Prawda i Dobro
Od 2026 roku staż pracy liczony inaczej. Kto zyska dłuższy urlop?
15 stycznia 2026

Grenlandia nie zawsze była krainą lodu. Nowe badania pokazują, że w przeszłości potrafiła całkowicie się rozmarznąć – i to w czasie względnej stabilności klimatu. Dla jednych to ostrzeżenie, dla innych dowód, że Ziemia działa w naturalnych cyklach.
Najnowsze odkrycia prowadzone w ramach projektu GreenDrill przez naukowców z University at Buffalo i Columbia University, rzucają nowe światło na historię Grenlandii. Przewierciwszy się przez 500-metrową kopułę lodowca Prudhoe Dome, badacze dotarli do osadów podłoża skalnego. Ich analiza wykazała, że lodowiec wielkości Luksemburga stopił się całkowicie ok. 7 tys. lat temu. Było to podczas wczesnego holocenu, gdy temperatury letnie były o 3-6°C wyższe niż dziś.
Analiza osadów potwierdziła, że lód zniknął na tyle długo, by pozwolić na rozwój ekosystemu. Ponadto sygnatury chemiczne w kolumnie lodowej wskazują, że żaden jej fragment nie pochodzi z ostatniej epoki lodowcowej. To znaczy, że lodowiec Prudhoe Dome odtworzył się dopiero później.
Grenlandia bez lodu. Dowód sprzed 400 tysięcy lat
To nie pierwsze badanie, które obala mit wiecznie zamarzniętej Grenlandii. W 2023 roku zespół naukowców, wykorzystując nowoczesne techniki datowania luminescencyjnego, przebadał rdzeń lodowy wydobyty z lądolodu Grenlandii w latach 60. XX wieku przez armię amerykańską.
Wraz z rdzeniem lodowym wydobyto również osad, w którym odnaleziono pozostałości liści i mchu. Dzięki nowoczesnym technikom datowania luminescencyjnego naukowcy wykazali, że znaczna część Grenlandii stopniała ok. 400 tys. lat temu i stała się pozbawioną lodu tundrą.
Odkrycia naukowców wskazują, że pokrywa lodowa Grenlandii może być bardziej wrażliwa na zmiany klimatu, niż wcześniej sądzono.
Dr Jason Briner z Uniwersytetu Buffalo zwraca uwagę, że do stopnienia lodowca Prudhoe Dome doszło w okresie względnej stabilności klimatu.
To okres znany ze stabilności klimatu, kiedy ludzie po raz pierwszy zaczęli rozwijać rolnictwo i stawiać kroki w kierunku cywilizacji. Skoro więc naturalne, łagodne zmiany klimatu z tamtej epoki doprowadziły do stopienia Prudhoe Dome i utrzymywały pokrywę lodową cofniętą przez potencjalnie tysiące lat, to może to być tylko kwestia czasu, zanim zacznie się ona ponownie cofać z powodu dzisiejszych, wywołanych przez człowieka zmian klimatycznych
– mówi dr Briner.
Klimatolodzy podkreślają, że kopuła Prudhoe Dome stopniała, gdy temperatury były o ok. 3-6°C wyższe niż obecnie.
Niektóre prognozy wskazują, że taki poziom ocieplenia na Prudhoe Dome możemy osiągnąć do roku 2100
– mówi cytowany przez magazyn Discover dr Caleb Walcott-George, geolog z Uniwersytetu Kentucky.
Lodowiec jako punkt krytyczny i globalne ostrzeżenie
Naukowcy ostrzegają, że jeśli temperatury osiągną poziom ocieplenia z holocenu, Prudhoe Dome może znów stopnieć, przyspieszając topnienie całej Grenlandii. Szacuje się, że gdyby doszło do całkowitego stopnienia Prudhoe Dome, średni poziom mórz mógłby podnieść się od 20 do nawet 73 cm. W dalszej konsekwencji mielibyśmy więc do czynienia z większym ryzykiem powodzi, migracji ludności i strat ekonomicznych.
Wielu naukowców uważa, że wyniki z Prudhoe Dome powinny być interpretowane jako ostrzeżenie: skoro naturalne ocieplenie o 3–6°C potrafiło w holocenie całkowicie stopić Prudhoe Dome, to podobne ocieplenie napędzane przez człowieka może uruchomić podobne procesy w przyszłości. Ich zdaniem odkrycia te podkreślają pilność działań klimatycznych, a ograniczając emisje gazów cieplarnianych, możemy ten proces spowolnić.
Choć w debacie klimatycznej dominują głosy podkreślające, że obecne ocieplenie jest głównie spowodowane przez człowieka, nie wszyscy naukowcy podzielają ten pogląd. Sceptycy, tacy jak Steven E. Koonin, Richard Lindzen czy Judith Curry, argumentują, że zmiany klimatu są w dużej mierze cykliczne i naturalne, a rola emisji CO2 jest przesadzona.
Steven E. Koonin – fizyk teoretyczny, były główny naukowiec w Departamencie Energii USA – choć nie neguje samego istnienia efektu cieplarnianego twierdzi, że wpływ człowieka na klimat jest stosunkowo mały i że klimat będzie się zmieniał niezależnie od naszych działań.
Wpływ człowieka na klimat jest trywialnie prawdziwy i liczbowo nieistotny Chociaż uważam, że efekt cieplarniany wnosi nieco, jest on niewystarczający w wielkości, aby kontrolować klimat
– twierdzi Richard Lindzen, emerytowany profesor MIT i dodaje, że modele klimatyczne nie uwzględniają naturalnych cykli.
Badania naukowe nie rozstrzygają jednoznacznie, która z tych narracji „ma rację” – pokazują natomiast, jak bardzo Grenlandia stała się lustrem, w którym odbija się globalny spór o klimat.
Przeczytaj także: Naukowcy przesunęli biegun południowy. Zrobili to kolejny raz
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News