwarza najważniejsze problemy środowiskowe. Przecież najczyściej nie jest w krajach najbiedniejszych – przeciwnie, najczystsze są gospodarki bogatsze, i to dlatego, że je na to stać. Bo kiedy społeczeństwa się bogacą, a ludzie nie muszą martwić się o jedzenie czy sprawy higieny, mogą zacząć dbać o środowisko.

FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
Czy neutralny dla środowiska wzrost gospodarczy jest możliwy?
FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Największym związanym z zanieczyszczeniem środowiska zabójcą jest brudne powietrze w domach. Zabija biedaków, bo palą drewnem czy obornikiem, żeby się ogrzać i coś ugotować. Dopiero, kiedy społeczeństwo zaczyna się bogacić, ludzi stać na czystszą technologię. 

 Jeszcze w 1990 r. zanieczyszczenie powietrza wewnątrz budynków odpowiadało za 8 proc. światowych zgonów; w 2016 – już tylko za 4,7 proc. Oznacza to, że – mimo wzrostu populacji - co roku z powodu brudnego powietrza w domach umiera o 1,2 mln ludzi mniej. 

 Owszem, kiedy społeczeństwa zaczynają wychodzić z biedy, na początku smog gęstnieje. Jednak z czasem, kiedy wzrost gospodarczy, postęp technologiczny i świadomość środowiskowa zaczynają wpływać na politykę i prawo, zanieczyszczenie zaczyna się zmniejszać. Jak w Chinach, gdzie emisja dwutlenku siarki osiągnęła swój szczyt w 2006 r. i od tej pory już tylko spada. 

 Podobnie jest z lasami. Przez większą część historii, wszędzie tam, gdzie ludzie się osiedlali, dziesiątkowali drzewa. Dopiero lepsze technologie upraw i zmiana stosunku do środowiska sprawiły, że właśnie bogatsze kraje skuteczniej chronią lasy i częściej zalesiają. 

 Co więcej, wzrost gospodarczy daje dostęp do rzeczy, których pragnie albo potrzebuje większość mieszkańców naszej planety: zdrowia, wykształcenia, bezpieczeństwa i mobilności. W poszczególnych krajach czy regionach, satysfakcja z życia rośnie kiedy rosną zarobki. Przeprowadzone w Europie badanie, w którym pytano czy dobrobyt poprawia jakość życia, pokazało, że owszem, lepiej się żyje Europejczykom z bogatszych społeczeństw.

FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
Wzrost gospodarczy zmniejsza nierówności, a nie je pogłębia
FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Choć bojownicy o zastopowanie wzrostu twierdzą, że najbardziej martwią ich społeczne nierówności, jednocześnie rozmyślnie ignorują ogromną większość mieszkańców Ziemi. Owszem, w USA nierówności rosną: w 1913 r. 1 proc. najbogatszych Amerykanów zgarniał 18 proc. wszystkich dochodów, w 1976 r. – 10 proc., a w 2014 r. - aż 20 proc.

Jednak większość świata ma zupełnie inne doświadczenia. W tym Europa kontynentalna i Japonia, gdzie 1 proc. najbogatszych zarabia dziś o połowę mniej niż jeszcze 100 lat temu. Globalnie nierówności maleją, bo w krajach rozwijających się coraz więcej ludzi wychodzi z biedy. 

Zresztą dochód to nie jedyny wskaźnik nierówności, który wyraźnie leci w dół. W latach 1960-2000 nasz dobrobyt rósł w połowie dlatego, że żyjemy dłużej i jesteśmy zdrowsi. A w ciągu ostatniego półwiecza ogromna różnica w średniej długości życia między krajami najbogatszymi i najbiedniejszymi zmniejszyła się z 28 do 19 lat. 

Oznacza to, że nierówności w długości życia są dziś mniejsze niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich dwóch wieków. 

Międzynarodowy handel i wzrost gospodarczy zmieniają życie ludzi na całym świecie na niewyobrażalną do niedawna skalę. Jeszcze dwieście lat temu, ok. 94 proc. mieszkańców naszej planety żyło w biedzie. Tymczasem w 2015 r. Bank Światowy ogłosił, że - po raz pierwszy w historii - w skrajnym ubóstwie żyje mniej niż 10 proc. światowej populacji. A między rokiem 1990 i dniem dzisiejszym liczba ludzi skrajnie biednych spadła o ponad miliard.

FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
Healing the world (Uleczyć cały świat). Rycina z 1980 roku otwierała tzw. raport Brandta, który był efektem prac niezależnej, międzynarodowej komisji ekspertów ds zrównoważonego rozwoju
FANATIC STUDIO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Tymczasem współcześni maltuzjanie za nic nie chcą się podzielić tymi olbrzymimi korzyściami z resztą świata. Uważają, że globalne ocieplenie jest tak niebezpieczne, że usprawiedliwia nawet powstrzymanie wzrostu gospodarczego. 

To całkowicie wbrew stanowisku ONZ-owskiego zespołu ds. zmian klimatu (IPCC), według którego „w większości sektorów gospodarczych, wpływ zmian klimatycznych jest stosunkowo nieduży, szczególnie w porównaniu z innymi czynnikami” - jak choćby zmianami wielkości i wieku populacji, poziomu dochodów czy technologii. Według IPCC, zmiany klimatyczne kosztują dziś 0 proc. PKB, a do 2100 r. ich koszty wzrosną do 2-4 procent. Jasne, jest to pewien problem, jednak na pewno nie taki, który usprawiedliwiałby odbieranie ludziom szansy na wyjście z biedy. 

 Rozwiązanie problemu zmian klimatycznych – jak zresztą wielu innych wyzwań – przyniesie technologia. Musimy się postarać, żeby zielona energia stała się tańsza i bardziej wydajna, niż paliwa kopalniane. Tak, żebyśmy dalej mogli wyciągać z biedy miliony ludzi, nie emitując przy okazji dwutlenku węgla. 

Tymczasem, snując z klapkami na oczach swoje analizy, naukowcy wmawiają nam, że – aby odrobinę ograniczyć globalne ocieplenie - powinniśmy powstrzymać wzrost. Ten sam wzrost, który może podźwignąć z biedy setki milionów ludzi, zapobiec śmierci kolejnych milionów zabijanych przez brudne powietrze, a miliardom dać szansę na lepsze życie dzięki wydajniejszej opiece zdrowotnej, porządniejszym mieszkaniom, wyższym zarobkom i dostępowi do wykształcenia. 

 Jest coś głęboko niepokojącego w mędrcach wmawiających innym, że powinni zrezygnować z korzyści, którymi dzisiaj się cieszą. Bo tak naprawdę świat potrzebuje więcej wzrostu, za to znacznie mniej hipokryzji.

© Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org

THORSTEN KEMPE/EAST NEWS
PRZYSZŁOŚĆ
Jakub Janiszewski

Sztuczna inteligencja głupsza, niż myślisz

Nadzieje i obawy związane ze sztuczną inteligencją są ogromne. I zapewne grubo przesadzone. Być może najbardziej przyda się ona totalitarnym dyktaturom, które dzięki AI mogą być znacznie bardziej efektywne niż dotąd
FUSHION MEDIA GROUP/EAST NEWS
PRZYSZŁOŚĆ
Michał Rolecki

Sorry, ale lotu na Marsa nie będzie

Wyprawa na Czerwoną Planetę byłaby horrendalnie droga, niebezpieczna dla astronautów i pozbawiona większego sensu. Więcej - jeśli ktoś wam mówi, że ludzkość kiedykolwiek skolonizuje inne planety albo wyśle kogoś daleko w kosmos, to zmyśla albo kłamie
PRZYSZŁOŚĆ
Holistic News    

Holistic Podcast

W redakcji Holistic News dyskutują kosmosceptyk Michał Rolecki, który twierdzi, że żadnego lotu na Marsa nie będzie, oraz kosmoentuzjasta Michał Niepytalski. Żeby nie skoczyli sobie do gardeł pilnuje moderator Mariusz Zawadzki
VITALIY TIMKIV/SPUTNIK/EAST NEWS
PRZYSZŁOŚĆ
Holistic News    

WIDEO. Atakowani przez cząstki z kosmosu      

Czemu jesteśmy nieustannie bombardowani przez miliardy cząstek z kosmosu i jakimś cudem nam to nie szkodzi? Nowa instalacja CERN, czyli Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych, pomoże nam to zrozumieć
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %