Poprzedni
Następny

  Czy jestem stuprocentowym Polakiem? Rozmowa z genealogiem

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Łukasz Karpecki genealogią zajmuje się od kilkunastu lat (ARCHIWUM PRYWATNE)
Łukasz Karpecki genealogią zajmuje się od kilkunastu lat (MARTA RACZYŃSKA-KRUK/ARCHIWUM PRYWATNE)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut

Jak daleko możemy sięgnąć w przeszłość swojej rodziny? Jakie jest prawdopodobieństwo, że wywodzimy się ze szlachty? W najnowszym odcinku podcastu Audioplastykon Dominika Kardaś i Łukasz Grzesiczak rozmawiają z Łukaszem Karpeckim o pracy genealoga

Swoje pierwsze drzewo genealogiczne rozrysował w wieku 13 lat. „Powodowała mną detektywistyczna ciekawość dziecka. Chciałem sprawdzić, czy to, co opowiadają mi moje babcie, jest prawdziwe” – mówi. Przeszukał księgi w swojej rodzinnej parafii pod Przemyślem i tak okazało się, że jego rodzice są ze sobą (co prawda dość daleko) spokrewnieni. „Dopiero potem dowiedziałem się, że w takich małych miejscowościach nie jest to nic niezwykłego” – dodaje. Potem odkrył jeszcze kilka nieznanych faktów z historii swojej rodziny i tak zaczęła się jego przygoda z genealogią.

Dzisiaj Łukasz Karpecki zajmuje się poszukiwaniem rodzinnych korzeni zawodowo. Jak sam przyznaje, praca ta wymaga przede wszystkim wrodzonej ciekawości i dużego uporu, bo większość czasu spędzić trzeba na poszukiwaniach dokumentów kolejnych przodków w archiwach. „Wygląda to tak, że najpierw zwracam się z prośbą o udostępnienie informacji do urzędu stanu cywilnego, potem przeglądam archiwa państwowe w poszukiwaniu starszych dokumentów. Najstarsze można jednak zazwyczaj znaleźć w archiwach parafialnych i diecezjalnych” – wyjaśnia genealog. Zanim jednak zacznie swoją pracę, namawia klientów, by porozmawiali z najstarszymi członkami rodziny i sami uzyskali jak najwięcej informacji, które pomogą w poszukiwaniu danych przodków.

Twój pradziadek szlachcic robił w polu

Kto szuka pomocy profesjonalnego genealoga? Czasem osoby, które z jakiegoś powodu nie znają historii własnej rodziny, czasem prawnicy prowadzący sprawy spadkowe, często – ludzie przekonani, że są potomkami szlachty i poszukują na to dowodu. „W Polsce prawdopodobieństwo znalezienia szlacheckich korzeni w rodzinie jest stosunkowo duże” – mówi Łukasz Karpecki. „Trzeba jednak pamiętać, że szlachta to nie to samo co magnateria czy arystokracja, a często tego nie rozróżniamy. Wiele rodzin miało tytuły szlacheckie, ale w praktyce żyli na podobnym poziomie jak chłopi” – dodaje.

Zdarza się jednak, że poszukiwania rodzinnych dokumentów przynoszą nieoczekiwane wyniki. „Miałem 21 lat, kiedy znajomy genealog wysłał mnie na kwerendę do Wilna. Szukałem wtedy legitymacji szlacheckiej pewnej rodziny Radwiłowiczów” – wspomina Łukasz. Nie znał cyrylicy, nauczył się alfabetu w pociągu. Na miejscu odkrył dokumenty, które doprowadziły go aż do przodków rodziny żyjących siedem wieków temu. „Jest to na tyle niespotykane, że zazwyczaj w takich przypadkach zakłada się jakieś fałszerstwo. Dane udało się jednak potwierdzić w kilku innych źródłach i rzeczywiście mogłem przedstawić klientowi drzewo sięgające aż do XIV w.” – mówi genealog.

Każda rodzina ma swoją historię

„Dlaczego powinniśmy szukać informacji o swoich przodkach?” – pytamy Łukasza. Odpowiada: „Bo każda rodzina ma ciekawą historię. Wydaje nam się, że interesujące są tylko szlacheckie rody, a to nieprawda. Łatwiej jest znaleźć o nich informacje, ale rodziny chłopskie mają nie mniej interesujące koleje losu”.

Jak przyznaje, wielu jego klientów nie spodziewa się, że np. w ich rodzinie – uchodzącej za od wieków katolicką – były osoby innego wyznania. A ci, którzy mają się za „stuprocentowych Polaków” odnajdują wśród swoich przodków korzenie ukraińskie, niemieckie, żydowskie czy ormiańskie. Zdarza się też, że ze względu na zmiany polityczne nasi dziadkowie i babki zmieniali nazwiska – spolszczali je lub nadawali obcojęzyczne brzmienie – a działo się to zwłaszcza na terenach, które często zmieniały właściciela. „To oczywiście utrudnia mi pracę, ale mam już swoje sposoby, by taką osobę w dokumentach odnaleźć” – zapewnia Łukasz.

Więcej historii z genealogicznych poszukiwań można usłyszeć w najnowszym odcinku Audioplastykonu, podcastu prowadzonego przez Łukasza Grzesiczaka i Dominikę Kardaś. Zapraszamy!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES