AP/EAST NEWS
AP/EAST NEWS

SPOŁECZEŃSTWO / 11:35,

Rumunia czeka na prawdziwą rewolucję

Ludzie niby wychodzą na ulicę, kolejni premierzy niby podają się do dymisji, kraj niby wszedł do Unii Europejskiej, ale skorumpowany postkomunistyczny układ trzyma się mocno. Jak mamałyga, rumuńska papkowata potrawa, której nie sposób przegotować

W sierpniu tego roku, pomimo upałów, setki tysięcy ludzi stały na bukaresztańskim placu Zwycięstwa. Wachlując się flagami Rumunii i Unii Europejskiej, po raz kolejny w ostatnich latach domagali się dymisji rządu.

Powyżej: demonstracja przeciwko korupcji prokuratorów powołanych do zwalczania korupcji, Bukareszt, lipiec 2018 r.

Pierwsze protesty były nieśmiałe. W 2012 r. z domów wyszło 13 tys. niezadowolonych obywateli. Ale pięć lat później pół miliona ludzi protestowało w całym kraju, a w 2018 r. widowiskowo dołączyła do nich diaspora. 

Rumuńska ulica zdymisjonowała kilku premierów oraz ministrów i nie dopuściła do zmian w prawie, które miało stać się bardziej przyjazne dla skorumpowanych polityków. Ale dziś krajem ciągle rządzi znienawidzona przez protestujących postkomunistyczna Partia Socjaldemokratyczna (PSD), a Komisja Europejska w połowie listopada zarzuciła Rumunii regres w walce z korupcją i niezależnością sądownictwa. 

DANIEL MIHAILESCU/AFP/EAST NEWS
Starcia policji z antyrządowymi demonstrantami, sierpień 2018 r.
DANIEL MIHAILESCU/AFP/EAST NEWS

Zaraz po rumuńskiej rewolucji 1989 roku, w którą nie wszyscy wierzą, Silviu Brucan - komunistyczny intelektualista, ale równocześnie zaciekły przeciwnik Nicolae Ceauşescu - powiedział, że Rumunii są społeczeństwem zdemoralizowanym, przyzwyczajonym do ślepego posłuszeństwa władzy – homo sovieticus w klasycznej formie. Prorokował, że na zmianę trzeba przynajmniej dwóch, trzech pokoleń.

Nicolae i Elena

Jest rok 1985, Bukareszt tonie w ciemnościach – to przez oszczędność energii. Nicolae Ceauşescu rządzi państwem razem ze swoją żoną Eleną już 20 lat. Po otwartej i neutralnej polityce ekonomicznej lat 70., w kolejnej dekadzie Rumunia pogrąża się w głębokim kryzysie. Brakuje surowców, gospodarka się sypie – Nicolae postanawia więc narzucić rygorystyczny plan jej centralizacji. Dodatkowo chciałby spłacić wszystkie zagraniczne długi: życzyłby sobie nie być od nikogo zależnym. 

 Bukareszt trzęsie się z zimna, bo wg dekretów wodza zakręcane jest ogrzewane. Jednocześnie Ceauşescu dba o swój wizerunek: stawia sobie pomniki i spogląda na Rumunów z tytułowych stron podręczników szkolnych. Przyśniło mu się, żeby wybudować największy budynek administracyjny w Europie, więc wyburza kilka centralnych dzielnic stolicy. 

W sklepach nie ma praktycznie nic. Chleb, masło, mąka – podstawowe produkty można dostać tylko na kartki. Przywódca tłumaczy, że to „plan naukowy”; chce ograniczyć Rumunom dawki kalorii, twierdząc, że wcześniej się nadmiernie objadali.

IBL/REX FEATURES/EAST NEWS

Nicolae Ceauşescu z żoną Eleną na łonie przyrody

IBL/REX FEATURES/EAST NEWS

Maria: - Ludzie się nie zastanawiali czy są zniewoleni, czy nie. Myśleli raczej „Skąd wezmę jutro mleko dla dziecka? albo: gdzie mogą teraz coś rzucić? Jak ja miałam w mieszkaniu sześć stopni ciepła, to proszę pani, czy ja myślałam, jak się zbuntować przeciw Ceauşescu, czy jak ogrzać łazienkę, żeby córka nie dostała zapalenia pęcherza, kiedy będzie robić siusiu?

