Jak (nie) zmienia się klimat w mediach

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
16-letnia Szwedka Greta Thunberg stała się twarzą globalnego aktywizmu klimatycznego. Na zdjęciu powyżej: jej konferencja prasowa przed rejsem - w małej, ekologicznej żaglówce - z brytyjskiego Plymouth do Nowego Jorku, gdzie weźmie udział w konferencji ONZ, sierpień 2019 r. (fot. Ben Stansall / AFP / EAST NEWS)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut

Eksperci i komentatorzy, którzy nie wierzą w globalne ocieplenie, występują w anglojęzycznych mediach częściej niż ich oponenci. Dlaczego?

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego przeanalizowali medialne występy 772 najpopularniejszych reprezentantów obu stanowisk, po równo z każdej grupy. Okazało się, że biorąc pod uwagę wszystkie publikacje, denialiści, którzy nie wierzą w globalne ocieplenie lub nie wierzą, że wywołuje je człowiek, pojawiają się w mediach o 49 procent częściej. Nawet jeśli wziąć pod uwagę jedynie media głównego nurtu, ta przewaga się utrzymuje, choć jest już nieznaczna – 1 procent.

Dysproporcja może zaskakiwać, biorąc pod uwagę, że naukowcy są w kwestii przyczyn zmian klimatu niemal jednogłośni: globalne ocieplenie jest wywołane działalnością człowieka.

Ale nauka to nie polityka.

W największym anglojęzycznym państwie świata, w USA, przed stworzoną przez demokratów senacką komisją ds. kryzysu klimatycznego stawał niedawno Frank Luntz, wieloletni strateg Partii Republikańskiej. Lutz wyznał, że niemal dwie dekady temu zalecał republikanom, by dla politycznych korzyści w kwestiach klimatycznych podkreślali, że brak jest naukowych dowodów potwierdzających tezę o globalnym ociepleniu. Na posiedzeniu komisji, które – jak pisze AFP – miało charakter spowiedzi, Luntz stwierdził też: “stoję tu przed wami, by ogłosić, że wtedy, w 2001 roku, byłem w błędzie”.

Przykład ten pokazuje, jak łatwo upolitycznić czysto naukowe problemy.

Zdaniem innego zespołu badawczego, z University of Kansas, poziom upolitycznienia kwestii klimatycznych jest związany z zamożnością państwa. Ci naukowcy przeanalizowali z kolei prawie czterdzieści tysięcy publikacji z różnych krajów żeby ustalić, w  jakim jest przedstawione globalne ocieplenie. I doszli do wniosku, że im kraj jest zamożniejszy (decydował tu wskaźnik PKB per capita), tym częściej sprawa przedstawiana jest jako problem polityczny.

W dziennikarstwie politycznym z reguły przestrzega się zasady, by przedstawiać zdanie dwóch stron sporu. Być może właśnie z tym wiąże się względna równowaga odmiennych postaw w mainstreamowych anglojęzycznych (więc z reguły pochodzących z zamożnych krajów) mediach.

W krajach o relatywnie niskim wskaźniku PKB per capita, zdaniem badaczy z Kansas dominuje interpretacja zmian klimatycznych jako problemu cywilizacyjnego o skali ponadnarodowej. Naukowcy wiążą to z faktem, że mieszkańcy biedniejszych krajów zdają sobie sprawę, że ich własne zasoby nie wystarczą na radzenie sobie ze skutkami globalnego ocieplenia.

Źródła: Nature, AFP, Science Daily

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Zobacz również

IN THE ARTICLES