Prawda i Dobro
System „wie lepiej”. Tak oddajemy wolność za bezpieczeństwo
28 marca 2026

Jeśli ktoś wygrywa, ktoś musi przegrać. – tak młodzi ludzie najczęściej widzą świat. Starsze osoby z wiekiem coraz częściej dostrzegają sytuacje, w których obie strony mogą wyjść na plus. Czy mądrość naprawdę przychodzi z latami? A może po prostu wygasa młodzieńcza bezkompromisowość?
Jeśli świat to gra o sumie zerowej – ktoś zyskuje tylko wtedy, gdy ktoś inny traci – naturalną odpowiedzią staje się twarda rywalizacja i logika „my albo oni”. Pytanie „czy świat jest grą o sumie zerowej” brzmi dziś wyjątkowo aktualnie, bo coraz częściej słyszymy narracje o nieuchronnym konflikcie pokoleń, klas i państw. Bezkompromisowość i zero-jedynkowy punkt widzenia cechują zwłaszcza młode osoby. To właśnie one najczęściej wychodzą z założenia, że jeśli ktoś wygrywa, ktoś inny musi przegrać.
Mechanizm ten jest znany od wieków. Iwan Turgieniew w powieści Ojcowie i dzieci ukazuje młodego nihilistę Bazarowa, który odrzuca wszystko, co stare – tradycję, kompromis, porozumienie. Dla niego świat to czysta walka, a kompromis to słabość.
„Działamy na podstawie tego, co uznajemy za pożyteczne”
– mówi Bazarow, podkreślając, że użyteczność i walka z przesądami są dla niego ważniejsze niż jakiekolwiek pojednawcze gesty wobec starego świata.
Starsze pokolenie, choć samo nie jest idealne, instynktownie szuka równowagi i kompromisu. Zamiast walczyć z nowymi ideami próbuje włączyć je do swojej rzeczywistości. Tam, gdzie Bazarow widzi starcie „my – oni”, starsi widzą raczej konieczność współistnienia, nawet jeśli jest ona podszyta lękiem i niezrozumieniem. Podświadomie rozumieją, że w codziennym życiu nie da się cały czas toczyć gier o sumie zerowej, bo w dłuższej perspektywie niszczą one wspólnotę.
Turgieniew pokazuje cenę młodzieńczego myślenia, w którym każdy spór zamienia się w grę o sumie zerowej. W konsekwencji, niezdolność do uznania, że pewne relacje i wartości mogą przynieść korzyści obu stronom, prowadzi Bazarowa w stronę samotności i autodestrukcji.
Ta pokoleniowa różnica w postrzeganiu świata nie jest przypadkowa. Psycholodzy od lat sugerują, że wraz z wiekiem słabnie w nas przeświadczenie, iż „jeśli ktoś się wzbogaci, inni muszą zbiednieć”. Jednocześnie rośnie gotowość do dostrzegania obopólnych korzyści. Potwierdzają to m.in. najnowsze badania opublikowane w Journal of Experimental Psychology: General, które dowodzą, że im jesteśmy starsi, tym rzadziej widzimy świat w kategoriach zero-jedynkowych.
Badania sugerują trzy główne źródła różnicy między młodymi a starszymi. Po pierwsze, młodzi częściej żyją w realiach rywalizacji o miejsca pracy, status i bezpieczeństwo ekonomiczne, a chroniczny deficyt sprzyja myśleniu w kategoriach gry o sumie zerowej („jeśli ktoś dostaje etat, ja go tracę”). Po drugie, młodsze osoby częściej przechodzą przez selekcje, egzaminy, castingi, konkursy, które są realnie grą o sumie zerowej, więc łatwo im uogólnić tę logikę na całą rzeczywistość. W końcu po trzecie, wraz z wiekiem rośnie średni poziom pozytywnego myślenia i spada intensywność negatywnych emocji, co ułatwia dostrzeganie w dłuższej perspektywie obopólnych korzyści zamiast natychmiastowych strat.
Robert Wright w książce Nonzero: The Logic of Human Destiny dodaje do tego szerszy obraz. Cała historia ludzkości zmierza w stronę coraz większej „gry o sumie niezerowej” – sytuacji, w których współpraca przynosi korzyści wszystkim.
„Im bardziej złożona i nasycona informacją staje się organizacja społeczna, tym więcej tworzy sytuacji o sumie niezerowej, a współpraca staje się tym bardziej produktywna”
– tłumaczy Wright.
Gra o sumie zerowej to etap pierwotny. Z wiekiem i z rozwojem cywilizacji rośnie zdolność do dostrzegania sytuacji „win-win”. Gry o sumie niezerowej – handel, współpraca technologiczna, podział pracy – są według Wrighta siłą napędową rozwoju społeczeństwa, instytucji i technologii. To, co widzimy jako osobistą zmianę, jest więc według Wrighta częścią większego kierunku ludzkiej ewolucji.
Obiektywnie żyjemy dziś w świecie, który coraz bardziej przypomina sieć współzależności i potencjalnych sytuacji „win-win”. Mimo to młodzi ludzie wciąż widzą w nim pole bezwzględnej gry o sumie zerowej. Wciąż mamy starcie dwóch percepcji świata: młodego, sceptycznego i bezkompromisowego z dojrzalszym, świadomym, że trwałe instytucje i relacje wymagają gier niezerowych.
Gra o sumie zerowej wciąż mocno kusi – szczególnie w świecie pełnym polaryzacji, scrollowania i szybkich osądów. Młodość potrzebuje tej ostrej, bezkompromisowej energii, by kwestionować stare porządki i walczyć o zmiany. Ale z czasem przychodzi coś równie potężnego: umiejętność dostrzegania sytuacji, w których nikt nie musi przegrać. Nie chodzi o to, że bezkompromisowość wygasa. Ona po prostu dojrzewa. Zamiast niszczyć stary świat, uczy się go przekształcać – tak, by więcej osób mogło w nim zyskać.
Mądrość przychodząca z wiekiem nie polega na tym, że przestajemy walczyć o swoje, lecz na tym, że coraz lepiej rozróżniamy, które sytuacje są naprawdę grą o sumie zerowej, a które tylko tak wyglądają. Młodzieńcza bezkompromisowość bywa koniecznym impulsem zmiany, ale jeśli zostaje z nami na stałe, łatwo prowadzi do ignorowania wspólnych korzyści i wszystkiego, co podtrzymuje choćby delikatną więź między ludźmi.
Być może więc kluczowe pytanie nie brzmi „kto ma rację – młodzi czy starsi?”. Istotniejsze wydaje się pytanie, czy potrafimy połączyć energię buntu z dojrzałą umiejętnością dostrzegania sytuacji, w których naprawdę wszyscy mogą wygrać? Świat bowiem nie musi być grą o sumie zerowej. Im dłużej na nim żyjemy, tym łatwiej przychodzi nam to zrozumieć.
Przeczytaj również: Relacje międzypokoleniowe: porozumienie czy konflikt?
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: