BEN STANSALL/AFP/EAST NEWS
BEN STANSALL/AFP/EAST NEWS

SPOŁECZEŃSTWO / 19:00,

Wybanksowani na milion dolarów

Podczas aukcji w Sotheby’s w Londynie doszło do samozniszczenia obrazu legendarnego grafficiarza, Banksy’ego. Czy mieliśmy do czynienia z historycznym momentem w świecie sztuki?

Nieznany nabywca wylicytował obraz Banksy’ego za 1,04 mln funtów (ok. 5 mln zł). Jednak cieszył się nim tylko przez kilka sekund. Po uderzeniu licytacyjnego młotka obraz zaczął się przesuwać przez ukrytą w jego ramie niszczarkę. Na wpół zniszczone dzieło obfotografowali wszyscy uczestnicy licytacji. – We’ve been banksy’eed (Zostaliśmy wybanksowani) – obwieścił Alex Branczik z Sotheby’s.

Powyżej: pracownicy domu aukcyjnego Sotheby's pozują z obrazem Banksy'ego

Zaś Banksy zamieścił na Instagramie nagranie ze zdziwionymi widzami i zniszczonym obrazem. „Going, going, gone” („Idzie, idzie, poszło”) – tak skomentował wydarzenie w mediach społecznościowych.

To nie koniec zaskoczeń. Następnego dnia Banksy opublikował na Instagramie film, na którym pokazuje, jak zaplanował całą akcję. – Kilka lat temu wbudowałem niszczarkę w obraz, w razie gdyby kiedykolwiek trafił na aukcję – wyjaśnia. Widzimy montaż niszczarki i zdjęcia oszołomionych uczestników imprezy. Do filmu Banksy dodał komentarz, będący cytatem z jednego z pierwszych anarchistów, Michaiła Bakunina: „Pęd do zniszczenia to także pęd twórczy”.

Banksy, brytyjski grafficiarz i aktywista, słynie ze swoich prowokacji. Nikt nie zna na 100 proc. jego tożsamości, a on sam jest kojarzony przede wszystkim ze sztuką uliczną. Dziś jego prace – murale i graffiti umieszczone na ścianach budynków brytyjskich miast – są warte tysiące, a nawet miliony. Banksy używa różnych technik do obśmiewania idei związanych z polityką lub kwestiami społecznymi.

FILIPPO MONTEFORTE/AFP/EAST NEWS
Instalacja włoskiego artysty ulicznego Maupala inspirowanego happeningiem Banksy'ego, Rzym, październik 2018 r.
FILIPPO MONTEFORTE/AFP/EAST NEWS

– W przypadku większości współczesnych artystów trudno rozpatrywać ich gesty w oderwaniu od kontekstu ich artystycznej biografii, czyli wcześniejszych prac. Banksy konsekwentnie podąża drogą, którą obrał ponad dwie dekady temu jako twórca street artu – mówi Iwo Zmyślony, teoretyk sztuki. – Trzeba więc zrozumieć, czym był street art, zwłaszcza na swym etosowym początku. Bo to, czym stał się później, sam Banksy skrytykował w swoim głośnym filmie „Wyjście przez sklep z pamiątkami”.

Oryginalna forma sztuki ulicznej Banksy’ego, łącząc graffiti i specyficzną technikę szablonową oraz z reguły bardzo ryzykowne umiejscowienie prac – na ulicach miast całego świata – z czasem zyskała powszechne uznanie odbiorców sztuki i została zauważona przez media.

– Jest to artysta niewątpliwie wyjątkowy – mówi Paweł Sosnowski, dyrektor warszawskiej galerii Propaganda i znawca sztuki współczesnej. – Banksy jest twórcą bardzo świadomym, niebywale wyrafinowanym i inteligentnym. Można powiedzieć, że to produkt naszej epoki. Jest kimś takim, kto pojawia się w momencie, gdy następują pewne przesilenia, jak np. dziś, gdy w świecie sztuki panuje olbrzymia podaż. Ale na powstanie Banksy’ego miał wpływ także ogromny wzrost zainteresowania sztuką jako towarem.

Schowany pod pociągiem

Banksy zaczynał od graffiti. Na graffiti szablonowe przerzucił się, gdy pewnego dnia wraz z kolegami malował pociągi. Został z tyłu, bo swoje rysunki wykonywał trochę wolniej niż pozostali. Gdy przyszła policja, ukrył się pod jednym z wagonów – tak spędził kilka godzin. W tym czasie przyglądał się numerowi seryjnemu wagonu, który został naniesiony za pomocą szablonu. Była to dla niego bezpośrednia inspiracja.

Jego szablony często odnoszą się do miejsc, w których powstawały. Z reguły pełno w nich humorystycznych grafik i symboli, czasem też sloganów. Kryją się za nimi idee antywojenne i antykapitalistyczne.

PHOTOSHOT/REPORTER
"Miotacz kwiatów", Banksy
PHOTOSHOT/REPORTER

– Banksy, niewątpliwie twórca wszechstronny i rozwinięty, wszedł w świat sztuki poprzez ulicę, co jest nietypowe – twierdzi Sosnowski. – Był grafficiarzem, który później został zaakceptowany przez świat sztuki. Przyczyniła się do tego głównie ekscentryczność Banksy’ego i jego sposób wykonania graffiti.

Graffiti ma 40-letnią historię. Jego początek datujemy na moment, gdy na rynku zjawiły się łatwo dostępne lakiery samochodowe – głównie w Ameryce. Nowojorskie metro miało olbrzymie problemy z grafficiarzami. Pociągi stojące na bocznicach były całe pokryte malunkami. Potem grafficiarze zaczęli się coraz bardziej specjalizować, aż pojawili się artyści kontrkulturowi, którzy nie chcieli należeć do oficjalnego obiegu sztuki. Pragnęli się wypowiadać w inny sposób: bezpośrednio do publiczności.

Antysztuka vs. sztuka

Artyści kontrkulturowi nie chcieli instytucji sztuki oraz krytyków i pism o sztuce, czyli tego wszystkiego, co konstruuje artystę. Banksy również do nich należał. Swoją twórczością zaczął kontestować art world.

Celowo drażnił uznanych i cenionych artystów oraz ich odbiorców, np. robiąc film quasi-autobiograficzny „Wyjście przez sklep z pamiątkami”, w którym ukazuje siebie przez postać pół Amerykanina, pół Francuza, który cierpi na rodzaj ADHD. Był to przewrotny autoportret środowiska street artu. Patrzymy na nie z punktu widzenia Thierry’ego Guetty, właściciela modnego sklepu z używaną odzieżą w Los Angeles. 

Bohater filmu, który przyjął pseudonim Mr. Brainwash, też wchodzi w obieg sztuki poprzez swoje graffiti.

– Ten film pokazuje, jak łatwo można wejść do art worldu, nie będąc artystą albo będąc słabym artystą, wytwarzając po prostu produkt, który ten rynek wchłonie – opowiada Sosnowski.

Mr. Brainwash tworzył taką właśnie antysztukę – czyli szereg obiektów, które umieścił na swojej pierwszej dużej wystawie i wszystko sprzedał za milion dolarów, wykorzystując do tego media, pieniądze i przyjaciół – trochę jak sam Banksy.

EVERETT COLLECTION/EAST NEWS

Kadr z filmu „Wyjście przez sklep z pamiątkami”

EVERETT COLLECTION/EAST NEWS

Street art stanowił opozycję wobec świata sztuki funkcjonującego jako globalna korporacja. Oczywiście w ramach tej korporacji występują różne obiegi – czym innym jest obieg aukcyjny (czyli rynek wtórny), czym innym galeryjny (rynek pierwotny), a jeszcze czym innym obieg instytucji publicznych (tzn. niekomercyjnych). Ale tym, co je łączy, są prace najbardziej celebrowanych twórców, które stanowią de facto towar luksusowy, rządzący się logiką unikatu i niedostępności.

Takie funkcjonowanie świata sztuki zaczęło się kształtować mniej więcej w latach 60. i 70., sukcesywnie przyspieszając w kolejnych dwóch dekadach, wraz z rozwojem globalnych imprez targowych w rodzaju Frieze czy Art Basel. W latach 90. rynek sztuki osiągnął apogeum rozwoju, zmieniając dzieła sztuki w towar kolekcjonerski, artystów zaś w celebrytów i gwiazdy popkultury.

– Dokładnie przeciw temu buntował się Banksy jako przedstawiciel brytyjskiego street artu – fenomenu kontrkultury wyrosłej z postpunku, rave’u i anarchizmu kontestującego bolesne skutki reform Margaret Thatcher – mówi Zmyślony.

Czym jest sztuka?

Dlatego też w ostatnich pracach Banksy’ego pojawiają się policjanci, staruszkowie, zwierzęta (małpy, szczury), żołnierze i dzieci – symbole anarchistyczne. Jest znany także z tworzenia vlepek („Patrol dzielnicowy”) oraz rzeźb („Zamordowana budka telefoniczna”). Przerabia obrazy, jak np. „Liliowe jezioro” Moneta, do którego domalował odpadki czy wózek na zakupy zanurzony w wodzie – skojarzenia z urbanizacją są tu oczywiste.

Banksy to także twórca instalacji. W 2003 r. w prezentacji pt. „Turf War”, która odbyła się w starym magazynie, namalował swe dzieła na żywych zwierzętach. Podobnie jak w tej instalacji, wszystko w jego twórczości oparte jest na prowokacji.

Na status Banksy’ego w świecie sztuki współczesnej nakłada się też niemożność sprecyzowania, czym właściwie jest sztuka. Brak sztywnych definicji powoduje, że może być nią wszystko albo nic – w zależności od tego, kto patrzy. Różnego typu parametry, które ustala świat sztuki, nie rozwiązują problemu statusu artysty współczesnego. I choć Banksy jest znany z kontestowania rynku sztuki i sytuacji człowieka współczesnego, to sam w pewnym momencie wszedł w art world.

JUSTIN TALLIS/AFP/EAST NEWS
"Banksus Militus Vandalus", Banksy
JUSTIN TALLIS/AFP/EAST NEWS

Uczestniczy przecież w wystawach, kontaktuje się z galerzystami, czerpie profity ze świata sztuki. Oczywiście, nadal próbuje być anarchistą. Ale czy w starciu z beneficjentami art worldu tym razem sam nie uległ dyktatowi rynku? Przecież wartość „Dziewczynki z balonikiem” momentalnie poszła w górę, co artysta mógł przewidzieć.

Dziewczynka z balonikiem

Banksy konsekwentnie tworzy prace wytykające hipokryzję i nadużycia władzy zarówno w polityce, jak i świecie sztuki. Jego działalność jest wymierzona przeciwko przemocy systemowej. Od samego początku stawał po stronie wykluczonych, którzy stworzyli sztukę na ulicy, a więc z założenia niesprzedawalną, egalitarną, niebiletowaną.

– Oczywiście ostatecznie rynek wszystko wchłonie – mówi Zmyślony.

Dowodem na to jest obecna pozycja Banksy’ego. Mniej więcej dekadę temu, gdy stał się sławny, muzea zaczęły wystawiać jego prace, a kolekcjonerzy – je kupować. Zdarzało się, że niektórzy nabywali posesję, by mieć na własność budynek z kawałkiem graffiti autorstwa Banksy’ego. To logika dóbr luksusowych – inwestuje się w coś, czego wszyscy chcą, a może mieć to tylko jedna osoba.

– Ten gest Banksy’ego, czyli samozniszczenie „Dziewczynki z balonikiem”, jest prekursorski w historii sztuki – mówi Zmyślony. – Właściwie nie ma medium, które by przemilczało jego akcję. Już samo to świadczy o geniuszu artysty. To, co zrobił, wydaje się bardzo proste, ale jakoś nikt przed nim nigdy tego nie dokonał. Tym bardziej że wpisuje się to idealnie w jego wcześniejsze gesty i artystyczną biografię.

To wszystko (również „Dziewczynka z balonikiem”) należy do biografii Banksy’ego. Warto więc pamiętać, że dwie dekady temu zaczynał od kontestacji kultury pieniądza, władzy i konsumpcji.

– Te motywy konsekwentnie przewijają się we wszystkich pracach Banksy’ego – komentuje Zmyślony. – Dziś bez wątpienia jest to jeden z najwybitniejszych współczesnych artystów.

Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że wszedł do historii sztuki na własnych zasadach, niejako wbrew instytucjom władzy. W przeciwieństwie do tysięcy innych współczesnych artystów, wiszących na klamkach potężnych muzeów czy galerii, Banksy zaistniał wyłącznie poprzez genialne prace i ich oddziaływanie za pośrednictwem mediów. Dowiódł tym samym, że istnieje sztuka poza światem sztuki – grając na nosie przemądrzałym urzędnikom, którzy rozdają nagrody i wyróżnienia.

Tym bardziej znaczące są w tym kontekście jego skrywana tożsamość i odrzucenie personalnych zaszczytów – nawet dzisiaj, w epoce big data, nie wiemy, czy za pseudonimem Banksy kryje się jedna osoba, czy może kolektyw.

EVERETT COLLECTION/EAST NEWS
Mural Banksy'ego na dolnym Manhattanie, Nowy Jork, marzec 2018 r.
EVERETT COLLECTION/EAST NEWS

Wydaje się, że Banksy świetnie kontroluje swoją pozycję. Ale jeśli mowa o kontrolowaniu przez Banksy’ego dalszych losów jego dzieł w świecie sztuki, to jednego nie jest w stanie skontrolować: ceny, jaką osiągają te prace. Właśnie dlatego wpadł na pomysł, by dokonać samozniszczenia własnego dzieła – i tym samym zaprotestować przeciwko rynkowi, w którym obracają się również jego prace.

– W przypadku „Dziewczynki z balonikiem” mamy do czynienia z czymś, co nazwałbym pewną kokieterią wobec rynku sztuki – komentuje Zmyślony. – Kimkolwiek jest Banksy, z pewnością nie jest głupi i wie doskonale, jak to zadziała. Niby zniszczył swą pracę, ale obecność tego gestu w mediach spowodowała gwałtowny wzrost zainteresowania nim i jego sztuką, czyli zwiększenie się kapitału symbolicznego, a poprzez to – automatyczny wzrost ekonomicznej wartości jego prac. W tej chwili „Dziewczynka z balonikiem” przechodzi do historii sztuki i dlatego jej cena rośnie.

Malować w zakazanych miejscach

Jednak trudno zarazem zaprzeczyć, że Banksy ma też ogromny dystans do swoich dzieł. W 2007 r. w domu aukcyjnym Sotheby’s praca „Bombing Middle England” została sprzedana za 102 tys. funtów. Jest to najwyższa cena – poza „Dziewczynką z balonikiem” – jaką jego obraz osiągnął na aukcji. Na kolejnej dzieło „Ballerina with Action Man Parts” została sprzedana za 96 tys. funtów, „Glory” za 72 tys. funtów, a „Untitled” – za 33 tys. funtów.

Każda z tych prac osiągnęła cenę o wiele większą niż wyjściowa. Następnego dnia Banksy umieścił w internecie zdjęcie z owej aukcji z podpisem: „Nie mogę uwierzyć, że ci kretyni naprawdę kupują to gówno”. Znów zakpił z rynku sztuki.

– Co jest najbardziej kuriozalne w przypadku Banksy’ego? – pyta Sosnowski. – Że zwykły przestępca, który ukradnie z półki butelkę coca-coli, zostanie wyśledzony przez monitoring, w końcu go złapią i skażą za tę kradzież. Natomiast Banksy – tak się dziwnie składa – od 20 lat chodzi po świecie, maluje graffiti w zakazanych miejscach, a nikt nie wie, jak wygląda ani kim jest. Jedynie od czasu do czasu ukazują się artykuły w gazetach, że oto ktoś dokonał demistyfikacji Banksy’ego.

NATASHA QUARMBY/REX SHUTTERSTOCK/EAST NEWS
"Dismaland", czyli "Straszna ziemia", Banksy, Weston-super-Mare, sierpień 2015 r.
NATASHA QUARMBY/REX SHUTTERSTOCK/EAST NEWS

Dlatego Sosnowski nie wierzy w całkowitą anonimowość Banksy’ego. Artysta współpracuje przecież z galeriami i nie ma możliwości, by galerzyści nie wiedzieli, kim jest; nie ma możliwości, by obracał się w tym świecie – tworząc słynny film na przykład – bez zdradzenia swojej tożsamości. W historii Banksy’ego ważne jest więc także i to, że środowisko czy nawet świat chcą utrzymania jego anonimowości. Bo gdyby nie to, że działa na ulicy, gdyby nie zajmował się guerilla artem, czyli artystyczną partyzantką, to czy byłby wówczas tym słynnym Banksym? 

Przed dwoma laty zespół badaczy z londyńskiego Queen Mary University stwierdził, że udało im się ustalić tożsamość Banksy’ego. Naukowcy nie mają wątpliwości, że za pseudonimem Banksy kryje się Brytyjczyk Robin Gunningham. Pierwszy raz to nazwisko wypłynęło po śledztwie dziennikarskim w 2008 r. Wówczas był to jednak wątpliwy trop. W 2016 r. naukowcy z londyńskiego uniwersytetu przeprowadzili własne badania oparte o geoprofilowanie – metodę, której używa się do tropienia seryjnych morderców. Badacze wykorzystali zaawansowaną analizę statystyczną, z której korzystają także kryminolodzy. Służy ona m.in. do walki z terrorystami, bo pozwala lokalizować przestępców na podstawie ich aktywności.

Miłość jest w śmietniku

Banksy’ego mogły zdemaskować matematyka, geolokalizacja i nowoczesne technologie. Nadal jednak nie wiadomo, co stanie się z obrazem „Dziewczynka z balonikiem”. Dom aukcyjny Sotheby’s wydał oświadczenie, że wspólnie z anonimowym nabywcą dzieła dyskutują o jego dalszych losach.

Na razie obraz pozostaje u nowej właścicielki, ale ze zmienionym przez Banksy’ego tytułem: „Love is in The Bin”. Brytyjski artysta zakpił z koneserów sztuki, lecz właścicielce obrazu sprawił nie lada prezent. Pocięte na aukcji dzieło mogło bowiem zyskać ponad 100 proc. wartości – właśnie dzięki niespodziewanej interwencji artysty. Byłoby więc warte już 2 mln funtów! 

Eksperci twierdzą, że całemu wydarzeniu pikanterii dodaje fakt, iż Banksy’emu akcja nie udała się do końca. Chodziło wszak o całkowite zniszczenie dzieła, tymczasem połowa obrazu jest pocięta na paski, a połowa pozostała w ramie, bo zacięła się niszczarka. Przyczyniło się to już do powstania wielu memów i nakładek profilowych na Facebooka z na wpół zniszczonym obrazem.

NILS JORGENSEN/CAPITAL PICTURES
Kluczem do wielkiej sztuki jest kompozycja, Banksy
NILS JORGENSEN/CAPITAL PICTURES

– Nie traktowałbym gestu Banksy’ego jako memento czy policzka wymierzonego kolekcjonerom – mówi Iwo Zmyślony. – W ogóle mnie nie ciekawi, „co artysta miał na myśli”. Dla mnie praca znaczy tylko to, co robi. Gest Banksy’ego uruchomił głosy oburzenia, ekstazy, radości i gniewu, czyli dokonał tego, czego sztuka coraz rzadziej umie dokonać. Wspaniale, że jest taki Banksy, który potrafi wywołać refleksję, pobudzić nas do śmiechu, kłótni i dyskusji. W tym geście powraca ponadczasowa funkcja sztuki wpisana w koncepcję awangardy, czyli testowanie status quo, wzbudzanie fermentu, rewizja zastanych norm.

Jeżeli więc mielibyśmy traktować samozniszczenie obrazu Banksy’ego jako krytykę rynku sztuki, to raczej byłaby to krytyka rynku aukcyjnego, czyli tego, że ludzie nie kupują już sztuki, bo się nie znają. Oni tylko kupują towar – im droższy, tym lepiej. Tymczasem gest Banksy’ego poszedł w świat. To, że samozniszczenie dokonało się publicznie, zbudowało nową historię sztuki.

– Teraz wystawienie tego pociętego obrazu, wraz z rejestracją wideo z aktu samozniszczenia dzieła, np. w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku ma jak najbardziej rację bytu. Być może ten właśnie komplet zdarzeń trafi do sal muzealnych – komentuje Paweł Sosnowski.

Warto pamiętać, że są też inni artyści, którzy pogrywają z rynkiem sztuki aukcyjnej, np. Brytyjczyk Damien Hirst ominął rynek galeryjny i wystawił wszystkie swoje prace na aukcji, bo mógł sobie na to pozwolić. To również była forma gry z chciwością ludzką, z mechanizmami rynku – podobnie jak w przypadku Banksy’ego.

Tylko że tym razem, niszcząc „Dziewczynkę z balonikiem”, Banksy nie wybanksował samych aukcjonerów i kolekcjonerów – on wybanksował nas wszystkich.

Konsultacja merytoryczna: dr Iwo Zmyślony, filozof i teoretyk sztuki. Wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego oraz School of Form w Poznaniu. Publikował m.in. w „Dwutygodniku”, „Obiegu” i „Kulturze Liberalnej”. Współpracuje z „Tygodnikiem Kulturalnym” TVP Kultura.

ROY SCOTT/IKON IMAGES/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Michał Niepytalski

Kogo ratować najpierw jeśli wszystkich się nie da

Nasze odruchy i intuicje etyczne bardzo zależą od tego, gdzie się kto urodził i w jakiej kulturze wychował - wynika z wielkiej, ogólnoświatowej ankiety, w której wzięły udział ponad dwa miliony ludzi
VALENTINA PETROVA/AP/EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Łukasz Grzesiczak

Najbardziej skorumpowany kraj Unii

Wiktoria Marinowa to trzeci dziennikarz, który został zamordowany w Unii Europejskiej w przeciągu roku. Jej tragedia zwraca uwagę na sytuację w Bułgarii, najbiedniejszym i najbardziej skorumpowanym kraju wspólnoty
ALEKSANDRA SITKIEWICZ
SPOŁECZEŃSTWO
Wiktor Cyrny

Naprawdę piękny naród

Nasz naród się zgubił. Trzeba go poruszyć, zmusić do działania, zbawić. I oni to zrobią. Ale laski patrzą na nich z pogardą. Takie z nich Europejki, kobiety internacjonalnej wymiany, które wolą oddawać się erasmusom
EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Aleksander Piński

Na zakupach, czyli witajcie w matriksie

Żyjemy w zakupowym matriksie, w którym pod różnymi nazwami, w różnych opakowaniach i za diametralnie różne ceny sprzedaje się takie same - albo prawie takie same - produkty
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %