Ziemię uderzyła burza ze Słońca. Tak silnej nie było od 20 lat

Zdjecie ilustracyjne NASA.Burza promieniowania słonecznego. Nie było takiej od ponad 20 lat

Gdy na niebie pojawiły się zorze polarne, nad Ziemią rozgrywało się znacznie poważniejsze zjawisko. Potężna burza promieniowania słonecznego uderzyła w naszą planetę z siłą niespotykaną od dekad.

Co się stało nad Ziemią

Zachwycaliśmy się widowiskową zorzą polarną, nad Ziemią, a w tym samym czasie rozgrywało się coś znacznie poważniejszego — niewidzialnego gołym okiem, lecz historycznego w skali kosmicznej. Nasza planeta znalazła się na drodze wyjątkowo silnej burzy promieniowania słonecznego, potężniejszej niż legendarne „halloweenowe” burze z 2003 roku.

Choć na powierzchni Ziemi nie stanowiła zagrożenia dla ludzi, w przestrzeni kosmicznej wywołała realny alarm: zagrożone były satelity, lotnictwo oraz astronauci przebywający poza ochronnym parasolem magnetosfery.

Ciekawostka: Koronalny wyrzut masy dotarł ze Słońca do Ziemi w zaledwie 25 godzin, poruszając się z prędkością 1500-1700 km/s. Tak szybkie CME są rzadkie i mogą niemal natychmiast wywoływać silne burze geomagnetyczne.

Jak to działa w praktyce

To jedno z najbardziej gwałtownych zjawisk w Układzie Słonecznym. Gdy na powierzchni Słońca dochodzi do potężnej eksplozji, uwolniona energia przyspiesza naładowane cząstki — głównie protony — do niemal niewyobrażalnych prędkości.

W efekcie potrafią one pokonać dystans około 150 milionów kilometrów w zaledwie kilkadziesiąt minut. W kosmicznej skali to niemal natychmiast — jak błysk, który bez ostrzeżenia dociera z centrum Układu Słonecznego pod same granice Ziemi.

Burza promieniowania słonecznego: rekord mocy

Gdy docierają w okolice Ziemi, najbardziej energetyczne protony potrafią przebić się przez magnetosferę i zostać skierowane ku biegunom planety. Tam wnikają w górne warstwy atmosfery, uruchamiając procesy, których skutki sięgają daleko poza widowiskowe zorze polarne.

Siłę takich zjawisk Centrum Prognoz Pogody Kosmicznej ocenia w pięciostopniowej skali — od S1 do S5. Ostatnia burza promieniowania słonecznego osiągnęła poziom S4, uznawany za wyjątkowo silny.

I choć dla większości z nas pozostała niemal niezauważalna, jej konsekwencje okazały się znacznie poważniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Na Ziemi bezpiecznie, wyżej gorzej

Dla ludzi na powierzchni Ziemi sytuacja była bezpieczna. Nie było to zjawisko, które mogłoby bezpośrednio zagrozić życiu czy zdrowiu mieszkańców planety. Gęsta atmosfera oraz potężne pole magnetyczne zadziałały jak tarcza, pochłaniając promieniowanie, zanim dotarło ono do powierzchni.

Znaczenie miała także sama natura tej burzy. Charakteryzowała się ona tak zwanym „miękkim” spektrum cząstek — protony nie osiągnęły energii na tyle wysokiej, by mogły bezpośrednio przebić się przez naturalną ochronę Ziemi i wyrządzić realne szkody.

To jednak nie oznacza, że zjawisko było słabe. Wręcz przeciwnie — jego skala była historycznie duża. I choć nie zagroziło ludziom, okazało się wystarczająco potężne, by poważnie zakłócić funkcjonowanie przestrzeni kosmicznej wokół naszej planety.

Wysoko nad ziemią sytuacja nieco się komplikuje. 

Ciekawostka o kosmosie: W połowie stycznia koronografy LASCO i CCOR-1 uchwyciły jednocześnie Merkurego, Wenus i Marsa na tle Słońca — zjawisko nazwane żartobliwie „fotobombingiem” planet. Taki układ pomaga w precyzyjnej kalibracji instrumentów astronomicznych.

Loty polarne i astronauci

Na dużych wysokościach ochrona magnetyczna Ziemi słabnie. Tam naturalna tarcza planety przestaje działać z pełną skutecznością, dlatego astronauci oraz załogi statków kosmicznych są narażeni na znacznie wyższe dawki promieniowania. Podobne ryzyko dotyczy pilotów i pasażerów samolotów lecących trasami polarnymi, gdzie osłona magnetyczna jest szczególnie cienka.

Jednak skutki silnej burzy słonecznej nie ograniczają się wyłącznie do zagrożeń dla człowieka.

Więcej treści na temat kosmosu znajdziesz na naszym kanale na YouTube.

Satelity pod ostrzałem Słońca

Satelity również znalazły się na pierwszej linii uderzenia. Energetyczne cząstki mogą powodować chwilowe zakłócenia, błędy w elektronice pokładowej, a nawet uszkodzenia czułych sensorów i przeciążenia instrumentów naukowych.

Podczas ostatniej burzy promieniowania słonecznego część ośrodków monitorujących pogodę kosmiczną odnotowała nagłe braki danych. Wszystko wskazuje na to, że odpowiadały za nie intensywne strumienie protonów, które zakłóciły pracę urządzeń pomiarowych na orbitach wokół Ziemi.

Burza promieniowania słonecznego uczy pokory

Mimo że zjawisko to było bezpieczne dla ludzi na Ziemi, jednoznacznie pokazuje ono naszą głęboką zależność od kosmosu i kruchość otaczającej nas infrastruktury technologicznej. Choć Słońce daje życie, może też szybko przypomnieć, kto tak naprawdę rządzi w Układzie Słonecznym.

Warto przeczytać: Słońce czeka zagłada. Teleskop Webba pokazał wyjątkowy obraz


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.