Jaka jest definicja kobiecości? Sportowy spór o testosteron

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Południowoafrykańska biegaczka Caster Semenya (BEBETO MATTHEWS / AP / EAST NEWS)
Przeczytanie artykułu zajmie około 2 minut

To orzeczenie może mieć wielkie znaczenie nie tylko dla przyszłości lekkoatletyki. W Lozannie rozpoczęły się przesłuchania biegaczki Caster Semenyi. Sportsmenka może zostać zmuszona do farmakologicznego obniżenia poziomu testosteronu

Przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie (CAS) trwają przesłuchania lekkoatletki Caster Semenyi, dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej i trzykrotnej mistrzyni świata w biegu na 800 m. CAS rozstrzygnie, czy Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) ma prawo, w imię zasady równości, ograniczać zawodniczce możliwość startu z kobietami przez zmuszenie jej do farmakologicznego obniżenia poziomu testosteronu.

„Czuję się kobietą”

Debata nad przyszłością kariery biegaczki z Republiki Południowej Afryki trwa od momentu jej pierwszych sukcesów. Świat zainteresował się nie tylko wynikami sportowymi Semenyi, lecz także jej męskimi rysami twarzy i rozwiniętą muskulaturą. Badania laboratoryjne stwierdziły u reprezentantki RPA zbyt wysoki poziom testosteronu.

IAAF chce, by Semenya była klasyfikowana jako „biologiczny mężczyzna”. W opinii federacji, poziom męskich hormonów u biegaczki jest zbyt wysoki, by mogła uczciwie konkurować z innymi kobietami bez przyjmowania specjalnych tabletek. „Nie twierdzimy, że Semenya nie jest kobietą, ale jej poziom testosteronu wyklucza rywalizację wśród pań” – czytamy w oświadczeniu IAAF.

Koronnymi argumentami federacji w sporze z biegaczką są badania przeprowadzone na próbie ponad 1300 kobiet, które wzięły udział w mistrzostwach świata w 2011 i 2013 r. Według ekspertów, podwyższony poziom męskich hormonów daje zawodniczkom znaczącą przewagę nad rywalkami. W przypadku biegu na 800 m różnice w wyniku wynoszą od 1,8 proc.; często jest to różnica, która przesądza o zdobyciu medalu.

Semenya nie zamierza poddawać się kuracji. „Urodziłam się i wychowałam jako kobieta. Czuję się też kobietą i za taką uznaje mnie prawo. Chcę więc rywalizować z innymi kobietami. Tak działa mój organizm. Nie stosuję żadnego dopingu” podkreśla.

Skrzywdzona mistrzyni

Zdaniem wielu komentatorów, sprawa znacznie wykracza poza aspekt sportowy. „W rzeczywistości jest to walka o prawo jednostki do rywalizacji sportowej czy nawet, idąc o krok dalej, walka o pewne fundamentalne prawo człowieka do poszanowania jego naturalnego rozwoju fizycznego i psychicznego” – mówi prawnik Hubert Radke, cytowany przez „Przegląd Sportowy”.

W podobnej sytuacji znalazła się w 1967 r. Ewa Kłobukowska – rekordzistka świata w biegu na 100 m. Zawodniczki z Polski nie dopuszczono do rywalizacji z powodu „nieokreślonego statusu płciowego”. Cała sytuacja budziła podejrzenia o zakulisową grę działaczy ze Związku Radzieckiego i Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Podstawą wykluczenia była nietypowa konfiguracja chromosomów XXY. Kłobukowska została wykluczona z grona sportsmenek, a światowa federacja anulowała jej rekord świata na 100 m (11,1 s) oraz rekordy polskiej sztafety.

Źródło: polskieradio24.pl, Guardian, Przegląd Sportowy 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on linkedin
LinkedIn
Piotr Chałubiński

Piotr Chałubiński

Politolog. Interesuje się krajami byłego ZSRR oraz Indiami. Od wielu lat związana z różnymi mediami. Pracował w TVP i TVN. W wolnych chwilach podróżuje, trenuje judo i BJJ.