Nauka
Nadal odkrywamy nowe gatunki. I to szybciej niż kiedykolwiek
16 stycznia 2026

Sztuczna inteligencja może być doskonałym narzędziem analizy finansowej. Gdy jednak stawką są oszczędności życia, instynktownie odrzucamy chłodną kalkulację na rzecz głosu partnera. Nauka tłumaczy, dlaczego w finansach ostatecznie wygrywa miłość.
Sztuczna inteligencja diagnozuje choroby, przewiduje pogodę, planuje diety i koryguje nasze błędy językowe. Wydaje się nieomylnym, racjonalnym doradcą na każdą okazję. A jednak, gdy przychodzi do podjęcia jednej z najważniejszych decyzji w życiu – tej związanej z dużymi pieniędzmi – w głosie rozsądku wyraźnie słychać bicie serca. I to dosłownie.
Najnowsze badania pokazują, że w sprawach finansowych znacznie bardziej ufamy naszemu partnerowi lub partnerce romantycznej niż nawet najbardziej zaawansowanemu algorytmowi – donosi serwis Phys.org.
Dlaczego tak się dzieje?
Wcześniejsze analizy koncentrowały się często na porównaniu zaufania do AI wobec ekspertów lub anonimowych doradców. Naukowcy Erik Hermann (European University Viadrina, Niemcy) i Max Alberhasky (California State University, Long Beach, USA) zwrócili uwagę na lukę: przecież kluczowe decyzje finansowe, jak inwestowanie oszczędności, najczęściej podejmujemy wspólnie z osobą, z którą łączy nas życie i emocje – z naszym partnerem.
Aby sprawdzić tę dynamikę, przeprowadzili serię czterech eksperymentów z udziałem ponad 1400 osób z USA. Wszyscy oni byli, rzecz jasna, w związkach. Uczestnicy mieli wybrać między bezpiecznym funduszem o niższej stopie zwrotu a bardziej ryzykownym, ale oferującym wyższe potencjalne zyski. Po podjęciu decyzji otrzymywali radę, by ją zmienić. Ta rada pochodziła z różnych źródeł. Zarówno bezpośrednio od romantycznego partnera, jak i od robota-doradcy (robo-advisor) czy od humanoidalnego AI o imieniu „Alex”. Wreszcie także od partnera, ale po tym, gdy sam skorzystał z AI, by sformułować rekomendację.
Wyniki były jednoznaczne. Uczestnicy byli znacznie bardziej skłonni przyjąć finansową radę od ukochanej osoby niż od programu komputerowego. Kluczowe okazały się dwa czynniki:
Badanie przyniosło również istotną wskazówkę dla twórców technologii. Nadanie AI „ludzkich cech” – na przykład imienia „Alex” – znacząco zmniejszało awersję i zawężało lukę w zaufaniu. Co ciekawe, rada pochodząca od partnera, który współpracował z AI (korzystał z niej jako z narzędzia), była również lepiej przyjmowana niż czysta rekomendacja algorytmu.
Konsumenci wciąż ufają swoim ludzkim partnerom bardziej niż precyzji maszyny. Jednak zaufanie wydaje się przynajmniej do pewnego stopnia możliwe do wykształcenia. Odbywa się to poprzez cechy projektowe AI, takie jak antropomorficzne sygnały lub opcje współpracy
– podsumowują autorzy pracy
Z badania płyną również wnioski dla firm finansowych, które rozwijają zaawansowane robo-doradztwo. Jakie? Otóż zamiast stawiać AI w roli samodzielnego, zimnego eksperta, warto projektować ją jako narzędzie wspierające ludzką współpracę i dialog. Technologia, która „czuje” się bardziej jak pomocny partner w podejmowaniu decyzji, a mniej jak odhumanizowany kalkulator, ma szansę na większą akceptację.
Ostatecznie badania potwierdzają coś, co może wydawać się nieracjonalne, ale jest głęboko ludzkie. prawda jest taka, że w obliczu niepewności, szczególnie finansowej, pragniemy nie tylko trafnej decyzji, ale także emocjonalnego bezpieczeństwa. A to oferuje nam tylko druga osoba. Przynajmniej na razie.
Przeczytaj również: Pieniądze w związku. Są najnowsze wyniki badań
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News