Egzekucja

Jest listopad 1989 roku. Nicolae macha do sali wypełnionej po brzegi partyjnymi dygnitarzami. Oczy ma trochę rozbiegane. Jak donoszą zachodnie media, rumuński dyktator od lat może cierpieć na paranoję – nieustająco boi się zamachu na swoje życie. Trochę niepewnie patrzy na wyselekcjonowany, klaskający równo tłum. 

Nie może jeszcze podejrzewać, że za miesiąc, w Boże Narodzenie na małym placu w Targoviste głodny i zmarznięty naród wymierzy mu sprawiedliwość. Elena będzie prosić, aby rozstrzelano ich razem, a przed pierwszym strzałem Nicolae zdąży zaintonować „Międzynarodówkę”. Naród obejrzy ich śmierć w telewizji i będzie płakać: głównie ze szczęścia. 

Świat nazwał to rewolucją. Ostatnią wśród krajów komunistycznych, ale taką, która obaliła reżim w sposób spektakularny i krwawy. 

Jednak dziesięć lat później, w 1999 r., tylko 41% Rumunów uznało, że chodziło o autentyczny zryw, 36% uważało rewolucję za zamach stanu. 

- Na początku wyglądało to prawdziwie: blokady, ludzie zmiażdżeni przez czołgi - mówi Romulus Rusan, dyrektor Miejsca Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu „Guardianowi” - Ale w rewolucji brały udział dwie grupy ludzi: ci, którzy krzyczeli „Precz z komunizmem” , i inni, krzyczący tylko: „Precz z Ceausescu”. Ta druga grupa stworzyła nowy porządek polityczny po 1989 roku – tłumaczy.

MICHEL EULER/AP/EAST NEWS

Górnicy robią porządek ze studentami, którzy nie chcą rządów postkomunistów, 1990 r.

MICHEL EULER/AP/EAST NEWS

W 1990 roku, kilka miesięcy po rewolucji, Europa ciągle bulgoce. Rumunia też by chciała, ale władzę przejęli postkomuniści Iona Iliesciu. 

W czerwcu intelektualiści i młodzież, głównie studenci, w duchu protestu bardzo zachodnio–europejskiego zdecydowali się zająć sam środek Bukaresztu. Stworzyli strefę wolną od komunizmu, gdzie świętowano, przemawiano i debatowano. Wtedy na polecenie prezydenta Iliescu do stolicy sprowadzono górników: z pałkami, łańcuchami i kilofami. 

Przy bierności, a często współudziale służb porządkowych, krzycząc „Śmierć inteligentom!” rozpędzili opozycyjne protesty. W latach 90., wzywani przez władzę górnicy mieli rozganiać opozycję jeszcze kilkakrotnie.

Milczenie

Przez następne dwie dekady wydawało się, że kultura protestu w ogóle w społeczeństwie nie istnieje. Świat zapomniał o rumuńskiej rewolucji i przypomniał sobie, że Rumuni są jak mamałyga, czyli ich narodowa potrawa, którą można bardzo długo gotować.

 - Rumuni są narodem, który posiada bardzo specyficzną historię - aż do XIX wieku nie mieli swojego państwa, które integrowałoby społeczeństwo. W kulturowe DNA mają też wpisaną przynależność do prawosławia, znanego z tego, że uprawia tzw. symfonię: niezależnie od charakteru i rodzaju władzy, zawsze idzie z nią pod rękę. Ta instytucja uczyła Rumunów umiejętności przystosowania się, w myśl specyficznie rozumianej zasady „oddaj cesarzowi co cesarskie, a bogu co boskie” – komentuje dr hab. Kazimierz Jurczak, kierownik Zakładu Filologii Rumuńskiej Uniwersytetu, Jagiellońskiego, były radca Ambasady RP w Bukareszcie.

EUROPICS/EAST NEWS
Patriarcha Daniel, głowa rumuńskiego kościoła prawosławnego, dokonuje uroczystego poświęcenia nowego budynku telewizji
EUROPICS/EAST NEWS

Ramona: - Widzi pani, co się teraz dzieje z Rumunią? Widzi pani, jak aroganccy są politycy? Nie ma nikogo kto by ich kontrolował, a oni już dawno przestali udawać, że liczą się z kimkolwiek. Tutaj w dobrym tonie jest kraść. Jeśli jesteś na szczycie i nie kradniesz, to znaczy, że skończony z ciebie frajer i że znalazłeś się tu przypadkiem.

Ileana (1) : - Wielu ludzi tak długo żyło w zniewoleniu, że zapomnieli czym jest wolność. Co to za wolność, którą teraz mamy? To chaos i anarchia, a nie wolność. Rumunii nie dorośli do tego by być ludźmi wolnymi. Może kiedyś się to zmieni, ale jeszcze nie teraz.

Przebudzenie

W 2012 roku coś się zaczyna zmieniać, najpierw skromnie, ale nawet taka zmiana zostaje zauważona poza granicami Rumunii. Pewnie po części dlatego, że wcześniej nie działo się zupełnie nic. 

Eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich analizują: „W Rumunii trwają największe od końca lat dziewięćdziesiątych demonstracje antyrządowe. Według rumuńskiej żandarmerii w kulminacyjnym momencie w manifestacjach brało udział około 13 tysięcy osób w całym kraju”.   Krzyczą, że nie chcą prywatyzacji służby zdrowia, obecnego prezydenta i ma dość cięć budżetowych. 

Na razie to garstka niezadowolonych. Ale premier Emil Boc rezygnuje – to pierwsze, bardzo ważne zwycięstwo ulicy. 

ANDREI PUNGOVSCHI/AFP/EAST NEWS
Porzucony plac budowy w miasteczku Zimnicea (130 km na wschód od Bukaresztu) jest ponurym świadectwem rumuńskiej beznadziei i korupcji
ANDREI PUNGOVSCHI/AFP/EAST NEWS

A pięć lat później na ulice wyjdzie nie trzynaście, a ponad 500 tysięcy rozgniewanych Rumunów. Od 2007 roku należą do Unii Europejskiej, ale unijne środki przeciekają politykom przez palce. Stan dróg, kolei czy rumuńskiej wsi to ciągle katastrofa. 

- Wpływ UE był paradoksalny: im mniej kolejnym elitom rumuńskim udawało się korzystać z funduszy unijnych, tym bardziej dawało to paliwo do protestów. Unijne regulacje wymuszają transparentność i eliminują korupcję, tymczasem w Rumunii politycy są przyzwyczajeni do myślenia: „jeśli coś podpisuję, muszę mieć z tego korzyści”. Poziom implementacji projektów unijnych czy wykorzystania środków jest więc koszmarnie niski – komentuje dr Jurczak.

Pożar

Przełomowa okazała się końcówka roku 2015: w pożarze w klubie Colectiv w Bukareszcie zginęły 64 osoby. Ludzie natychmiast wyszli na ulicę: obwiniali system, brak nadzoru, skorumpowanych polityków. Nagle oczywiste stało się, że klub działał tylko dzięki łapówkom wręczanym urzędnikom. „Korupcja zabija!”, „Mordercy!”, „Obudźcie się!”, „Chcemy sprawiedliwości!” – krzyczały tysiące Rumunów. 

Premier podał się do dymisji, a ulica znowu poczuła swoją siłę. Powstał techniczny rząd, kierowany przez Daciana Cioloșa, byłego komisarze UE i intelektualistę, a powołana do walki z korupcją Krajowa Dyrekcja Antykorupcyjna (DNA) nagle zaczęła działać sprawniej.

AP/EAST NEWS
Rumuńska flaga z żałobną wstążką zatknięta w oknie budynku, w którym znajdował się klub nocny Colectiv. W jego pożarze zginęły 64 osoby
AP/EAST NEWS

Może to uśpiło Rumunów i po części tłumaczy dlaczego w 2016 r. Partia Socjaldemokratyczna (PSD) wygrała wybory parlamentarne ze sporą większością głosów. Politycy, których zbuntowana ulica konsekwentnie od kilku lat próbowała się pozbyć, zostali znowu demokratycznie zaproszeni do rządzenia krajem. 

Profil Partii Socjaldemokratycznej najlepiej pokazuje styczniowy wieczór 2017 roku, kiedy jej politycy przepchnęli w parlamencie amnestię dla więźniów skazanych za przestępstwa gospodarcze i korupcyjne. Postanowili też anulować kary za oszustwa podatkowe, jeśli nie przekraczały 200 tys. lei, czyli 190 tys. zł. 

Była to ustawa, którą deputowani napisali dla siebie i zaprzyjaźnionych oligarchów; wielu kolegów wyszłoby z więzienia. Miała też pozwolić przewodniczącemu PSD, skazanemu za defraudację, kandydować na urząd premiera.

Amnestia dla kolegów

To wtedy zaczęła się kolejna, po obalającej dyktaturę Ceauşescu, rumuńska rewolucja, co do której dziś nie ma pewności. Około północy, zaraz po tym, kiedy opinia publiczna dowiedziała, że ustawa wejdzie w życie, w Bukareszcie zgromadziło się 15 tysięcy ludzi, krzycząc „zrobiliście to w nocy, jak złodzieje!”. 

Następnego dnia tłum wzrósł dziesięciokrotnie. Mówili: „Nasze pieniądze i nasza przyszłość są kradzione. Jesteśmy gotowi, żeby stać tu razem”.

Mimo iż rząd ogłosił, że wycofuje się ze zmian w prawie, protesty trwały nadal. 5 lutego 2017 roku na ulice w całym kraju wyszła rekordowa liczba pół miliona ludzi. Demonstracje ciągnęły się do lata 2018 r., kiedy do Bukaresztu przyjechała protestować rumuńska diaspora. 

 - Mówi się „mamałyga nie wybucha”. Okazuje się jednak, że nie ma czegoś takiego jak naród mniej lub bardziej skłonny do buntu – uważa dr Jurczak. 

ADRIAN CATU/AFP/EAST NEWS
Demonstranci owinięci flagami Unii Europejskiej przed siedzibą rządu w Bukareszcie, czerwiec 2018 r.
ADRIAN CATU/AFP/EAST NEWS

Ale wielka, realna zmiana znowu nie nadeszła. 

- Partia Socjaldemokratyczna utrzymuje władzę, a protestujący i partie opozycyjne mogą zjednoczyć się tak naprawdę tylko przeciwko korupcji. Mają radykalnie odmienne poglądy na kwestie społeczne i gospodarcze, co utrudnia zmianę kierunku polityki rumuńskiej – komentuje dr Daniel Brett z University College London. 

Czy istnieje wyjście z tego klinczu? Być może odpowiedź przyniosą wybory prezydenckie w 2019 roku, w których urzędujący prezydent - wspierający walkę z korupcją Klaus Iohannis - zmierzy się z kandydatem PSD. Na razie partia rządząca ma problem z wyłonieniem swojego reprezentanta – jej przewodniczący, który miałby ubiegać się o urząd prezydenta jest skazany za łapówkarstwo.

MARTIN BERNETTI
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Klimatyczny poligon

Chilijscy naukowcy badają faunę i florę wybrzeży Patagonii, bo to obszar, który pozwala zobaczyć, z jakimi problemami będą borykać się inne rejony świata na skutek topnienia lodowców
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Słonie tracą kły

Ewolucja słoni zafrapowałaby samego Darwina. Coraz więcej słoni afrykańskich nie ma kłów lub są one o wiele mniejsze niż przed wiekiem. Powodem są intensywne polowania na te majestatyczne zwierzęta
AP
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

W Brazylii już kupisz broń

Brazylia tymczasowo znosi zakaz kupowania broni. Dekret podpisał Jair Bolsonaro, nowy prawicowy prezydent kraju
Rex Features
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Największy zderzacz hadronów

Droższy, większy, bardziej wydajny. CERN chcę wybudować następcę Wielkiego Zderzacza Hadronów. Future Circular Collider (FCC) powstanie do 2040 r. i będzie miał 100 km długości
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %