Humanizm
Z globalnej wioski do plemion. Jak nas dzielą ekrany i algorytmy
07 lutego 2026

Z dużej chmury mały deszcz. Tak najprościej można podsumować nadzieje pasażerów, rozbudzone przez wjazd na polskie tory pierwszego prywatnego przewoźnika kolejowego. Niestety, czeski Leo Express w żaden sposób nie odmieni oblicza poskich kolei.
Zakup biletu kolejowego z Krakowa do Pragi to droga przez mękę. PKP Intercity każdego dnia oferuje dwa bezpośrednie połączenia na tej trasie. Bilet w jedną stronę, który można kupić tylko w kasie biletowej, kosztuje 54 euro (ok. 232 zł).
Nic więc dziwnego, że pasażerowie często wybierają znacznie tańsze połączenie autobusowe lub własne auto. Inni próbują jakoś dostać się do Cieszyna, by w Czeskim Cieszynie wsiąść w pociąg do Pragi; cena biletu – w zależności od przewoźnika – to równowartość ok. 50 zł.
Wszystko dlatego, że wraz z liberalizacją rynku kolejowego w Czechach na torach pojawili się dwaj prywatni przewoźnicy – Leo Express i RegioJet. Nie sprawdziły się obawy sceptyków, że konkurencja odbierze klientów państwowemu przewoźnikowi České dráhy. W efekcie, wraz ze wzrostem oferty połączeń, wzrosła także liczba pasażerów, a ceny biletów spadły.
Dziś bilet w czeskim Pendolino na porównywalnym odcinku, takim jak trasa Kraków – Warszawa, to równowartość ok. 50 zł, czyli jest mniej więcej trzy razy tańszy niż w Polsce. Czescy pasażerowie mogą przy tym od dawna liczyć na wi-fi czy bezpłatną prasę.
Dlatego nadzieje polskich pasażerów rozbudził wjazd pierwszego prywatnego przewoźnika kolejowego na polskie tory w lipcu 2018 r. Zadowoleni byli nie tylko polscy podróżni do Czech – wzrosła oferta połączeń do Pragi, ceny biletów były zdecydowanie konkurencyjne względem oferty PKP Intercity.
Nadzieje były większe. Leo Express zapowiadał poszerzenie oferty. Do Czech chciał jeździć np. z Warszawy. Wtedy stałby się realną konkurencją dla PKP Intercity także na krajowych liniach. Czeski przykład pokazał, że prawdopodobnie przyniosłoby to spadek ceny biletów i zwiększenie oferty połączeń. Dla pasażerów sama korzyść.
Leo Express zaczął jednak zwijać siatkę połączeń. Do Pragi jeździł z Krakowa (m.in. przez Katowice) tylko w weekendy. W październiku 2018 r. wstrzymał połączenie, które do 30 listopada zastąpiono transportem autobusowym. Potem znów zawiesił połączenie kolejowe od 7 stycznia do 22 marca. Oficjalnym powodem były remonty na polskich torach, które znacząco wydłużyły przejazd.
Teraz przewoźnik z pompą ogłosił, że 25 marca wznawia weekendowe połączenie z Krakowa do Pragi. Leo Express zapowiada, że na wakacje pociągi z Krakowa do Pragi będą jeździły codziennie, by 3 września znów wrócić do połączeń weekendowych.
W ten sposób linie zapewne wzbudzą zainteresowanie podróżnych do Pragi, ale – mimo nadziei – nie odmienią polskich kolei. W tej sytuacji jedynym wyjściem jest liberalizacja usług i pojawienie się przewoźnika z dużym taborem, który będzie zdolny zaoferować regularne połączenia kolejowe, także wewnątrz Polski. Niestety, Leo Express tej nadziei nie spełnił.
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: