Jacek Piekara o klątwie, bez której nie moglibyśmy żyć

Mężczyzna siedzący ze spuszczoną głową i ręką na czole, pogrążony w bólu i cierpieniu, refleksja nad tym, dlaczego czujemy ból i jaki jest sens ludzkiego bólu

Ból towarzyszy nam nie tylko indywidualnie, jako przedstawicielom gatunku homo sapiens, od chwili narodzin aż do chwili śmierci, ale jest również stałym elementem naszej cywilizacji, nieodłącznym nie tylko w życiu codziennym, lecz również w obyczajach, kulturze czy, przede wszystkim, w medycynie. Ból jest czymś, czego się lękamy, przed czym uciekamy i co nas przytłacza, a czasami doprowadza do śmierci, ale ból jest również uczuciem, dzięki któremu w ogóle jesteśmy w stanie funkcjonować. - pisze Jacek Piekara.

Dlaczego czujemy ból od pierwszego oddechu

Ogromnie pomnożę trudy twojej brzemienności, w bólach będziesz rodziła.

– taką klątwę nakłada na kobiety Jahwe ze Starego Testamentu (czyż nie słusznie filozof Adam Sandauer nazywał go „złośliwym koboldem”?). Można więc powiedzieć, że bez bólu brzemienności i bólu porodu nie istniałby gatunek ludzki.

Wywodzimy się z cierpienia i bez cierpienia oraz poświęcenia kobiet nas wszystkich by na świecie nie było. Pierwszym odczuciem rodzącego się dziecka jest również ból. Przecież zostaje ono wyrwane z ciepłego, przyjaznego ciała matki. Musi nauczyć się samo oddychać i samo jeść. Stąd właśnie sposób, w jaki sposób witamy własne przyjście na świat: krzykiem i płaczem. Ze strachu i z bólu.

Ból i cierpienie w dawnej medycynie

Medycyna przez długi czas, przez wiele wieków, niemal ignorowała ból, uważając go za nieodzowną część składową leczenia. Szczerze mówiąc niewielkie były również możliwości, by bólowi zapobiegać czy ból likwidować. Owszem specjalne zioła, napary (np. opium), czy choćby upojenie alkoholowe mogły pomóc w pewnych sytuacjach, ale przecież nie mogły zadziałać przy ogromnym bólu, takim jak przy operacjach czy amputacjach oraz nie były powszechnie i w każde sytuacji dostępne.

Operacje, które musiały boleć

Pamiętam, jak wstrząsające wrażenie zrobiły na mnie opisy namiotów lekarskich w czasie wojen napoleońskich, kiedy to zakrwawieni lekarze całymi godzinami operowali (oczywiście na żywca) żołnierzy, a amputowane kończyny rosły w stosy. Czy wyobrażacie sobie ten ból, tę mękę, ten krzyk setek ludzi, poddawanych tak drastycznym zabiegom bez żadnego znieczulenia? Zresztą chirurdzy armii francuskiej podobno doszli do perfekcji operacyjnej właśnie dzięki tej masowej praktyce.

Nawiasem mówiąc, tak wielka skala amputacji została wywołana przez to, że w czasie wojen napoleońskich nastąpił rozkwit artylerii jako broni na polu walki i to właśnie pociski z dział powodowały straszliwe rany, który wymagały amputowania kończyn.

Ale jeżeli amputację wyobrażamy sobie jako operację dość prostą (a w każdym razie taka ona była w rękach doświadczonych chirurgów wojskowych), to co ze skomplikowanymi zabiegami chirurgii wewnętrznej? W tym przypadku konieczne było przede wszystkim całkowite unieruchomienie pacjenta oraz przeprowadzenie zabiegu bardzo, bardzo szybko. Zrozumiałe, że taki pośpiech kończył się bardzo często powikłaniami i zgonem.

Kiedy ból przestał być koniecznością

Już w średniowieczu starano się walczyć z bólem. Tak jedną z popularnych metod opisuje portal historia.org.pl:

Dla zapewnienia komfortu chirurgowi i braku odczuwania bólu przez pacjenta, podczas zabiegów zaczęto stosować gąbkę nasenną. Do jej przygotowania potrzebna była narkotyczna mieszkanka kilku roślin. W jej skład wchodziły opium, mandragora, cykuta i lulek, które były macerowane w określonej ilości wody. Następnie tym roztworem namaczano gąbkę, by w dalszej kolejności suszyć ją na słońcu celem odparowania wody.

Ostatnim etapem było zalanie gąbki ciepłą wodą i umieszczenie jej w nozdrzach pacjenta. Z reguły to wystarczało by zwalić każdego z nóg. W celu wybudzenia, śpiącemu aplikowano gąbkę, ale tym razem nasączoną ciepłym octem. Niestety nie wszystkich udawało się wybudzić. Niemniej sposób był bardzo skuteczny.

Mężczyzna siedzący samotnie przy oknie w półmroku, symbol refleksji nad tym, dlaczego czujemy ból i jaki jest sens ludzkiego bólu
Fot. Shivansh Sharma /Pexels

Ból i cierpienie: tu nastąpił przełom

W połowie XIX wieku nastąpił wielki przełom. Odkryto, w jaki sposób zastosować w praktyce takie środki jak podtlenek azotu, eter czy chloroform. Co ciekawe duża część środowiska lekarskiego była nie tyle sceptyczna, co wręcz wrogo nastawiona do środków znieczulających, a wielką rolę w upowszechnieniu dobrodziejstw anestezjologii odegrała królowa Wielkiej Brytanii, Wiktoria, która zdecydowała się na poród przy znieczuleniu chloroformem.

Od tej pory o wiele łatwiej było już funkcjonować lekarzom, którzy za cel postawili sobie walkę z bólem i coraz śmielej korzystali z różnego rodzaju substancji chemicznych w czasie prowadzenia operacji. Co ciekawe stosowanie znieczulenia przy porodach było długo potępiane przez kościoły chrześcijańskie, ponieważ np. arcybiskup Canterbury uznał, że „poród musi boleć, gdyż w przeciwnym przypadku stanowi grzech i jest związany z działaniem sił ciemności”.

Strach, który pamięta się latami

Epokę dzieciństwa i czasów nastoletnich pamiętam jako okres strachu przed bólem, ale też pogodzenia się z tym, że ten ból musi być. Że tak już jest i inaczej być nie może. Bowiem jak niemal każde ówczesne dziecko panicznie bałem się dentysty. Z tym że w PRL ta obawa przed dentystą miała wymiar nie irracjonalny, lecz całkowicie realny. Nikt bowiem nie zawracał sobie w czasie leczenia głowy znieczuleniem i borowanie wykonywano „na żywca”.

Jeśli dodamy do tego, że sprzęt 40 czy 50 lat temu był niezwykle prymitywny, a maszyny do borowania przypominały powolne wiertarki, to katusze na fotelu dentystycznym mogły trwać w nieskończoność. Ba, moja Mama opowiadała mi, że jako świeżo upieczona maturzystka miała przeprowadzaną ekstrakcję zęba bez znieczulenia, a zabieg okazał się tak długi i tak bolesny, że potem mówiła, iż poród (też oczywiście prowadzony bez znieczulenia) był dla niej łatwiejszym przeżyciem.

Życie bez bólu jako zagrożenie

Dlaczego czujemy ból? Wiele osób czasami wzdycha: „ach, żyć bez bólu. Jak byłoby cudownie”. Jest to życzenie z gatunku tych, o których możemy powiedzieć: „uważaj, czego pragniesz, bo może się to spełnić”. Brak zdolności do odczuwania bólu jest dramatycznie niebezpieczną i psychicznie wyczerpującą chorobą (nazywa się analgezja), która gwałtownie i w szybkim czasie może doprowadzić do śmierci.

Rola bólu w organizmie człowieka

Ból jest sygnałem alarmowym, znakiem ostrzegawczym. Uważaj, coś złego się dzieje w twoim żołądku, uważaj kłuje cię serce, uważaj chyba zwichnąłeś nogę – to wszystko opowiada nam ból, zmuszając nas do podjęcia działań zaradczych. Człowiek nieodczuwający bólu nie otrzymuje tych wszystkich sygnałów, a przez to pozostaje bezbronny.

Jeżeli jeszcze jest w stanie przyjrzeć się swojemu ciału, by zobaczyć, czy nie krwawi, czy nie oparzył się, czy nie ma otwartego złamania, to przecież nie zbada sobie na poczekaniu, w domu, wyrostka, woreczka żółciowego, nie zdiagnozuje stanów zapalnych, czy nie zrobi badań rentgenowskich, by sprawdzić, czy nie ma pęknięć lub złamań kości. Nie istnieją metody wyleczenia lub zaleczenia analgezji, a jedyną szansą ocalenia dla chorego jest stałe pozostawanie pod kontrolą lekarzy.

Dlaczego ból wciąż z nami zostaje

W dzisiejszych czasach nie udało nam się całkowicie wyeliminować bólu, nawet w przypadku pacjentów żyjących w nowoczesnych krajach i otoczonych dobrą opieką medyczną. W przypadku niektórych, rzadkich chorób nawet najsilniejsze środki przeciwbólowe albo zawodzą, albo działają nie w pełni satysfakcjonująco.

Spotykałem się również z opisami odmów podawania silnych środków przeciwbólowych, które lekarze tłumaczyli tym, że „pacjent może się uzależnić”. Tyle tylko, że rzeczony pacjent umierał, więc było mu wszystko jedno, co może stać się z nim za kilka miesięcy czy za rok, a chodziło tylko o to, by mógł odejść bez bólu.

Niestety zdarzało się, że lekarze – formaliści nie chcieli zrozumieć rzeczy tak prostej. Nieludzkie zachowania cechowały również fanatyków religijnych, takich jak chociażby Matka Teresa z Kalkuty, która prowadząc szpital dla biednych i bezdomnych, celowo zakazywała podawania środków przeciwbólowych, gdyż uważała, że ból jest hołdem dla Jezusa. Ciekawe jednak, że sama, lecząc się w najdroższych klinikach Zachodu, chętnie ze środków przeciwbólowych korzystała.

Dlaczego czujemy ból? Klątwa, która nie znika

Mówiąc o bólu, można by oczywiście temat rozwinąć i opowiedzieć również o religijnych kultach i praktykach, opierających się na przeżywaniu bólu widzianego jako droga do świętości czy zbawienia. Moglibyśmy opowiedzieć o wymyślaniu nowych sposób zadawania bólu, w jakich specjalizowali się specjaliści od tortur i wydobywania zeznań.

Moglibyśmy wreszcie zastanowić się nad kwestią przyjemności zadawania i odczuwania bólu oraz nad literaturą i filmografią związaną z tymi zagadnieniami. No i pozostałaby i tak cała wielka dziedzina, jaką jest cierpienie psychiczne, czasami jak twierdzą ludzie chorzy, odbierające chęć do życia na równi z bólem fizycznym. Wszystkie te kwestie mogłyby posłużyć do napisania grubej książki o Towarzyszu Bólu – klątwie, bez której nie moglibyśmy żyć.

Przeczytaj również: Jacek Piekara: podróżujemy wszędzie. Ale czy jeszcze widzimy świat?


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Jacek Piekara

Dziennikarz


Jacek Piekara: jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy fantasy, dziennikarz i publicysta. Autor głośnego „Cyklu Inkwizytorskiego”, kilkudziesięciu książek, całego szeregu opowiadań. Współpracował również z prasą branżową i popularną, w tym z czasopismami „Click!” i „Gambler”. Poza literaturą Piekara zajmuje się scenariuszami do gier komputerowych i publicystyką.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.