Nauka
Webb zajrzał w serce galaktyki. Nieznany obraz czarnych dziur
31 stycznia 2026

Wycinka lasów sprawia, że komary zaczynają traktować ludzi jak swój ulubiony posiłek. W Lesie Atlantyckim, gdzie wykarczowano już ponad 70 proc. powierzchni, owady te adaptują się do zmian, sięgając po ludzką krew zamiast krwi zwierząt. W konsekwencji znacznie zwiększa się ryzyko epidemii.
Las Atlantycki w Brazylii kurczy się, a wraz z nim znika ogromna część dzikich zwierząt – naturalnych „ofiar” komarów. Nowe badanie opublikowane w magazynie Frontiers in Ecology and Evolution pokazuje, że w takich warunkach komary zaczynają traktować ludzi jako główne źródło krwi.
Aby sprawdzić, jak komary przystosowują się do zmieniających się warunków, brazylijscy badacze schwytali kilkaset komarów z Lasu Atlantyckiego. Następnie, dzięki zaawansowanym metodom molekularnym, naukowcom udało się zidentyfikować krew, jaką miała w swoich żołądkach część owadów. Okazało się, że większość zidentyfikowanych „posiłków” była pochodzenia ludzkiego.
Autorzy badania podkreślają, że wyniki ujawniły wyraźną tendencję u schwytanych gatunków komarów do żerowania głównie na ludziach. Co więcej, niektóre komary żywiły się krwią zarówno ludzi, jak i płazów, co wskazuje na elastyczność behawioralną tych owadów.
Wylesianie zmniejsza lokalną bioróżnorodność, powodując, że komary (…) rozpraszają się i szukają alternatywnych źródeł pożywienia.
– podkreślają autorzy badania.
Las Atlantycki był kiedyś jednym z najbogatszych przyrodniczo miejsc na Ziemi. Szacuje się, że pierwotnie zajmował ok. 1,3 mln km² – dziś zostało mniej niż 1/3 tej powierzchni. Wraz z wycinką i rozwojem miast, plantacji i dróg wiele gatunków ptaków, ssaków i innych kręgowców zniknęło lub zostało zepchniętych do nielicznych rezerwatów. Tym samym radykalnie spadła populacji dzikich zwierząt, które wcześniej były głównymi źródłami krwi dla komarów.
Mając mniej naturalnych źródeł, komary zmuszone są szukać nowych, alternatywnych źródeł krwi. W rezultacie żywią się głównie ludźmi, dla wygody, ponieważ jesteśmy najczęstszym żywicielem na tych obszarach.
– mówi dr Sergio Machado, mikrobiolog z Uniwersytety Federalnego w Rio de Janeiro
Efekt jest taki, że owady zbliżają się do ludzkich osiedli. Ta zmiana jest szczególnie widoczna przed zmierzchem, gdy komary są najbardziej aktywne. To także pora, gdy wielu Brazylijczyków odpoczywa po pracy na świeżym powietrzu, zapewniając owadom łatwo dostępny posiłek.
Badacze podkreślają, że komary nie tylko migrują bliżej ludzi, ale też rozwijają preferencję do ludzkiej krwi, co jest alarmujące w kontekście rozprzestrzeniania się chorób. W badanych rejonach Lasu Atlantyckiego komary przenoszą całą gamę wirusów, w tym m.in. żółtą febrę, dengę, zikę czy chikungunyę. W konsekwencji bliższy kontakt komarów z ludźmi może przyspieszyć transmisję patogenów. To może prowadzić do częstszych epidemii, zwłaszcza w tropikalnych regionach, gdzie zmiany klimatyczne dodatkowo sprzyjają rozprzestrzenianiu się komarów.
Las Atlantycki jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów ekosystemu, który został przeobrażony przez człowieka. Taka sama sytuacja występuje jednak w wielu innych regionach – w tropikalnych lasach, na sawannach czy na terenach podmokłych. Tam, gdzie las ustępuję polom, drogom i osiedlom, a dzikie zwierzęta znikają, komary zaczynają „przestawiać” się na ludzi. Przy okazji rozprzestrzeniając przenoszone przez siebie choroby.
Naukowcy podkreślają, że ich praca to nie tylko ekologiczna ciekawostka, ale bezpośredni sygnał dla służby zdrowia. Po pierwsze, identyfikacja gatunków komarów, które coraz częściej piją ludzką krew, pozwala podjąć konkretne działania – od monitoringu wirusów po opryski i programy zwalczania larw. Po drugie, wyniki badania sugerują, że ochrona resztek Lasu Atlantyckiego, powinna być traktowana nie tylko jako element polityki przyrodniczej, ale także zdrowotnej.
Przeczytaj również: Islandia straciła tytuł wyspy bez komarów. „Tu ich nigdy nie było”
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: