Nauka
Pierwszy taki „elektryk”. To początek rewolucji w motoryzacji?
02 marca 2026

Przestrzeń kosmiczna staje się kluczowym polem potencjalnych bitew a Pekin pokazuje, że jest gotowy rzucić wyzwanie USA. Chiny zaprezentowały właśnie nową, kompaktową broń mikrofalową, zdolną „oślepiać” konstelacje satelitów i zapowiedziały budowę futurystycznego kosmicznego „lotniskowca”. Czy chińska broń kosmiczna nowej generacji napędzi nowy wyścig zbrojeń?
Chińscy naukowcy poinformowali o opracowaniu nowego rodzaju broni kosmicznej. TPG1000Cs to kompaktowy generator, który jest w stanie generować impulsy elektromagnetyczne wystarczająco silne, by zakłócić działanie satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej – w tym satelitów konstelacji Starlink. System powstał w powiązanym z wojskiem Northwest Institute of Nuclear Technology w Xi’anie. Przedstawiany jest jako przełom w miniaturyzacji broni mikrofalowej.
TPG1000Cs ma ok. 4 metry długości, waży ok. 5 ton i może generować impulsy o mocy rzędu 20 gigawatów przez blisko minutę. To znacznie dłużej niż wcześniejsze systemy tej klasy, które działały w skali pojedynczych sekund. Kompaktowe wymiary sprawiają, że urządzenie jest na tyle mobilne, by można montować je na ciężarówkach, okrętach, samolotach, a nawet platformach orbitalnych.
TPG1000Cs działa jak ekstremalnie silna wersja „kuchenki mikrofalowej”. Wysyła krótkie, ale bardzo energetyczne impulsy, które mogą przeciążyć elektronikę satelity, zakłócić jego systemy komunikacji lub trwale uszkodzić kluczowe podzespoły. Urządzenie działa na odległość i nie niszczy satelity fizycznie. W przeciwieństwie do kinetycznej broni antysatelitarnej nie generuje więc nowych odłamków kosmicznych.
Co istotne, broń tego typu może być trudniejsza do jednoznacznego przypisania konkretnemu sprawcy. Skutki jej działania mogą bowiem wyglądać jak awaria techniczna lub efekt promieniowania kosmicznego.
Z punktu widzenia Pekinu strategiczne znaczenie ma możliwość oddziaływania na duże konstelacje satelitów, takie jak Starlink, które w ostatnich latach znalazły zastosowanie m.in. na polu walki w Ukrainie. Chińscy wojskowi analitycy od lat ostrzegają, że gęste roje satelitów komercyjnych mogą zostać wykorzystane przez USA do zapewnienia przewagi informacyjnej na wypadek konfliktu w Azji.
Jednocześnie Chiny ujawniły plany budowy futurystycznego kosmicznego „lotniskowca” Luanniao (Ptak Cahosu). Gigantyczny statek powietrzno kosmiczny miałby operować na granicy atmosfery, powyżej zasięgu większości systemów obrony przeciwlotniczej. Jednostka miałaby być zdolna do przenoszenia nawet kilkudziesięciu bezzałogowych dronów uzbrojonych m.in. w pociski hipersoniczne.
Z ujawnionych założeń koncepcyjnych wynika, że Luanniao miałby mieć ok. 240 metrów długości i ponad 600 metrów rozpiętości skrzydeł, a jego waga przekroczyłaby 100 tys. ton. „Lotniskowiec” miałby operować na granicy stratosfery i mezosfery – latając ponad chmurami, burzami i większością rakiet ziemia-powietrze.
Eksperci cytowani w zachodnich mediach są jednak sceptyczni co do tej koncepcji. Wskazują na olbrzymie problemy inżynieryjne: konieczność stworzenia zupełnie nowych systemów napędu, materiałów odpornych na skrajne warunki. Do tego dochodzi konieczność stworzenia ekonomicznie opłacalnej logistyki takiego kolosa.
Nawet chińskie źródła sugerują, że realne wdrożenie takiej jednostki to perspektywa „dwóch do trzech dekad”. W praktyce Luanniao można więc traktować na razie bardziej jako manifest ambicji Chin. Pekin chce w ten sposób pokazać, że chińska broń kosmiczna może rzucić wyzwanie reszcie świata.
Jeśli jednak choć część tej koncepcji udałoby się zrealizować, kosmiczny „lotniskowiec” mógłby służyć jako wysunięta platforma do startu bezzałogowych myśliwców i dronów rozpoznawczych, operujących w pobliżu orbity lub na dużych wysokościach nad obszarem działań. Doskonale nadawałby się też do przenoszenia broni antysatelitarnej, takiej jak broń mikrofalowa, lasery czy rakiety wynoszące małe satelity manewrujące. W końcu mógłby pełnić również rolę węzła dowodzenia i komunikacji, zdolnego do koordynowania działań satelitów, dronów i jednostek naziemnych.
W scenariuszu konfliktu o Tajwan czy na Morzu Południowochińskim jednostka operująca powyżej większości systemów obrony mogłaby stać się potężnym narzędziem projekcji siły. Póki co na razie pozostaje jednak w sferze zaawansowanej fantastyki militarnej.
TPG1000Cs i Luanniao są najbardziej medialnymi symbolami chińskiego „zbrojenia kosmicznego”. Nie pojawiają się jednak w próżni. Szczegółowe raporty o chińskiej broni kosmicznej opisują szeroki wachlarz narzędzi, którymi już dziś dysponuje Pekin.
W chińskim arsenale do walki w kosmosie wymienia się m.in.:
Z perspektywy strategicznej TPG1000Cs wpisuje się w już istniejącą architekturę środków, które mają dać Chinom możliwość zakłócenia lub zneutralizowania „oczu i uszu” przeciwnika w kosmosie.
Raporty amerykańskich instytucji rządowych i think-tanków od kilku lat konsekwentnie opisują Chiny jako państwo, które traktuje kosmos jako pełnoprawną arenę przyszłych konfliktów. W odpowiedzi Stany Zjednoczone rozbudowują US Space Force. Amerykanie inwestują w odporność swoich konstelacji satelitarnych, systemy rezerwowe i możliwości szybkiego wynoszenia nowych satelitów.
Wraz z rozwojem nowej generacji chińskiej broni kosmicznej, Waszyngton podejmuje coraz więcej działań, mających na celu przeciwdziałanie rosnącej potędze Pekinu. W tym celu USA nie tylko opracowują plany dywersyfikacji i rozproszenia satelitów. Rozwijają też własne zdolności ofensywne w kosmosie, w tym m.in. w obszarze energii skierowanej i cyberataków. To także argument dla USA za tworzeniem nowych porozumień z sojusznikami w ramach „koalicji kosmicznych”.
W praktyce oznacza to, że im więcej zaawansowanych projektów ogłaszają Chiny, tym silniejsza staje się polityczna presja w USA na przyspieszenie własnych programów wojskowych w przestrzeni kosmicznej.
Rosnący arsenał chińskiej broni kosmicznej niesie ze sobą większe ryzyko eskalacji kryzysów. Zakłócenie pracy satelitów ostrzegawczych lub komunikacyjnych może zostać odebrane jako preludium do ataku, co zwiększa ryzyko błędnych kalkulacji.
Chińska broń kosmiczna nowej generacji to także zagrożenie dla infrastruktury cywilnej. Systemy, takie jak TPG1000Cs, mogą uderzać także w komercyjne konstelacje telekomunikacyjne i nawigacyjne. Są one kluczowe dla funkcjonowania gospodarki cyfrowej.
Chińskie projekty mogą zachęcić też inne mocarstwa (USA, Indie, Rosję, a w dłuższej perspektywie także państwa europejskie) do budowy własnych arsenałów kosmicznych. W konsekwencji coraz trudniej będzie utrzymać kosmos jako zdemilitaryzowane środowisko „globalnego dobra wspólnego”.
Przeczytaj również: Amerykanie użyli supertajnej broni? „Nie mogliśmy się ruszyć”
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: