Nauka
Tak związek zaczyna się rozpadać. 4 sygnały ostrzegawcze
09 stycznia 2026

Miliony inwestycji, automatyzacja pracy i algorytmy wchodzące w codzienne życie nie są technologicznym przypadkiem. Ich mechanizm opisał noblista na długo przed erą komputerów osobistych.
Friedrich Hayek, laureat Nagrody Nobla z 1974 roku, pozostawił nam klucz do zrozumienia, dlaczego AI podbija świat właśnie teraz. I dlaczego ta rewolucja wcale nie jest przypadkowa. W 1952 roku, gdy komputery zajmowały całe pomieszczenia, Hayek opublikował przełomową pracę The Sensory Order. Opisał w niej ludzki umysł nie jako centralny procesor, lecz jako samoorganizującą się sieć klasyfikacyjną, w której wiedza i porządek poznawczy wyłaniają się oddolnie z trylionów połączeń między neuronami.
Ta koncepcja spontanicznie powstającego ładu okazała się prorocza. Praca Hayeka została doceniona przez pionierów sztucznej inteligencji. Frank Rosenblatt w 1958 roku bezpośrednio cytował The Sensory Order w swojej przełomowej pracy o perceptronie, a Marvin Minsky umieścił pracę Hayeka w wiodących bibliografiach AI około 1960 roku.
Dzisiejsze wielkie modele językowe działają na tej samej zasadzie. Ich „rozumowanie” nie jest zaprogramowane, lecz rodzi się spontanicznie z analizy danych. Hayek, ekonomista i filozof, nieświadomie opisał architektoniczne podstawy najpotężniejszej technologii naszych czasów. Choć jego historyczny wkład w tę dziedzinę przez dekady pozostawał w dużej mierze zapomniany, współcześnie dostrzegany jest coraz częściej.
Friedrich Hayek zasłynął głównie jako ekonomista i za dokonania w ekonomii otrzymał w 1974 roku Nagrodę Nobla. Ta sama logika spontanicznego porządku, którą Hayek odkrył w ludzkiej percepcji, stanowiła rdzeń jego rewolucyjnego spojrzenia na gospodarkę.
Według tej właśnie koncepcji rynek nie jest maszyną, ale żywym, samoorganizującym się systemem komunikacji. A informacjami są ceny, które niosą rozproszoną wiedzę milionów uczestników. To właśnie to głębokie zrozumienie złożonych systemów pozwala nam dziś zobaczyć w boomie AI nie tylko technologiczny przełom, ale realizację fundamentalnych zasad ekonomicznych.
Klucz do ekonomicznej zagadki boomu AI leży w hayekowskiej interpretacji tzw. efektu Ricarda. W klasycznym ujęciu oznacza on, że gdy płace rosną, opłaca się inwestować w maszyny. Hayek dostrzegł jednak głębszą dynamikę – kluczową rolę odgrywa tu czas i dostępność kapitału.
W swoich pracach Hayek wyjaśniał, że gwałtowny wzrost popytu konsumpcyjnego może prowadzić do paradoksalnej sytuacji: zamiast inwestować w nowe, długoterminowe technologie, przedsiębiorcy wolą wówczas zwiększać bieżącą produkcję na istniejących liniach. Dlaczego? Bo w obliczu wysokich zysków tu i teraz, czekanie na zwrot z długoterminowej inwestycji staje się po prostu nieatrakcyjne.
Dziś jednak ten mechanizm działa jak sprzężenie zwrotne. Współczesna automatyzacja oparta na AI zmiotła z powierzchni klasyczny dylemat Ricarda. Nie trzeba już bowiem wieloletnich inwestycji w fizyczną infrastrukturę. Wystarczy subskrypcja. I tak oto, gdy koszty pracy rosną, a koszt cyfrowych narzędzi gwałtownie spada, odpowiedź rynku jest natychmiastowa. To już operacyjny zakup efektywności, nie inwestycja kapitałowa w hale, taśmy, maszyny czy robotników.
Żywo ilustruje to polskie doświadczenie ostatniej dekady. Polski „cud płacowy” stworzył potężną presję kosztową, która – zgodnie z logiką efektu Ricarda – wymusiła poszukiwanie substytutów pracy. Tam, gdzie substytut istniał (w sektorach IT, analityki, prawa), nastąpił gwałtowny zwrot ku automatyzacji. Tam, gdzie nie istniał (w usługach opartych na relacji i manualnej zręczności, jak fryzjerstwo), brak możliwości adaptacji przełożył się wprost na wyższe ceny dla konsumentów.
Rynek z chirurgiczną precyzją rozdzielił sektory podatne i odporne na algorytmizację. W ten sposób objawia się czysto ekonomiczny mechanizm stojący za boomem AI. Odczuwamy go nie tylko poprzez zwiększoną obecność technologii w życiu społecznym i gospodarczym. Jego drugą stroną jest obserwowany od kilku lat inflacyjny wzrost cen, a w konsekwencji kosztów naszego życia.
Jest i jeszcze jeden istotny aspekt myśli austriackiego ekonomisty. Dotyczący on obaw związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Najostrzejsza przestroga Hayeka, nazwana „pozorem wiedzy” (The Pretence of Knowledge), zyskuje dziś nowe, groźne znaczenie. Hayek dowodził, że wiedza niezbędna do zarządzania złożonym społeczeństwem jest rozproszona, lokalna i niemożliwa do scentralizowania.
Dziś to złudzenie wiedzy ma dwa oblicza. Pierwszym jest wiara we wszechwiedzę sztucznej inteligencji – pokusa, by uznać wielkie modele językowe za wyrocznie zdolne do optymalnego zarządzania społeczeństwem. To współczesna wersja pychy socjalistycznych planistów.
Druga twarz to pokusa nadmiernej, odgórnej regulacji AI. Instynkt, by szybko „okiełznać” tę technologię sztywnymi ramami, to próba zastąpienia rozproszonego, ewolucyjnego procesu rynkowej eksploracji jednym, centralnym planem. Hayek uczył, że taka regulacja nie zabezpieczy przed ryzykiem, lecz najprawdopodobniej je zwiększy, dusząc przy okazji innowacje.
Czy Hayek przewidział boom AI? Nie dosłownie. I nie w szczegółach technicznych. Lecz w swojej analizie spontanicznego porządku, efektu Ricarda i rozproszonej wiedzy pozostawił nam nieocenione narzędzia do jego zrozumienia. Pokazał, że boom ten napędzają fundamentalne siły ekonomiczne, a nie jedynie technologiczny determinizm.
Efekt Hayeka to aktualna przestroga i kompas. Prawdziwym zagrożeniem nie jest bunt maszyn, lecz nasza pokusa, by uznać scentralizowane, statystyczne modele za substytut żywej, zróżnicowanej i rozproszonej mądrości ludzkiego działania. Przyszłość z AI nie powinna polegać na budowie jednego, wszechwiedzącego demiurga, lecz na wzmacnianiu ekosystemu rozproszonych narzędzi, które służą ludziom w wykorzystywaniu ich unikalnej, lokalnej i nieopisanej wiedzy.
AI może być narzędziem służącym tej wymianie – nieustannemu procesowi koordynacji rozproszonej wiedzy. Ale nigdy go nie zastąpi. I to jest właśnie Efekt Hayeka. To przypomnienie, że prawdziwa inteligencja to nie zbiór danych, ale zdolność do działania w świecie, którego nikt w całości nie rozumie. A który tworzymy wszyscy, każdego dnia. W tym sensie boom AI to nie tylko rewolucja technologiczna. To triumf filozofii spontanicznego porządku, której prorokiem, na długo przed erą komputerów, był Friedrich Hayek.
Z historii tej płynie być może jeszcze jeden fundamentalny wniosek. Świat wokół nas zmienia się dynamicznie, ale reguły rządzące tymi zmianami mogą być trwałe i niezależne od czasów. A klucze do ich zrozumienia mogli mieć myśliciele i naukowcy różnych epok. Warto po nie sięgać i dziś.
Przeczytaj również: Einstein jednak nie miał racji. Spór fizyków rozstrzygnięty
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News