Czy odkrycia neuronauki zmieniają człowieka? To błąd każdej epoki

Neuronauka a humanizm. Czy odkrycia neuronauki zmieniają człowieka?

Humanizm zachodni – świecki i chrześcijański – zbudowany jest na założeniu, że człowiek ma wolną wolę, rozum i zdolność przekraczania własnych ograniczeń. Przez wieki pozostawało to niewzruszone. Aż neuronauka zajrzała do głowy.

Czy neuronauka obala humanizm i transcendencję?

We wrześniu 2025 roku międzynarodowe konsorcjum opublikowałoNature mapę mózgu. Badaniem objęto ponad 620 tysięcy neuronów, 279 obszarów, prawie cały mózg myszy. Naukowcy szukali miejsca, w którym zapadają decyzje. Nie znaleźli. Okazuje się, że nie ma centrum dowodzenia. Decyzje rozchodzą się falami, angażują obszary odpowiedzialne za pamięć, emocje, ruch i nagrodę. Wszystko naraz. Jak ujęła to prof. Ilana Witten z Princeton:

„Decyzje są bardzo szeroko rozłożone w całym mózgu, włącznie z regionami, o których wcześniej sądziliśmy, że nie są zaangażowane”.

W popularnych doniesieniach takie odkrycie od razu staje się wyrokiem. Dlatego często komentuje się je wnioskami, które można streścić w hasłach: „Mózg nie ma centrum – więc nie ma jaźni”. „Decyzje można przewidzieć – więc wolna wola jest iluzją”. „Doświadczenia mistyczne mają swoje korelaty – więc transcendencja to tylko stan neuronalny”. Takie stanowiska mają swoich wpływowych przedstawicieli – na przykład niemiecki filozof Thomas Metzinger, dla którego „ja” to tylko iluzja wytwarzana przez mózg.

Tylko że takie wnioski to nie neuronauka. To redukcjonizm w białym fartuchu.

Błąd, który powtarzamy przy każdej nowej technologii

Funkcjonalny rezonans magnetyczny to potężne narzędzie. Pozwala zobaczyć, które obszary mózgu pracują, gdy ktoś podejmuje decyzję, odczuwa emocję lub modli się. Tak było w słynnym eksperymencie Libeta, w którym naukowcy odczytali treść wizualną z mózgu na kilkanaście sekund przed tym, zanim osoba świadomie wybrała obraz.

Dla redukcjonisty te kilkanaście sekund to dowód, że to, co nazywamy wolną wolą, jest tylko retrospektywną opowieścią.

Jednak to, że proces decyzyjny zaczyna się poza świadomością, nie znaczy, że świadomość nie ma żadnej funkcji. Może pojawiać się później – żeby zatwierdzić, skorygować lub zablokować to, co już się rozpoczęło. W codziennym życiu często tak działamy: coś nam „przychodzi do głowy”, a potem świadomie to oceniamy. Nikt nie mówi, że to pierwsze jest mniej „nasze”.

Poza tym eksperymenty laboratoryjne badają proste, arbitralne decyzje: ruszyć palcem, wybrać obrazek, nacisnąć przycisk. Czy to samo dotyczy decyzji życiowych, namysłu, oporu przed pokusą? Tego nie wiemy. I nikt tego nie zbadał, bo nie da się włożyć kogoś do rezonansu na kilka godzin, podczas gdy on zastanawia się, czy zmienić pracę.

Neuronauka a humanizm: mechaniczne przenoszenie

To, co robią popularne interpretacje, to stary błąd logiczny. Można go nazwać mechanicznym przenoszeniem kategorii z jednego poziomu opisu na drugi.

Dla przykładu można wyobrazić sobie kogoś, kto bada powieść pod mikroskopem. Widzi litery, papier, tusz. Stwierdza: nie ma tu żadnej fabuły, żadnych bohaterów, żadnego sensu – są tylko atrament i celuloza. Czy ten ktoś się myli? Nie. On po prostu opisał powieść na niewłaściwym poziomie. W świetle neuronauki człowiek może być postrzegany jako mechanizm. Ale tak jak powieść nie jest tylko zbiorem znaków, tak człowiek nie jest tylko mechanizmem.

To samo dotyczy mózgu. Opis neurobiologiczny – poziom neuronów, synaps, obszarów kory – jest prawdziwy, ale nie jest kompletny. Nie wyczerpuje tego, co dzieje się na poziomie doświadczenia. To, że jaźń nie jest zlokalizowana w jednym neuronie, nie znaczy, że nie istnieje. Może istnieć jako proces – rozłożony w czasie, rozproszony w sieci, ale realny. Podobnie jak burza nie jest zlokalizowana w jednej cząsteczce wody – a jednak istnieje.

Transhumanizm i prawdziwe wyzwanie

Transhumaniści nie przejmują się tym dylematem. Dla nich pytanie „czy istnieje ja?” jest źle postawione. Kwestia dla nich ważniejsza to: jak je ulepszyć? Poprawić pamięć, wyciszyć lęk, przeprojektować tożsamość. Jeśli neurotechnologie pozwalają czytać i modyfikować preferencje, to po co pytać o istnienie podmiotu? Wystarczy go zaprojektować na nowo.

To stanowisko jest kuszące. I niebezpieczne. Bo jeśli człowiek staje się produktem do ulepszenia, pojawia się pytanie: kto ustala standard „lepszego człowieka”? Korporacje? Państwo? Algorytmy?

I to jest prawdziwe wyzwanie neuronauki. Nie lezy nawet w tym, że teoretycznie podważa wolną wolę czy transcendencję. Lecz w tym, że pokazuje, jakie zagrożenie może płynąć z błędnych interpretacji jej wniosków.

Pułapka myślenia, że wolna wola nie istnieje

W 2017 roku szwajcarscy badacze Ienca i Andorno zaproponowali nowe prawa człowieka: do prywatności mentalnej, do wolności poznawczej, do ciągłości psychologicznej. Argument: neurotechnologie pozwalają odczytywać intencje, więc trzeba chronić wnętrze człowieka.

Krytycy odpowiedzieli: te prawa zakładają, że to wnętrze w ogóle istnieje. A neuronauka mówi, że może być iluzją. Jak bronić czegoś, co może być tylko wymysłem mózgu?

To jest sedno. Nie to, czy wolna wola istnieje. Tylko to, co się stanie, gdy ktoś inny – korporacja, państwo, algorytm – będzie mógł odczytywać i modyfikować nasze preferencje, zanim my sami uświadomimy sobie, że je mamy.

Gdzie jesteśmy?

Neuronauka nie obaliła humanizmu. Nie udowodniła, że transcendencja jest iluzją. Pokazała natomiast, że wiele zależy od tego, jak interpretujemy jej odkrycia.

Można patrzeć na mapę mózgu bez centrum i mówić: nie ma jaźni, jest tylko sieć. Ale ktoś inny zauważy, że jaźń nie jest rzeczą, lecz procesem. Można patrzeć na badania nad decyzjami i mówić: wolna wola upada. Można też powiedzieć: świadomość działa później – jako mechanizm korekty, a nie inicjacji.

Redukcjonizm jest tak naprawdę wyborem. Atrakcyjnym, prostym, dającym poczucie, że nauka wszystko wyjaśniła. Ale to nie jest dowód. To, co naprawdę zagraża humanizmowi i transcendencji, to nie neuronauka. To mechaniczne przenoszenie jej odkryć na poziom, na którym to ona ma decydować o tym, kim jest człowiek. Błąd, który każda epoka popełnia na nowo – biorąc część za całość, a narzędzie, jakim jest naukowe poznanie, za obraz świata.

Przeczytaj także: Mózg zdradza tajemnice. Naukowcy podsłuchali mowę neuronów


24 października, Bielsko – Biała

***

Bilety early birds już są!
Tylko do końca czerwca zamiast 69 zł … w przedsprzedaży zapłacisz
49 złotych!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Radosław Różycki

Zastępca redaktora naczelnego


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej UW, specjalizujący się w tematyce kultury, literatury i edukacji. Zawodowo zajmuje się słowem. Czyta, pisze, tłumaczy, redaguje. Czasem coś powie. Prywatnie głowa rodziny. Ma doświadczenie pracy w mediach, administracji publicznej, PR i komunikacji, gdzie zajmował się m.in. projektami edukacyjnymi i kulturalnymi. W wolnej chwili lubi dobrą literaturę i mocne dźwięki.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.