Ogromny „dywan wodorostów” zagrożeniem dla plaż

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Oczyszczanie plaż w meksykańskim kurorcie Puerto Morelos, maj 2019 r. (RODRIGO ARANGUA / AFP / EAST NEWS)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 4 minut Ma ważyć ponad 20 mln ton. Rozciągnie się od Zatoki Meksykańskiej aż po zachodnie wybrzeże Afryki. To największy na świecie gronorost, który unosi się na powierzchni Oceanu Atlantyckiego i znów daje o sobie znać. Kilka dni temu jeden dywan-glon wielkości Jamajki „zaatakował” plaże Meksyku, a drugi zbliża się do wybrzeży Florydy

Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Florydy wykorzystując satelity NASA, odkryli największy na świecie rozkwit makroalg, któremu nadali nazwę Great Atlantic Sargassum Belt (GASB). Badacze potwierdzili, że pas brązowych makroglonów rozrasta się w sposób geometryczny i kształtuje zgodnie z prądem oceanicznym. W ubiegłym roku pas glonów pokrył część powierzchni Oceanu Atlantyckiego w jego tropikalnej części – od zachodniego wybrzeża Afryki aż po Zatokę Meksykańską.

Zasięg” największego gronorostu świata (UNIWERSYTET POŁUDNIOWEJ FLORYDY)

Wodorosty o długości ponad 9 tys. km ważyły 20 mln ton i pływały w wodach wzdłuż Atlantyku, Morza Karaibskiego, Zatoki Meksykańskiej i wschodniego wybrzeża Florydy. W tym roku „dywan glonów” ma być jeszcze większy, co może doprowadzić do katastrofy ekologicznej, rezultatem której byłyby poważne kłopoty dla państw żyjących z turystyki.

Skąd wziął się GASB?

Według naukowców z USF College of Marine Science gigantyczny pas brązowych makroglonów formuje się, wzrasta i kwitnie sezonowo w związku z otrzymywanymi w wystarczającej ilości składnikami odżywczymi. GASB apogeum osiąga na początku lipca. Jednego z głównych składników pożywienia dostarcza człowiek. To substancje odżywcze zawarte w nawozach sztucznych stosowanych w krajach Ameryki Południowej, a wlewających się wiosną i wczesnym latem do wód Oceanu Atlantyckiego przez ujście Amazonki. Drugim dostarczycielem substancji odżywczych jest tzw. upwelling, zjawisko podnoszenia się wód głębinowych.

„Dowody na wzbogacenie wód w składniki odżywcze mają charakter wstępny. Potrzebujemy nieco więcej badań, by potwierdzić tę hipotezę, ale w oparciu o dane z ostatnich 20 lat mogę śmiało powiedzieć, że gigantyczny rozrost sargassum jest już normą” – mówi dr Chuanmin Hu z USF College of Marine Science. Woody Turner, kierownik działu prognozowania ekologicznego NASA, podkreśla, że skala rozrostu wodorostów jest ogromna. Zdjęcia satelitarne pozwalają wykrywać i śledzić dynamikę rozprzestrzeniania się GASB.

Karaibskie wybrzeże Meksyku, maj 2019 r. (RODRIGO ARANGUA / AFP)

Przed 2011 r. większość gronorostów znajdowała się głównie w niewielkich skupiskach Zatoki Meksykańskiej i Morza Sargassowego, którego nazwa pochodzi właśnie od glonów. Osiem lat temu gronorosty nagle zaczęły się rozrastać i pojawiać w kolejnych miejscach, takich jak środkowa część Oceanu Atlantyckiego. Niektóre kraje, takie jak Barbados, ogłosiły w zeszłym roku sytuację nadzwyczajną, ponieważ nadmiar gronorostów odstraszył turystów.

„Chemia oceanu musiała się zmienić i przez to rozrost glonów wymknął się spod kontroli” – ostrzega dr Chuanmin Hu. Według zespołu badawczego rozrost jest związany z procesem wylesiania Amazonii i zużyciem nawozów, które nasiliły się po 2010 r., a rozrost sargassum rozpoczął się rok później.

Sargassum może być niebezpieczny

Na otwartym oceanie, w małych skupiskach gronorosty zapewniają siedliska żółwiom, krabom, rybom i ptakom oraz wytwarzają tlen, tak jak inne rośliny. Z drugiej jednak strony sargassum utrudnia niektórym gatunkom morskim poruszanie się i oddychanie, zwłaszcza gdy gigantyczne maty wodorostów blokują dostęp powierzchni wody lub drogę do wybrzeża. 

Gdy glony umierają i opadają na dno oceanu w dużych ilościach, utrudniają lub nawet hamują wzrost koralowców i traw morskich. Wyrzucone na plaże sargassum uwalnia siarkowodór i pachnie zgniłymi jajami, stanowiąc zagrożenie dla zdrowia ludzi, a już na pewno skutecznie odstraszając turystów.

Plaża w Quintana Roo. Meksyk, maj 2019 r. (RODRIGO ARANGUA / AFP /EAST NEWS)

Sargassum nie jest już lokalnym problemem, jak jeszcze osiem lat temu. Obecnie stanowi realne zagrożenie dla wschodniego wybrzeża Meksyku, Dominikany, Puerto Rico, Jamajki i Florydy. Po drugiej stronie Atlantyku dociera do Wybrzeża Kości Słoniowej, Ghany, Togo, