Prawda i Dobro
Australia wyłącza social media dzieciom. Jest jeden problem
29 listopada 2025

Codzienność w mieście męczy nas bardziej, niż chcemy to przyznać. I nie chodzi o sam pośpiech czy korki. W tle działa mechanizm, który nasze ciało odbiera jak coś znacznie poważniejszego — i reaguje na to tak, jakby żyło w stanie ciągłego zagrożenia.
Wychodzisz z biura po ciężkim dniu. Męczące spotkania i trudna rozmowa z szefem bardzo cię dziś wymęczyły. Wsiadasz do auta, w drodze powrotnej do domu korek, niedaleko dwa auta trąbią na siebie nawzajem. Przy drodze reklamowe billboardy krzyczą do ciebie hasłami. To nie koniec stresu – przed wyjściem do pracy pokłóciłeś się z mężem lub żoną, po powrocie do domu trzeba będzie kontynuować trudną rozmowę. Czy człowiek w ogóle jest w stanie żyć w takim zgiełku i stresie?
Zdaniem antropologa Colina Shawa z Uniwersytetu w Zurychu – nie. Nasza ewolucja nie przystosowała nas do takiego życia. Żeby to wyjaśnić, badacz przywołuje przykład lwa. „Nasi przodkowie byli dobrze przystosowani do radzenia sobie z ostrym stresem, by uniknąć drapieżników lub się z nimi zmierzyć” – wyjaśnia badacz. „Lew pojawiał się od czasu do czasu i musiałeś być gotowy się bronić lub uciec. Kluczowe jest to, że lew w końcu odchodził”.
Według Shawa to, co dzisiaj jest lwem – stresujące sytuacje w pracy czy związku, zgiełk miasta, krzykliwe reklamy, korki itp. – nie odchodzi nigdy. Nasze organizmy są stale nastawione na stresujące bodźce. Człowiek prehistoryczny groźnego drapieżnika spotykał od czasu do czasu. I radził sobie ze stresem, który był z tym związany. Współcześni ludzie niestety nie potrafią. I Shaw postanowił udowodnić to badaniami, opublikowanymi niedawno w Biological Reviews.
Colin Shaw, wraz z Danielem Longmanem z Loughborough University, prezentują przegląd badań, który udowadnia, że człowiek nie jest ewolucyjnie przystosowany do współczesnego świata. Naukowcy przyznają, że w przeciągu ostatnich 200 lat ludzkości udało się osiągnąć naprawdę dużo, a industrializacja jest niesamowitym osiągnięciem. Ma ona jednak swoją cenę.
Ostatnie dwa wieki to niesamowicie szybki rozwój technologiczny – od prymitywnych silników parowych do komputerów i internetu. Ludzka ewolucja ma jednak znacznie wolniejsze tempo. Adaptacja biologiczna jest rozpisana na dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy lat. Nasze ciała po prostu nie nadążają za tym szybkim rozwojem.
Shaw i Longman jako przykłady przywołują spadek płodności na świecie, coraz więcej chorób autoimmunologicznych i zaburzenia funkcji poznawczych w środowiskach miejskich. Antropolodzy wskazują na przykład, że od lat 50. XX wieku znacząco spadła liczba i ruchliwość plemników u mężczyzn. Powodem jest najpewniej szersze stosowanie pestycydów i obecność mikroplastików w żywności.
Gdyby te zmiany następowały wolniej, prawdopodobnie nasz gatunek mógłby się na nie ewolucyjnie uodpornić. Shaw z resztą argumentuje, że obserwowane przez nas reakcje stresowe mogą być formą adaptacji – jeśli w wyniku wpływu chronicznego stresu ludzie umierają, teoretycznie przetrwają tylko ci, którzy najlepiej sobie z nim radzą.
Antropolog podkreśla jednak, że przyjęcie takiej filozofii nie jest dobrym pomysłem. Tego typu selekcja naturalna przyniesie bowiem skutek po tysiącach lat, a nie możemy po prostu pozwolić ludziom umierać ze stresu przez ten czas. Co więc możemy zrobić, aby lepiej radzić sobie ze światem, który wyprzedził nasze organizmy?
Shaw i Longman zwracają uwagę, że ok. połowa populacji ziemskiej żyje dziś w aglomeracjach miejskich. W 2050 roku ma być to już dwie trzecie ludzkości. Pełna szumu i zgiełku oraz innych stresogennych bodźców miejska przestrzeń nie działa na nas pozytywnie. Zdaniem Shawa niezbędny jest powrót do natury.
Antropolog przeprowadził eksperyment, w którym 160 osób spędziło trzy godziny w lasach iglastych i liściastych oraz w zuryskiej dzielnicy Hardbrücke – typowym zurbanizowanym obszarze. Efekty? W lesie ludzie wykazywali niższe ciśnienie krwi, lepszą odpowiedź immunologiczną i poprawę stanu psychicznego. W mieście? Wyższe ciśnienie i silne reakcje stresowe.
Shaw i Longman w swoim tekście przytaczają wiele innych badań, które udowadniają szkodliwy wpływ zurbanizowanej przestrzeni na ludzki organizm i psychik, a także zbawczy wpływ przestrzeni zielonych. Badacze rekomendują fundamentalną zmianę w naszym podejściu do natury – traktowanie jej jako kluczowego czynnika zdrowotnego. Nie przyspieszymy naszej ewolucji, ale nasze warunki życia mogą być bardziej podobne do takich, w jakich żyli nasi przodkowie. Przyroda jest właśnie takim azylem, w którym wywołujący stres „lew” nie towarzyszy nam na każdym kroku.
Więcej o tym, jak możesz pozytywnie wpłynąć na swój organizm, znajdziesz na kanale Holistic News na YouTube:
Sprawdź artykuł: Szybkie tempo współczesnego życia zaburza nasze poczucie czasu. Pomóc może obcowanie z naturą
Black Friday przez cały listopad! -20% na cały koszyk z kodem: BLACK20
Do zobaczenia!
Księgarnia Holistic News
Prawda i Dobro
28 listopada 2025
Prawda i Dobro
28 listopada 2025
Zmień tryb na ciemny