NAKE BATEV/PAP/EPA
NAKE BATEV/PAP/EPA

SPOŁECZEŃSTWO / 08:00,

Macedończycy stukają do wrót Europy

Zmieniają nazwę kraju, by uciszyć protesty Greków; Aleksandra Wielkiego na stołecznym pomniku dyplomatycznie nazywają Wojownikiem na Koniu; autostradę jego imienia przemianowali na Autostradę Przyjaźni. Czy w tym pędzie ku integracji nie utracą duszy?

Droga do najnowszej nazwy ‒ Macedonia Północna ‒ była długa i kręta. Wiodła przez robocze określenia, takie jak Nowa Macedonia (popularna wśród tamtejszej mniejszości albańskiej), Macedonia Górna, Macedonia (Skopje) czy Macedonia Wardarska. Wiosną 2018 r. wydawało się, że szanse ma Macedonia Ilindeńska.

Na zdjęciu powyżej obchody 20. rocznicy niepodległości na placu Macedonii w Skopje, wrzesień 2011 r.

Nazwa nawiązywała do powstania ilindeńskiego, które wybuchło ponad 100 lat temu przeciwko imperium osmańskiemu. W miasteczku Kruszewo po raz pierwszy ogłoszono wtedy światu macedońską państwowość.

Jechałam tam busem ze Skopje górzystą drogą. Moi macedońscy przyjaciele opowiadali, że w Kruszewie odetchnę od dużego miasta i znajdę pomniki oraz muzea, które pomogą mi zrozumieć macedońską duszę i historię.

Na miejscu ‒ maleńki, rozpadający się dworzec, internetowe kafejki, w których przesiaduje młodzież, i puste restauracje. Byłam w miasteczku jedyną turystką. Gdy zabrakło prądu, kelner ‒ przygotowany na takie okazje ‒ z galanterią wniósł do łazienki rozpalone świece.

Ulica w Kruszewie przypomina kadr awangardowego filmowca. Na podwórkach pełnych kaczek suszy się dziurawe pranie. Obok niewielkich zniszczonych domów wybudowano muzeum pamięci Toše Proeskiego. Jest błyszczące i nowoczesne. Toše to macedoński Elvis Presley ‒ piosenkarz, który zginął w wypadku samochodowym. Mieszkańcy mówią, że są z tego muzeum dumni.

GEORGI LICOVSKI/PAP/EPA
Fanka dotyka plakatu z wizerunkiem legendarnego macedońskiego piosenkarza Toše Proeskiego, który zginął w wypadku samochodowym w 2007 r. Został pochowany w rodzinnym Kruszewie
GEORGI LICOVSKI/PAP/EPA

Z kolei pod modernistycznym pomnikiem Ofiar Powstania Ilindeńskiego stoi budka z biletami. Gdy tam przyszłam, bileter pasł obok konia. Budka była otwarta, ale bilety się skończyły – więc pomnik oglądałam za darmo.

Nazwa „Macedonia Ilindeńska” przepadła w negocjacjach. A szkoda, bo byłaby piękną metaforą. Cała Macedonia jest trochę taka jak Kruszewo: z najważniejszym pomnikiem, wokół którego pasą się konie. Jej mieszkańcy szukają potwierdzenia narodowej tożsamości, gotowi budować kolejne muzea i pomniki, zamiast się skupić na rozwiązywaniu swoich bieżących problemów społecznych i politycznych.

Rodzi się FYROM

Spór o nazwę trwa od 1991 r., gdy jugosłowiańska republika ogłosiła niepodległość. Jest często wymieniany jako właściwie jedyna przeszkoda na drodze kraju do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej. Negocjacje od lat blokują Ateny. Grecy twierdzą, że nowy kraj – jeśli zostanie uznany jako Macedonia – może potem zgłaszać roszczenia terytorialne wobec ich prowincji o takiej samej nazwie.

To właśnie pod naciskiem południowych sąsiadów państwo przyjęto do ONZ pod kuriozalną nazwą Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (FYROM). W rzeczywistości nie chodzi o nazwę, tylko o pamięć zbiorową obu narodów – o ich bohaterów, symbole, mity narodowe, Aleksandra Macedońskiego i starożytność. Grecy uważają, że to wszystko jest ich własnością, którą ktoś próbuje zawłaszczyć.

EAST NEWS
Aleksander Wielki i jego żołnierze spotykają legendarne Amazonki oraz ich królową, obraz z XV w., Biblioteka Brytyjska, Londyn
EAST NEWS

Tymczasem – zdaniem naukowców – od starożytności znakiem rozpoznawczym Półwyspu Bałkańskiego był brak ostrych granic między językami, ludami, kulturami i religiami. Ciężko więc połączyć Aleksandra Macedońskiego z jakąkolwiek współczesną grupą etniczną. „Nie ma żadnej ciągłości pomiędzy starożytnymi populacjami, nie wyłączając samych Greków, a współczesnymi ludami, które obecnie uznają je za swych przodków. Niektóre społeczności, nawet wyodrębnione przez starożytnych autorów, są trudno uchwytne na kartach historii, gdzie pojawiały się i znikały, pozostawiając jedynie szczątkowe dane na temat swojej kultury oraz obyczajów” – uważa amerykański historyk Charles King.

Spór jako metoda

– Przez lata partie prawicowe w Republice Macedonii i regionie budowały swoje poparcie i politykę tożsamościową wokół sporu o nazwę. Żyły z tego konfliktu. Taka sytuacja była na rękę elitom greckim, bułgarskim, serbskim czy albańskim – uważa dr Piotr Majewski z Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych Uniwersytetu SWPS, autor książki „(Re)konstrukcje narodu. Odwieczna Macedonia powstaje w XXI wieku”. – Ciągły spór z Grecją sprawiał, że Bułgarom łatwiej było naciskać na elity macedońskie. To samo dotyczy Serbii i Albanii. Spór o nazwę dawał również macedońskim Albańczykom silniejszą pozycję negocjacyjną w różnych wewnętrznych kwestiach politycznych – tłumaczy.

W połowie 2017 r., po objęciu władzy przez socjaldemokratyczny rząd Zorana Zaeva, dialog z Grecją znacznie przyspieszył. Jego zwieńczenie przypadło na 17 czerwca 2018 r., gdy ministrowie spraw zagranicznych Macedonii i Grecji – w obecności premierów Zorana Zaeva i Aleksisa Tsiprasa – podpisali porozumienie o nazwie.

Państwo ze stolicą w Skopje ma się odtąd nazywać Macedonia Północna. Ateny obiecały wycofanie weta przeciwko jego akcesji do NATO i Unii Europejskiej. Efekt? Może już w tym tygodniu, na szczycie NATO w Brukseli, Macedonia zostanie zaproszona do negocjacji członkowskich.

AP/EAST NEWS

Demonstranci w Skopje odrzucają porozumienie z Grecją, czerwiec 2018 r. Napis na plakacie: „NATO precz z Macedonii”

AP/EAST NEWS

Peci Todoroski siedział tamtego dnia w swojej restauracji na warszawskich Bielanach przy stoliku z rakiją i macedońską sałatą. Teoretycznie powinien być zadowolony, ale jakoś nie był.

– Północna Macedonia to region geograficzny, w jego skład wchodzą Skopje czy Kumanowo – denerwuje się. – Chcą mi odebrać tożsamość mojego narodu. Jakbyśmy nigdy nie istnieli: mój dziadek, pradziadek. Jakbyśmy musieli zaczynać od nowa pod nową nazwą...

Macedoński parlament już dwukrotnie przegłosował wejście porozumienia w życie. Prezydent kraju Gjorge Iwanow, związany z partią WMRO-DPMNE, który ogłosił, że go nie podpisze, po drugim głosowaniu jest zobowiązany przez konstytucję kraju do złożenia podpisu. Nie wyznacza ona jednak żadnego terminu.

Wojownik na Koniu

Na głównym placu w Skopje stoi pomnik nazywany Wojownikiem na Koniu. 25-metrowa figura na potężnej kolumnie – otoczona wianuszkiem kolorowych, podświetlanych fontann – siłą rzeczy musi się kojarzyć z Aleksandrem Wielkim. Choć formalnie rzecz biorąc, nim nie jest.

Domniemany Aleksander nie jest sam: po drugiej stronie rzeki Wardar z 13-metrowego postumentu na miasto spogląda jego domniemany ojciec Filip II (nazwany oficjalnie Wojownikiem).

Pomnik Wojownika na Koniu, jak wiele innych, powstał w ramach projektu Skopje 2014, realizowanego przez poprzedni rząd z premierem Nikołą Gruewskim na czele. Jego założeniem było wypełnienie placów stolicy muzeami oraz monumentami przedstawiającymi antycznych wodzów, bohaterów i postaci ważne dla macedońskiej historii i kultury. Początkowo zakładano postawienie lub restaurację ok. 40 pomników, rzeźb, fasad czy budynków. Ale ostatecznie liczba wzrosła do 130.

Oficjalnie mówiło się, że Skopje miało nabrać trochę klasycystycznego czaru. W naturalny sposób europejski barok i klasycyzm nigdy bowiem do Macedonii nie dotarły – z powodu kilkuset lat tureckiego panowania. Co gorsza, trzęsienie ziemi z 1963 r. w 20 sekund zamieniło prawie 80 proc. macedońskiej stolicy w gruzy. Zdecydowano się ją odbudować w duchu brutalizmu.

ALKIS KONSTANTINIDIS/REUTERS/FORUM

Demonstranci w Atenach niosą transparent „Skopje = Małpiodonia”, czerwiec 2018 r.

ALKIS KONSTANTINIDIS/REUTERS/FORUM

– Jak długo jeszcze mamy się bać? Jak długo mamy czekać z opuszczonymi rękami na kogoś, kto pozwoli nam powiedzieć coś o własnej historii, a kraj przywrócić w końcu na mapę świata?! – grzmiał premier Nikoła Gruewski. – Wielu obywateli nie wie, kim są ludzie, którym stawiamy pomniki. Wznoszenie monumentów naszej historii w pewien sposób ma jeszcze jedno znaczenie: wzmacnia tożsamość narodową – mówił.

Skopje miało się stać manifestem macedońskiej tożsamości i pstryczkiem w nos Grecji. Ale okrzyknięto je disneylandem i stolicą kiczu. – Zdołali zmienić mój sentyment do rodzinnego miasta – komentuje Naum Trajanowski.

Zmiana kursu

Po objęciu urzędu premier Zaew obrał nowy kierunek: Skopje ma zostać stolicą europejską. Nowy rząd zapowiedział przebudowę, zdejmowanie i reorganizację pomników oraz placów. Jednocześnie stwierdzono, że wszystkie nowe budowle są niekonstytucyjne, bo postawione bez zgody parlamentu za 200 lub nawet 600 mln państwowych euro (dokładnej sumy nie udało się jak dotąd ustalić).

Na początku roku usunięto pomnik Andona Kyosety Yaneva – bułgarskiego rewolucjonisty uważanego w Skopje za etnicznego Macedończyka. Rozpoczęła się długa debata nad losem Wojownika na Koniu. Prasa zastanawiała się też nad jego ojcem i macedońskim łukiem triumfalnym Porta Macedonia, na którym wyrzeźbiono sporo scen z życia obu królów.

W międzyczasie zmieniono nazwę autostrady wiodącej do granicy z Grecją – z im. Aleksandra Wielkiego na Autostradę Przyjaźni. Stołeczne lotnisko też zrezygnowało z królewskiego patronatu. Zaczęto je po prostu nazywać Portem Lotniczym Skopje. Z głównego terminala wyniesiono dwumetrową rzeźbę zdobywcy Persji.

OGNEN TEOFILOVSKI/REUTERS/FORUM

Robotnicy usuwają drogowskazy kierujące do niedawna na lotnisko im. Aleksandra Wielkiego, luty 2018 r.

OGNEN TEOFILOVSKI/REUTERS/FORUM

W ostatnich tygodniach, po porozumieniu z Grecją, na ulice stolicy wyszli prawicowi demonstranci – i rząd lekko ostudził antypomnikową retorykę.

Co Macedończycy sądzą o Macedonii Północnej? Dzielą się na dwie grupy: zaciekłych przeciwników zmiany nazwy i przeciwników pragmatyków, którzy w porozumieniu z Grecją widzą nadzieję na rozpoczęcie rozmów z UE i zmianę sytuacji kraju.

Większość społeczeństwa uważa jednak, że nowa nazwa nie jest wynikiem narodowej debaty ani nawet decyzji macedońskiego rządu, tylko próbą narzucenia im tożsamości przez Unię Europejską, NATO czy Greków.

– Nie widzę powodu, by zmieniać konstytucyjną nazwę kraju. Myślę, że większość ludzi odrzuci ten projekt – prognozuje Rabiè W. Sédrak, analityk badający działalność gospodarczą i konsultant imigracyjny ze Skopje.

– Odkąd sprawa dotyczy zmiany nazwy, jest to dla nas poniżające. Myślę, że nikt w rzeczywistości nie będzie używał nowej – uważa Todor Kostadinov, mieszkaniec Skopje.

Mimo tych zastrzeżeń na ulicach stolicy w ostatnich tygodniach daje się wyczuć radosno-nerwowe oczekiwanie. Choćby na rozpoczynający się jutro w Brukseli szczyt NATO, na którym Macedonia być może zostanie (wszystko na to wskazuje) oficjalnie zaproszona do negocjacji o przyłączeniu się do Sojuszu.

– Ten moment jest ważny. Można zauważyć, że ludzie oczekują wyjścia z impasu. Gdy rozmawiamy o zmianie nazwy, zamykamy się w dyskursie, który nic nie znaczy – komentował podczas debaty „Republika Północnej Macedonii. Między dumą a rzeczywistością” dr Rigels Halili, bałkanista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jego zdaniem z punktu widzenia wielu Macedończyków zmiana nazwy to kwestia, którą trzeba po prostu zamknąć.

Grecki miniimperializm

Protesty trwają też w Atenach i Salonikach, gdzie demonstranci noszą na transparentach hasło „Macedonia jest tylko jedna”. Od lat nie chcą się zgodzić na żadną wariację nazwy, która zawiera wyraz „Macedonia”.

– To stara narracja, według której Macedończycy kradną greckie dziedzictwo i uzurpują sobie prawo do Aleksandra Wielkiego. Stała się pewnym pretekstem do uciszenia sumienia – komentowała podczas tej samej debaty dr Olimpia Dragouni związana z Uniwersytetem Humboldtów w Berlinie. Wymieniła np. sposób przejęcia przez Grecję Macedonii Egejskiej na początku XX w. czy późniejsze prześladowania ludności słowiańskiej na tamtym terenie.

INTIME NEWS/AP/EAST NEWS
Ponad 100 tys. ateńczyków demonstrowało przeciwko kompromisowej nazwie Macedonia Północna, luty 2018 r.
INTIME NEWS/AP/EAST NEWS

Dragouni podkreśliła też znaczenie edukacji i greckie przeświadczenie o ciągłości własnej historii od starożytności po teraźniejszość. – Ta teoria została właściwie ukształtowana w XIX w. Mamy do czynienia z małym lokalnym imperializmem, który stara się za wszelką cenę utrzymać kontrolę nad sąsiadem. Aby móc nadzorować też to, co sam o sobie mówi – dodała.

Zdecyduje referendum

Wydaje się również, że Macedończycy dawno przestali wierzyć w UE jak w ziemię obiecaną. Podkreślają jej kiepską sytuację: brexit, podziały czy kryzys uchodźczy. Przedłużający się proces integracji spowodowany greckim wetem budzi w społeczeństwie frustracje.

– Szczególnie gdy obserwujemy państwa takie jak Rumunia czy Bułgaria, które dołączyły do UE przed nami. W tamtym czasie mieliśmy dużo lepszą ekonomię czy sytuację polityczną. Od tej pory rzeczy się zmieniły – komentuje Gjorgji Ivanovski pochodzący ze Skopje.

Pozostaje pytanie: czy Unia Europejska jest lekiem na całe zło, a rozwiązanie odwiecznego konfliktu z Grecją uratuje Macedonię?

– Spór z Grecją o nazwę, konflikt z Bułgarią i inne problemy, które stanowią teraz przedmiot negocjacji, nie mają nic wspólnego z opóźnieniem integracji. Jego przyczyny są bardziej skomplikowane. To bezrobocie, ubóstwo, korupcja i bardzo zła gospodarka – wylicza Sédrak.

Macedończycy od lat, zamiast rozwiązywać poszczególne kwestie, zdają się wierzyć, że uratuje ich przystąpienie do Unii Europejskiej czy NATO.

– Pojawia się dyskurs zagubionego, pozostawionego samemu sobie społeczeństwa, które potrzebuje opieki, a nie do końca samo stara się rozwiązać swoje problemy. Kłopot leży na styku relacji z innymi państwami, ale przede wszystkim w samej Republice Macedonii: brakuje długodystansowego myślenia elit politycznych czy społeczeństwa obywatelskiego – podsumowuje dr Majewski.

Jesienią premier Zaev zapowiedział przeprowadzenie referendum na temat zmiany nazwy. To najważniejszy, decydujący krok w całym procesie. Media i instytucje sprzyjające rządowi biją się w sondażach z tymi opozycyjnymi. Według telefonicznej ankiety przeprowadzonej w kwietniu przez Instytut dla Demokracji i Macedońskie Centrum Współpracy Międzynarodowej – 47 proc. badanych zadeklarowało, że nie zaakceptuje żadnej zmiany w obecnej nazwie.

AP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Karolina Anna Kuta

Z karabinem do szkoły

Kończący się bieżący rok jest najtragiczniejszym w historii, jeśli chodzi o przemoc z użyciem broni w amerykańskich szkołach. Do tej pory odnotowano rekordową liczbę 94 incydentów.
AP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Internetowa rewolucja na Kubie

Od ubiegłego tygodnia po raz pierwszy przeciętny Kubańczyk może korzystać z mobilnego internetu, chociaż usługa ciągle pozostaje droga jak na kubańską kieszeń - za 4 gigabajty danych komórkowych trzeba zapłacić 30 dol.
JOBARD/SIPA/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Wiktor Cyrny

Pakt migracyjny dzieli świat

Przyjęty właśnie Światowy Pakt w sprawie migracji dzieli Europę. Dla podpisujących go krajów członkowskich ONZ oznacza początek końca kryzysu migracyjnego, rządy populistów uznają go za „zaproszenie do masowego uchodźctwa”.
BERND VON JUTRCZENKA/AFP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Wiktor Cyrny

Merkel ratuje honor Europy

Wielu Europejczyków wciąż zadaje sobie pytanie: Dlaczego Angela Merkel przyjęła uchodźców w 2015 r.? Odpowiedział na nie ekspert ds. migracji Gerald Knaus
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %