Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Mimo sprzeciwu rodziców

dzieci siedzą w ławkach w szkole

Nowy przedmiot „edukacja zdrowotna”, który już wywołał protesty rodziców i masowe rezygnacje z zajęć, ma stać się obowiązkowy w każdej szkole. Ostateczne decyzje zapadną do końca marca — wraz z rozstrzygnięciem, czy obejmą także edukację seksualną.

Obowiązkowa edukacja zdrowotna — decyzja blisko

Obowiązkowa edukacja zdrowotna w szkołach coraz bliżej. Minister Edukacji Narodowej, Barbara Nowacka, ogłosiła, że decyzje zapadną do końca marca tego roku. Według niej to wystarczający czas, by wdrożyć zmiany w szkołach i zatrudnić wyspecjalizowaną kadrę:

Musi zapaść tak naprawdę do końca marca, tak żeby nauczyciele mogli się też przygotować, żeby dyrektorzy szkół mogli zatrudniać nauczycieli. 

– powiedziała Barbara Nowacka w programie Graffiti w Polsat News.

Kto będzie uczył? Kadra pod presją

Ministra edukacji zapowiedziała, że zajęcia nie będą prowadzić — jak dotąd — szkolni nauczyciele biologii, lecz nowa, specjalnie przeszkolona kadra. Najbliższe tygodnie mają więc posłużyć nie tylko technicznym przygotowaniom do zmian w szkołach. W tym samym czasie resort będzie musiał zmierzyć się z kolejnym, znacznie bardziej drażliwym sporem — takim, który może zdecydować o ostatecznym kształcie całego przedmiotu.

Spór narasta: co dalej z programem

W założeniu uczniowie mają zdobywać wiedzę m.in. o zasadach zdrowego odżywiania, stylu życia i profilaktyce zdrowotnej — i w tych kwestiach właściwie nie ma większego sporu. Prawdziwe emocje zaczynają się jednak przy edukacji seksualnej, która również miała znaleźć się w programie nowego przedmiotu.

To właśnie ten element wzniecił największe kontrowersje i sprawił, że wielu rodziców masowo wypisywało dzieci z zajęć. W obliczu narastającego sprzeciwu Minister Edukacji Narodowej zapowiada teraz poszukiwanie kompromisu między treściami programowymi a oczekiwaniami rodziców — choć wciąż nie wiadomo, jak miałby on wyglądać w praktyce.

Wiemy, że potrzebny jest jakiś kompromis, ale to powinien być taki kompromis, w którym zyskują dzieci i zyskują potrzebną wiedzę. A zdrowie seksualne to przecież element każdego naszego zdrowia. Tak samo ma wpływ jak zdrowie fizyczne czy emocjonalne 

– zakończyła Barbara Nowacka w programie Polsatu News.

Rodzice kontra MEN: spór o kontrowersyjny przedmiot

Resort edukacji pilnie potrzebuje społecznej akceptacji dla swoich planów — i to nie bez powodu. Gdy edukacja zdrowotna była dobrowolna, zainteresowanie okazało się zaskakująco niskie: na zajęcia chodziło zaledwie 30 proc. uczniów, czyli mniej niż co trzecie dziecko. W części regionów sytuacja wyglądała jeszcze gorzej — w niektórych województwach tylko co piąty uczeń pozostał na lekcjach, reszta została z nich wypisana przez rodziców.

Od samego początku edukacja zdrowotna była postrzegana jako projekt narzucony „z góry”, wprowadzany bez realnych konsultacji z rodzicami. Wielu z nich odniosło wrażenie, że państwo próbuje wejść w obszar, który dotąd uznawali za wyłącznie rodzinny — przejmując część wychowania i przenosząc do szkoły tematy dotyczące dojrzewania, relacji czy wartości. W efekcie w tle reformy narastało pytanie, gdzie właściwie przebiega granica między rolą szkoły a rolą domu.

Dzieci przeciążone i nowy obowiązek?

Dodatkowo sam przedmiot pojawił się w szkołach niemal z dnia na dzień — bez dopracowanego programu i bez pewności, że placówki dysponują odpowiednio przygotowaną kadrą. Chaos organizacyjny, niejasna komunikacja ze strony resortu oraz praktyka umieszczania zajęć na skraju planu lekcji tylko pogłębiły nieufność.

W rezultacie wielu rodziców zaczęło postrzegać edukację zdrowotną nie jako pomoc dla dzieci, lecz jako narzucony obowiązek, na który nie mają żadnego realnego wpływu.

Nie bez znaczenia jest też narastające przeciążenie uczniów — młodzi ludzie mierzą się dziś z presją testów, egzaminów i korepetycji, co sprawia, że każdy dodatkowy obowiązek w planie lekcji budzi naturalny opór.

Mała frekwencja — problem powraca

Aby nie burzyć szkolnych planów lekcji, dodatkowe zajęcia umieszczano zwykle na samym początku lub na końcu dnia. W praktyce oznaczało to, że wielu uczniów z własnej woli rezygnowało z lekcji — po prostu po to, by szybciej wrócić do domu.

Czas egzaminów kontra nowe zajęcia

Ten organizacyjny kompromis rodzi jednak kolejne wątpliwości. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy dokładanie nowego obowiązkowego przedmiotu właśnie na wiosnę — w okresie intensywnych przygotowań do egzaminów, zaliczeń i poprawiania ocen końcowych — nie obciąży uczniów ponad miarę. Czy wprowadzanie zmian w tak newralgicznym momencie roku szkolnego rzeczywiście służy dzieciom, czy raczej zwiększa presję, z którą już dziś ledwo sobie radzą?

Przed Ministerstwem Edukacji stoi więc trudne zadanie: pogodzić oczekiwania uczniów, nauczycieli, a przede wszystkim rodziców. Pod koniec marca okaże się, czy obowiązkowa edukacja zdrowotna rzeczywiście wejdzie w życie — i w jakiej ostatecznie formule.

Warto przeczytać: Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Zmiany już w tym roku szkolnym


Aktualny numer kwartalnika Holistic News

Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!

Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.