YONHAP/PAP/EPA
YONHAP/PAP/EPA

SPOŁECZEŃSTWO / 14:00,

Kup teraz i bądź piękna jak wanghong

Chińscy influencerzy – głównie młode kobiety z pokolenia milenialsów ‒ mają w internecie łącznie 470 mln fanów. Zarabiają lepiej niż gwiazdy filmowe i zmieniają handel online

Są piękni, młodzi i podbijają nowe Chiny. Dzięki klawiaturze, kamerce internetowej, dostępowi do sieci, olśniewającemu wizerunkowi i poczuciu stylu wanghong (czyli cybercelebryci) mają wpływ dosłownie na wszystko: w co ludzie się ubierają i gdzie jeżdżą na wakacje.

Powyżej: 88 internetowych influencerek z Chin, znanych jako wanghong, zaproszono na targi w Seulu, sierpień 2018 r.

Zbijają prawdziwe kokosy – zarabiają więcej niż gwiazdy filmowe. W kraju dynamicznie rosnących wynagrodzeń najlepsi wanghong – dzięki umiejętności zamieniania fanów w klientów – zarabiają nawet 50 mln dol. rocznie. 

Apetyt chińskich milenialsów – pierwszego pokolenia, które wyrosło w czasach otwartego rynku i łatwego dostępu do zagranicznych marek – na światową modę i styl jest nienasycony.

Jedną z topowych wanghong jest 30-letnia Zhang Dayi, była modelka (poniżej zdjęcia z jej konta na instagramie). Ma ponad 5 mln followersów na Weibo, chińskim odpowiedniku Twittera i Facebooka. To mniej więcej tyle samo, ile wynosi liczba mieszkańców Singapuru oraz prawie trzy razy więcej niż populacja Warszawy.

Jedna pochlebna opinia, którą Zhang zamieściła na swojej stronie Wuhuanxide Yichu (Szafa taka, jak lubię), spowodowała sprzedaż 5 tys. sukienek w ciągu dwóch minut. Celebrytka ma własny sklep na Taobao.com – stronie e-commerce należącej do chińskiej Alibaba Group, globalnego koncernu zajmującego się handlem internetowym, sprzedażą detaliczną, sztuczną inteligencją, usługami internetowymi i technologią. 

Rewolucja milenialsów

‒ Wpływ tych milenialsów jest ogromny ‒ mówi Ivy Wong, była szefowa sprzedaży w Yahoo. – Ludzie przez cały czas mówią o wskaźnikach zysku z inwestycji. Ale dzięki influencerom sprzedaż rusza jak z kopyta. 

 ‒ To stawia na głowie cały cykl marketingowy. Chiński handel internetowy jest wyjątkowo dobrze rozwinięty i wyrafinowany. Wszystko, co widzisz na ekranie, możesz natychmiast kupić na Tmall jednym kliknięciem – dodaje, odnosząc się do jednej z witryn sklepowych Taobao.

Model biznesowy wanghong ma dwie równolegle ścieżki – promowanie produktu i jego sprzedaż w sklepie, który wanghong prowadzi na platformie Tabao. 

 W walentynki zeszłego roku jeden z wanghong, wówczas 24-letni Tao Liang, znany jako Mr Bagss (Pan Torebka, patrz poniżej), w ciągu 12 minut sprzedał 80 (tak, to nie pomyłka – 80) torebek z limitowanej kolekcji Givenchy za 175 tys. dol.

Portal Weibo szacuje, że w 2017 r. wanghong – głównie kobiety z pokolenia milenialsów, w wieku ok. 30 lat lub mniej, z których każda posiadała ponad 100 tys. followersów ‒ miały łącznie 470 mln fanów (czyli 21 proc. więcej niż rok wcześniej). 

Te zawrotne liczby i sprzedaż, jaką generują, sprawiły, że ukuto nowy termin – gospodarka wanghong. Obecnie jest to tak potężny i atrakcyjny sektor, że wystartowały specjalne programy uniwersyteckie i prywatne agencje oferujące specjalistyczne kursy dla wanghong.

Dublin nie chce wanghong 

Niektórzy z nich specjalizują się w podróżach i sposobach spędzania wolnego czasu. Ale ‒ w przeciwieństwie do wanghong od urody i stylu ‒ gwiazdy turystyki mają mniejszą publiczność i skromniejsze wsparcie branży. Ostatnio jeden z najlepszych hoteli w Dublinie zakazał wstępu w swoje progi wszelkim influencerom w rodzaju wanghong.

Post udostępniony przez @mrbagss

Na ironię zakrawa fakt, że kraj, który separuje się od świata współczesnym Wielkim Murem Chińskim, czyli zaporą (ang. firewall) w sieci, jest jednocześnie kolebką najpopularniejszych internetowych celebrytów. Co więcej, chiński internet w dużej mierze stanowi odrębny byt, np. zablokowano niektóre usługi Google’a, m.in. Google Translate. 

Chińczycy spędzają w sieci średnio prawie cztery godziny dziennie. Niemal wszyscy – w metrze, idąc ulicą czy nawet jadąc na rowerze lub motocyklu – patrzą w telefon czy tablet.

Telefon zamiast gotówki

Ponad 770 mln Chińczyków ma dostęp do internetu – z czego 753 mln łączy się przez mobilne urządzenia. Chiny są także światowym liderem w sektorze e-commerce, nie tylko ze względu na liczbę internetowych konsumentów, ale także na powszechność i łatwość korzystania z tego kanału sprzedaży.

YONHAP/PAP/EPA
Firmy, które wystawiały swoje produkty na targach w Seulu w sierpniu br., również stawiają na chińskie celebrytki wanghong, które wygenerowały w zeszłym roku 8 mld dolarów przychodów
YONHAP/PAP/EPA

‒ Właściwie prawie nigdy nie noszę gotówki – mówi Wei Ran, sprzedawczyni w sklepie z artykułami dla niemowląt. – Po co? Nawet uliczni sprzedawcy przyjmują płatności przez Alipay czy WeChat. WeChat to chiński portal społecznościowy, a jednocześnie platforma umożliwiająca dokonywanie natychmiastowych płatności niemal za wszystko, nawet za taksówki – wystarczy smartfon, który odczytuje kod QR. Jest to powszechnie stosowane w prawie całych Chinach.

Coraz częściej w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Szanghaj – gospodarczej stolicy i najbardziej międzynarodowym mieście Chin – 20-latki kupują online praktycznie wszystko: od jedzenia na wynos po odzież i meble. 

 ‒ To nowy sposób robienia zakupów, oszczędza dużo czasu – mówi 31-letnia graficzka Caroline Sim. – W ciągu kilku minut mogę porównać wiele marek, nie ruszając się zza biurka. Tak jest taniej i wygodniej, wszystko dostaję prosto do domu. Czasem już po kilku godzinach. Nie ma też żadnych problemów ze zwrotem towaru.

Pół świata online w Chinach

Prognozuje się, że w przyszłym roku na Chiny przypadnie około połowy światowej sprzedaży online o wartości 3,5 bln dol. Ten rodzaj handlu rośnie w Chinach w tempie 36 proc. rocznie. Sektor wanghong generuje ‒ wg szacunków branży – ok. 8 mld dol. rocznie.

ICHPL IMAGINACHINA/EAST NEWS
Nawet klienci supermarketu Walmart w mieście Nanjing kupują produkty spożywcze używając telefonów na witrynie JD.com, styczeń 2018 r.
ICHPL IMAGINACHINA/EAST NEWS

‒ Wanghong to coś więcej niż zwykły biznes ‒ mówi Zhang. ‒ Wymaga umiejętności słuchania i znajomości psychologii. Na przykład, jeśli mówię: „To taki ładny ciuch!”, a ludzie uważają, że jest brzydki, nie będzie żadnej reakcji. Ale gdy zapytasz: „Co sądzisz o tej sukience?”, wtedy co innego. Inny przykład: zdanie w rodzaju „uważam, że ta szminka jest piękna” versus „który kolor szminki ci się podoba?”. Pierwsze to stwierdzenie, drugie – pytanie. To drugie jest bardziej interaktywne. Dobrze, gdy ludzie wiedzą, że na nich patrzysz, że możesz im nawet odpowiedzieć. Fani to bardzo lubią. 

 Zhang dodaje, że followersi kochają ją nie tylko za to, jak się ubiera, lecz także za styl życia, wyznawane wartości i sposób, w jaki się z nimi komunikuje.

Nie klienci, tylko fani

Znamienne, że termin, którym określa się ludzi zapatrzonych w wanghong, to „fani”, a nie „followersi”, „widzowie” czy „klienci”. W tym modelu sprzedaży kluczowe jest, by konsumenci odnosili wrażenie, że mają dostęp do swojego ulubionego wanghong. Dlatego celebryci prowadzą transmisje na żywo i zatrudniają pomocników dbających o stały kontakt z fanami. 

 ‒ Ling Ling jest bardzo miła dla swoich fanów – mówi Hu LaYingge, urzędniczka z Hangzhou, miasta położonego niedaleko Szanghaju, o swojej 30-letniej idolce, jednej z topowych wanghong. – Zawsze ma dla nas czas. Jest bardzo skromna. Wiele się od niej uczę. Jak dobrze się umalować, jak dobierać ubrania.

KIM KYUNG-HOON/REUTERS/FORUM
W Chinach, gdzie iPhone jest wyznacznikiem statusu społecznego, telefony Apple'a ma ok 240 mln ludzi. To jedna trzecia wszystkich iPhone'ów sprzedanych na całym świecie
KIM KYUNG-HOON/REUTERS/FORUM

Wanghong, zwłaszcza kobiety, liczą się nie tylko w biznesie. Pełnią też ważną rolę społeczną, niestety ‒ nie zawsze pozytywną. Szacuje się, że ok. 10 proc. żeńskich wanghong przeszło operację plastyczną – to niemal trzy razy więcej niż w całej kobiecej populacji. 

 Na Zachodzie społeczne influencerki często buntują się przeciwko kanonom urody i piękna. Ale w Chinach, które w dalszym ciągu się otwierają – zarówno przed sobą, jak i światem – wanghong powielają klasyczne wyobrażenia o piękności. 

 O tym zjawisku mówi się „twarz wanghong” – duże, okrągłe oczy, jasna skóra, spiczasty podbródek i zadarty nosek. Oprócz tego kobieta powinna być szczupła, mieć duży biust i długie, chude, wręcz patykowate nogi. 

 Przesłanie, jakie płynie od wanghong do ich fanów i fanek, jest niedwuznaczne: „Tak powinna wyglądać kobieta. Jeśli nie będzie ładna, nikt się nią nie zainteresuje, nikt nie pokocha i nikt nie będzie jej obserwował online”.

RAFAEL MARCHANTE/REUTERS/FORUM
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Więzienie leczy pracoholików

Zamiast słonecznej plaży – surowa więzienna cela. W Południowej Korei powstał ośrodek, w którym pracownik może "za kratkami" odpocząć od pracy i przemyśleć swoje życie
PIOTR KAMIONKA/REPORTER
SPOŁECZEŃSTWO
Michał Niepytalski

Koniec bajek o bohaterach

Podobno żyjemy w najlepszych, najbardziej moralnych czasach. Dlaczego więc szukamy bohaterów w odległej przeszłości? Przecież oni - gdyby żyli dziś - byliby uznani za zbrodniarzy, zboczeńców lub rasistów
KATERINA SULOVA/PAP/CTK
SPOŁECZEŃSTWO
Łukasz Grzesiczak

Czechy: tańsza taksówka dla seniora

Niemal co piąty Czech skończył 65 lat. Czeskie miasta prześcigają się w pomysłach, jak ułatwić życie swoim seniorom. Popularność zyskują dofinansowywane przez samorządy taksówki dla najstarszych
KATE HOLT/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Walka z małżeństwami dzieci

W Etiopii w ciągu dekady odsetek dziewcząt wychodzących za mąż przed 18. rokiem życia spadł z 60 do 40 proc. Kraj jest wzorem dla całej Afryki, w której problem małżeństw niepełnoletnich jest ciągle palący
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %