Pierwszy taki „elektryk”. To początek rewolucji w motoryzacji?

Changan Nevo A06 z akumulaatorem sodowo-jonowym

W Chinach zaprezentowano pierwszy na świecie masowo produkowany samochód elektryczny z akumulatorem sodowo‑jonowym. To może być początek nowej ery, w której obok ogniw litowo‑jonowych pojawi się tańsza, odporniejsza na mróz technologia.

Pierwszy samochód z akumulatorem sodowo-jonowym

Na początku lutego 2026 roku chiński producent samochodów Changan Automobile i gigant akumulatorowy CATL zaprezentowali pierwszy masowo produkowany samochód pasażerski z akumulatorem sodowo-jonowym.

Do tej pory akumulatory sodowo-jonowe stosowane były sporadycznie jedynie w małych autach miejskich, kierowanych głównie na lokalny rynek w Chinach. Miały one relatywnie małe baterie i niewielkie zasięgi. W odróżnieniu od nich, nowo zaprezentowany Changan Nevo A06 to „pełnowymiarowy” samochód klasy średniej z zasięgami porównywalnymi do popularnych „elektryków”.

400 km w ciężkim mrozie

Changan Nevo A06 to kompaktowy sedan wyposażony w baterię sodowo-jonową CATL Naxtra o pojemności 45 kWh. Akumulator ten ma wystarczyć na przejechanie 400 km (w chińskim cyklu CLTC) i zachować wysoką wydajność nawet w temperaturze sięgającej -40°C. Samochód ma wejść na chiński rynek w połowie 2026 roku.

Na czym polega nowa technologia?

Akumulator sodowo-jonowy działa bardzo podobnie do litowo-jonowego. Kluczowa różnica polega na tym, że zamiast litu wykorzystuje się sód – pierwiastek dużo tańszy i znacznie bardziej rozpowszechniony na Ziemi.

CATL podaje, że jego pierwsza generacja ogniw sodowo-jonowych osiągnęła gęstość energii 160 Wh/kg, a najnowsza wersja Naxtra dla samochodów osobowych sięga już 175 Wh/kg. To mniej niż w najlepszych ogniwach litowo-jonowych NMC, ale porównywalnie z dzisiejszymi tańszymi ogniwami litowo-jonowymi LFP, które dominują w tańszych elektrykach.

Kluczowe zalety akumulatorów sodowo-jonowych:

  • Tańsze surowce – ogniwa sodowo-jonowe korzystają z sodu zamiast litu i mogą obywać się bez kobaltu oraz niklu, opierając się na szeroko dostępnych, tańszych materiałach. To zmniejsza ryzyko „wąskich gardeł” w łańcuchu dostaw i pozwala obniżyć koszty produkcji.
  • Lepsza praca w niskich temperaturach – akumulatory sodowo-jonowe mają mniejszy spadek pojemności i mocy w niskich temperaturach. Testy pokazują, że akumulatory te zachowują sprawność przy temperaturach, przy których standardowe baterie litowo-jonowe wyraźnie „siadają”. Bateria sodowo-jonowa działa stabilnie nawet w temperaturze -50°C, a przy -40°C zachowuje ponad 90 proc. pojemności. Dla porównania baterie litowo-jonowe przy temperaturach rzędu -20 do -30°C tracą nawet połowę swojego zasięgu.
  • Większe bezpieczeństwo termiczne – sodowo-jonowe ogniwa cechują się większą stabilnością termiczną i mniejszą skłonnością do niekontrolowanego wzrostu temperatury. Testy wykazały, że bateria sodowo-jonowa przetrwała zgniatanie, wiercenie i przecinanie piłą w stanie pełnego naładowania. Obyło się przy tym bez dymu, ognia czy eksplozji.
  • Długa żywotność – szacunki mówią o cyklach pracy sięgających powyżej 10 000 ładowań.
  • Mniejsze obciążenie środowiskowe – zastąpienie litu, kobaltu i niklu szeroko dostępnym sodem zmniejsza presję na wydobycie surowców z wrażliwych regionów i może ułatwić lokalną produkcję w większej liczbie krajów.

Czy to przyszłość branży motoryzacyjnej?

Zdaniem ekspertów, akumulatory sodowo-jonowe w najbliższym czasie nie zastąpią ogniw litowo-jonowych. Te wciąż jeszcze mogą pochwalić się większą gęstością energii, a co za tym idzie większymi zasięgami. Debiut nowych ogniw to raczej początek „epoki dwóch chemii”, w której nowe technologie będą współistniały obok siebie.

Dla branży motoryzacyjnej nowa technologia oznacza przede wszystkim dywersyfikację łańcuchów dostaw. Wykorzystanie powszechnego sodu zmniejszy uzależnienie od litu, niklu czy kobaltu. Tańsze ogniwa w konsekwencji umożliwią też budowę tańszych samochodów elektrycznych.

Wraz ze wzrostem nowej technologii, może też wzrosnąć pozycja Chin. Raporty rynkowe wskazują, że po 2026 roku rynek baterii sodowo-jonowych może rosnąć najszybciej spośród wszystkich ogniw. Choć duże koncerny spoza Chin też interesują się ta technologią, na dziś to właśnie Chiny prowadzą zdecydowanie w tym globalnym wyścigu.

Tańsze i bezpieczniejsze elektryki

Dla kierowców upowszechnienie akumulatorów sodowo-jonowych może oznaczać tańsze auta – zwłaszcza miejskie. To także mniejszy stres związany z użytkowaniem auta zimą i wyższym poziomem bezpieczeństwa baterii. Dzięki temu samochody elektryczne mogą stać się bardziej dostępne, szczególnie w chłodniejszych klimatach. Na ich popularność mogą wpłynąć też mniejsze obawy o zasięg czy pożary baterii.

Przeczytaj również: Ta bateria wygląda jak mokry piasek. Może zmienić energetykę



Aktualny numer kwartalnika Holistic News

Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!

Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.