Ile wart jest portret namalowany przez algorytmy?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Ferrari Press Agency Ref 9822 Faces 1 08/11/2018 See Ferrari text Picture MUST credit : AIPortraits.com An online tool lets users find out what they look like as a portrait created using artificial intelligence.It builds up the image using algorithms and by overlapping the photos of actors.It uses generative adversarial networks ,known as GANs.The website lets you upload a photo and creates a resembling face by overlapping millions of actors??? photos. The developers of AI Portraits say the aim of the project is to share the experience of being portrayed by an AI algorithm.It is to discover how AI sees you, while there is no aim to improve or deform the starting picture.The images generated by AI Portraits are completely new and inspired by the face identified in the photos. There are no filters and visual effects, the portrait is generated by our Artificial Intelligence algorithms.IThe level of resemblance of the portrait is high but deliberately not too similar to the starting image. The intention is to share the experience of being portrayed by an AI algorithm, to discover how AI sees you. Users are told:??? What is real and what is fiction? ??sThe system is trained on millions of photos of actors and actresses. We are using the faces of people in front of the camera to activate portraits with our GAN. ??sThe result is an image that examines the concept of identity, pushing the boundaries between the individual that recognizes herself/himself and the collection of faces from the society of spectacle that are sedimented in the neural network. ??sMauro Martino, of Northeastern University , Boston, USA, the co-developer of Aiportraits.com, said:??? We use frontal images of actors to activate portraits.??sthe result is an image that examines the concept of identity, pushing the boundaries between the individual that recognizes herself/himself and the collection of faces that are sedimented in the neural network.???He created the site with Luca Stornaiuolo from th
Portret stworzony przy użyciu sztucznej inteligencji AI (EAST NEWS)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 5 minut

Okazuje się, że jest wart zdumiewająco dużo. Uczestnicy aukcji w Nowym Jorku, na której pod młotek poszedł Portret Edmonda de Belamy, wycenili go na 432 tys. dolarów

Tego dnia w nowojorskim domu aukcyjnym Christie’s sprzedawano również dzieła sztuki stworzone przez ludzi, w dodatku bardzo znanych. Dla przykładu – Andy Warhol poszedł za 75 tys., zaś Roy Lichtenstein – za 87 tys. dolarów.

Portret namalowany przez maszynę opartą na koncepcji GAM, czyli Generative Adversarial Network – potem wyjaśnimy, o co chodzi – wywołał niejakie kontrowersje. „Czy na pewno można mówić w tym przypadku o sztuce?” – powątpiewają sceptycy. Niektórzy historycy sztuki uważają, że mamy do czynienia raczej z wydarzeniem konceptualnym (czytaj: nienowym i marginalnym); inni – że z niesmacznym (czytaj: komercyjnym i sensacyjnym).

Tak czy inaczej, obraz wygenerowany bez bezpośredniego udziału człowieka, tylko przez maszynę – a maszynom, jak wiadomo, rzekomo brak wyobraźni – przedostał się na rynek sztuki w charakterze prekursorskiego klona. Co więcej, została mu nadana wartość rynkowa i to niebagatelna – prawie pół miliona dolarów.

Jak to wszystko było możliwe? I jakie ma znaczenie?

Krótka historia pewnego algorytmu

W roku 2014 niejaki Ian Goodfellow, podówczas naukowiec z
Université de Montréal zajmujący się sztuczną inteligencją, wymyśla sieć GAN. Składa się ona z dwóch algorytmów, które podejmują ze sobą pewien rodzaj gry.

Jeśli chcemy sieć GAN wykorzystać w malarstwie, można to zrobić następująco. Pierwszy algorytm – na podstawie bazy danych prawdziwych ludzkich obrazów – generuje nowy, własny obraz i przekazuje go drugiemu do oceny; drugi – na podstawie tej samej bazy danych prawdziwych obrazów – wydaje werdykt: czy przekazane mu dzieło narysował człowiek, czy maszyna.

Jeśli drugi algorytm prawidłowo wykryje maszynowość przedłożonego dzieła, wracamy do punktu wyjścia. Pierwszy algorytm znowu maluje obraz, przekazuje go do oceny drugiemu algorytmowi itd.

Proces twórczy kończy się, gdy drugi algorytm się pomyli, czyli stworzonemu przez pierwszy algorytm dziełu przypisze autorstwo człowieka.

Portret Edmonda de Belamy (KOLEKTYW OBVIOUS)

Opisaną powyżej metodę twórczą wymyślił już nie sam Goodfellow, autor generalnej koncepcji sieci GAN, tylko Robbie Barrat, 19-letni programista, który zajmował się m.in. komputerową analizą historycznych portretów zaczerpniętych z bazy WikiArt.

W 2017 r. trzech młodych programistów – Hugo ­Caselles-Dupré, Gauthier Vernier i Pierre Fautrel – wykorzystuje pomysł Barrata, fragmenty napisanego przezeń kodu (wrzuconego do domeny publicznej) i tę samą bazę 15 tys. portretów (namalowanych między XIV a XX w.). Resztę algorytmu dopisują sami, w ten sposób tworząc już w pełni sprawną maszynę malarską.

Wspólnie ze znajomymi artystami tworzą grupę Obvious, która – według opisanej powyżej metody – generuje serię portretów nieistniejącego rodu de Belamy. Projektem udaje się zainteresować dom aukcyjny Christie’s, czego finałem jest aukcja Portretu Edmonda de Belamy.

Coś niesamowicie współczesnego

„Bardzo ciekawe jest to rozmycie” – mówi mi Martyna Borowiecka, malarka z krakowskiej ASP, asystentka Pauliny Ołowskiej, przyglądając się portretowi za 432 tys. dolarów. „Ciekawe, że algorytm przypisał człowiekowi autorstwo właśnie tego obrazu. Myślę, że zagrało połączenie malarstwa figuratywnego z impresjonistycznym rozmyciem. Ten portret można rozumieć jako średnią wyciągniętą przez maszynę z tego, co obecnie lubimy”.

Znaczyłoby to, że wybory, jakich dokonują algorytmy, kierując się bazą kilkunastu tysięcy obrazów, świadczą w jakimś sensie o nas samych.

„Urzekające jest, że portret daleko odbiega od ludzkiej idei portretu z XVIII wieku. Jest w nim coś niesamowicie współczesnego. Zastanawiałabym się jednak, czy w przypadku tego portretu w ogóle mówimy o sztuce” – powątpiewa Martyna.

Z podobnymi wątpliwościami nie krył się Richard Lloyd, rzeczoznawca z departamentu druków domu aukcyjnego Christie’s. „To nie jest po prostu mash-up” – zauważa, ale jednak wzbrania się przed nazwaniem portretu dziełem sztuki, tłumacząc, że to określenie jest w tym wypadku zbyt antropocentryczne.

Artyści czy programiści

Po niespodziewanym sukcesie aukcji Barrat oskarża Obvious o plagiat. W domach Casellesa-Dupré, Verniera i Fautrela rozdzwaniają się nagle telefony. Jedyne, co mają do powiedzenia dziennikarzom: że nigdy nie kryli inspiracji pracą Barrata, a cały szum wywołały media. Im, czyli członkom Obvious, nie zależało rzekomo na rozgłosie, lecz na nauce. Bo choć produktem końcowym działalności artystów programistów jest sztuka, to jednak swoją działalność nazywają badaniami (research).

Na swojej stronie piszą: „Decydujemy się wystawić naszą pracę na aukcji, by z dochodu móc sfinansować dalsze badania. Pieniądze zostaną przeznaczone na dalszą produkcję tego rodzaju prac. Nowa sztuka, nowe zasady, pełne prawa do grafik dla wszystkich – to korzyści, jakie z tego wynikną dla wszystkich”.

Na zakup następnego portretu z cyklu – Hrabia de Belamy – zdecydował się kolekcjoner Nicolas Laugero-Lasserre. Tym razem cena nie została ujawniona. Obecnie obraz wisi pomiędzy pracami Banksy’ego, JR, Sheparda Faireya, Speedy’ego Graphito, Space’a Invadera, Jonone’a Jerome’a, a także Futury 2000, czyli w dobrym i starannie wyselekcjonowanym towarzystwie streetartowej śmietanki.

Portret Hrabiego de Belamy (KOLEKTYW OBVIOUS ART)

Na stronie jednej z londyńskich galerii o kolekcjonerze i zbiorze można przeczytać, m.in., że „jego zainteresowanie twórczością wyrastającą z wyraźnej świadomości politycznej i społecznej zostało pogłębione o artystyczne działanie aktywistów street artu”. O samej kolekcji
Lagerro-Lasseur czytamy zaś, że „należy ją postrzegać jako zwierciadło duchowej i geopolitycznej kondycji świata, a także jako odzwierciedlenie własnych poglądów kolekcjonera”.

Street art wyrósł w latach 60. na fali kontrkultury; miał być niekomercyjnym komunikatem – np. w formie graffiti – wywołującym zmiany w świadomości zbiorowej. A także aspirował, by stać się przeciwwagą dla sztuki zinstytucjonalizowanej – czyli działalnością wolną, anonimową i bezinteresowną (tzn. nieodpłatną). Czyli kontrkulturą właśnie.

Czy zatem zakup Portretu Hrabiego de Belamy jest manifestem przeciwko sztuce zinstytucjonalizowanej? O możliwe motywy kolekcjonera pytam Agatę Jabłońską, historyczkę sztuki z krakowskiego Muzeum Narodowego. Początkowo zbywa mnie śmiechem:

„Nie wyobrażam sobie, by to dzieło pasowało do sztuki renesansowej czy baroku. Nie pasuje też do sztuki XIX-wiecznej ani manierystycznej. Do symbolicznej też nie. Więc – na drodze eliminacji – chyba już musi wisieć pośród street artu…”.

Non Exclusive: A rare piece of artwork from Banksy went up for auction this evening only to self-destruct moments after it was sold. Banksy???s iconic ??sGirl with Balloon??? painting was auctioned at Sotheby???s in New York City on Friday night. However, almost immediately after the record-setting bid of $1.1 million was announced aloud, an alarm was triggered inside the frame and proceeded to shred the painting to pieces. The auction house was forced to admit it got Banksy-ed. ------- DISCLAIMER: BEEM does not claim any Copyright or License in the attached material. Any downloading fees charged by BEEM are for BEEM's services only, and do not, nor are they intented to, convey to the user any Copyright or License in the material. By publshing this material, the user expressly agrees to indemnify and to hold BEEM harmless from any claims, demands, or causes of action arising out of or connected in any way with user's publication of the material.
Słynna aukcja w Londynie, na której Banksy dokonał zdalnego samozniszczenia swojej pracy sprzedanej chwilę wcześniej za ponad milion funtów (EAST NEWS)

Dalej mówi już poważnie:

„Algorytm tworzący kompilacje znanych motywów, by uzyskać uniwersalny przekaz? Było tylko kwestią czasu, że ktoś tego spróbuje. W historii sztuki można trafić na tropy jawnie mechanicznego przetwarzania kulturowych klisz (Warhol); posługiwania się obiektami nie-ręką-artysty-stworzonymi (Duchamp); znudzenie własnymi umiejętnościami technicznego odtwarzania stylu dawnych mistrzów – to przecież stoi u zarania XX-wiecznej awangardy, której prekursorem był piekielnie zdolny dzieciak nazwiskiem Picasso. Nawet mechanika sieci neuronowych znajduje analogię w podejściu Abrahama Warburga, który – tworząc Atlas Mnemosyne – wcielał w życie myślenie kompilacyjne czy kontaminacyjne, zestawiając w jednym dziele motywy łączące się w całość podobne do tego, co udało się osiągnąć chłopakom od Obvious Art. Do tej pory mieszanie musiało zajść w głowie, ale mechanika pracy była podobna”.

Sztuka bez człowieka?

Jasne jest zatem, że cały proces powstawania Edmonda de Belamy ufundowany został na serii zapośredniczeń. Pytanie, czy kategoria oryginalności nie jest dziś zbyt zwietrzała, by przy jej pomocy decydować o tym, co sztuką nazywamy, a czego nie.

„Sztuce przeciwstawia się nieraz kulturę pojmowaną jako coś, co się dziedziczy, kumuluje i przekazuje, a nie coś, co się przekracza” – mówi
Laurence Bertrand Dorléac, francuska historyk sztuki. – „A jeśli zdefiniujemy artystę właśnie jako kogoś, kto przejmuje i przetwarza wszystko, co się dotychczas wydarzyło, okaże się, że dokładnie to samo robią sztuczne inteligencje”.

Zanim zdecydujemy, czy Portret Edmonda de Belamy jest sztuką, warto najpierw ustalić, kto jest jego autorem. Maszyna czy ludzie z kolektywu Obvious? To również jest niejasne.

Odpowiada Caselles-Dupré, jeden z nich: „Jeśli artysta jest tym, który tworzy obraz, to będzie nim maszyna. A jeśli artysta to ten, który odpowiada za wizję i chce się dzielić przesłaniem, to bylibyśmy to my z kolektywu Obvious”.

Poniekąd zgadza się z nim Agata Jabłońska: „Rozumiem, że całe przedsięwzięcie jest performatywne i bardzo konceptualne. Wic i artyzm polegają nie na samodzielnym, wyabstrahowanym działaniu maszyny, lecz na jej kooperacji z człowiekiem”.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES