DR NEIL OVERY/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
DR NEIL OVERY/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

SPOŁECZEŃSTWO / 17:56,

Jak nie zacząłem nowego życia bez plastiku

Bez niego nie byłoby nowoczesnej medycyny, lotów w kosmos czy nawet rodzinnego pikniku. Jesteśmy od niego ciężko uzależnieni. Czy można przeżyć bez plastiku choćby tydzień? Sprawdziłem na własnej skórze

Historia plastiku rozpoczęła się od falstartu. Był rok 1862 r., w Stanach Zjednoczonych trwała wojna secesyjna, a Wielka Brytania była imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce. Na wystawie światowej w Londynie niejaki Alexander Parkes pokazał przedmioty codziennego użytku zrobione z nieznanego dotychczas sztucznego materiału – parkesiny, otrzymanej przez połączenie nitrocelulozy, kamfory i alkoholu. Za swój wynalazek otrzymał na wystawie brązowy medal. Parkesiny nie udało się jednak wprowadzić do powszechnego użytku ani spieniężyć. Materiał był stosunkowo drogi i niskiej jakości.

Powyżej: otwór w pojemniku na plastikowe odpady

Na drugą szansę plastik czekał do początków XX w., kiedy to Leo Baekeland stworzył bakelit – pierwsze syntetyczne tworzywo produkowane na skalę przemysłową. Nie przewodziło ciepła i prądu, stało się więc dobrym materiałem izolacyjnym w urządzeniach elektrycznych, idealnie wpisując się w drugą rewolucję przemysłową. Wynalazca nie wiedział jak dalekosiężny wpływ będzie miał na przyszłość kuli ziemskiej.

Plastik jest bowiem praktycznie niezniszczalnym materiałem – to jego największa zaleta i zarazem największe przekleństwo.

Poniedziałek. Rachunek sumienia

Przez cały poprzedni tydzień gromadziłem moje plastikowe odpady. Zajmują już niemal całą powierzchnię biurka. Nie ma nawet gdzie postawić kubka z herbatą; wciskam go między zużyte kapsułki po kawie i foliówki. Książki wyemigrowały na łóżko, a lampka na podłogę. Przewracające się ciągle butelki potęgują wrażenie chaosu.

Tonę w plastiku jak Neapol podczas strajku śmieciarzy.

Zawalone biurko stało się smutną metaforą świata, ale też zmusza do autorefleksji. Zawsze myślałem, że jestem w miarę ekologiczny. Wystarczył tydzień, aby dobre samopoczucie dyskretnie się ulotniło.

PIOTR CHAŁUBIŃSKI

Biurko autora utonęło w plastiku jak Neapol podczas strajku śmieciarzy

PIOTR CHAŁUBIŃSKI

Przez siedem dni zebrałem m.in. 13 małych półlitrowych butelek po wodzie mineralnej, opakowanie po szamponie, kilka pudełek po białym serze, mnóstwo kapsułek po kawie i jeszcze więcej foliówek, które hurtowo kupowałem w każdym sklepie.

Łącznie zgromadziłem pół dużego worka na śmieci (który nota bene też jest plastikowy).

Ekologiczny rachunek sumienia nie wypadł korzystnie. Przyszedł czas na pokutę. Postanowiłem zacząć nowe życie. Bez plastiku. Przynajmniej przez tydzień.

Wtorek. Punkt zwrotny

„Ponad 100 plastikowych kubeczków, 4 butelki, 25 torebek foliowych, para klapków, nylonowy worek i ponad 1000 fragmentów plastikowych sznurków. W sumie prawie 6 kg plastikowych śmieci znaleziono w brzuchu kaszalota, którego morze wyrzuciło na wybrzeżu Indonezji” – ten news niedawno przewinął się przez światowe serwisy. Zdjęcie rozprutego podbrzusza wieloryba robi wrażenie.

Na powierzchni oceanów unosi się ponad 100 mln ton plastiku. Strzępy torebek, butelki czy fragmenty mebli. Odpadków jest tak dużo, że tworzą ogromne pływające wyspy.

NOAA MARINE DEBRIS PROGRAM/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
Pacyficzne wyspy śmieci zajmują obszar porównywalny do terytoriów sporych państw
NOAA MARINE DEBRIS PROGRAM/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Jedna z nich, która dryfuje na Pacyfiku między Hawajami a Kalifornią, jest pięciokrotnie większa niż Polska. Dla wielu podobne obrazki stają się początkiem życiowej rewolucji.

– Widziałam wiele filmików na YouTubie, ale dopiero dokument „A Plastic Ocean” oraz „The True Cost” otworzyły mi oczy. Płakałam, kiedy je oglądałam. One też zmieniły nastawienie mojego męża, który był sceptyczny dla moich wydziwień – mówi Alicja, która od niedawna stara się żyć ekologicznie.

Dla Norberta, dziennikarza z Warszawy, punktem zwrotnym stała się rodzina wyprawa.

– Jakiś czas temu pojechaliśmy do Białowieży. Wykupiliśmy wycieczkę grupową z przewodnikiem. Idziemy i gadamy, prawie sami Polacy, ale była też studentka z Brazylii. Mijamy krzaki, a nagle ona nurkuje między gałęzie i wyjmuje spod nich pustą butelkę po wodzie mineralnej, bierze za sobą i zanosi do śmietnika. I nam się tak jakoś głupio zrobiło – wspomina Norbert. – Teraz kiedy biegam po lesie kabackim i widzę butelkę, czy paczkę po chipsach, to podnoszę i wyrzucam – dodał.

Ekologia często idzie w parze z ekonomią. Tak było u Anity, młodej mamy, która policzyła sobie koszty macierzyństwa. – Dotarło do mnie, że większość rzeczy potrzebnych maluchowi będę użytkować przez kilka miesięcy, może rok, a w przypadku ubranek nawet czasem jeden czy dwa tygodnie. Przytłoczyła mnie też informacja, że każdy jednorazowy pampers rozkłada się kilkaset lat. A jedno dziecko produkuje tych pieluch łącznie nawet …2,5 tony – wspomina.

Środa. Świat zasłonięty folią

Stoję przy kasie. Przede mną na oko 30-letnia kobieta, która wykłada towary na ladę. Tu pomidor, tam ogórek, obok sałata. Niemal każde warzywo w oddzielnej torebce.

Statystyczny Polak zużywa rocznie 300 reklamówek. Daleko nam do zachodnich czy północnych sąsiadów. Niemiec potrzebuje tylko 60 foliówek rocznie, a Duńczyk czy Fin zaledwie …4. Słownie – cztery.

Sami tylko warszawiacy podczas zakupów zużywają codziennie 1,8 mln torebek. Foliówki żyją krótko. Średni czas użytkowania to zaledwie 15 minut – tyle co droga ze sklepu do domu.

SCUBAZOO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
Nurkowie nie są w stanie usunąć plastikowego pyłu powstającego z rozpadających się śmieci. Ta grupa zbierała odpady w pobliżu wysypy Mabul w Malezji
SCUBAZOO/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Joanna, projektantka mody: – Te głupie nawyki –jak pakowanie chleba w foliówkę, golenie się jednorazową maszynką, czy kupowanie dwulitrowego soku do obiadu – bywają najtrudniejsze do przezwyciężenia. Często nie uświadamiamy sobie jak mało logiczne (a już na pewno nie ekologiczne) jest nasze postępowanie. Dlatego pojawiają się na rynku takie perełki jak pojedyncze parówki czy ogórki pakowane w plastik. Absurdy dotyczące gastronomii są niezliczone. O co chodzi w podawaniu lodów w szklanym pucharku z plastikową łyżeczką?

Zakupy w sklepie to jak wycieczka po muzeum plastiku. Nawet świeży szpinak dusi się pod warstwą folii. Ale przecież nie będę biegał na bazarek na drugi koniec miasta! – tłumaczę sobie. Pierwsze dni są dla praktykującego ekologa trudne.

– Ludzie przeżywają szok. Jak tak można? Zaczynają się zagłębiać w temat i spada to na nich jak grom. Tyle rzeczy do zmiany, tylu przyjemności i udogodnień trzeba sobie odmawiać, więc część osób się na to nie decyduje – pisze Agata z grupy Zero Waste Warszawa. Ale jej zdaniem sytuacja nie jest zero-jedynkowa.

EAST NEWS
Aluminiowe słomki wielorazowego użytku - pomysłodawcy szukali sponsorów na Kickstaterze
EAST NEWS

– To nie jest tak, że jesteś albo zero waste, produkujesz słoik śmieci rocznie i tylko tak przyczynisz się do polepszenia losu naszej planety albo jesteś fanem bezmyślnego konsumpcjonizmu i masz wszystko gdzieś. „Zero waste” zaczyna się od „less waste”. I te małe kroki są ważne – dodaje.

Czwartek. Metoda małych kroków

Zakupy nigdy nie były ważną częścią mojego życia. Kupuję przypadkowe produkty w przypadkowych miejscach o przypadkowej porze. Niestety przy „zero waste” się tak nie da. Nie ma miejsca na spontan. Tu potrzebna jest strategia i planowanie. Na zakupy trzeba przygotować m.in. worki oraz pojemniki.

– Moja wersja „zero waste” to świadomość ze można normalnie żyć i wyprodukować tylko słoik śmieci przez cały rok. Robiąc zakupy zadaje sobie pytanie – ile z tego wyrzucę i czy mogę zrobić tak, by wyrzucić jak najmniej – mówi Mira, która nawróciła się na eko kilka lat temu. – Kupuje ryż w papierowym opakowaniu, nigdy w torebkach. Napoje butelkowane bezalkoholowe – bardzo rzadko. Robimy w domu kompot bez cukru. Wodę pijemy z kranu albo przegotowaną – dodaje.

Niby drobiazgi, ale w sumie dają coś ważnego. Nie wymagają też skrajnej ascezy i poświęcenia. – Jeżeli chcemy wprowadzić jakąś zmianę, nie musimy od razu wspinać się na Mount Everest swoich możliwości. Możemy zacząć chociażby od chodzenia na zakupy z własnym plecakiem lub własną torbą, zamiast ciągle brać kolejne foliowe jednorazówki – pisze Anita, które zmaganie o czystszą planetę zgrabnie łączy z macierzyństwem.

MARTIN BOND/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
"Kiedyś byłam plastikowym kubeczkiem" - linijka z recyclingu
MARTIN BOND/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Dla jednych to będzie pierwszy krok, dla innych - stacja końcowa.

„Na razie robię małe kroczki: żadnej wody butelkowanej (zaopatrzyłam się w filtr), żadnych reklamówek – wolę już zrezygnować z zakupów, niż przynieść to do domu. Często podczas pracy wychodziłam po jedzenie na wynos, które było w jednorazowym pojemniku. Teraz staram się przygotować jedzenie w domu. No i proszę aby mi nie wtykali plastikowej słomki do soku – pisze Sylwia Pawłowska, podróżniczka z Warszawy.

– Gdy jeden kroczek wjedzie wam w nawyk, róbcie kolejny. I pamiętajcie, każda jedna reklamówka mniej, każda słomka, której sobie odmówicie, to jest sukces. Pomyślcie co byłoby gdyby każdy codziennie odmówił jednej plastikowej, jednorazowej rzeczy? W Polsce codziennie wyrzucanych jest 14 mln plastikowych butelek. Każdego dnia. Policzcie ile to jest w skali roku. A wystarczy tak niewiele, żeby tę liczbę ograniczyć – dodaje Agata.

Piątek. Wyrzeczenia

– Zawsze z tym chodzę – pan Łukasz, lat czterdzieści kilka, pokazuje z dumą płócienną siatkę. – Na warzywa i owoce też mam, ale mniejsze – dodaje. Łukasz nie przypomina hipstera z bio-bazaru. To taryfiarz z pokaźnym brzuchem i uśmiechem cwaniaka. Nie lubi ekologów „od kornika”, ale jeszcze bardziej nie lubi ludzi, którzy śmiecą na trawnik. Ale jego ekologiczne odruchy czasami hamuje żona. – Pamiętam, jak raz zapomniałem swojej siatki i chciałem pomidory wziąć do ręki. Żona mnie ochrzaniła, powiedziała: weź nie rób wsi – mówi.

W Polsce wciąż brakuje ekologicznych sklepów.– Bardzo trudno kupować mięso i produkty odzwierzęce, które nie są zapakowane w plastik. Szczególnie, że jesteśmy mięsożerni i uwielbiamy różnego rodzaju sery. Najbliższy sklep, gdzie możemy kupić dobre sery do swoich pojemników, jest po drugiej stronie Warszawy. Staję też często przed wyborem: kurczak wyhodowany na hormonach w klatce, ale bez plastiku albo kurka z podwórka, ale w plastiku – pisze Alicja.

PATRICK GEORGE/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
Żółw pływający w śmieciach. Odpady zalegające w morzach i oceanach zabijają tamtejszą faunę
PATRICK GEORGE/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Duże problemem są m.in. detergenty, ale okazuje się, że nawet dla korporacyjnej chemii można znaleźć alternatywę.

– Ostatnio firma produkująca kosmetyki wprowadziła opcje napełniania swojego pojemnika ich produktem. I to jest super! Przestawiam się też na inne środki czystości. Odkryłam cudowną moc octu w sprzątaniu. Nigdy nie użyję niczego innego do czyszczenia kabiny prysznicowej – dodaje Alicja.

Ekologiczne sprzątanie może być przyjemne. – W jednej książce wyczytałam, żeby najpierw namoczyć w occie skorki pomarańczy i dopiero potem zrobić roztwór z wodą. I teraz w trakcie sprzątania towarzyszy mi cudowny zapach cytrusów! – mówi Alicja.

Sobota. Szwedzki raj 

Prym w ekologii wiodą Skandynawowie. Myślą o środowisku naturalnym nawet wybierając się na tamten świat. Z badań instytutu Sifo wynika, że większość Szwedów chce być pochowanych w ekologiczny sposób – w całunie pogrzebowym z ekologicznej bawełny, szybko biodegradowalnej trumnie, a kwiaty powinny pochodzić z lokalnych plantacji.

Matylda przeprowadziła się do Sztokholmu ponad rok temu. Jak podkreśla, już po krótkim czasie ekologia „wchodzi w krew”. Nie jest wyborem, tylko przymusem.

– Wziąłeś plastikowe sztućce do obiadu w pracy? Przygotuj się na krytyczny wzrok koleżanki i pytanie: „a co ze środowiskiem?!”. Produkty „eko” nie są droższe od tych normalnych, a w każdym sklepie znaleźć można stację, gdzie sprzedasz butelki i zarobisz na tym niezłą koronę – pisze Matylda.

ADAM STASKIEWICZ/EAST NEWS
Mlekomat w Bełchatowie. Świeże mleko z ekologicznego gospodarstwa. Kupujący wybierają, czy wolą butelkę szklaną, czy plastikową (listopad 2018r.).
ADAM STASKIEWICZ/EAST NEWS

Ten system nazywa się „panta”. – Puste butelki wrzuca się do specjalnego automatu, który nalicza rachunek. Za półlitrową butelkę dostaje się jedną koronę. Można pobrać z takiego automatu kwit, który dajemy do zeskanowania przy najbliższych zakupach spożywczych. Kwota z „panty” odliczana jest od rachunku – pisze Aldona, autorka bloga „Pofikasz? O Szwecji po polsku”, która od wielu lat mieszka na drugim brzegu Morza Bałtyckiego.

Polityka „zero waste” jest też częścią korporacyjnego życia.

– Bardzo zaskoczyło mnie, kiedy w mojej poprzedniej firmie, która notabene na brak funduszy nie cierpi, zasugerowano mi np. używanie drugiej strony zapisanej kartki, potrzebnej do układania nazwisk w segregatorach. „Witamy w Szwecji” - to odpowiedź na moją zdziwioną minę – wspomina Matylda.

Niedziela. Trudno zbawić świat

Czy tydzień bez plastiku mnie zmienił? No cóż, do świętości i do „zero waste” wciąż wiele mi brakuje. Mam jednak większą świadomość moich grzechów. A to już coś. Podobnie uważa moja koleżanka Iza, która podjęła identyczne wyzwanie.

– Zaczynałam tydzień bez plastiku z wiarą, że kilka drobnych zmian uczyni mnie i świat lepszymi. Ale obawiam się, że mimo starań jestem daleka od zmieniania siebie i zbawienia świata – twierdzi Iza.

Ja też na ratowanie świata nie jestem jeszcze gotowy. W naszych polskich realiach to wciąż wymaga zbyt wiele zachodu, niemal syzyfowych prac. A sygnały płynące z otoczenia są wysoce demoralizujące.

OIVIND HOVLAND/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS
Zwierzęta często nie odróżniają śmieci od jedzenia
OIVIND HOVLAND/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

– Koleżanki sięgają po reklamówki bez opamiętania mówiąc, że te 2-3 foliówki świata nie zbawią. Problemem jest też starsze pokolenie – moi rodzice oraz teściowie. Folia przewala się w ich domach tonami. Wciąż owijają kawałek cebuli plastikiem, a w sklepie rwą foliówki na każdą bułkę oddzielnie, jakby potem chcieli tymi torebkami tapetować ściany – dodaje Iza.

Dlatego jej wiara w sens takich akcji osłabła.

– Raczej skłaniam się ku kibicowaniu naukowcom w szukaniu rozwiązań redukujących ilość zalegającego plastiku, czy lepszych technologii recyklingu. Co nie znaczy, że znów rzucę się w wir plastikowego szaleństwa. Nie. Jeszcze powalczę – dodaje.

Iza chyba ma rację. Żeby krucjata antyplastikowa była skuteczna, potrzebne są działania systemowe, konieczna jest interwencja państwa. Ale też, jak to mówią: chcesz zmienić świat, zacznij od siebie.

AP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Karolina Anna Kuta

Z karabinem do szkoły

Kończący się bieżący rok jest najtragiczniejszym w historii, jeśli chodzi o przemoc z użyciem broni w amerykańskich szkołach. Do tej pory odnotowano rekordową liczbę 94 incydentów.
AP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Internetowa rewolucja na Kubie

Od ubiegłego tygodnia po raz pierwszy przeciętny Kubańczyk może korzystać z mobilnego internetu, chociaż usługa ciągle pozostaje droga jak na kubańską kieszeń - za 4 gigabajty danych komórkowych trzeba zapłacić 30 dol.
JOBARD/SIPA/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Wiktor Cyrny

Pakt migracyjny dzieli świat

Przyjęty właśnie Światowy Pakt w sprawie migracji dzieli Europę. Dla podpisujących go krajów członkowskich ONZ oznacza początek końca kryzysu migracyjnego, rządy populistów uznają go za „zaproszenie do masowego uchodźctwa”.
BERND VON JUTRCZENKA/AFP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Wiktor Cyrny

Merkel ratuje honor Europy

Wielu Europejczyków wciąż zadaje sobie pytanie: Dlaczego Angela Merkel przyjęła uchodźców w 2015 r.? Odpowiedział na nie ekspert ds. migracji Gerald Knaus
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %