Prawda i Dobro
Kamery, skany, cyfrowe portfele. Prywatność staje się luksusem
01 stycznia 2026

Na początku nic nie zapowiadało konfliktu. Chłopcy szybko się zaprzyjaźnili, śmiali i spędzali czas razem. To, co wydarzyło się później, do dziś tłumaczy, jak wybuchają krwawe konflikty.
W 1954 r. psycholog tureckiego pochodzenia Muzafer Sherif mógł odetchnąć z ulgą. Jego eksperyment, finansowany pokaźną kwotą przez Fundację Rockefellera, był w pełni zgodny z założoną tezą. Jednak rok wcześniej, podczas przeprowadzania podobnego badania, atmosfera w zespole naukowca była wyjątkowo nerwowa.
Napięcie wzrosło do tego stopnia, że dr Sherif, absolwent Harvardu, z wściekłości miał rzucić się z pięściami na swojego asystenta. Tak opisuje to Gina Perry w książce Lost Boys. Powodem wzburzenia jednego z najbardziej poważanych psychologów społecznych na świecie był nieudany eksperyment w lipcu 1953 r. Ale po kolei.
Doktora Muzafera Sherifa interesowały szczególnie zachowania w grupie, zachodząca w niej dynamika, a także nieustępliwość i agresja, jaką mogła ona wyzwolić. Dlatego naukowiec wraz ze swoim zespołem zgromadził na obozie w lesie Middle Grove, w stanie Nowy York kilkunastu chłopców w wieku 11-12 lat. Oczywiście nikt z obozowiczów nie był świadomy przeprowadzanych badań.
Najpierw wszyscy przebywali razem, by się poznać, a nawet zaprzyjaźnić. Następnie podzielono całość na dwie grupy. Każda z nich przyjęła nazwę i flagę. Od tej pory jedni nazywali się Panterami, a drudzy Pytonami. Wkrótce potem naukowcy postanowili wprowadzić element rywalizacji, by poróżnić zaprzyjaźnionych już chłopców, a wręcz doprowadzić między nimi do konfliktu.
Jednak zamiast zawziętej rywalizacji, obozowiczów bardziej interesowała dobra zabawa.
Psycholodzy zaczęli więc stosować chwyty poniżej pasa, by sprowokować jednych przeciwko drugim. Nagle okazało się, że ktoś podciął linę, na której wisiała flaga Panter. Oczywiście zrobił to jeden z asystentów, chcąc, by wina i chęć zemsty spadła na przeciwny obóz. Gdy i to nie przyniosło skutku, asystenci zaczęli kraść ubrania z obozu Panter i podrzucać je Pytonom, wyrzucili też plecaki w krzaki i zniszczyli ulubione okulele jednego z chłopców. Wszystko na nic. Zaprzyjaźnieni wcześniej chłopcy nie dali się sprowokować.
Dziwny wypadek z ubraniami, które znalazły się w przeciwnym obozie, uznano za pomyłkę pralni. Sprawę podciętej liny z flagą zamknięto przysięgą na Biblię, którą złożył każdy z chłopców, zapewniając, że czegoś podobnego nie zrobił. Natomiast prowokacja z wyrzuceniem plecaków w krzaki i zniszczeniem okuleli, wzbudziła podejrzenia obozowiczów wobec swoich wychowawców. Wreszcie któryś z chłopców rzucił wprost:
– Może chcieliście zobaczyć, jak zareagujemy?
Wówczas wiadomo już było, że eksperyment skończył się katastrofą. Nie doszło nawet do finału, jaki przygotował autor doświadczenia. Otóż chłopcy, jak zakładał scenariusz, poróżnieni przez postępki kadry obozowej, mieli się ponownie zjednoczyć wobec wspólnej sprawy i ugasić podpalony fragmentu lasu.
Obrazek solidarnej grupy chłopców z Middle Grove mógł wydawać się budujący. Czy zatem z eksperymentu, który nie potwierdził wcześniejszych założeń, można wyciągnąć wnioski o pokojowej naturze podjudzanych grup? Muzafer Sherif dał na to pytanie odpowiedź, organizując kolejny obóz. Tym razem w Robbers Cave w stanie Oklahoma.
Podobnie jak rok wcześniej wybrał kilkunastu chłopców w wieku 11-12 lat. Wszyscy, podobnie jak za pierwszym razem, pochodzili z tak zwanych dobrych domów. Wszyscy byli biali, tego samego wyznania, co miało zapobiec konfliktom wynikającym z jakichkolwiek wcześniejszych uprzedzeń.
Tym razem jednak kadra obozu, złożona z naukowców, nie dopuściła do zaprzyjaźnienia się chłopaków, tylko od razu podzieliła ich na dwie grupy. W każdej z nich szybko powstała hierarchia. Przybrano symbolikę i nazwy. Niezależnie od siebie działały więc Orły i Grzechotniki.
Początkowo zespoły nie miały ze sobą kontaktu, ale wkrótce dowiedziały się o swoim istnieniu. Gdy to nastąpiło, w każdej z grup narastała wzajemna niechęć i nieufność, a jednocześnie wzmacniała się więź wewnątrz mini organizacji.
Wychowawcy rozpisali wówczas zawody w baseball i przeciąganie liny. Celem zawodów były nagrody i uznanie organizatorów. Wówczas w grupach zapanowała wzajemna wrogość, co uczestnicy zadeklarowali w wypełnianych ankietach. Uczestnicy coraz chętnie też przypisywali własnej grupie pozytywne odczucia.
Konflikt gwałtownie narastał, gdy nagle organizatorzy obozu postanowili go załagodzić. By to zrobić postawili przed obydwoma grupami wspólny cel, kończący dotychczasową rywalizację. Nieznoszące się grupy musiały zgodnie przepchać do obozu rzekomo zepsutą ciężarówkę z żywnością.
Po uwieńczeniu tej pracy sukcesem chłopaki nie pogodzili się natychmiast, ale odnosili się do siebie z dużo mniejszą wrogością, a niepodsycane animozje zaczęły znikać. Ostatecznie obydwie grupy wracały wspólnie do domu i wszyscy zapowiedzieli, że chcą się spotkać podczas kolejnych wakacji.
Eksperyment Robbers Cave ilustrował tzw. realistyczną teorię konfliktu grupowego (z ang. RGCT). Zgodnie z nią podobny konflikt może wynikać z rywalizacji o ograniczone zasoby. W przypadku obozu chłopców były to nagrody za zwycięstwo w grach i konkursach. Jest też rywalizacja o niematerialne zdobycze, jak uznanie czy posłuch, poczucie dumy lub dominacji.
RGCT pokazuje również powody możliwych konfliktów w skali makro. Klasycznym przykładem konfliktu grupowego była wojna między Indiami i Pakistanem o region Kaszmiru.
Nieco innym powód do wojny miały Argentyna i Wielka Brytania, które powadziły się o Falklandy, leżące kilkaset kilometrów od południowych brzegów kraju Ameryki Południowej. W 1982 r. junta z Buenos Aires zajęła mało znaczące wysepki. Ich wartość miała wzrosnąć dopiero kilkanaście lat później po okryciu w pobliżu złóż ropy. Wojna trwała jednak trzy miesiące, a europejskie mocarstwo zaangażowało w nie niemałe środki.
W rzeczywistości nie chodziło jednak do końca o sporny teren. Argentyńska junta wojskowa po prześladowaniach opozycji nie mogła sobie dać rady z wrogim nastawieniem społeczeństwa, postanowiła więc skupić obywateli wokół wspólnego celu, jakim miała być wojna z najeźdźcą. Podobnie rząd ówczesnej premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher, zyskał nowe życie po stłamszeniu przeciwnika i obronie dumy kraju.
Zgodnie z realistyczną teorią konfliktu grupowego do wrogich nastawień i konfrontacji dochodzi, gdy dwie grupy mają przeciwne cele lub rywalizują o ograniczone zasoby. Jak wykazano w eksperymencie w Robbers Cave, może do tego dojść bez względu na występowanie innych uprzedzeń, np. religijnych czy rasowych.
Jednak badania doktora Muzafera Sherifa pokazały również, że konflikt może wystąpić w przypadku braku rywalizacji o cokolwiek. W końcu chłopcy z obozów w Robbers Cave zaczęli mówić źle o przeciwnej drużynie, zanim jeszcze przystąpili do czynnej rywalizacji. To z kolei dowód na to, jak łatwo skonsolidować grupę wewnątrz, przeciwstawiając swoim zwolennikom grupę konkurentów.
Podobny eksperyment przeprowadzany jest zresztą na co dzień, na ogromną skalę i z udziałem przeciętnych ludzi, wykorzystywanych przez polityków, którzy budują potencjał swoich ugrupowań w oparciu o wrogość do strony przeciwnej.
70 lat temu Muzafer Sherif potrafił znaleźć antidotum na waśnie skłóconych drużyn 11-latków, niejako zmuszając ich do współpracy w jednym celu i tym samym godząc chłopców ze sobą. Między innymi dlatego eksperyment z lat 50. wciąż jest analizowany w wielu dziedzinach.
W świecie polityki pozostaje pytanie, czy główni gracze zdążą znaleźć wspólny cel dla poróżnionych stron. A przede wszystkim, czy będą chcieli to zrobić.
Przeczytaj również: Spór o garść piasku. Tak może wybuchnąć wojna
Oczywiście!
Oto kod na DARMOWĄ dostawę– wpisz w koszyku: MIKOLAJ
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News