Kultura czy „uliczna papka”? Niewygodne fakty o pieniądzach i polityce

Pusty fortepian na scenie w sali koncertowej – wizualna metafora kryzysu kultury wysokiej i niepewnej przyszłości kultury w Polsce.

Teatry walczą o przetrwanie, filharmonie liczą każdy grosz, a szkoły przestają uczyć wrażliwości. Wysoka kultura w Polsce nie przegrywa z braku talentu. Przegrywa z systemem. Kto naprawdę ponosi za to odpowiedzialność i czy da się to jeszcze odwrócić?

Co stoi na przeszkodzie, aby w naszym kraju tzw. wysoka kultura w obecnej sytuacji politycznej uzyskała właściwy status i wsparcie finansowe lokalnych władz samorządowych, państwowych i wreszcie sponsorów? Odpowiedź wydaje się prosta, a powody znane powszechnie. Jedną z najważniejszych przyczyn są poważne ograniczenia w finansowaniu instytucji promujących tzw. wysoką kulturę i brak rzeczywistego wsparcia instytucjonalnego.

Pieniądze, które znikają

Budżety teatrów, filharmonii, oper, galerii są często niewystarczające, ograniczane. Szczególnie boleśnie odczuwają to instytucje mające swe siedziby w mniejszych miastach, daleko od Warszawy. Ciągle zmieniające się priorytety polityczne i cięcia finansowe utrudniają, a nawet wręcz uniemożliwiają planowanie projektów długoterminowych.

Te czynniki kierują zainteresowania dyrektorów tych placówek w kanał spłaszczania kultury, szukania projektów łatwych w odbiorze, zbliżonych do niewymagającego odbiorcy, aby wypełnić salę widzami i zapisać jakąś kwotę na plus po stronie dochodów. I wreszcie prywatny sponsoring, który w najmniejszym stopniu pozyskiwany jest na cele tzw. kultury wysokiej.

Sponsor? Woli sport

Mogę zrozumieć sponsora, który dofinansowuje sport, gdyż tam jego produkt czy nawet logo firmy może być zamieszczane na koszulkach czy spodenkach zawodników sponsorowanej drużyny i w ten sposób utrwala swą obecność w pamięci widza. Trudno mi, a raczej nie wyobrażam sobie muzyka siedzącego za pulpitem w filharmonii z naklejonym na spodniach czy fraku logo sponsora.

Może moje staroświeckie spojrzenie na taki rodzaj sponsoringu powinienem zrewidować i zacząć myśleć o dekorowaniu na estradzie strojów koncertowych naszych wybitnych wykonawców logo przyszłego sponsora, pozyskując tym sposobem ich przychylność i pieniądze?

Elitarna czy po prostu droga?

Kolejne przeszkody to dostępność i edukacja publiczności. Wysoka kultura postrzegana jest jako elitarny lub drogi przywilej dla nielicznej grupy społeczeństwa, a więc ograniczonej liczby potencjalnych odbiorców.

Edukacja artystyczna w szkołach zatraciła, po licznych nieudanych reformach szkolnictwa, swą misję zapoznawania młodych ludzi z muzyką klasyczną, teatrem czy sztuką współczesną. I tu właśnie zrodziła się i rodzi nadal pustka pokoleniowa, której odbudowa po naprawie tego systemu (jeżeli w ogóle nastąpi) potrwa lata, a obejmie nawet kolejne pokolenia.

Kryzys kultury wysokiej: skąd się bierze

Poza tym, jak na razie nikt tak na poważnie rozwiązaniem tego problemu się nie zajmuje. Niekompetencja urzędników MKiDN oraz MEN powoduje, iż dla nich ten problem zniknął z pola widzenia. A jakiekolwiek próby podejmowane przez stowarzyszenia i organizacje pozarządowe podpowiadania, jak go rozwiązać, przypominają rozmowę „głuchego ze ślepym”.

A media? To kolejny przykład odwrócenia się – jak się wydaje – od ważnych zadań, jakie winny spełniać radio, telewizja i media społeczne. Sprywatyzowane stacje radiowe i telewizyjne, żyjące z reklam, nie mają ani czasu, ani możliwości finansowych upowszechniać i promować koncertów muzyki symfonicznej, promować osiągnięć artystycznych najwyższej i światowej klasy naszych rodzimych artystów. Muszą za wszelką cenę zarabiać!

Krytyka kulturalna zamilkła

Łatwiej znaleźć słuchacza zainteresowanego wiadomością, iż ktoś kogoś zabił lub potrącił na przejściu dla pieszych, niż promować osiągnięcia młodych artystów. Domyślam się, obserwując ten rynek, że nawet nie posiadają wykwalifikowanych kadr w tym zakresie.

Zamarła w prasie tzw. krytyka kulturalna. Wszędzie dominuje kultura masowa. Ja określam ten kierunek „kulturą uliczną”. Podać papkę rozrywkową na ulicy, placu, pod namiotem i jeszcze za darmo – to naczelne zadanie kulturalne, jakie proponuje się społeczeństwu. Spożywać, ale nie myśleć. Najeść się lekkostrawną muzyką, prymitywnym dowcipem – to właściwy kierunek. Bez myślenia. Kultura spłaszczona została do formatu placka ziemniaczanego, najwyżej okraszonego trochę jakimś smakowitym powidłem.

Kultura wysoka czy kultura uliczna?

Przeglądając program zaproponowany przez władze miasta Bielska-Białej z okazji uzyskania tytułu Polskiej Stolicy Kultury, dostrzegam te same ciągoty. Maksymalne spłaszczenie kultury. Właściwie te proponowane imprezy trochę przypominają wiece wyborcze. Nawet parafrazując tytuł Polskiej Stolicy Kultury, nadałem mu podtytuł: BB Stolicą Ulicznej Kultury.

Brak w przekazach telewizyjnych, radiowych wysokiej jakości spektakli czy koncertów muzyki klasycznej. Za to w nieograniczonej liczbie i z pełną dostępnością jest przekaz i popularyzacja rozrywki masowej.

Na szczęście w ostatnim roku na ekrany polskiej TV (program I) powrócił poniedziałkowy Teatr Telewizji, podejmujący trudne tematy ludzkiej egzystencji, czy też II Program Polskiego Radia i Radio Chopin, promujące muzykę klasyczną, literaturę czy spektakle teatralne. Ale to tylko jaskółki nieczyniące wiosny. To kropla w morzu potrzeb!

Dyrektorzy na karuzeli polityki

I wreszcie dość istotny element tej układanki. Rotacja dyrektorów instytucji kultury uzależnionych od polityki, poczynając od władz centralnych, zazwyczaj słabo przygotowanych merytorycznie w zakresie zadań, do jakich zostały powołane, ale mających tzw. parcie na stołki i potężne plecy swego zaplecza partyjnego.

Takie działania niezmiernie utrudniają podejmowanie długofalowych strategicznych decyzji kulturalnych. A na dodatek jeszcze słaba, niedoinwestowana w mniejszych miejscowościach infrastruktura, a więc brak sal koncertowych, nowoczesnych przestrzeni wystawienniczych, dopełnia reszty.

Opera tylko dla snobów?

I ostatni, ale jakże ważny element tego łańcucha nieszczęść. Stereotypy i niedocenienie. Wysoka kultura postrzegana jest społecznie i politycznie jako niepraktyczna lub snobistyczna, a w połączeniu z brakiem systemowego wsparcia dla edukacji artystycznej i badań nad sztuką powoduje, że nie rozwija się dynamicznie, a nawet zamiera. Dostrzec należy absolutny brak systemowego wsparcia dla edukacji artystycznej.

Nawet zwoływane od czasu do czasu na szczeblu centralnym zebrania, sympozja kilkudziesięciu, a nawet kilkuset entuzjastów i propagatorów tzw. wysokiej kultury ograniczają się do podjęcia ważnych i przemyślanych uchwał i dezyderatów, które lądują później w jakiejś szufladzie i tzw. zamrażarce, czekając na lepsze czasy, które w tych okolicznościach i przy takim postrzeganiu tych problemów przez polityków nigdy nie nadejdą.

Przyszłość kultury w Polsce: co można zrobić

Kultura wysoka ma prawo w tych okolicznościach zamierać! Czy można temu zaradzić? Wydaje się, że należy jedynie wyciągnąć z szuflady i zamrażarki te postulaty i dezyderaty, które już dawno zostały opisane i dość jasno oraz czytelnie sformułowane.

  • Stabilne i przewidywalne finansowanie. Tworzenie długoterminowych programów finansowania teatrów, filharmonii, oper, galerii. Większe wsparcie finansowe dla instytucji w mniejszych miastach i gminach. Koniecznie należy dokonać zmiany przepisów prawnych umożliwiających zachętę dla sponsorów prywatnych do inwestowania w kulturę. Stworzenie ram prawnych pozwalających na stosowanie ulg podatkowych i promowanie partnerstwa strategicznego. Dzisiaj ustawa tzw. 3 „P”, a więc ustawa o Partnerstwie Publiczno-Prywatnym, jest martwa. Wszyscy, którzy chcieliby ją zastosować, utyskują, że trzeba mieć na uwadze jeszcze jedno „P”, czyli prokuraturę. Tak nieczytelne i zagmatwane są przepisy tej ustawy.
  • Edukacja artystyczna od najmłodszych lat. Obowiązkowe zajęcia muzyczne, teatralne i plastyczne w szkołach podstawowych i średnich. Rozbudowane programy stypendialne i konkursy dla młodych talentów.
  • Popularyzacja wysokiej kultury. Szersze wykorzystywanie mediów publicznych do transmisji koncertów, spektakli i wystaw. Dofinansowywanie biletów dla całych rodzin, aby ten kontakt ze sztuką kojarzył się ze świętem rodzinnym. Zabiegani, zapracowani, tak mało czasu spędzamy ze sobą.
  • Wsparcie dla artystów i kadr kultury. Stabilne ścieżki kariery zawodowej, wsparcie socjalne i ubezpieczenie dla muzyków, plastyków i aktorów. Zachęcanie młodych artystów do pozostania w Polsce poprzez granty i rezydencje artystyczne.
  • Rozwój infrastruktury kulturalnej. Inwestycje w nowoczesne sale koncertowe, teatry, galerie, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Może warto jako wzór podawać – chyba jedyną w Polsce, a może nawet w Europie – salę koncertową Cavatina Hall, zbudowaną wyłącznie z prywatnych środków finansowych Cavatina Holding S.A. Może znajdziemy w Polsce naśladowców, którzy zamiast kupować kolejny jacht czy samolot, zainwestowaliby we wzbogacenie naszych miast w obiekty kulturalne.
  • Współpraca międzynarodowa i tworzenie projektów międzyinstytucjonalnych.
  • Zwiększenie prestiżu i dostępności. Kampanie społeczne pokazujące wartość wysokiej kultury i jej wpływ na edukację, kreatywność i życie społeczne. Bilety ulgowe, abonamenty dla młodych widzów i studentów. I wreszcie wspieranie krytyki artystycznej, publicystyki kulturalnej w mediach, by szerzej docierać do opinii publicznej.

Czy te wskazania to remedium na uzdrowienie zaniku społecznej potrzeby dostępu do tzw. popularnie „kultury wysokiej”? Oczywiście nie. Za wszystkim musi stać człowiek, autorytet moralny, którego dzisiaj tak nam brak. Przez ostatnie lata staraliśmy się usilnie niszczyć autorytety, promować miernoty i doczekaliśmy się czasów, w których kłamstwo staje się prawdą, a prawda kłamstwem.

Przeczytaj również: Jak bronić kultury wysokiej? Znany dyrygent stawia trudne pytania


Aktualny numer kwartalnika Holistic News

Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!

Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Andrzej Kucybała

publicysta


Polski dyrygent, pedagog i menedżer kultury. Założył i prowadził Orkiestrę Symfoniczną w Tarnobrzegu, a także współorganizował prestiżowe festiwale muzyczne. Był między innymi dyrygentem i kierownikiem artystycznym Zespołu Pieśni i Tańca „Lasowiacy”. Kierował też Zespołem Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Bielsku-Białej, przekształcając go w jedną z czołowych placówek artystycznych w kraju. Uhonorowany wieloma odznaczeniami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi i Srebrnym Medalem „Gloria Artis”.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.