ALEXA STANKOVIC/AFP/EAST NEWS
ALEXA STANKOVIC/AFP/EAST NEWS

SPOŁECZEŃSTWO / 16:04,

Wygnani z jugosłowiańskiego raju tęsknią za Titą

Kult Josipa Broza-Tity, przywódcy Jugosławii, nie słabnie. Trzyma się równie mocno jak mit o nieistniejącym już od trzech dekad kraju, w którym żyło się przyjemnie, spokojnie i bez konfliktów

Ołtarzyk poświęcony marszałkowi Ticie pierwszy raz zobaczyłam kilka lat temu w Czarnogórze, w wiosce niedaleko Podgoricy. Na stole leżała brudna cerata, ale na parapecie odświętny obrusik. Właścicielka ustawiła na nim polne kwiaty, świece i dwie czarno-białe fotografie byłego dyktatora Jugosławii.

Na zdjęciu powyżej: pocałunek na pomniku Josipa Broz Tito w parku w Belgradzie, maj 2013 r.

Zdjęć było więcej. Wyskakiwały z ramek na ścianach kuchni, warsztatów mechaników i pracowni artystów, ze schowków na pranie i albumów rodzinnych. Niektóre nie miały w sobie nic komercyjnego – często pozaginane i wyblakłe, ale traktowane z miłością. Inne ‒ błyszczące, wydrukowane na nowo ‒ pojawiały się na straganach i w kawiarniach odwiedzanych przez turystów.

Któregoś dnia w Bośni staruszka Pemba Kulovac czule gładziła twarz Tity wydrukowaną na kartce kalendarza przywiezionego z Sarajewa. W okolicach Nowego Roku takie kalendarze można tam dostać w każdej księgarni, sklepie spożywczym i jako gratis, kupując sprzęt elektroniczny. Pemba przewracała kartki z kolejnymi miesiącami i przyglądała się jego oczom.

EAST NEWS
Królowa Elżbieta II była gościem marszałka Tity w 1972 r.
EAST NEWS

Oczy Tity były jasnoniebieskie i robiły ogromne wrażenie na jego wrogach i sympatykach. Szczególnie mocno przy kontraście ze skórą, ogorzałą na słońcu Wysp Briońskich, gdzie przywódca ulokował swoją rezydencję. Ale podobno nie zawsze śmiały się razem z twarzą – zauważa słoweński historyk Jože Pirjevec w wydanej pod koniec czerwca w Polsce najobszerniejszej jak dotąd biografii Tity.

„Dlaczego, towarzyszu, macie takie oczy jak ryś? To niedobrze. Musicie śmiać się oczami. I dopiero wtedy wbić nóż w plecy”– upominał Titę w 1944 r. Stalin.

Tito lepszy niż mąż

Pemba o swoim przywódcy mówi czulej niż o mężu, ale ‒ może bezwiednie ‒ używa określenia „jego reżim”. Przez prawie 40 lat rządził Socjalistyczną Federacyjną Republiką Jugosławii ‒ składającą się ze Słowenii, Chorwacji, Serbii, Macedonii, Bośni i Hercegowiny oraz Czarnogóry ‒ w podwójnej roli: jako prezydent i jako przewodniczący Związku Komunistów.

W 1986 r., tuż przed rozpadem Jugosławii i początkiem krwawej wojny, Fergus M. Bordewich, dziennikarz „The New York Timesa” napisał: „Sześć lat po śmierci Tity konflikty zakopane pod jego mitem zaczynają wychodzić jak z puszki Pandory. Jugosławia jest dzisiaj zniechęcającym pejzażem konkurujących nacjonalizmów, odradzających się nurtów religijnych, bałaganu gospodarczego i paraliżu biurokratycznego. I chociaż Tito pozostaje poza oficjalną krytyką, jego polityka jest w dużym stopniu odpowiedzialna za kłopoty tego narodu”.

RISTO BOZOVIC/AP/EAST NEWS
Przebieraniec w stroju maszałka Tity na obchodach 113. rocznicy jego urodzin w miasteczku Tivat w Czarnogórze, maj 2005 r.
RISTO BOZOVIC/AP/EAST NEWS

Ten komentarz jest aktualny także dzisiaj. Sytuacja społeczno-polityczna w krajach byłej Jugosławii 40 lat po śmierci Tity znacząco się zmieniła. Ale Bośnia i Hercegowina, Serbia, Kosowo, Macedonia i Czarnogóra wciąż nie przezwyciężyły wymienionych przez Bordewicha problemów. Daje to przyczynek do nostalgii za lepszymi, komunistycznymi czasami, gdy wszystkie narody były równe, żyło się dobrze, a z Jugosławią liczył się cały świat.

Partyzancka legenda

Czasem padnie jakieś słowo krytyki pod adresem Tity, ale ciągle ma on więcej zwolenników niż przeciwników. Na Bałkanach lubią powtarzać, że ten mechanik z wykształcenia, syn Słowenki i Chorwata, był Jugosławią. Krajem wprawdzie komunistycznym, ale postępowym, pełnym dżinsów i mieszanych małżeństw. 

 Podczas II wojny światowej dowodził partyzantką, która walczyła z faszystowskimi Niemcami i Włochami. Był wtedy świadkiem konfliktów serbsko-chorwackich, widział z bliska, jakie skutki może mieć nacjonalizm na Bałkanach. Później tępił w zarodku wszystkie podobne emocje i dążenia do powstania państw narodowych. Jego kult opierał się na wojennej sławie. W przeciwieństwie do innych komunistycznych przywódców od samego początku cieszył się poparciem narodu i autorytetem wśród partyjnych towarzyszy.

KULESHOV/SPUTNIK/EAST NEWS
Mieszkańcy Belgradu wiwatują na cześć Leonida Breżniewa, przywódcy ZSRR, i marszałka Tity, 1976 r.
KULESHOV/SPUTNIK/EAST NEWS

Może dlatego mógł sobie pozwolić na bunt przeciwko Stalinowi: w 1948 r. odważył się skrytykować Moskwę i uchronił Jugosławię przed losem, który spotkał inne komunistyczne kraje, w tym Polskę ‒ czyli całkowitym podporządkowaniem ZSRR. Powtarzał, że jugosłowiański socjalizm idzie inną drogą. 

 Stalin wielokrotnie próbował go zabić, ale żaden zamach KGB nie powiódł się. Po śmierci sowieckiego przywódcy w jego sejfie znaleziono kartkę od Tity: „Towarzyszu, przestańcie wysyłać zamachowców w celu zamordowania mnie. Złapaliśmy już pięciu, jednego z bombą, drugiego z karabinem. Jeśli to się nie skończy, wyślę do Moskwy swojego człowieka i nie będzie potrzeby wysyłania kolejnych”.

Terror po jugosłowiańsku

W krajach byłej Jugosławii wszyscy do dzisiaj są bardzo dumni z jego buntu. Mało mówi się o tym, że w całym państwie zapanowała wtedy psychoza. Ogłoszono możliwość inwazji ZSRR ‒ ludzie budowali schrony, gromadzili broń. Tito i towarzysze znikali w willach z zamurowanymi oknami.

Przeprowadzono też brutalne czystki. Do więzienia na Nagiej Wyspie (Goli Otok) trafiali wszyscy zwolennicy Stalina, razem z miłośnikami wierszy Władimira Majakowskiego i tymi, którzy o proradzieckie sympatie byli choćby podejrzani. Przez lata Tito przetrzymywał wrogów i przeciwników systemu w nieludzkich warunkach. W poziomie terroru udało mu się nawet prześcignąć rosyjskie gułagi ‒ stworzył opresyjny system, w którym wybrani więźniowie mieli kontrolę nad innymi, a zatem ofiary stawały się jednocześnie katami.

AP
Memorabilia z marszałkiem Titą wciąż dobrze sprzedają się na ulicznych straganach w Belgradzie, maj 2013 r.
AP  

W 1973 r. Naga Wyspa miała być główną przeszkodą w otrzymaniu przez Titę Pokojowej Nagrody Nobla. I mimo że król Norwegii proponował mu, by po prostu za terror przeprosił, jugosłowiański przywódca stwierdził, że przeprosiny należą się tylko tym, którzy na Goli Otok trafili niezasłużenie.

Jugoraj utracony

Jednak polityka niezaangażowania ‒ szukanie pośredniej, własnej drogi między dwoma blokami okresu zimnej wojny ‒ spowodowała boom gospodarczy lat 60. Słodkie jugosłowiańskie wspomnienia z tamtych czasów to czarnogórskie i dalmatyńskie plaże, ośnieżone stoki Bośni i Hercegowiny, kolorowe samochody marki Zastawa i belgradzkie kluby wypełnione dźwiękami Bijelo Dugme ‒ rockowego symbolu jedności jugosłowiańskich narodów. 

 Co czwartego obywatela było stać na samochód, dacza nad morzem lub w górach też nie stanowiła wielkiego luksusu. Granice stały otworem, wykwalifikowani robotnicy z łatwością mogli znaleźć pracę np. w NRD.

„Rozpad Jugosławii zaszkodził czy pomógł twojemu krajowi?” ‒ takie pytanie postawiono w 2016 r. w sondażu Gallupa. Odpowiedź „zaszkodził” wskazało 81 proc. Serbów, 77 proc. Bośniaków, 65 proc. Czarnogórców, 61 proc. Macedończyków, 45 proc. Słoweńców i 23 proc. Chorwatów.

AP/EAST NEWS
Ciała Włochów zabitych przez partyzantów marszałka Tity w październiku 1943 r.
AP/EAST NEWS

Sondaż ów w jakimś sensie pokazuje nostalgię za Titą ‒ choć jego nazwisko nie padło ‒ bo przecież on był Jugosławią. Odwiedzał kolejne miasta i majestatycznie przemierzał ulice, stojąc w mercedesie z otwartym dachem i machając do tłumów wyposażonych w czerwone goździki, róże i flagi Jugosławii. Z głośników i tysięcy gardeł rozbrzmiewała piosenka „Towarzyszu Tito, fiołku biały, młodzież kocha cię i pozdrawia”. 

Jeśli kogoś bawiła i odważył się opowiedzieć dowcip: „Jugosławia zdobyła pierwszą nagrodę na międzynarodowej wystawie kwiatów, ponieważ wyhodowała stukilogramowy biały fiołek” ‒ trafiał prosto na Nagą Wyspę.

Prawdziwa miłość

‒ Ktoś powie: musieli tak się zachowywać, bo się bali. Jednak wszystkiego nie da się wyreżyserować za pomocą strachu. Obserwowaliśmy autentyczne akty oddania i miłości do Tity – mówi mi recenzent jego biografii, prof. Zdzisław Darasz. Jugosłowianie cieszyli się swoją małą stabilizacją. Nie musieli brać kredytów, bo brało je państwo, głównie na Zachodzie. Rósł dług, który prowadził do powiększenia nierówności gospodarczych pomiędzy republikami i nasilenia nacjonalizmów.

LASKI DIFFUSION/EAST NEWS
List gończy za Josipem Broz Tito, lipiec 1943 r.
LASKI DIFFUSION/EAST NEWS

Jak pisze Pirjevec: „Jedną z ostatnich decyzji politycznych podjętych przez Titę przed hospitalizacją [zmarł w szpitalu po długiej chorobie ‒ red.] był zakaz przeprowadzenia dewaluacji dinara o 30 procent. (…) Nie chciał tego dożyć. A sytuacja była naprawdę tragiczna: zagraniczne zadłużenie Jugosławii wynosiło 21 miliardów dolarów”.

W niedzielę 4 maja 1980 r. wydano oficjalny komunikat: „Przestało bić wielkie serce”. Dla wielu ludzi był to najsmutniejszy dzień w ich życiu. 

Na pogrzeb Tity przyjechali przedstawiciele 128 państw, m.in. Margaret Thatcher i Leonid Breżniew. Stojąc, wysłuchali „Międzynarodówki”. W krajach byłej Jugosławii śmierć Broza wyznacza ważną granicę – końca ery, w której nacjonalizm i zło nie istniały, bo próbowano je ukryć. 

Teraz za Titą tęsknią zarówno rolnicy z małych wiosek, jak i intelektualiści z dużych miast. W Lublanie i Belgradzie napisali na murach „Tito, wróć, wybaczymy ci wszystko”. Nierzadko głos zabiera pokolenie, które ‒ bardziej niż szczęście Jugosławii ‒ pamięta jej rozpad i skutki tego rozpadu.

Miso Lisanin
Obchody 121. rocznicy urodzin marszałka Tity w chorwackim miasteczku Kumrovec, gdzie przyszedł na świat, maj 2013 r.
Miso Lisanin

Szlakiem ulic i pomników Tity ciągle można by zwiedzić całą byłą Jugosławię. W Zagrzebiu dopiero w 2017 r. zmieniono nazwę placu w centrum miasta z Tity na plac Republiki. Gdy dekadę wcześniej mieszkańcy domagali się zmiany, prezydent Chorwacji Stjepan Mesić skomentował to jako „nostalgię pewnych kręgów za pronazistowskim chorwackim reżimem” (z którym walczyła partyzantka Broza).

Tito na dwóch euro

W listopadzie ub.r. chorwacki portal internetowy Otvoreno zapytał czytelników: „Kogo lub co chcielibyście mieć na monetach, gdy Chorwacja wejdzie do strefy euro?”. 48 proc. uczestników ankiety wybrało Titę. Drugi na liście życzeń, ale znacznie w tyle (14 proc.), był katolicki arcybiskup Zagrzebia Alojzije Stepinac, także postać kontrowersyjna ‒ prześladowany przez komunistów, ale oskarżany o tolerowanie prohitlerowskiego reżimu ustaszy podczas II wojny światowej.

Argumenty krytyków Tity odzwierciedlają uniwersalne, obecne na Bałkanach nastroje, których dyktator tak bardzo starał się nie zauważać ‒ Serbowie twierdzą, że ze względu na swoją narodowość faworyzował Chorwatów, Chorwaci, że sprzyjał serbskiej dominacji w Jugosławii.

AA/ABACA/EAST NEWS
Schron atomowy w bośniackim miasteczku Konjic, wybudowany w latach 70. specjalnie dla marszałka Tity. Wtedy jego lokalizacja, a nawet istnienie, były ściśle tajne
AA/ABACA/EAST NEWS

Tylko dla Bośniaków jest bezsprzecznym bohaterem ‒ to właśnie Tito nadał Boszniakom, czyli muzułmanom zamieszkującym Bośnię, status grupy etnicznej, a później uznał ich za osobny naród. 

 Mimo że Broz mocno wierzył w utopijną jedność Jugosławii, dziś byłe federacyjne republiki łączy być może tylko jego wspomnienie. Jest budowane za pomocą starych zdjęć pokazywanych dzieciom i turystom, często przy dźwiękach rockowych piosenek sprzed wojny i toastach za marszałka. Niestety, jak pisze eseista i poeta Aleš Debeljak: „Pomiędzy przeszłością a teraźniejszością istnieje głęboka przepaść – wypełniona zmasakrowanymi ciałami”.

EAST NEWS
SPOŁECZEŃSTWO
Łukasz Grzesiczak

Unii dwóch jakości mówimy zdecydowane NIE

Dlaczego polski rząd nie broni praw rodzimych konsumentów tak energicznie jak rządy Czech i Słowacji? Od lat wiadomo, że wielkie koncerny sprzedają na naszych rynkach gorsze produkty - w tych samych opakowaniach co na zachodzie Europy
Willy Chandra / mediadrumworld.c
SPOŁECZEŃSTWO
Aleksander Piński

A co jeśli własność ziemi hamuje rozwój?

W Singapurze, gdzie prawie nie ma prywatnej własności ziemi, jest najwięcej milionerów na świecie. Skoro taki model działa, to może czas radykalnie zmienić reguły gry
YONHAP/PAP/EPA
SPOŁECZEŃSTWO
Terry Friel

Kup teraz i bądź piękna jak wanghong

Chińscy influencerzy – głównie młode kobiety z pokolenia milenialsów ‒ mają w internecie łącznie 470 mln fanów. Zarabiają lepiej niż gwiazdy filmowe i zmieniają handel online
Więcej
Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
OK

Logowanie

0 %