Nauka
Pierwsza lampa zasilana fuzją? Chińczycy przyspieszają wyścig energetyczny
07 lutego 2026

Mikroskopijne organizmy, żyjące w wodzie i glebie, mogą stać się jednym z najbardziej niedocenianych zagrożeń zdrowotnych XXI wieku. Naukowcy ostrzegają, że wolno żyjące ameby są w stanie przetrwać ekstremalne temperatury, chlor i nowoczesne systemy oczyszczania wody.
Wolno żyjące ameby to jednokomórkowe organizmy, które naturalnie występują w glebie, rzekach, jeziorach i innych środowiskach wodnych. Większość z nich jest nieszkodliwa, ale niektóre gatunki mogą powodować poważne, a nawet śmiertelne infekcje u ludzi.
Naukowcy z dziedziny środowiska i zdrowia publicznego biją na alarm: te mikroby stają się coraz większym globalnym zagrożeniem, napędzanym zmianą klimatu, pogarszającą się jakością systemów wodnych i brakiem odpowiedniego monitoringu.
Tym, co czyni te organizmy szczególnie niebezpiecznymi, jest ich zdolność do przetrwania w warunkach, które zabijają wiele innych mikrobów. Potrafią tolerować wysokie temperatury, silne środki dezynfekujące, takie jak chlor, a nawet żyć w systemach dystrybucji wody, które ludzie uważają za bezpieczne.
– podkreśla Longfei Shu z Uniwersytetu Sun Yat-sena.
Wolno żyjące ameby są niezwykle odporne. Potrafią kolonizować biofilmy w rurach wodociągowych, przetrwać w ciepłych wodach i opierać się standardowym środkom dezynfekcyjnym, takim jak chlor. To sprawia, że nawet w nowoczesnych systemach wodnych, które uważamy za bezpieczne, mogą czaić się niewidoczne zagrożenia.
Co gorsza, ameby mogą chronić w swoim wnętrzu bakterie i wirusy, takie jak Legionella pneumophila (powodująca legionellozę) czy norowirusy. Ten „efekt konia trojańskiego” pozwala patogenom przetrwać procesy oczyszczania wody i rozprzestrzeniać się w systemach wody pitnej. Jedną z konsekwencji takiego stanu rzeczy może być postępujący rozwój oporności na antybiotyki.
Jednym z najbardziej znanych przykładów wolno żyjących ameb jest Naegleria fowleri, potocznie nazywana „amebą mózgożerną”. Ten gatunek powoduje rzadką, ale niemal zawsze śmiertelną infekcję mózgu zwaną negleriozą.
Ameba mózgożerna żyje w ciepłych wodach słodkich, takich jak jeziora, rzeki czy termy. Do zakażenia dochodzi, gdy skażona woda dostanie się do nosa, na przykład podczas pływania czy skoków do wody. Ameba wędruje wtedy wzdłuż nerwu węchowego do mózgu, gdzie wywołuje gwałtowny stan zapalny. Objawy pojawiają się po tygodniu od zarażenia i zazwyczaj w ciągu 72 godzin choroba kończy się zgonem.
Amebę mózgożerną można spotkać także w Polsce. Jest ona jednak bardzo rzadka i jak dotąd nie stwierdzono w naszym krajów żadnych przypadków negleriozy. Przypadki śmiertelnego zakażenia ta chorobą odnotowano natomiast w Czechosłowacji, gdzie w latach 60. zmarło 16 chłopców po kąpielach w ciepłych, zanieczyszczonych wodach. Z kolei w 2025 roku na Słowacji zmarł 11-latek, po tym jak zaraził się amebą mózgożerną, kąpiąc się w czasie upałów w lokalnym zbiorniku wodnym.
Do innych groźnych dla ludzi gatunków ameb należą m.in. Acanthamoeba i Vermamoeba, które mogą powodować ciężkie infekcje oczu, skóry i ośrodkowego układu nerwowego, szczególnie u osób z obniżoną odpornością lub noszących soczewki kontaktowe.
Eksperci podkreślają, że sytuację pogarsza zmiana klimatu. Wyższe temperatury rozszerzają zasięg ciepłolubnych ameb na nowe regiony, gdzie wcześniej nie występowały. Do tego dochodzi starzejąca się, nieszczelna infrastruktura wodociągowa oraz brak monitoringu zbiorników wodnych, basenów i innych instalacji.
Ameby to nie tylko problem medyczny czy środowiskowy. Są na styku obu, a ich rozwiązanie wymaga zintegrowanych rozwiązań, chroniących zdrowie publiczne u źródła.
– dodaje Longfei Shu.
Naukowcy wzywają do podejścia typu „Jedno Zdrowie”, łączącego ochronę środowiska, monitoring wody, zdrowie ludzi i zwierząt oraz edukację. Ich zdaniem, bez pilnych i zintegrowanych działań ryzyko infekcji w nadchodzących latach wzrośnie.
Przeczytaj również: To może być nowa broń terrorystów. Bill Gates ostrzega przed AI
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: