Jak zbudować rynek pracy na miarę XXI wieku?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
GETTY IMAGES
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 3 minut

Innowacje technologiczne zmieniają charakter naszych gospodarek, a pracownicy na całym świecie robią, co mogą, by dotrzymać kroku zmianom – bez względu na to, czy wymagają one wyjazdu za granicę, zmiany pracy lub założenia własnego biznesu. Co można zrobić, by pomóc pracownikom na rynku pracy przyszłości?

Jeszcze nie tak dawno większość ludzi pracowała w tej samej branży – a często w tej samej firmie – przez większą część swojej zawodowej kariery. Ale obecnie blisko 40 proc. ludzi zatrudnionych w państwach Unii Europejskiej albo zawiera nietypowe umowy o pracę (np. umowy na część etatu), albo pracuje na własny rachunek. Według prognoz przeciętny Amerykanin w wieku produkcyjnym w ciągu swojego życia będzie pracował w 11 miejscach, a może się też zdarzyć, że będzie wykonywał kilka prac jednocześnie.

Przyspieszająca ewolucja rynku pracy

Instytut McKinseya (McKinsey Global Institute) szacuje, że do 2030 r. ok. 375 mln pracowników na całym świecie (czyli 14 proc. globalnej siły roboczej) będzie musiało zmienić zawód, by dostosować się do zmian na rynku pracy. Wszyscy pracownicy będą musieli także – uwzględniając przy tym zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności – dostosować się do zjawiska ewolucji pracy w kontekście automatyzacji procesu produkcji.

Automatyzacja determinująca przyszłość pracy będzie wymagała od pracowników ciągłego zdobywania coraz to nowych kompetencji, tym bardziej że zwiększa się także średnia długość życia.

Możliwość uporania się z nadchodzącymi zmianami, bez poświęcania własnej godności, niezależności czy ambicji, będzie zależała od wprowadzenia sieci bezpieczeństwa socjalnego nowego typu – takiej, która gwarantuje określone korzyści konkretnej osobie. Pracownicy nie powinni być stawiani przed wyborem pomiędzy ryzykownym okresem przejściowym w trakcie szukania nowej pracy a kurczowym trzymaniem się obecnego stanowiska tylko po to, by nie stracić świadczeń. By uniknąć takiego dylematu, pracownikowi powinno zostać zapewnione bezpieczeństwo poprzez utrzymanie świadczeń, na które zapracował w trakcie dotychczasowej kariery zawodowej.

Jak przygotować się na zmiany?

Niektóre rządy reagują już na taką konieczność zmian. W 2015 r. we Francji wprowadzono indywidualne konta szkoleniowe dla pracowników sektora prywatnego – od momentu wejścia na rynek pracy aż po przejście na emeryturę. Każdej osobie pracującej w pełnym wymiarze godzin co roku przyznawane są 24 godziny szkoleń, a po osiągnięciu pułapu 120 godzin taka osoba w kolejnych latach otrzymywać będzie 12 takich godzin każdego roku.

Ostatnio Singapur stworzył indywidualne konta szkoleniowe dla każdego obywatela powyżej 24. roku życia. Salda na rachunkach mogą być wykorzystane na opłacenie określonych szkoleń zawodowych. Podobne rozwiązania zostały zaproponowane w Kanadzie, Chinach i Egipcie. Z kolei w Stanach Zjednoczonych trwają prace nad pierwszymi projektami aktów prawnych dotyczących przetestowania tzw. świadczeń przenośnych.

Trzeba jednak podkreślić, że odpowiedzialność za rozwój programu powszechnych świadczeń przenośnych nie może spoczywać jedynie na rządach. Sektor prywatny, ze swojej strony, musi zagwarantować wszystkim pracownikom – począwszy od imigranta, poprzez górnika, a skończywszy na specjaliście ds. marketingu – dostęp do narzędzi i usług służących zapewnieniu stabilizacji finansowej i utrzymaniu produktywności w ciągu całego życia.  

Nowe sieci wsparcia socjalnego

Na szczęście postęp dokonuje się także w tej dziedzinie. Pojawiają się start-upy oferujące technologie, które mogą stać się podstawą sieci bezpieczeństwa socjalnego przyszłości. Za przykład może posłużyć stworzone przez Trezeo konto bankowe funkcjonujące w oparciu o sztuczną inteligencję, które udziela nieoprocentowanych pożyczek i gwarantuje beneficjentom stałą wypłatę. Francuski Bob Emploi wykorzystuje z kolei sztuczną inteligencję do wyszukiwania odpowiednich ofert dla osób szukających pracy.  

W procesie tym udział bierze także MasterCard, który połączył siły z Królewskim Towarzystwem Wspierania Sztuki, Przedsiębiorczości i Handlu w celu stworzenia tzw. akceleratora bezpieczeństwa ekonomicznego. Współpraca – której celem jest wdrażanie innowacyjnych rozwiązań promujących pracę, integrację społeczną i bezpieczeństwo dochodów – pokazuje, jak podmioty sektora prywatnego mogą się łączyć i wypracowywać nowe rozwiązania poprzez wykorzystanie osiągnięć technologicznych i fachowej wiedzy.

GETTY IMAGES

Przekonaliśmy się już, jaki wpływ na rzeczywistość mogą mieć tego typu projekty. Przykładem może być Jaza Duka – projekt realizowany przez MasterCarda, Unilever i kenijski Banki Komercyjny. To platforma cyfrowa, która zapewnia przedsiębiorcom dostęp do kapitału obrotowego, dzięki czemu mogą oni sprostać wyzwaniom zmieniającego się nieustannie rynku.

Głęboka zmiana jest możliwa

Ale rozwinięcie takiego programu na jednym rynku to dopiero pierwszy kroki. Muszą zostać stworzone wspólne ramy, by programy tego typu mogły być wdrażane w innych miejscach na całym świecie. Jednym z pomysłów jest przyznawanie „punktów” zamiast udzielania kredytów w narodowych walutach, co pozwoliłoby takim systemom na bardziej efektywne funkcjonowanie ponad granicami.

Zmianom charakteru pracy musi towarzyszyć także zmiana charakteru systemu świadczeń społecznych. Rządy muszą pracować wraz z podmiotami sektora prywatnego w opracowywaniu i wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań, które zaspokoją rozwijające się potrzeby pracowników. Najlepszym na to sposobem jest wykorzystanie technologii, które mogą przyczynić się do tej zasadniczej zmiany.

© Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES