Czarna śmierć wraca z przeszłości. Wstrząsające odkrycie archeologów

wykopaliska archeologiczne z kamienia

Ziemia pod niemieckim miastem skrywała dramatyczną tajemnicę. Archeolodzy trafili na ogromną mogiłę ofiar czarnej śmierci — jednej z najstraszniejszych epidemii w dziejach świata.

Historia uchyla rąbka tajemnicy

Przez setki lat mieszkańcy Erfurtu nie zdawali sobie sprawy, że codziennie chodzą nad miejscem skrywającym jedną z największych tajemnic średniowiecznej Europy — masowym grobem ofiar dżumy. Dopiero dziś, dzięki nowoczesnym technikom archeologicznym, naukowcy zaczynają odsłaniać dramatyczną historię.

Jak epidemia dżumy zdziesiątkowała Europę

Dżuma, znana jako czarna śmierć, zapisała się jako jedna z największych katastrof epidemiologicznych w dziejach świata. Choć w Europie szalała zaledwie przez cztery lata, pochłonęła od 10 do nawet 25 milionów istnień. W najciężej dotkniętych regionach epidemia zabiła co drugiego mieszkańca, zmieniając na zawsze obraz średniowiecznego kontynentu.

Choroba powracała jeszcze później — falami, które przez stulecia budziły strach. W Polsce ostatnie ogniska odnotowano jeszcze w 1920 roku. Paradoksalnie jednak, mimo skali tej hekatomby, zbiorowe mogiły ofiar czarnej śmierci należą dziś do najrzadszych odkryć archeologicznych w Europie. Do tej pory potwierdzono istnienie zaledwie kilkunastu takich miejsc.

Ofiary czarnej śmierci: przełomowe odkrycie naukowców

W jedenastu najlepiej przebadanych masowych grobach spoczywa łącznie około 12 tysięcy osób — znikomy ślad po epidemii, która zabiła miliony. Każde nowe znalezisko ma więc ogromną wartość historyczną i naukową.

Dlatego odkrycie dokonane w niemieckim Erfurcie jest tak przełomowe. Po niemal 700 latach od zarazy badacze po raz pierwszy zbliżyli się do odnalezienia kolejnego z tych zapomnianych miejsc spoczynku.

Czarna śmierć w Polsce: Podczas epidemii dżumy w Polsce chorzy nierzadko sami przygotowywali trumny i miejsca pochówku. Zmarłych grzebano we wspólnych mogiłach, zasypując je wapnem lub smołą, by ograniczyć rozprzestrzenianie się choroby.

Niezwykłe odkrycie pod ziemią niemieckiego miasta

Zespół archeologów — wśród nich badacze z Uniwersytetu w Lipsku — natrafił na jedno z poszukiwanych miejsc pochówku. Wszystko wskazuje na to, że spoczywają tam ofiary czarnej śmierci. Odkrycie szybko okazało się wyjątkowe, bo sam grób miał imponujące rozmiary. Mierzył około 10 na 15 metrów i sięgał 3,5 metra w głąb ziemi.

W jego wnętrzu badacze znaleźli przemieszane warstwy osadów oraz fragmenty ludzkich szczątków, świadczące o pochówku przeprowadzanym w pośpiechu. Kluczowe okazały się jednak analizy laboratoryjne. Datowanie radiowęglowe nie pozostawiło wątpliwości — odnalezione szczątki pochodzą z XIV wieku, czyli z okresu, gdy Europę pustoszyła epidemia dżumy.

Nasze wyniki silnie sugerują, że zlokalizowaliśmy jeden z masowych grobów ofiar dżumy opisanych w kronikach erfurckich. Ostateczne potwierdzenie będzie jednak możliwe dopiero po planowanych wykopaliskach archeologicznych 

– wyjaśnił dr Michael Hein, główny autor badania i geograf, cytowany przez portal Phys.org.

Miejsce powstania mogiły też nie było przypadkowe.

Strach i wiedza decydowały o pochówku

Jak czytamy w artykule opublikowanym na łamach Plos One, wybór miejsca zbiorowego pochówku nie był przypadkowy. Średniowieczni mieszkańcy doskonale wiedzieli, gdzie nie wolno grzebać zmarłych na dżumę.

Unikali przede wszystkim wilgotnych terenów zalewowych. Tam ciała rozkładały się wolniej, a dodatkowo wierzono, że unoszące się nad nimi „złe powietrze” sprzyja rozprzestrzenianiu chorób. Strach przed zarazą łączył się więc z intuicyjną wiedzą o tym, jak ograniczyć jej dalszy zasięg.

Z tego względu masowy grób powstał:

  • daleko od murów miasta, a więc i skupisk ludzi,
  • na suchych i żyznych glebach czarnoziemnych,
  • na krawędzi doliny rzeki.

Jednak znaczenie niemieckiego odkrycia nie kończy się na samym grobie. Równie istotne okazuje się to, w jaki sposób badacze dotarli do tego miejsca.

Nowoczesna technologia wspiera historyczne odkrycia

Do tej pory eksperci wykorzystywali głównie proste narzędzia wykopaliskowe. Obszary badań wytyczano przy tym z dużym marginesem błędu. Teraz jednak to się zmieniło. Najnowsze odkrycia archeologiczne w Niemczech stały się możliwe dzięki pionierskiemu połączeniu źródeł historycznych, pomiarów geofizycznych oraz wierceń osadów.

Pozwoliło to odtworzyć średniowieczną mapę terenu i ujawnić dużą strukturę podziemną. Właśnie w niej odnaleziono mogiłę. Połączenie tych technik może w przyszłości pomóc w odkryciu kolejnych grobów, a wraz z nimi — historii ludzi z odległej przeszłości.

Warto przeczytać: Tajemnicze odkrycie w Leicester. Odnaleziono lochy i grób sprzed 1900 lat


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.