Ludzkość najpierw musi zmienić dietę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
5-letni jemeński chłopiec cierpiący z powodu niedożywienia. Katastrofalna epidemia głodu w Jemenie to wynik wojny domowej w tym kraju. Szpital w prowincji Al-Hudajda, listopad 2018 r. (AFP/East News)
Przeczytanie artykułu zajmie około 2 minut

Dopóki nie zatrzymamy epidemii głodu i otyłości, nie uda nam się uporać ze zmianą klimatu – alarmują naukowcy. Przygotowany przez nich raport postuluje opracowanie globalnej strategii, dzięki której będziemy mogli uniknąć katastrofy

Problemy głodu, otyłości i postępujących zmian klimatycznych są ze sobą ściśle powiązane – twierdzą eksperci w najnowszym raporcie, który ukazał się w renomowanym czasopiśmie naukowym „The Lancet”. Określają tę korelację mianem „globalnego współdziałania epidemii”, które wpływają na życie i zdrowie każdego mieszkańca planety.

Niedożywienie i otyłość łącznie stanowią główną przyczynę przedwczesnych zgonów na świecie. Według badań „The New England Journal of Medicine” ponad 2 bln osób zmagają się z nadwagą lub otyłością, a jak pokazują raporty ONZ z 2017 r., prawie co dziewiąty człowiek jest niedożywiony.

Naukowcy zauważają równocześnie, że branża spożywcza przyczynia się do zmian klimatycznych, produkując ogromne ilości gazów cieplarnianych. Z raportu InterAcademy Partnership wynika, że globalny system żywnościowy odpowiada za jedną trzecią emisji wszystkich gazów cieplarnianych. To więcej niż emisje związane z transportem, ogrzewaniem, oświetleniem czy klimatyzacją!

„Sposób, w jaki się odżywiamy, zabija więc nie tylko nas, ale także naszą planetę” – zauważa Felicity Lawrence w felietonie dla dziennika „The Guardian”.

Autorzy raportu proponują wprowadzenie rozwiązań, dzięki którym powstanie całościowa strategia win-win. Rządy, przedsiębiorcy czy aktywiści powinni zająć się problemami związanymi z otyłością i niedożywieniem, nie zapominając przy tym o kwestiach związanych ze stanem klimatu. Przemyślane rozwiązania w jednej dziedzinie mają przynieść korzyści w kolejnej.

Na przykład inwestycje rządowe w transport publiczny zapewnią ułatwiony i przystępny cenowo dojazd do pracy, co wiąże się z kosztami utrzymania i wyżywienia rodziny. Poza tym, korzystanie z autobusu zamiast samochodu skłania do większego ruchu, zmniejszając w ten sposób ryzyko otyłości. Ograniczona liczba aut na ulicach to również mniej gazów cieplarnianych.

W raporcie znalazł się także postulat zmniejszenia dotacji rządowych na wołowinę, nabiał, cukier, kukurydzę, ryż i pszenicę. Te środki powinny być inwestowane w rolnictwo zrównoważone, dzięki czemu na naszych stołach w większej ilości zagości zdrowa żywność. Powinniśmy zmniejszyć również konsumpcję mięsa, stawiając w większym stopniu na spożywanie ziaren, owoców i warzyw.

Naukowcy proponują wprowadzenie większej transparentności w przemyśle spożywczym. W tym celu należałoby umieszczać wyraźne oznakowania na produktach, zawierające m.in. informacje, ile wody i węgla zostało zużyte do ich produkcji. Rezultatem takich działań – zdaniem autorów raportu – będzie wzrost świadomości społecznej na temat przyczyn zmian klimatycznych.

Źródła: „The Lancet”, CNN, „The Guardian”

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on linkedin
LinkedIn
Karolina Anna Kuta

Karolina Anna Kuta

Reporterka i dokumentalistka. Współpracowała m.in. z Gazetą Wyborczą i Krytyką Polityczną. Pracuje nad debiutem dokumentalnym. Bałkany, polityka, mniejszości.