CORDELIA MOLLOY/SCIENCE PHOTO LIBRARY
CORDELIA MOLLOY/SCIENCE PHOTO LIBRARY

SPOŁECZEŃSTWO / 11:47,

Na Mocarza nie ma mocnych

Dopalacze mogą być wszędzie. Kiedy jakiś dzieciak trzyma w ręce buteleczkę - niby ze zwykłymi lekarstwami typu Apap - to mi się zapala czerwona lampka

- Pamiętam jak nie mogłem się doczekać, żeby być w II klasie gimnazjum. Niektórzy czekali na graniczny wiek 16 czy 18 lat. Ja chciałem mieć 14. U nas panowała taka zasada, że nie sprzedawało się dopalaczy dzieciakom poniżej 14 lat. To był dla nas taki wyznacznik dorosłości. Ładne kolorowe saszetki, z wymyślną nazwą, grafiką, hasłem reklamowym. Wszyscy to braliśmy. Myśleliśmy, że jesteśmy lepsi, bo przecież to nie amfetamina czy heroina. Jak taki kolorowy proszek, który ładnie pachnie, może być niebezpieczny? Czemu braliśmy? Bo chcieliśmy być już dorośli, bo chcieliśmy zrobić na złość rodzicom, poderwać najładniejszą dziewczynę w klasie, nie iść z nurtem systemu. Dziś sam nie wierzę, że od tego się zaczęło. Bo na dopalaczach się nie skończyło. Przegrałem życie.

Jacek ma dziś 19 lat i trzy próby samobójcze za sobą. Szpital psychiatryczny to jego drugi dom. Poza uzależnieniem walczy jeszcze z depresją i przewlekłymi stanami omamowo-urojeniowymi. Ale słowo „walczy” jest tu sporym nadużyciem. Jak sam mówi, poddał się już dawno temu i przestał czekać na to co przyniesie jutro. 

- Kiedyś chciałem być lekarzem. Poniekąd zostałem w branży, co nie? Tylko bardziej od tej drugiej strony.

SCIENCE PHOTO LIBRARY
Smileys i Groove-e to dopalacze, które można legalnie kupić w Wielkiej Brytanii
SCIENCE PHOTO LIBRARY

Zejście do podziemia

Rynek dopalaczy w Polsce rozwija się dynamicznie od 2007 roku. Szacuje się, że w tym pierwszym roku powstało na terenie całego kraju ok. 50 sklepów oferujących tzw. środki zastępcze. Przez trzy następne lata ich liczba wzrosła do blisko 1400. 

Żeby otworzyć sklep z dopalaczami, wchodziło się we franczyzę, otrzymywało się specjalne oprogramowanie do komputerów, towar, należało spełnić warunki franczyzy itd.

Efektem tak szerokiego dostępu do dopalaczy była znaczna liczba poważnych zatruć wymagających hospitalizacji, średnio 300 przypadków na miesiąc. W październiku 2010 r. w Polsce wprowadzono prawo, w myśl którego handlarzom groziły wysokie grzywny. Na fali kolejnych doniesień o ostrych zatruciach i zgonach, zamknięto 1400 sklepów w całej Polsce. 

Dopalacze kupowało się w lombardach pod ladą, w punktach ksero. Ale przede wszystkim w internecie. Zmieniały się opakowania, nazwy handlowe, zaczęto stosować kamuflaż. 

- Kiedyś jak rodzice czy straż miejska sprawdzali plecaki, łatwo można było znaleźć narkotyki. Teraz, to już nie jest takie proste - opowiada mama 16-letniej Ani z Krakowa. - Pigułki chowane są do opakowań tradycyjnych leków przeciwbólowych. Kolorowe saszetki, jak herbaty pakowane. Z obrazkami, ciekawymi dla młodych nazwami. Zdarzyło mi się raz znaleźć u córki w pokoju torebkę zapachową. I naprawdę było na niej napisane, że to jest torebka zapachowa. I jeszcze ten napis: flower power czy jakoś tak. Poniżej drobnym druczkiem, żeby nie spożywać. Na początku pomyślałam, że torebka jak torebka. Ale znajdowałam je coraz częściej i to zwróciło moją uwagę. Po otwarciu, kolorowy proszek pachnący wanilią. Jestem już przeczulona, więc zaniosłam na policję. Okazało się, że to były dopalacze. Teraz, kiedy jakiś chłopak czy dziewczyna trzyma w ręce zwykła buteleczkę typu Apap, to już mi się zapala czerwona lampka.

Profesjonalny marketing

Kolorowe etykiety z obrazkami, chwytliwe hasła reklamowe. Firmy, które zajmują się dopalaczami naśladują model biznesowy legalnych firm komercyjnych. Mają własne działy marketingu. Teraz kupuje się oczami i dotyczy też to również rynku narkotykowego. Design opakowania odgrywa wielką rolę; chodzi o to, żeby ten człowiek przyswoił markę producenta i tylko u niego kupował.

JAKUB ORZECHOWSKI/REPORTER
W grudniu 2010 r. policja zrobiła nalot na sklep Czeski Kredens w Lublinie, gdzie znajdowały się pierwsze w Polsce automaty do dopalaczy. Na zdjęciu - właściciel sklepu
JAKUB ORZECHOWSKI/REPORTER

- Tak się też buduje markę tych produktów. Tajfun, Mocarz - to były chwytliwe nazwy, które miały się kojarzyć z jedną firmą – mówi Artur Malczewski z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii. - Do niedawna zresztą, jeden z dystrybutorów Mocarza z Pabianic, ostrzegał przed podróbkami. Nie wiem na ile to była prawda, a na ile próba obrony, że ten Mocarz, który tak truł w 2015 roku, to nie była ich produkcja. Te firmy działają często na wzór korporacji. 

 W jednym ze sklepów internetowych ogłosili konkurs na nową etykietę dopalaczy. Prosili klientów o propozycje projektów graficznych i ten, który wygrał otrzymywał voucher wartości kilkuset złotych zł na dopalacze.

 - Dziś to już zaawansowany biznes. Kryptorynek. Darknet. Zaszyfrowane połączenia przeglądarką TOR – opowiada Malczewski. - Tam wszystko można kupić, od narkotyków, po dopalacze, czy broń. Trzeba wiedzieć, gdzie szukać, mieć przeglądarkę, która ukrywa nasze IP. I niestety, dla wielu młodych ludzi to nie jest nic skomplikowanego. Kiedyś dilerzy głównie dystrybuowali narkotyki, teraz w dobie Internetu, do domu dostarcza nam je niczego nieświadomy kurier…

Kryzys i renesans

Po akcji masowego zamykania sklepów w 2010 r. liczba zatruć początkowo gwałtownie spadła, ale w kolejnych latach znów systematycznie rosła, aż w 2015 r. odnotowano rekord - 7000 przypadków. 

 – System nie nadążał z uaktualnianiem nielegalnych substancji chemicznych. Co chwila pojawiały się nowe dopalacze, o nowych składach – mówi Malczewski. – Istniały niejako w dwóch formach. Mogliśmy kupić mieszanki gotowe do użycia, często niewiadomego składu, które miały właśnie takie chwytliwe nazwy jak mocarz, cocolino itp. Drugi rodzaj to były czyste substancje chemiczne np. BZP. Sprzedawano je jako odczynniki do badań chemicznych (ang. research chemicals). Były to głównie proszki, niektóre się wciągało, inne nasączało. Kupowało się te odczynniki na wagę - od grama do nawet pół kilograma. Im więcej, tym taniej…

ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER
Rząd podpisuje pakt społeczny przeciwko dopalaczom, z przodu premier Ewa Kopacz, lipiec 2015 r.
ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER

W raporcie Naczelnej Izby Kontroli czytamy: 

„Inspekcja sanitarna w latach 2011-2016 przeprowadziła blisko 5 tys. kontroli, w wyniku których inspektorzy sanitarni wydali łącznie 1731 decyzji dotyczących wstrzymania obrotu podejrzanych produktów. Skuteczność kar pieniężnych nakładanych na zajmujących się dystrybucją i obrotem dopalaczami była bardzo niska, co w ocenie NIK skutkowało rzeczywistą bezkarnością podmiotów zajmujących się tym nielegalnym procederem. Inspektorzy objęci kontrolą NIK nałożyli kary w wysokości 13 mln zł, z czego wyegzekwowano zaledwie niespełna 5 proc. (0,6 mln zł). Łącznie w całym kraju Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej w latach 2010-2016 wymierzyły blisko 65 mln zł kar, jednak do budżetu państwa wpłynęło zaledwie 1,8 mln zł”.

Posłowie wkraczają do akcji

W sierpniu br. Sejm znowelizował ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, dzięki której dopalacze są już traktowane na równi z narkotykami. Za samo posiadanie znacznych ilości grozi kara do trzech lat więzienia, a za handel - nawet do dwunastu lat. 

 Wpisanie nowej substancji na listę narkotyków będzie regulowane rozporządzeniem ministra zdrowia, co przyspieszy delegalizację nowych dopalaczy. Na lekarzy nałożono obowiązek zgłaszania do Państwowej Inspekcji Sanitarnej przypadków zatruć środkiem zastępczym. A producenci i dystrybutorzy muszą uzyskać od inspektora ds. substancji chemicznych zezwolenie na obrót każdej nowej substancji psychoaktywnej.

PIOTR KAMIONKA/REPORTER
Kampania urzędu miasta przeciwko dopalaczom, Łódź, listopad 2016 r.
PIOTR KAMIONKA/REPORTER

- Dzięki nowelizacji delegalizujemy już nie tylko poszczególne substancje jak do tej pory, ale całą grupę o podobnej strukturze chemicznej. Czyli system będzie bardziej aktywny, bo mimo modyfikacji nowe warianty dopalaczy pozostają nielegalne. Kilka firm już zakończyło w związku z tym swoją działalność. Przynajmniej tą oficjalną - zastrzega Malczewski.

Same zmiany w prawie to jednak nie wszystko. Ważna jest profilaktyka i edukacja, przede wszystkim wśród dzieci i młodzieży. Bo jak pokazują badania, to głównie młodzi ludzie sięgają po narkotyki. A powody, które nimi kierują są często bardzo niewinne. Ciekawość. Chęć zaimponowania kolegom. Wkucie materiału przed egzaminem. Więcej pewności siebie. Bunt młodzieńczy. I to przekonanie, że kto jak kto, przecież ja się nie uzależnię. To się innym przytrafia, ale nie mnie.

- Nie pamiętam, czemu spróbowałem. Ot tak, chyba. Wziąłem raz, potem drugi. W wakacje pojechałem na jakiś festiwal i tam już właściwie codziennie wyznaje Artur, lat 17.

MICHAŁ WOJCIECHOWSKI/REPORTER
Policja doprowadza na posiedzenie sądu 36-letniego dilera dopalaczy, Łódź, sierpień 2018 r.
MICHAŁ WOJCIECHOWSKI/REPORTER

- A po jakimś czasie każda okazja, była dobrym wytłumaczeniem. Bo egzaminy, impreza, znajomi. I wciąż jesteś przekonany, że to przecież nie jesteś uzależniony. Zresztą jak bierzesz to masz takie poczucie, że jesteś chojrak. Wiesz, taki jesteś, fajny, odważny, masz mnóstwo przyjaciół, bo masz i hajs i coś na poprawę nastroju. I nie wiesz, kiedy jest ten graniczny moment. Ty tego nie widzisz. Jak nie masz obok siebie kogoś, kto Ci powie, że jesteś idiotą i że przeginasz, to masz przerąbane. Wchodzisz w to coraz głębiej i głębiej, potrzebujesz coraz więcej. Robisz się nerwowy, depresyjny, nieprzewidywalny. Nie zależy Ci już na niczym. Już nie jesteś fajny, znajomi się od ciebie odwracają, rodzina myśli, że to taki bunt nastolatka i unika Cię jak ognia, co by nie wszczynać kolejnej awantury. A ty jesteś sam i musisz brać, żeby jakoś przepłynąć przez kolejny, dzień, miesiąc, rok… 

Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że od początku roku do 1 czerwca odnotowano już 1942 przypadki zatruć dopalaczami. W ich wyniku zmarło 11 osób.

ROY SCOTT/IKON IMAGES/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Michał Niepytalski

Kogo ratować najpierw jeśli wszystkich się nie da

Nasze odruchy i intuicje etyczne bardzo zależą od tego, gdzie się kto urodził i w jakiej kulturze wychował - wynika z wielkiej, ogólnoświatowej ankiety, w której wzięły udział ponad dwa miliony ludzi
VALENTINA PETROVA/AP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Łukasz Grzesiczak

Najbardziej skorumpowany kraj Unii

Wiktoria Marinowa to trzeci dziennikarz, który został zamordowany w Unii Europejskiej w przeciągu roku. Jej tragedia zwraca uwagę na sytuację w Bułgarii, najbiedniejszym i najbardziej skorumpowanym kraju wspólnoty
ALEKSANDRA SITKIEWICZ
SPOŁECZEŃSTWO
Wiktor Cyrny

Naprawdę piękny naród

Nasz naród się zgubił. Trzeba go poruszyć, zmusić do działania, zbawić. I oni to zrobią. Ale laski patrzą na nich z pogardą. Takie z nich Europejki, kobiety internacjonalnej wymiany, które wolą oddawać się erasmusom
EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Aleksander Piński

Na zakupach, czyli witajcie w matriksie

Żyjemy w zakupowym matriksie, w którym pod różnymi nazwami, w różnych opakowaniach i za diametralnie różne ceny sprzedaje się takie same - albo prawie takie same - produkty
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %