Johnny Miller / mediadrumimages.
Johnny Miller / mediadrumimages.

REWOLUCJA / 07:00,

Miliardy kapitalistów uratują kapitalizm

Dotychczas potężni i bogaci potrafili wmówić niewolnikom, poddanym i uciskanym, że ich sytuacja to wynik ich lenistwa, wad lub grzechów. Ale w erze powszechnej informacji coraz trudniej wciskać kit ludziom z nizin

W tym miesiącu na dorocznej konferencji brytyjskiej Partii Pracy John McDonnell zaproponował nową umowę społeczną: pracownicy mieliby dostać 10 proc. udziałów w przedsiębiorstwach, w których są zatrudnieni. Było to przemówienie mocno polityczne; ekonomiści i eksperci reagowali sceptycznie.

Powyżej: z lotu ptaka łatwo dostrzec, gdzie zaczyna się dzielnica bogaczy w Dar es Salaam, największym mieście Tanzanii

Zupełnie niesłusznie. Nawet jeśli źle czy pochopnie wdrożony plan podziału kapitału mógłby wywołać poważne szkody, to nie wolno automatycznie odrzucać samej idei. I bardzo dobrze, że została przywołana przez znanego brytyjskiego polityka.

Wielu szanowanych i wpływowych ekonomistów - m.in. Martin Weitzman, Richard B. Freeman, Joseph E. Stiglitz, Debraj Ray i Kalle Moene - proponowało pewne warianty tej idei. Teraz, kiedy wiele rozwiniętych gospodarek znajduje się na zakręcie, bo nierówności osiągnęły niedopuszczalny poziom i wręcz zagrażają demokracji, przyszła pora na rozwinięcie koncepcji udziałów kapitałowych dla wszystkich.

Właśnie mija 10. rocznica upadku banku Lehman Brothers; może warto cofnąć się w czasie i opowiedzieć historię ostatniej dekady a nowo. 

Wielka recesja po 2008 r. dotknęła wszystkich warstw społecznych, w tym elit. Bardzo rzadko zdarza się, żeby liczba milionerów malała, ale tak właśnie było. Jednak nie martwcie się o elity; ostatecznie poradziły sobie bardzo dobrze. Jeden procent najbogatszych posiadał 42 proc. światowego bogactwa w 2008 r., dzisiaj - 50 proc. 

 Z której strony nie spojrzeć na dane ekonomiczne, najbogatsi mają się znakomicie, a przepaść między nimi i klasą średnią - nie mówiąc o biednych - pogłębia się. Tak bezprecedensowy poziom nierówności pomaga w wyjaśnieniu przyczyn niepokojów społecznych - od nieustających konfliktów na Bliskim Wschodzie po wzrost populizmu i ksenofobii na Zachodzie. 

 Ten wzrost nierówności wywołany został głównie przez postęp technologiczny - w robotyce i technologiach cyfrowych - a pogłębiony przez rosnące upodmiotowienie i uświadomienie biednych. Dotychczas w dziejach ludzkości potężni i bogaci potrafili wyperswadować niewolnikom, poddanym i uciskanym, że ich sytuacja jest naturalnym skutkiem ich lenistwa i wad albo nawet - co było już skrajnym testowaniem ludzkiej łatwowierności - grzechów popełnionych w poprzednich wcieleniach. Ale wraz z upowszechnieniem technologii informatycznych coraz trudniej mydlić oczy tudzież wciskać kit ludziom ze społecznych nizin.

STAN HONDA/EAST NEWS
Demonstranci z ruchu Occupy Wall Street, który domagał się sprawiedliwego podziału dóbr, nie mieli najlepszych relacji z nowojorską policją. Dolny Manhattan, Nowy Jork, maj 2012 r.
STAN HONDA/EAST NEWS

Dlatego potrzebne są nowe idee w ekonomii. Nie po raz pierwszy zresztą. Rewolucja przemysłowa była czasami określana jako młyny szatańskie (słowa poety Williama Blake'a), ale był to czas radykalnych, rewolucyjnych pomysłów w ekonomii - Adama Smitha, Johna Stuarta Milla, Davida Ricardo, Antoine'a Cournota i wielu innych. Pod ich wpływem rządy najważniejszych krajów wprowadziły reformy prawa pracy i zabezpieczenia socjalne. 

To właśnie wtedy wprowadzony został podatek dochodowy. Wcześniej aplikowano go jedynie sporadycznie, żeby zebrać fundusze na prowadzenie wojen. Ale w 1842 r. w Wielkiej Brytanii podatek dochodowy stał się nieodłączną, niezbywalną częścią systemu ekonomicznego. W tamtych czasach wielu go odrzucało, ostrzegając, że doprowadzi do załamania gospodarki. Na szczęście ich krzyki zostały zignorowane. 

 Postęp technologiczny sprawił, że w skali globalnej dochody wytwarzane z pracy relatywnie maleją, zaś rosną dochody z kapitału. A zatem jest racjonalne, żeby pracownicy dostali prawo do udziałów w profitach swoich przedsiębiorstw. Właśnie dlatego propozycja McDonnella zasługuje na poważne rozpatrzenie, o ile mamy pozostać czujni i reagować na zmiany zachodzące na rynku.

Udział w zyskach to znacznie lepszy pomysł niż powszechna nacjonalizacja. Jeśli bogactwo całego kraju jest wrzucone do jednego garnka, pokusa, żeby go ograbić, jest zbyt wielka. Tak było w przypadku Związku Radzieckiego, kiedy niewielka grupa szybko zawłaszczyła cały garnek. Okazało się, że najwyższa forma komunizmu to kapitalizm kolesiów. 

Znacznie lepszym podejściem byłoby rozwiązanie problemu przy użyciu skalpela, a nie topora. Przedsiębiorstwa powinny oddać pracownikom część udziałów w zyskach, dzięki czemu zdobyliby dodatkowy dochód.

Standardowy argument temu przeciwny - że ludzie zostają odarci z godności, jeśli dostają pieniądze bez pracy - jest ahistoryczny. Za czasów feudalizmu i niewolnictwa suwereni i plantatorzy obrastali w bogactwo dzięki pracy swoich poddanych i niewolników. I żaden z nich nigdy nie narzekał na „brak godności, jaką daje praca".

Psychologicznie ma znaczenie, czy dostaje się zasiłek, czy udział. Dlatego osobiście nie jestem przekonany do koncepcji dochodu podstawowego. Kapitał i prawo do udziału w zyskach - to zupełnie co innego. 

Pracownicy mają niezbywalne prawo mieć poczucie własności, szczególnie w świecie, w którym praca ma coraz mniejsze znaczenie niż kapitał.

© Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org

SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
REWOLUCJA
Michał Niepytalski

Niepowetowana strata czasu

Państwo notorycznie marnuje lub zabiera nasz czas. To niezapisany nigdzie podatek, z którego często nie zdajemy sobie sprawy. Czas już skończyć z tym powszechnym i bezkarnym okradaniem obywateli!
SCIENCE PHOTO LIBRARY
REWOLUCJA
Jan Piński

POLEMIKA. Ręce precz od kapitalizmu!

Obwinianie kapitalizmu o nierówności społeczne to klasyczne wrabianie niewinnego, bo kapitalizm ostatni raz widziany był w USA na początku XX w. A już na pewno rozwiązaniem problemu nie jest odbieranie kapitału bogatym
PAWEŁ KUCZYŃSKI
REWOLUCJA
Wiktor Cyrny

Szkoła uczy poddaństwa

Relacja podległości ucznia wobec nauczyciela, narzucanie schematów myślenia - to wszystko w nas zostaje na całe życie. Szkoła nastawiona jest na masową produkcję szarych obywateli, bezwolnych i łatwych do sterowania
YONAS TADESSE/AFP/EAST NEWS
REWOLUCJA
Michał Niepytalski

Koniec miesiąca miodowego w Etiopii?

Premier Abiy Ahmed jest postrzegany jako odnowiciel kraju niosący sztandary wolności i demokracji. Jak się mają do tego masowe aresztowania w stolicy?
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %