Kiedy dzieci są zabijane w szkołach, to hańba dla całego świata

Niedawno obchodziliśmy 70. rocznicę przyjęcia Powszechnej deklaracji praw człowieka przez ONZ. Niestety wydarzenia ostatnich lat pokazują, że świat nie jest w stanie dotrzymać zobowiązań z tego dokumentu, zwłaszcza jeśli chodzi o ochronę dzieci. Na przykład na kontrolowanych przez separatystów terenach Ukrainy ponad 200 tys. dzieci uczy się w warunkach działań wojennych. Dochodzi tam nawet do sytuacji, w której ostrzeliwane są przedszkola W kwietniu afgańskie lotnictwo wspierane przez amerykańskich doradców z NATO zbombardowało […]

Niedawno obchodziliśmy 70. rocznicę przyjęcia Powszechnej deklaracji praw człowieka przez ONZ. Niestety wydarzenia ostatnich lat pokazują, że świat nie jest w stanie dotrzymać zobowiązań z tego dokumentu, zwłaszcza jeśli chodzi o ochronę dzieci. Na przykład na kontrolowanych przez separatystów terenach Ukrainy ponad 200 tys. dzieci uczy się w warunkach działań wojennych. Dochodzi tam nawet do sytuacji, w której ostrzeliwane są przedszkola

W kwietniu afgańskie lotnictwo wspierane przez amerykańskich doradców z NATO zbombardowało zgromadzenie przed szkołą, zabijając 30 uczniów i szóstkę dorosłych (nauczycieli i rodziców), którzy zebrali się na ceremonii wręczenia świadectw.

W sierpniu koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej, która toczy wojnę z szyickimi rebeliantami w Jemenie, zrzuciła bombę na szkolny autobus, zabijając 40 chłopców w wieku 6–11 lat.

Przykłady pokazujące, że dzieci są zagrożone nawet w szkołach, gdzie powinny być absolutnie bezpieczne, można niestety wyliczać bardzo długo.

Kiedy społeczność międzynarodowa przyjmowała Powszechną deklarację praw człowieka, właśnie skończyła się II wojna światowa, podczas której takie okrucieństwa były na porządku dziennym. Przywódcy byli zdeterminowani, by zbudować nowy i bardziej sprawiedliwy ład światowy, który zapewniałby podstawową ochronę wszystkim.

Mała pacjentka przywieziona do szpitala po zamachu bombowym w Kabulu, marzec 2015 r. (Wakil Kohsar / AFP )

Okazuje się, że Powszechna deklaracja praw człowieka jest potrzebna teraz bardziej niż wtedy! Według danych UNICEF liczba dzieci żyjących na terenach objętych konfliktami wzrosła o 74 proc. w ciągu ostatniej dekady. Co więcej, w najnowszym raporcie przygotowany przez GCPEA (Global Coalition to Protect Education from Attack – Globalna Koalicja Ochrony Szkół przed Atakami) wylicza się, że w latach 2013–2017 doszło do ponad 12,7 tys. ataków na placówki szkolne, w wyniku których ucierpiało ponad 21 tys. uczniów i nauczycieli z przynajmniej 70 krajów.

Edukacja to fundamentalne prawo człowieka i jedna z najważniejszych rzeczy, które świat może dać dzieciom. Organizacja, którą reprezentuję – fundacja Edukacja Przede Wszystkim – podkreśla przy każdej okazji, że kształcenie jest najbardziej efektywnym środkiem walki z ubóstwem, generuje wzrost gospodarczy i tworzy pokojowe i sprawiedliwe społeczeństwa.

Pomimo tego, jak ważna jest edukacja, ludzie sprawujący władzę nie potrafili jej obronić. Szkoły są nawet wykorzystywane jako centra rekrutacji dla dziecięcych żołnierzy! Według GCPEA antyrządowe bojówki w Sudanie Południowym wcieliły do swoich szeregów ponad 500 dzieci między grudniem 2014 a majem 2015 r. W lipcu 2013 r. nauczycielka w Demokratycznej Republice Konga ujawniła, że lokalne bojówki odwiedzały jej szkołę każdego miesiąca, porywając uczennice, które były gwałcone i przetrzymywane w niewoli nawet przez kilka miesięcy.

Dla tych i wielu innych dzieci nie istnieje coś takiego jak bezpieczne miejsce do nauki i planowania przyszłości. Strach o własne życie i zdrowie jest w ich życiu normą. I nie jest to niestety przypadek. Dzieci i szkoły są z rozmysłem wybierane na cele ataków, a szkoły są plądrowane, żeby zdestabilizować i sterroryzować lokalne społeczności. I żeby odebrać im przyszłość, bo przecież dzieci to jest przyszłość.

Landmines afghanistan Exclusive Text and photos: Ton Koene/Exclusivepix Media Afghanistan is one big minefield. An estimated 10 million mines are spread over the country. Grazing lands, waterways, schools, paths, villages and cities are infested with mainly Anti-personal mines. Landmines were predominantly placed during the civil war in the nineties when Russia fought the Mujehadien freedom fighters. Mine clearance teams in Afghanistan report finding literally dozens of types of landmines, mainly from the ex-USSR, but also from Belgium, Italy, US and the UK. The most infamous mine used during the Soviet Union's occupation period was the so-called 'butterfly' mine. Helicopter crews dropped untold numbers (figures range into the millions) of the small mines from the air. They were designed to flutter to the ground without exploding, and to thousands of children they resembled butterflys or toys. Several demining organisations are working in various places inside Afghanistan but demining is a very slow process. It takes weeks to clear a small piece of land as deminers go inch by inch. Despite the international efforts to demine parts of Afghanistan, it will take another few hundred years to make Afghanistan mine free, at the speed it is going right now. Every day, dozens of civilians across Afghanistan, often children step on landmines and loose limbs or even die. In Afghanistan, accurate and exhaustive figures of the disabled population are not available. Those with mobility impairments could be around one million, of whom approximately 50,000 to 100,000 are limb amputees and their number is constantly increasing. ICRC is the main organization dealing with these victims. Not only providing emergency assistance to mine victims in hospitals, but also to support these victims during recovery in the ICRC physical rehabilitation center in Kabul. Here victims receive prostheses and extensive physical rehabilitation. After months of rehab, most of them are able to find their way back into society. But as Afghanistan is getting more dangerous every day, work of relief work and demining will also become more difficult. While mine victims will increase every day Photo shows: Child burn victims of a IED attack in Afghanistan ?Ton Koene/Exclusivepix Media
Ton Koene / Exclusivepix Media / East News

Siedem dekad po II wojnie światowej globalne i regionalne potęgi toczą zastępcze wojny, które odbierają dzieciom przyszłość, a czasem nawet życie. W wielu przypadkach mocarstwa, które powinny być ostoją porządku i pokoju, same drwią z prawa międzynarodowego. ­

Po czterech dekadach wojen i interwencjach mocarstw – najpierw Rosji, potem USA – w Afganistanie zostało ok. 10 mln niewielkich min, które czasami nawet nie zabijają, ale okaleczają na całe życie. Niektóre są przy szkołach. Nigdzie ten problem nie jest tak widoczny jak w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Prawo weta, do którego ma każdy ze stałych członków rady: USA, Rosja, Chiny, Wielka Brytania i Francja, jest wykorzystywane, żeby zbrodniarze odpowiedzialni za ataki na dzieci nie ponieśli konsekwencji.

To jest hańba dla całego świata. Wszyscy zbrodniarze – czy to bojówkarze z grup zbrojnych, czy to kraje zaprzyjaźnione z mocarstwami albo uzbrojonymi grupami – podlegają prawu międzynarodowemu.

We współczesnym świecie edukacja jeszcze bardziej niż kiedyś jest kluczem do rozwoju, pokoju i pomyślności. Nie możemy czekać kolejne 70 lat, żeby zapewnić dzieciom fundamentalne prawa. Ci, którzy je łamią, muszą ponieść odpowiedzialność – bez żadnych wyjątków.

© Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org

Opublikowano przez

Maleiha Malik


Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.