MAGDA KUC
MAGDA KUC

SPOŁECZEŃSTWO / 07:00,

Szpieg w świecie popkultury

Zanim zdarzyło się World Trade Centre, w filmach samoloty i rakiety uderzały w obiekty cywilne - mówi Vincent Severski, autor bestsellerowych powieści szpiegowskich

Mieszkanie jasne, wygodne, urządzone nowocześnie, a detale świadczą o odbytych podróżach. Dużo świata, mało rodziny i przyjaciół. Familijne fotografie są, ale dyskretnie ustawione za fotelem, tylko dla wtajemniczonych. Tak jak nie dla wszystkich oczu i uszu jest dawne, zawodowe życie gospodarza.

Pułkownik wywiadu Włodzimierz Sokołowski to uczestnik tajnych operacji w różnych zakątkach świata, agent odznaczany przez Polskę, Izrael, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Teraz bardziej jest znany ze swojego kolejnego przybranego nazwiska ‒ miał ich już kilkanaście ‒ jako Vincent Severski, autor bestsellerowej tetralogii szpiegowskiej Nielegalni, Niewierni, Nieśmiertelni, Niepokorni oraz nowej serii, którą otwiera Zamęt.

***

AP / EAST NEWS
Kapitan Hans Kloss, nagranie ze stycznia 1969 r.
AP / EAST NEWS

Lubiłeś Hansa Klossa? Oglądałeś Stawkę większą niż życie?

Ależ oczywiście! Kloss to jeden z moich ulubionych bohaterów! Kto nie oglądał tego serialu, kto się nie pasjonował przygodami Klossa? Każdy przecież znał na pamięć teksty z filmu, nawet ci, którzy pracują dzisiaj w IPN i zwolennicy żądają zakazania tego serialu. Przecież to kopalnia sytuacji i cytatów, np. „Brunner, ty świnio” albo „Nie ze mną te numery, Brunner!”.

Oba przekręcone, Kloss nigdy tak nie powiedział, podobnie jak nie było słów „Rączki, rączki, rączki, Hans!”, tylko „Ręce, ręce, ręce, Kloss!”.

Niemożliwe!

A jednak, pułkowniku. Kapitan Kloss mówił tak: „Takie sztuczki nie ze mną, Brunner” oraz „Wyjątkowa z ciebie kanalia, Brunner!”.

Ha, ha, a ja jak wszyscy przekręcałem! Ale to tylko pokazuje, że Kloss jest legendą ‒ wykracza poza serial, żyje własnym życiem.

Jest legendą, wielu chłopaków chciało zostać Klossem, ty też?

Byłem Klossem albo Jankiem Kosem z Pancernych. Bo przecież każdy montował na podwórku swoją bandę i jako przywódca musiał być Jankiem. A jeśli nie Jankiem, to przynajmniej Grigorijem. Rządziłem, więc wybierałem, kim chcę być.

MIKRUTA / REPORTER / EAST NEWS

 Otwarcie muzeum serialu „Stawka większa niż życie”, Stanisław Mikulski i Emil Karewicz, Katowice, lut 2009 r.

MIKRUTA / REPORTER / EAST NEWS

Pewna bardzo dystyngowana znajoma przyznała się, że na jej podwórku wszystkie karty były rozdane i żeby się znaleźć w obsadzie serialu, musiała zostać Szarikiem!

Takie były czasy. Niewidzialna ręka, Stawka, Czterej pancerni to programy cieszące się trudną do przełożenia na dzisiejsze realia popularnością. Ich uczestnicy byli prawdziwymi bohaterami, a ja po latach spełniłem swoje marzenie.

Zostałeś szpiegiem?

To swoją drogą, ale miałem na myśli to, że spotkałem pana Stanisława Mikulskiego! Okazało się, że czyta moje książki, i podarował mi swoją biografię z piękną dedykacją: Panie Włodzimierzu, jestem dumny, że byli tacy oficerowie naszego wywiadu. Odpowiedziałem: Panie Stanisławie, gdyby nie wzór przekazany przez Pana w filmie, to wielu dobrych polskich szpiegów by się nie urodziło. Mówiłem szczerze ‒ to był znakomity aktor i miał jeszcze kilka innych, wspaniałych kreacji.

W Kanale Wajdy?

Nie.

Pan Samochodzik i templariusze, Godziny nadziei, Ewa chce spać?

Skąpani w ogniu. Zapomniany film, który poruszał tematykę powtórzoną później w Prawie i pięści oraz w Róży Smarzowskiego. Z Różą dostrzegam silne paralele ‒ Ziemie Odzyskane, Niemka, dobry polski oficer, akowiec, kolaboranci, szabrownicy i bandyci, UB itd.

Naprawdę jesteś fanem Mikulskiego!

Bardzo go lubiłem, szkoda, że pan Stanisław nie mógł przyjść na premiery moich książek, ale za to na ostatniej była Sara, bohaterka tetralogii Nie.

To jest konkretna postać, prawdziwa agentka wywiadu?

Na powieściową Sarę składają się dwa życiorysy. Tylko dwa. Chociaż po Warszawie biega ich sześć i każda z nich mówi, że to ona. Sara żyje już swoim własnym życiem ‒ w agencji wywiadu pojawiły się w toaletach napisy „Przyjdzie Sara i was wszystkich powypierdala” (śmiech).

EAST NEWS
Sean Connery w filmie Goldfinger
EAST NEWS
Niby taki żart, ale przecież szpiedzy to niemal superbohaterowie!

Ale tylko w niektórych filmach i książkach. To ludzie omylni i nie zawsze doskonali. Bohaterowie moich książek nie są przecież ze spiżu i stali. Nawet Bond bywa ułomnym szpiegiem.

W Nigdy nie mów nigdy grany przez Seana Connery’ego Bond zostaje uznany przez nowego szefa za seksistę, alkoholika i nieudacznika! Sterany życiem agent trafia do sanatorium.

A w serialu Homeland główna bohaterka, agentka CIA Carrie Mathison, jest psychopatką! Autorzy Bonda traktują wszystko z przymrużeniem oka, ale ci od Homelandu podchodzą do sprawy śmiertelnie poważnie, więc od razu wyjaśniam: miejsca dla takich ludzi w CIA czy każdym innym wywiadzie już nie ma. To, co dzieje się z Carrie, jest fejkiem. Oczywiście, że ktoś może się stać psychopatą, ale tacy ludzie szybko są wyłapywani. Carrie nie dość, że ma poważne problemy z psychiką, to na dodatek przespała się ze swoim źródłem! To niedopuszczalne, a zwłaszcza w CIA, u nas też się za to wylatuje. Za to oraz za zatajenie prawdy ‒ takie rzeczy prędzej czy później wychodzą na jaw i oficer jest skończony. Wyobraźmy sobie: następuje kontakt seksualny między oficerem i jego źródłem, a później on mówi tej kobiecie, że jest agentem wywiadu. Ona czuje się wtedy oszukana i może się na nim zemścić.

Hm, a przypuśćmy, że oficer werbuje kobietę, a ona na to: „Kocham cię, bierz mnie!”. A on się nie zgadza. I co wtedy, jaka może być jej reakcja? Moim zdaniem co najmniej nieobliczalna.

Nie spotkałem się z taką sytuacją, ale wiadomo: jest sto reguł, od których jest pięć tysięcy odstępstw. Może nie słyszałem o takim przypadku, bo oficerowie starannie dobierają osoby będące źródłem informacji, przedmiotem werbunku. Zdarza się, że stosunki między oficerem a zwerbowaną osobą stają się ryzykowne, wtedy szybko włącza się czerwone światło ‒ i zmienia się prowadzącego.

METRO GOLDWYN MAYER / EAST NEWS
Plakat filmu Mata Hari, 1932 r  
METRO GOLDWYN MAYER / EAST NEWS

Czyli nie ma zdobywania informacji przez łóżko?

Nigdy nie robią tego oficerowie. Mamy współpracowników, którzy podejmują się tego rodzaju zadań, ale nie są to agenci wywiadu.

Mata Hari?

Na przykład.

Postać w popkulturze jeszcze słynniejsza od Klossa.

Ale ona była tylko współpracownikiem wywiadu, źródłem informacji, a Kloss oficerem ‒ to zasadnicza różnica.

A tak przy okazji: szpieg powinien być przystojny?

Najlepiej, by tak było ‒ oficer, mężczyzna czy kobieta, ma wtedy większe możliwości. Miła powierzchowność i elegancja pomagają, ułatwiają kontakty, wzbudzają zaufanie.

Czyli niski brzydal nie ma szans?

Tego nie powiedziałem, dobry szpieg to zbiór wielu cech.

Bond ma mnóstwo zalet, ale oderwany jest od realiów pracy oficera wywiadu.

Były oficer wywiadu Ian Fleming stworzył inną postać, na początku komandor James Bond był bliższy rzeczywistości. Nie zmieniły się jednak najważniejsze sprawy: odpowiedzialność, walka ze złem, wierność ojczyźnie i służbie, patriotyzm.

MARCO GROB

Bohaterowie serialu The Americans - o szpiegach KGB w Waszyngtonie - wykorzystywali seksapil notorycznie i bez żadnych zahamowań

MARCO GROB

Czyli Bond jest co do zasady prawdziwy, ale w szczegółach już nie.

Bardzo dobra definicja. On jest najlepszą wizytówką brytyjskiego wywiadu, symbolem ludzi będących w służbie Jej Królewskiej Mości. Brytyjski wywiad właśnie taki jest, dlatego jeśli ktoś chce przejść na drugą stronę, najczęściej wybiera Brytyjczyków. Oferenci wiedzą, że nie zostaną na lodzie, bo Brytyjczycy są bardzo szczelni i lojalni, nie oszukają, dbają o swoich ludzi, mają środki, współpraca z nimi jest po prostu bezpieczna.

A w drugą stronę?

Wśród państw, o których mówimy, że ich interesy nie zawsze są zbieżne z naszymi, przoduje wywiad rosyjski. Zapewniają oferentom doskonałe zarobki, gwarantują wsparcie, mają ogromne możliwości, bardzo dbają o swoich ludzi.

Zapewne nie publikują raportów z listami agentów… A tak przy okazji:  czy Antoni Macierewicz jest już postacią ze świata popkultury?

Ha, ha! Ależ tak! Przecież jest bohaterem niezliczonej ilości memów, inspiruje pisarzy.

I raczej nie uwiarygadnia naszego wywiadu w oczach oferentów, przecież doszło do dekonspiracji agentów.

Nie chcę oceniać, znam za mało szczegółów, jestem poza służbą,  więc nie wiem, ale jako były oficer wywiadu nie powinienem spekulować. Na pewno jednak po publikacji raportu Macierewicza nasza pozycja jest bardzo słaba. Owszem, werbujemy, ale trudno oczekiwać, by ktoś sam do nas się zgłosił. Werbunek też nie jest łatwy, może dlatego w mojej nowej powieści Zamęt Agencja Wywiadu werbuje współpracownika, podszywając się pod CIA.

LASKI DIFFUSION / EAST NEWS
Pułkownik Ryszard Kukliński z marszałkiem Dmitrijem Ustinowem, ministrem obrony ZSRR, Warszawa 4 grudnia 1979 r.
LASKI DIFFUSION / EAST NEWS

Czyli Rosjanin do nas nie przyjdzie, pójdzie do Brytyjczyków?

Do Finów, bardzo ich szanują. Trzeba też pamiętać, że zgłasza się wielu defektorów.

Pułkownik Kukliński zgłosił się sam. Nie bali się, że jest podstawiony?

Tak było w filmie, czyli w świecie popkultury, a jak było naprawdę? Tego nie wiemy, bo jeśli coś z wywiadu wychodzi, to może być legendą. Tę skonstruowano niezwykle efektownie, ale czasem prawda jest jeszcze ciekawsza i bardziej filmowa. Wersja, którą znamy z publikacji i filmu Jack Strong, ma jeden słaby punkt: w tamtych czasach służbą wewnętrzną CIA kierował James Angleton. On był jak z bezpieki, miał obsesję na punkcie kretów, w jego czasach praktycznie ustał napływ oferentów, dla niego każdy był rosyjskim defektorem.

Wrócę do Bonda ‒ ten to ma klawe życie. Nie wygląda na swoje lata, może dlatego, że lata biznesklasą?

Ja też latałem, i to nawet first class, i mieszkałem w najlepszych hotelach. Czasami tak trzeba, bo wymaga tego legenda. Każdy pracuje pod jakąś legendą, trzeba się uwiarygadniać. Jeśli udajemy biznesmena, bardzo bogatego człowieka, to nie możemy przylecieć klasą turystyczną i mieszkać w dwugwiazdkowym hotelu. Oczywiście na co dzień nie ma takiego przepychu, lata się jak większość pasażerów i mieszka w zwykłych hotelach.

EAST NEWS
Kadr z filmu Spy Game (2001) - Robert Redford i Brad Pitt
EAST NEWS

Był taki serial Pogranicze w ogniu  nie najlepszy, ale pokazujący pracę przedwojennej Dwójki. Znalazło się w nim miejsce na słynną akcję Wózek. Nasi agenci przeglądali korespondencję, która była w niemieckich wagonach pocztowych jadących przez korytarz z Rzeszy do Prus Wschodnich. Ludzie Dwójki włamywali się do kas pancernych i czytali tajne listy. Brawurowa akcja!

Tak, ale trzeba sobie zadać pytanie, co ta operacja konkretnie dała, jaki uzysk, bo we wrześniu 1939 roku Niemcy nas zaskoczyli. Mieliśmy też agenta w Berlinie, słynnego rotmistrza Sosnowskiego. Ależ on miał informacje, same największego kalibru! Był tak skuteczny, że aż stało się to podejrzane. Zresztą wybuchł wokół niego skandal ‒ chodziło o wydatki na styl życia oraz o podejrzenia, że grał na dwa fronty.

Zazdrość, pomówienia, niszczenie legendy. Niemcy nakręcili o nim dwa filmy fabularne, a my go nie szanujemy.

Sporo osób uważa Sosnowskiego za bohatera. Ale sposób, w jaki pracował, że rzucał się w oczy, robił wokół siebie szum… Szpiedzy tak nie pracują. A te ilości materiałów, które dostarczał? Niezwykle efektywni szpiedzy wzbudzają podejrzenie, że są wykorzystywani przez obcy wywiad, albo dezinformowani, albo przeszli na drugą stronę. Poza tym pamiętajmy, że później Sosnowskiego przejęło NKWD i podobno prowadziła go sama Zoja Woskriessienska, która we wspomnieniach pisze, iż go zwerbowała. Dwójka jest przereklamowana, to był wywiad, który nie uchronił nas przed Niemcami i Związkiem Radzieckim ‒ oni penetrowali nas znacznie mocniej niż my ich, były zdrady i wpadki. Zresztą wpadki dotyczą każdego wywiadu, bo nie zawsze w Intelligence pracują inteligentni ludzie.

A II wojna światowa?

To już była inna Dwójka i trzeba pamiętać, że pracowaliśmy dla Brytyjczyków. Inni ludzie, inne dowództwo ‒ na te sukcesy nie zapracowało przedwojenne kierownictwo.

RUE DES ARCHIVES / PVDE / FORUM
Krystyna Skarbek, ulubiona agentka Churchilla
RUE DES ARCHIVES / PVDE / FORUM

Casablanca powinna być o Polakach.

Świetny film, choć bardziej obyczajowy niż szpiegowski, ale masz rację ‒ całe lądowanie aliantów od strony wywiadowczej przygotowali Polacy i siatka majora Mieczysława „Rygora” Słowikowskiego, który mieszkał i działał w Casablance. Był to doświadczony oficer, ale do Dwójki trafił dopiero dwa lata przed wybuchem wojny.

Mamy jeszcze dwie wojenne legendy ‒ Krystynę Skarbek i Jerzego Iwanowa Szajnowicza. O obydwu powstały filmy. O ulubionej agentce Churchilla ‒ jak nazywano Skarbek ‒ ma powstać hollywoodzki film, poza tym jest ona podobno pierwowzorem Vesper Lynd z Bonda

Podobno poznali się z Flemingiem, ale dopiero po wojnie. Ona i Szajnowicz to były wielkie postacie, ale także poza systemem naszego wywiadu ‒ pracowali dla Brytyjczyków. Szajnowicz nazywany jest Agentem nr 1, ale tak naprawdę to był także dywersant. Miał wszystko, co najlepsze, pochodził z wielokulturowej rodziny. Ojciec carski oficer, matka Polka, ojczym Grek. Multikulturowość to wielki atut oficera wywiadu ‒ nie każdy obecnie służący oficer jest Polakiem z pochodzenia. Szajnowicz był wyjątkowym człowiekiem, to wzorzec Bonda, superagenta. Światowiec władający wieloma językami, sportsmen, odznaczał się niezwykłym hartem ducha. Ludzie stojący przed plutonem egzekucyjnym tracą wszelką nadzieję, poddają się, a on jeszcze uciekał, nie zginął rozstrzelany, lecz w czasie próby ucieczki. Piękna postać.

Ale to nie on jest pierwowzorem twojego nowego bohatera, polskiego Greka Dimy?

Nie, mój Dima pochodzi od zupełnie innych postaci.

Jaką masz uwagę dla filmowców?

Taka podstawowa: nasze biura. Nie pracujemy w open spasie, każdy ma własny pokój, chyba że jest tworzony zespół ‒ wtedy ludzie siedzą w jednym pomieszczeniu i wspólnie pracują nad danym tematem.

MARY EVANS / EAST NEWS
John le Carre
MARY EVANS / EAST NEWS

Na pewno twoje uwagi pomogły ekipie kręcącej serial Nielegalni.

To będzie świetny film, premiera już jesienią. Także jesienią ukaże się kolejna książka z nowej serii, kontynuacja Zamętu.

To niezwykłe, że stworzyłeś bohaterów takich jak Wolski, Sara, Leski, Monika i Dima, a czytelnicy pamiętają przede wszystkim Jagana.

Sierżant specnazu Andriej Trubow z guberni omskiej, syn alkoholika i niewidomej matki, jest we wszystkich powieściach, bo personifikuje Rosję. On stanowi odbicie rosyjskiej duszy, symbolizuje kraj, którego nie jesteśmy w stanie pojąć. Tkwią w nim jakieś piękno i cała brutalność Rosji, jej bezkres. Tam nie ma pojęcia kilometra czy godziny, tam wędruje się bez końca. I gdy w puszczy albo w tajdze, idąc resztkami sił, trafisz na samotną chatkę, to bądź pewny, że cię ugoszczą albo… zabiją i zjedzą ‒ wszystko zależy od tego, czy mają co jeść. Wielu Polakom wydaje się, że mówią po rosyjsku, że rozumieją Rosjan. Zacznijmy od tego, że my nie znamy języka, którym rozmawia się w Rosji, to zupełnie inna mowa. Na przykład zawsze rosyjski oficer pije wódkę, wręcz nadużywa jej. To nieprawda, trzeba ich szanować, są profesjonalistami najwyższej klasy.

A czeczeńscy gangsterzy?

Ich trudno przerysować. Filmowcy się starają, ale nawet nie zdają sobie sprawy, jak mocno mogą jeszcze podkolorować swoją wizję.

Były oficer MI6 John le Carré nie koloryzuje w swoich powieściach…

To mój mistrz! Tu nie ma co opowiadać, jego trzeba czytać.

Twoja czwarta powieść z tetralogii Nie, Niepokorni, to rzecz w stylu brytyjskiego mistrza. Jest to niełatwa książka. Ale mogłeś sobie na nią pozwolić po tym, jak zdobyłeś zaufanie czytelników pierwszymi trzema częściami. Zrobiłeś to jak dobry oficer prowadzący!

Dziękuję!

To my, czytelnicy, dziękujemy. Wiem, że to wszystko fikcja, ale napięcie, realia pracy, atmosfera… Le Carré i ty umożliwiacie nam wejście w nieznany świat. Wiem, że całkiem do środka nas nie wpuszczacie, ale przynajmniej uchylacie drzwi, dajecie zajrzeć. Kto jeszcze?

Bardzo lubię amerykański film Zawód: szpieg z Robertem Redfordem i Bradem Pittem. Grany przez Redforda doświadczony oficer CIA Nathan Muir jest mentorem młodszego agenta, Toma Bishopa, którego postać odtwarza Pitt. Ten film znakomicie oddaje napięcia i emocje, jakie towarzyszą pracy agentów wywiadu. Jest jeszcze francuski Kryptonim Farewell, który pokazuje kulisy pracy wywiadu i pozyskiwania współpracowników oraz źródeł.

EAST NEWS
Ben Affleck i Bryan Cranston w filmie Argo
EAST NEWS

Oscarowa Operacja Argo i nasza Operacja Samum ‒ oba filmy z grubsza traktują o tym samym: o wywiezieniu przez wywiad zagrożonych ludzi za granicę. Który był bliższy prawdy?

Nie uczestniczyłem w żadnej z tych operacji, zresztą nawet uczestnicy często nie znają całego obrazu, to wie tylko jej mózg. Oba filmy są fajnymi historiami ze smaczkiem autentyczności w tle. Zazdroszczę jako autor, bo sam chętnie stworzyłbym taką historię. Nie lubię Bena Afflecka, bo to Buster Keaton XXI wieku, ale do Operacji Argo pasuje. Pomysł z irańskimi dziećmi, które składają w całość dokumenty z amerykańskich niszczarek, z drugiej strony wyścig agentów z czasem ‒ to po prostu świetne. Dlatego jedna z moich bohaterek ma na nazwisko Argo. Operacja Samum ‒ jak na nasze możliwości produkcyjne ‒ to także świetny film.

SE / EASTNEWS

Plan filmu „Operacja Samum” na poligonie w Kazuniu, listopad 1998 r.

SE / EASTNEWS

Jak myśli szpieg?

Cały czas analizuje. Jadę pociągiem i zastanawiam się, z kim podróżuję ‒ czy ta osoba może mi się przydać, dostarczyć informacji.

To zupełnie jak dziennikarz ‒ każdy może ze sobą nieść jakąś godną opisania historię.

Dziennikarze to nasi mleczni bracia. My zdobywamy wiadomości nielegalnie, dziennikarze najczęściej legalnie i razem pracujemy dla dobra ludzkości.

Jak redaktor Maj ze słynnego serialu Życie na gorąco?

Ależ skąd, dziennikarze to słabi współpracownicy wywiadu!

A są jeszcze jakieś bliskie wam zawody?

Oczywiście, że tak. Najbliższy ‒ obok dziennikarza ‒ jest ksiądz. Ale u nas księża nie służą. Były próby wprowadzenia kapelana do Agencji Wywiadu, lecz zakończyły się porażką.

W książce Umberta Eco jest szpieg wcielający się w księdza…

Dobrze, że przypomniałeś Cmentarz w Pradze. W tej powieści zawarta jest cała prawda o szpiegowaniu ‒ o tym, jak człowiek prowadzi podwójne życie, współtworzy legendę, z którą się utożsamia, zacierają się granice między tym, kim jesteś, a kogo udajesz.

Jak aktorzy?

Nie, zupełnie inaczej, poza tym aktorzy to marni szpiedzy.

A pisarze?

Wydaje się, że wszystko zostało napisane ‒ w powieściach, wspomnieniach i filmach. Tytułowy bohater powieści Sześć dni Kondora...

W filmie były to tylko trzy dni.

Grał go Robert Redford ‒ jest analitykiem. Czyta powieści, wyłapuje z nich pomysły, zagrożenia. W książce jest pocisk z lodu ‒ można kogoś zastrzelić, nie zostawiając kuli, bo ta się rozpuszcza. Zanim zdarzyło się World Trade Centre, w filmach samoloty i rakiety uderzały w trakcie zamachów terrorystycznych w obiekty cywilne. Czasem to właśnie pisarze są pierwsi.

Na koniec fundamentalne pytanie: Stirlitz czy Kloss?

Oczywiście, że Kloss!

Trochę mi głupio, pewnie wszyscy pytają cię o kapitana Klossa.

A właśnie, że nie! Byłeś pierwszy!

SCIENCE PHOTO LIBRARY
SPOŁECZEŃSTWO
Jan Piński

POLEMIKA. Ręce precz od kapitalizmu!

Obwinianie kapitalizmu o nierówności społeczne to klasyczne wrabianie niewinnego, bo kapitalizm ostatni raz widziany był w USA na początku XX w. A już na pewno rozwiązaniem problemu nie jest odbieranie kapitału bogatym
AMELIE-BENOIST/BSIP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Holistic News    

Otyły jak Węgier

Węgrzy są najbardziej otyłym narodem Europy, a na świecie zajmują czwarte miejsce. Według ekspertów aż dwie trzecie dorosłej ludności Węgier cierpi na nadwagę lub otyłość. Jednym z głównych winowajców jest cukier
PHILIPPE LISSAC/GODONG/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Bjorn Lomborg

Nobel był, ale pożytku niewiele

W walce z biedą nie ma dróg na skróty. Nagrodzone Noblem i wychwalane przez ONZ mikrokredyty, które rzekomo miały wydźwignąć dziesiątki czy setki milionów z nędzy, wcale nie działają jak obiecywali ich entuzjaści. Efekty każdego programu trzeba systematycznie analizować
SLAVEK RUTA/REX/SHUTTERSTOCK/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Łukasz Grzesiczak

O różnicach między Czechem i Polakiem

Czesi nas nie lubią. Zresztą mnie też Polacy denerwują. Wystarczy, że popatrzę jak jeżdżą po czeskich drogach – mówi ksiądz Zbigniew Czendlik, który (niespodziewanie dla samego siebie) został celebrytą w Czechach
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %