Kryzys edukacyjny dla wszystkich

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Uczniowie w czasie lekcji w szkole w Dżubie w Sudanie Południowym (PAULA BRONSTEIN / GETTY IMAGES)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 3 minut

14-letnia Aichetou mieszka na obrzeżach stolicy Mauretanii, Nawakszut. Codziennie przemierza trudną drogę przez pustynne piaski, by dostać się do szkoły, w której nie ma ani wody pitnej, ani zaplecza sanitarnego i w której prawie niczego nie może się nauczyć, bo nie ma tam ani podręczników, ani odpowiednio wykształconych nauczycieli

Przypadek Aichetou nie jest odosobniony – w podobnej sytuacji znajdują się dziesiątki milionów uczniów na całym świecie, a 262 mln dzieci i młodzieży w ogóle nie uczęszcza do szkoły.

Świat zagrożony głębokim kryzysem w edukacji

W momencie, w którym powinniśmy zmierzać do zrealizowania czwartego z listy Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ, jakim jest zapewnienie wszystkim powszechnej i jakościowej edukacji, świat stoi w obliczu pogłębiającego się kryzysu w tej dziedzinie.

To prawda, wiele krajów robi ogromne postępy – we Francji każde dziecko otrzymuje obowiązkową edukację, która już niedługo będzie obejmowała nawet trzylatki. Ale miliony dzieci w innych miejscach nigdy nie postawią stopy w szkolnej klasie.

Jeśli status quo się utrzyma, w 2030 r. ponad połowa, czyli 825 mln z 1,6 mld, młodych ludzi nie będzie posiadała umiejętności koniecznych, by rozwinąć skrzydła na rynku pracy. Szczególnie trudności czekają zwłaszcza dziewczęta, które ograniczają normy kulturowe, wcześnie wychodzą za mąż lub doświadczają przemocy.

Dramatyczna sytuacja w regionie Sahelu

Sprawę pogarszają konflikty i brak stabilności. W samym regionie Sahelu ataki ekstremistów na szkoły i nauczycieli spowodowały przerwanie nauki przez ponad 400 tys. dzieci w Burkina Faso, Mali i Nigrze. Około 2 tys. szkół zostało zamkniętych, a ponad 10 tys. nauczycieli nie może wrócić do pracy.

Dobra wiadomość jest taka, że światowi przywódcy widzą konieczność podjęcia działań, by zapobiec kryzysowi. Ministrowie edukacji i rozwoju z krajów należących do grupy G7 niedawno spotkali się z przedstawicielami władz państw Sahelu w Paryżu. Zadeklarowano wolę współpracy w celu zlikwidowania nierówności w krajach rozwijających się poprzez inwestycje w edukację na rzecz równouprawnienia płci, a także praktyczną naukę zawodu.

W tym celu przedstawiciele grupy G7 ogłosili, że będą wspierać 12-letni program jakościowej edukacji dla wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem dziewcząt z najuboższych warstw społecznych.

Podjęte zostaną także działania mające na celu zakończenie dyskryminujących praktyk, takich jak wydalanie zamężnych lub ciężarnych dziewcząt ze szkół. Grupa G7 deklaruje także wsparcie rozwijających się krajów partnerskich w pracy nad programami edukacji technicznej i zawodowej.

Pieniądze zamiast mglistych obietnic

Te szlachetne wysiłki mają w szczególności skupić się na regionie Sahelu. Ale jeśli sytuacja ma rzeczywiście ulec zmianie, kraje G7 będą musiały przestać składać mgliste obietnice i zaoferować konkretne rozwiązania, które będą adekwatne do rozmiarów problemu.

Pierwszy krok to pieniądze. Jeśli finansowanie pozostanie na dotychczasowym poziomie, osiągnięcie celu nr 4 zajmie 100 lat. Dlatego najbogatsze kraje świata muszą zdecydowanie zwiększyć wydatki na edukację, przede wszystkim dla najbardziej wykluczonych grup w najbiedniejszych regionach.

Na dobry początek kraje G7 i Unia Europejska powinny posłuchać wezwania Francji i podwoić pomoc edukacyjną udzielaną krajom Sahelu. Wydatki na nauczanie powinny zwiększyć także same państwa rozwijające się.

Spora liczba priorytetów

Dodatkowe środki finansowe powinny zostać wydane na wzmocnienie państwowych systemów edukacyjnych, zwłaszcza w zakresie odpowiedzialności i równości płciowej. Szkoły muszą mieć zapewnione środki, których potrzebują, w tym czystą wodę i sanitariaty, porządne pomoce dydaktyczne oraz odpowiednio przeszkolonych (i wynagradzanych) nauczycieli.

Szkoły muszą także odpowiadać na specjalne potrzeby uczniów, zwłaszcza tych mniej uprzywilejowanych. Dziewczęta muszą mieć zapewnione bezpieczeństwo nie tylko w szkole, ale także podczas dojazdów do niej. Rządy będą musiały zbierać dane, monitorować efekty i wprowadzać ulepszenia, jeśli będą one potrzebne.

Zapewnienie szansy na edukację takim dziewczętom jak Aichetou to nie tylko coś, co powinniśmy zrobić ze względów moralnych. To po prostu bardzo dobrze przemyślane posunięcie. Wyedukowane społeczeństwo jest nastawione bardziej pokojowo i lepiej prosperuje. A w dzisiejszym zglobalizowanym świecie pokojowe i dobrze prosperujące społeczeństwo to szansa na większą stabilność i szybszy wzrost ekonomiczny dla wszystkich. To właśnie dlatego edukacja jest na pierwszym miejscu planów rozwojowych G7.

© Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES