SLAVEK RUTA/REX/SHUTTERSTOCK/EAST NEWS
SLAVEK RUTA/REX/SHUTTERSTOCK/EAST NEWS

SPOŁECZEŃSTWO / 14:00,

O różnicach między Czechem i Polakiem

Czesi nas nie lubią. Zresztą mnie też Polacy denerwują. Wystarczy, że popatrzę jak jeżdżą po czeskich drogach – mówi ksiądz Zbigniew Czendlik, który (niespodziewanie dla samego siebie) został celebrytą w Czechach

Łukasz Grzesiczak: Podobno od księdza popularniejszy w Czechach jest tylko Karel Gott... 

ks. Zbigniew Czendlik: Nie powinien pan wierzyć we wszystko, co przeczyta. Karel Gott jest piosenkarzem, a nie księdzem. Gdzie mi się z nim porównywać. Ale to prawda, że jestem popularny w Czechach, występuję w mediach, piszą o mnie gazety.

Powyżej: zgodnie z lokalnym adwentowym zwyczajem anioły zstępują z wieży kościoła św. Piotra i Pawła w miejscowości Ustek 70 km od Pragi

Katolicki ksiądz, o którym piszą czeskie tabloidy, a my – Polacy – mamy wyobrażenie Czechów jako kraju ateistów... 

To w dużej mierze błędne wyobrażenie. Jestem księdzem tych czeskich ateistów. Czesi nie lubią instytucji, niespecjalnie chcą się przyznawać, że są wierzący. Nie chcą, żeby ktoś od razu identyfikował ich z jakimś kościołem. Może właśnie dlatego jestem wśród nich popularny. Często Czech myśli w przedziwny sposób: „Ksiądz to ktoś, kto ma blisko do Pana Boga, a kiedy ja będę się z nim kolegował, to w ten sposób i do Boga będę miał blisko”. Trochę tak jakbym za kolegę miał przyjaciela prezydenta. Wiadomo, że to nigdy nie zaszkodzi, a czasem takie znajomości mogą się przydać. 

 Czesi są konserwatywni? 

Nie lubię tego podziału na konserwatyzm i liberalizm. Niewiele tłumaczy. Zewsząd oskarżany jestem o liberalizm, a sam w pewnym sensie jestem tradycjonalistą, bo lubię starą, dobrą Anglię. Kościół to jest tradycja, z którą ludzie się identyfikują. W niej wyrośli ich rodzice czy dziadkowie. Uwielbiam film „Zakazany owoc”…

BARTOSZ KRUPA/EAST NEWS
Ksiądz Zbigniew Czendlik na planie programu telewizyjnego "Dzien Dobry TVN"
BARTOSZ KRUPA/EAST NEWS

Miloš Forman wcielił się w nim w rolę starego księdza. 

 Właśnie. Dwaj przyjaciele - ksiądz i rabin - zakochują się w jednej kobiecie. Ksiądz mówi tam, że wiara i chodzenie do kościoła to zupełnie dwie różne sprawy. Dla nas w Polsce to niemal synonimy. Jeśli w Polsce chodzisz do kościoła to znaczy, że jesteś wierzący, kiedy nie chodzisz to znaczy, że jesteś niewierzący. W mojej ocenie to nie ma ze sobą nic wspólnego, to są dwie różne rzeczy. 

Dlaczego? 

 Dróg do Pana Boga jest tyle, ilu ludzi na tym świecie. Czesi są większymi indywidualistami, idą do Boga, ale każdy po swojemu. Jeden woli w tłumie, więc idzie na pielgrzymkę czy do kółka różańcowego. Inny idzie po swojemu. Tutaj w Czechach zrozumiałem, że największym darem Boga jest dar wolności. Kiedy brakuje wolności nie ma miejsca na miłość. W czeskim kościele czuć ducha wolności. 

Dlaczego wiara Czechów jest tak inna od Polaków? 

 Przyczynił się do tego czas komuny. Zresztą najlepiej pokazuje to moja historia. W Czechach jestem dlatego, że tu było bardzo mało księży. Jednak Kościół przeżył ten czas i żyje dziś swoim życiem. Czeski Kościół potrafił przeżyć bez swoich pasterzy. Wierzący zrozumieli, że kościół nie tworzą księża, biskup, ale parafianie. Oni mają swoje rodziny, dbają o swój kościół, spotykają się na zebraniach, na których omawiają jego sprawy. Polska mentalność w tym zakresie jest trochę inna. Czesi dobrze wiedzą, że to oni stanowią Kościół.

Pierwsze księdza zaskoczenie, kiedy pojechał do Czech? 

Myślałem, że jadę na misję zbawić i nawrócić czeskich ateistów. Jechałem z przekonaniem, że na miejscu będą kwiaty, dzieci zatańczą w strojach ludowych i zostanę przywitany chlebem i solą. Nikogo jednak mój przyjazd nie zainteresował.

ANJA NIEDRINGHAUS/AP/EAST NEWS
Czeskie dziewczyny na światowym dniu młodzieży w Kolonii, gdzie mszę celebrował papież Benedykt XVI, sierpień 2005 r.
ANJA NIEDRINGHAUS/AP/EAST NEWS

Inaczej jest w Polsce? 

 Kiedy byłem na parafii w Chorzowie rano zawsze miałem przygotowane śniadanie, potem obiad i kolację. Wiadomo, mieliśmy – jako wikarzy – mieliśmy sporo obowiązków, ale także zapewniony pełen serwis. W Czechach musiałem zapłacić rachunek za telefon, w Polsce płaciła mi go parafia. Dostałem specjalne kupony, z którymi chodziłem na obiad na stołówkę zakładów przemysłowych. W Czechach to normalne, że ludzie mają przerwę na obiad i chodzą na stołówkę. Byłem zaskoczony. Ja, katolicki ksiądz z posłaniem, musiałem chodzić między robotników, którzy jadali w robotniczych ubraniach. Stałem w kolejce po jedzenie, stołówka przypominała nieco więzienie. Nie byłem do tego przyzwyczajony. 

Mój proboszcz w Náchodzie, u którego byłem był księdzem, miał za sobą okropną przeszłość. W przeszłości był prześladowany przez komunistów, na starość - chory. W Czechach spotkałem bardzo wielu księży, którzy naprawdę nie mieli za sobą łatwego życia. Byli w więzieniach, pracowali w kopalniach uranu. Kiedy dziś ich spotykam odkrywam, że to zwykle są ludzie bardzo młodzi duchem. To są ludzie, którzy nie noszą w sobie poczucia krzywdy. Za to ci młodzi, którzy niewiele jeszcze doświadczyli, są mentalnie emerytami.

Wielu czeskich księży w przeszłości wyświęcanych było w Polsce. Jako Polak spotkał się ksiądz z przychylnością wśród Czechów? 

 Wielu czeskich księży studiowało w Polsce, dlatego zna trochę polski i czyta po polsku. Polska była miejscem, z którego czeski Kościół mocno czerpał. Podobnie jak wszyscy Czesi, zwłaszcza w czasie tzw. normalizacji. Przy granicy oglądali polską telewizję, słuchali też Polskie Radio jako choćby audycję „Zapraszamy do Trójki”. W ten sposób poznali polski big beat, Czesława Niemena. Do dziś niektórzy Czesi wspominają te osobistości polskiej kultury, polskie filmy. Andrzej Wajda cieszy się w Czechach ogromną estymą, bardzo popularna jest też Agnieszka Holland. Polska bardzo Czechom imponowała. Trzeba pamiętać, że to dotyczy jednak inteligencji i dysydentów, a nie przeciętnych Czechów.

EAST NEWS
Widok z mostu Karola w czeskiej Pradze
EAST NEWS

Mamy tutaj ciągle wielu przyjaciół? 

 Niestety niezbyt wielu. Czesi nie lubią Polaków. Zresztą mnie też Polacy denerwują. Wystarczy, że popatrzę jak Polacy jeżdżą po czeskich drogach i jak się zachowują w Czechach. Kiedy jest korek na autostradzie, potrafią wyprzedzać z prawym strony awaryjnym pasem. Polacy w Czechach nie zachowują się specjalnie kulturalnie. Przyjeżdża ich coraz więcej, ale mają tendencję bardzo głośno się zachowywać. A Czecha na ulicy nie usłyszysz. Czy w restauracji. Tego nauczyła go komuna. Pamiętam jeszcze w latach 90. - jak Czech chciał coś powiedzieć - to odruchowo rozglądał się, kto stoi obok i nadstawia ucha. I chyba generalnie narody, które mają dostęp do morza są bardziej otwarte, podczas gdy te, które do tego morza dostępu nie mają – jak mieszkańcy Kotliny Czeskiej – są zamknięte. Z drugiej strony Czesi w niektórych sprawach potrafią być bardzo otwarci. 

Na przykład w temacie seksu? 

 Tak, ich podejście do seksu na pewno różni ich od Polaków, potrafią często o nim mówić bardzo otwarcie. Są też otwarci na światową teologię. Pamiętam czasy polskiego seminarium, gdzie ze światowych teologów czytaliśmy przede wszystkim Karla Rahnera. W Polsce się ciągle cytuje Jana Pawła II, a kościół katolicki jest kościołem papieża Polaka. Jan Paweł II nie był Czechem, gdyby nim był być może sytuacja byłaby podobna, ale i rynek książki teologicznej jest bardziej otwarty niż ten polski. 

 Kupuje ksiądz polskie jedzenie, które w Czechach nie ma najlepszej prasy? 

 Specjalnie jeżdżę do Polski po produkty spożywcze, zresztą nie tylko ja, bo ludzie stąd zamawiają je sobie u mnie. Nagonka na polską żywność w Czechach to sprawa polityczna. Nie spotkałem Czechów, którzy by po powrocie z Polski nie byliby zafascynowani polskim jedzeniem.

EAST NEWS
Widok zakonnicy na ulicy był w komunistycznej Czechosłowacji rzadkością, Karlowe Wary, lata 60. XX wieku
EAST NEWS

O ile do nas w ogóle przyjechali... 

 Zawsze się zastanawiałem dlaczego jest tak, że Polacy lubią Czechów, a Czesi Polaków mniej. Szybko zrozumiałem, że naturalny szlak podróży prowadzi z północy na południe. Polacy i Czesi jeżdżą do ciepłej Chorwacji, Włoch czy Hiszpanii. Dlatego mamy te Czechy po drodze. A ilu Czechów jeździ na północ? Niewielu. To tak jakby płynąć przeciw nurtowi rzeki. Tak samo ilu Polaków jeździ do Finlandii czy Norwegii? Mało, tylko ci którzy mają w tych krajach jakieś interesy. Polska jest krajem na północ od Czech, a ludzie mają tę tendencję jeździć z północy na południe. 

 Czyli tej asymetryczności w relacjach polsko-czeskich nie da się zmienić? 

 Może gdybyśmy częściej robili w Polsce Mistrzostwa Europy w piłce nożnej z udziałem Czechów? Mówię całkiem poważnie. To co dla relacji polsko-czeskich zrobiły Mistrzostwa Europy w 2012 roku nie można porównać z niczym. To jest jak z tą żywnością. Dziś Czechów straszą polskim jedzeniem w supermarketach. W 2012 roku straszono czeskich kibiców jadących do Wrocławia polskimi kibicami, złodziejami i bandytyzmem na polskich stadionach. Jednak Czesi po przyjeździe szybko się zorientowali jak ich w Polsce lubią i kochają. Więcej takich imprez, a myślę, że będziemy bratankami.

Ksiądz bardziej się czuje Polakiem czy Czechem? 

 Jestem bezpaństwowcem. Nawet w języku. Nie pamiętam już polskiego, a jeszcze nie umiem czeskiego. Kiedy przyjeżdżam do Polski, czuję się obcokrajowcem. Od Polaków słyszę: „Ale pan ładnie mówi po polsku”. Ze wstydu nie przyznaję się, że jestem Polakiem i kłamię, że długo w Czechach uczyłem się polskiego. Wtedy przynajmniej myślą o mnie, że jestem inteligentny. Ciągle jestem pomiędzy. Jestem kosmopolitą, gdzie jestem tam czuję się dobrze.

EAST NEWS
Pastafarianin, czyli wyznawca Kościoła Latającego Spagetti, ma w dowodzie osobistym zdjęcie z durszlakiem na głowie
EAST NEWS

A dlaczego ksiądz stroni od koloratki? 

 Spotkałem się z zarzutem, że ksiądz bez koloratki to jak mąż bez obrączki. Dla mnie to jeszcze nic nie znaczy, bo ta obrączka może być pierwsza, druga lub dziesiąta. Tak samo o niczym nie świadczy koloratka. Zawsze powtarzam, że kościół w Polsce jest inni niż ten czeski. Nie chcę powiedzieć, że lepszy czy gorszy, po prostu inny. Spotkałem w Czechach kilku księży z Polski, którzy chcieli wprowadzić tu polski model życia religijnego. To absolutnie nie zdało egzaminu, ludzie się zbuntowali. Znów wracam do kwestii wolności. Nie jestem od tego, by komuś narzucać swój światopogląd czy swoją wiarę. Jeśli ktoś chce, przyjdzie do mnie i mnie zapyta. Szanuję wolność drugiej osoby. Człowiek, który ma ten sam pogląd na wiarę jak ja, podobnie czuje Boga, niczym nie może mnie ubogacić. Ubogacić mnie może tylko ten, który myśli inaczej. Np. ateista. 

 Chciałby go ksiądz nawrócić? 

 Nie robię tego. Dość już było w historii nawracania. Jan Bosko, który pracował z młodzieżą mówił o stałej asystencji. Chodzi o to, by móc kogoś wesprzeć, kiedy jest się potrzebnym. To właśnie jest najważniejsze, a nie narzucanie swojej wiary drugiemu. Skąd pewność, że to właśnie moja droga do Boga jest tą jedyną możliwą? Nie sposób oddzielić wątpliwości od wiary. Wątpliwości są jej częścią. Sens życia jest w ciągłym poszukiwaniu. 

 Zastanawia mnie, czy ksiądz zmieściłby się w polskim kościele? 

 Dziś ze swoimi poglądami chyba nie. Może gdybym nie wyjechał do Czech, myślałbym inaczej. Może skończyłbym jak ksiądz Lemański? Naprawdę nie wiem. Mogę powiedzieć tylko, że jestem absolutnie lojalny. Nie potrzebuję występować w mediach, nie chcę krytykować w nich biskupa czy kolegów po fachu. Na świecie jest wielu ludzi, którzy pasożytują na innych. Ciągle definiują się, że nie są jak Czendlik, Halik czy Duka. Wtedy zastanawiam się, jacy naprawdę są. Podobnie działają politycy, którzy napędza tylko to, że krytykują tego drugiego.

AKG IMAGES/EAST NEWS
Spalenie na stosie Jana Husa (1370-1415), czeskiego reformatora uznanego przez Kościół za heretyka
AKG IMAGES/EAST NEWS

Co ksiądz myśli o Kościele w Polsce? 

 Nie podoba mi się jego zaangażowanie polityczne. Polityka a Kościół to dwie różne rzeczy. Powinniśmy być dumni, że Polska jest pluralistyczna i żyją w niej ludzie z różnymi poglądami. Jedna grupa nie może narzucać drugiej z pomocą polityki i religii swojego światopogląd. Wiara jest indywidualną rzeczą każdego człowieka. Mnie polityka nie interesuje. Tak jak kiedyś kościół dzielił społeczeństwa, tak dziś robią to politycy. U mnie na plebanii jest zakaz rozmowy na tematy polityczne. Nie interesuje mnie też, co się dzieje w polskim Kościele. Mam tyle problemów z samym sobą, że nie mam na to czasu. 

 Jak wygląda normalny dzień księdza? 

 Żaden do siebie nie jest podobny. Dziś całe przedpołudnie miałem wiele spraw administracyjnych, co prawda mam dwie asystentki, ale jedna jest właśnie na urlopie. Po południu przyjechał człowiek z Ołomuńca w sprawie pewnego artysty. Potem miałem nauki przedmałżeńskie, potem ślub i trochę papierkowej pracy. Teraz rozmawiamy, potem o godz. 18 mam mszę, o godz 18.30 mam znowu ślub. Wieczorem pojadę do Pavlova, gdzie jutro z samego rana znów dam ślub. Kolejny w Ołomuńcu o godz. 14, wrócę do siebie i o godz. 17 mam kolejny ślub. Odprawię mszę, pójdę na imprezę, na którą zaprosili mnie młodzi. Tylko na chwilę, bo w niedzielę jadę do miejscowości Mariańskie Łaźnie na festiwal chopinowski, gdzie będę nagrywał program radiowy. 

 Na nudę ksiądz narzekać nie może. 

 W żadnym wypadku. Mam swoje programy radiowe, swoje programy telewizyjne. Na szczęście moje życie nie jest monotonne. Nuda potrafi zabić wszystko - życie partnerskie, małżeńskie. Jak mecz piłki nożnej czy przedstawienie teatralne są nudne, to przełączę lub wyjdę w połowie. Mam wrażenie, że i my w tym naszym Kościele też często jesteśmy nudni. Dzieci nie chcą czasem chodzić do kościoła, bo tłumaczą, że tam jest nuda. Dlatego stoję na stanowisku, że jak nuda, to przynajmniej krótka. U mnie msza w niedzielę ma maksymalnie 45 minut.

Vondrouš Roman/PAP/CTK

Na tej mszy w Lanškrounie, odprawianej przez księdza Czendlika, nie było nudno. Grała kapela rockowa Michael

Vondrouš Roman/PAP/CTK

Pochodzi ksiądz ze Śląska Cieszyńskiego, chodził do liceum tuż przy czeskiej granicy. Znał ksiądz czeski nim został kapłanem w Czechach? 

 Trzeba pamiętać, że Śląsk Cieszyński jest specyficzny. To obszar, gdzie w 20. wieku wybuchały krótkie konflikty graniczne między Polską a Czechami. Relacje polsko-czeskie tam dalekie są od ideału. Nie byłem zachwycony tymi Czechami, propozycję wyjazdu tutaj odebrałem jako karę. Z zazdrością patrzyłem na kolegów, którzy pojechali do USA czy Wielkiej Brytanii. Przed przyjazdem do Czech znałem tylko dwa słowa: „Pozor vlak” (Uwaga pociąg). 

 Miał ksiądz problemy z językiem czeskim? 

 Czeski i polski są podobne, ale istnieją tzw. fałszywi przyjaciele, czyli słowa, które brzmią podobnie, ale znaczą zupełnie coś innego. Zaczynałem w Náchod, to niewielkie czeskie miasteczko przy granicy z Polską, obok Kudowy Zdrój. Przy granicy Czesi o wiele lepiej niż w głębi kraju rozumieją polski. Czasem rozbawiłem tam ludzi swoim czeskim, nie nudzili się ze mną. Podczas pierwszych zakupów postanowiłem kupić swoje ulubione płatki owsiane. Po czesku to są „ovesné vločky”. Sklep spożywczy obok probostwa, wszyscy wiedzieli, że przyjechał do nich ksiądz z Polski, poznali mnie, że to właśnie ja. Kupowałem mleko, bułki i poprosiłem o „vložky”, czyli po czesku o „podpaski'. Ekspedientka patrzyła na mnie bardzo dziwnie, a ja potwierdziłem, że chcę „vložky”. Przyniosła mi podpaski, byłem cały czerwony. Bardzo słabo znałem czeski, kolejka była ogromna, nie wiedziałem jak wytłumaczyć, że doszło do pomyłki. Pewnie Czesi pomyśleli sobie, że w sprawa celibatu w Polsce wygląda inaczej niż i nich. 

Jak czeskie media zainteresowały się księdzem? 

 Prowadzę kronikę, znalazłem w niej pierwszy wywiad ze mną, który pochodzi jeszcze z początków mojej pracy w Náchodzie. Wystarczyło wtedy tylko, że przyjechał ksiądz z Polski. Myślę, że ogromne znaczenie dla mojej popularności w Czechach miał fakt, że dzięki przyjaźni z piosenkarką Lucie Bílą dostałem się do środowiska artystów. W ten sposób przylepiono mi nalepkę celebryty i bulwarowego księdza. Będę miał ją już chyba do końca życia. Dlatego napisałem książkę, by pokazać się nie tylko z perspektywy głupka z tabloidów, ale udowodnić światu, że coś w tej głowie jednak mam.

Kiedy na Mistrzostwach Europy w 2012 roku Polska grała z Czechami, komu ksiądz kibicował? 

Jestem ogromnym kibicem polskiej reprezentacji. Jadę teraz z czeską reprezentacją na mecz z Polakami, który w listopadzie będzie rozgrywany w Gdańsku. Sercem będę z naszymi, ale Czechom tego głośno nie powiem, bo nie wezmą mnie do samolotu.

***


Dziękujemy Mariuszowi Szczygłowi i wydawnictwu Dowody na Istnienie za pomoc w zorganizowaniu wywiadu. Nakładem tej oficyny ukazała się książka czeskiej dziennikarki Markéty Zahradníkovej „Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem” w tłumaczeniu Julii Różewicz.

ROY SCOTT/IKON IMAGES/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Michał Niepytalski

Kogo ratować najpierw jeśli wszystkich się nie da

Nasze odruchy i intuicje etyczne bardzo zależą od tego, gdzie się kto urodził i w jakiej kulturze wychował - wynika z wielkiej, ogólnoświatowej ankiety, w której wzięły udział ponad dwa miliony ludzi
VALENTINA PETROVA/AP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Łukasz Grzesiczak

Najbardziej skorumpowany kraj Unii

Wiktoria Marinowa to trzeci dziennikarz, który został zamordowany w Unii Europejskiej w przeciągu roku. Jej tragedia zwraca uwagę na sytuację w Bułgarii, najbiedniejszym i najbardziej skorumpowanym kraju wspólnoty
ALEKSANDRA SITKIEWICZ
SPOŁECZEŃSTWO
Wiktor Cyrny

Naprawdę piękny naród

Nasz naród się zgubił. Trzeba go poruszyć, zmusić do działania, zbawić. I oni to zrobią. Ale laski patrzą na nich z pogardą. Takie z nich Europejki, kobiety internacjonalnej wymiany, które wolą oddawać się erasmusom
EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Aleksander Piński

Na zakupach, czyli witajcie w matriksie

Żyjemy w zakupowym matriksie, w którym pod różnymi nazwami, w różnych opakowaniach i za diametralnie różne ceny sprzedaje się takie same - albo prawie takie same - produkty
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %