Nauka
Zawsze jest ofiarą? Jak nie stać się zakładnikiem współczucia
14 lutego 2026

Przez trzy stulecia uczono nas, że to Edmund Halley odkrył cykliczny powrót słynnej komety. Nowe badania sugerują jednak, że mógł go wyprzedzić benedyktyński mnich z XI wieku. Czy historia astronomii wymaga korekty?
Kometa Halleya, oficjalnie oznaczana jako 1P/Halley, to jedna z najbardziej znanych komet okresowych w Układzie Słonecznym. Jej okres orbitalny wynosi ok. 76 lat, co oznacza, że kometa wraca w pobliże Ziemi co mniej więcej trzy pokolenia. Jej jądro składa się z lodu, pyłu i skał, a podczas zbliżania się do Słońca tworzy spektakularny ogon, widoczny gołym okiem.
Kometa ta była obserwowana od starożytności. Pierwsze udokumentowane zapisy pochodzą z Chin z III wieku p.n.e., a także z Babilonu i Grecji. W Europie pojawia się w kronikach średniowiecznych. Przez wieku traktowano ją jako zwiastuna nieszczęść, takich jak wojny czy śmierć władców. W 1066 roku została uwieczniona na słynnej tkaninie z Bayeux, gdzie symbolizuje omen przed bitwą pod Hastings.
Choć kometa była widywana od wieków, jej cykliczny charakter zrozumiano znacznie później. Brytyjski astronom Edmund Halley w 1705 roku przeanalizował obserwacje z 1531, 1607 i 1682 roku i doszedł do wniosku, że to ta sama kometa, powracająca co kilkadziesiąt lat. Na tej podstawie przewidział jej powrót w 1758 roku. Gdy kometa rzeczywiście pojawiła się na niebie w 1758 r., potwierdziła jego wyliczenia i na trwałe weszła do historii nauki.
Kometa Halleya jest często nazywana najsłynniejszą kometą, ponieważ dzięki niej astronomowie po raz pierwszy zrozumieli, że komety mogą regularnie pojawiać się na naszym nocnym niebie.
– podkreśla NASA.
Wcześniejsze obserwacje, jak te z Chin czy Europy, traktowały każde jej pojawienie się jako odrębne wydarzenie, często jako boski znak. Nazwa komety honoruje Halleya za naukowe wyjaśnienie orbity, ale nowe badania kwestionują, czy był on naprawdę pierwszym, który dostrzegł wzorzec.
Zespół kierowany przez astrofizyka prof. Simona Portegiesa Zwarta z Uniwersytet w Lejdzie oraz historyka Michaela Lewisa przeanalizował średniowieczne kroniki łacińskie i anglosaskie, zestawiając je z rekonstruowanymi orbitami komety Halleya. W centrum ich uwagi znalazł się Eilmer z Malmesbury – benedyktyn z angielskiego opactwa w Malmesbury, znany także jako Aethelmaer z Malmesbury.
Naukowcy doszli do wniosku, że Eilmer zauważył tę samą kometę dwukrotnie w swoim życiu i zrozumiał, że to ten sam obiekt. Według rekonstrukcji badaczy Eilmer miał być młodym człowiekiem podczas przelotu komety w 989 r., a następnie już starszym mnichem, gdy ponownie pojawiła się na niebie w 1066 r.
Kluczowy fragment pochodzi z relacji XII-wiecznego kronikarza Williama z Malmesbury. Według niej, gdy Eilmer zobaczył jasną kometę na wiosnę 1066 r., rozpoznał ją i powiązał z dawnym przelotem.
Przybyłeś, prawda?… Dawno cię nie widziałem; ale teraz, gdy cię widzę, jesteś o wiele straszniejsza, bo widzę, jak zwiastujesz upadek mojej ojczyzny.
– miał powiedzieć mnich na widok komety.
Cytat ten ma dowodzić, że Eilmer miał zdawać sobie sprawę, że widział tę sama kometę już wcześniej, gdy był jeszcze młody. Autorzy badania argumentują, że to nie jest zwykły zabieg literacki. Eilmer nie mówi bowiem ogólnie o kolejnej komecie, ale o konkretnym powrocie tej samej gwiazdy z ogonem. To, ich zdaniem, można uznać za „zalążkową formę” tego samego poglądu, który Halley rozwinął 600 lat później.
Część naukowców sugeruje zmianę nazwy komety, argumentując, że została ona zaobserwowana jako cykliczny obiekt wieki przed Halleyem. To jednak mało prawdopodobne. Nazwa „Kometa Halleya” zdążyła się już głęboko zakorzenić w historii nauki, podręcznikach i kulturze.
Większość komentatorów sugeruje raczej, że z historycznego punktu widzenia warto poszerzyć opowieść o odkryciu komety Halleya. Zamiast jednego „geniusza z XVIII wieku” powinno znaleźć się w niej miejsce na szereg obserwatorów, w którym Eilmer może być pierwszym, który połączył dwa przeloty w jeden cykl. A kto wie, być może takich Eilmerów w historii było więcej.
Takie interdyscyplinarne podejście, łączące astronomię, historię i filologię, może pomóc nam odkryć, że inne zjawiska okresowe zostały rozpoznane już przed erą nowożytną.
– podsumowuje Portegies Zwart.
Przeczytaj również: Zielony blask, anty-ogon i promieniowanie X. Ta kometa łamie reguły
Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: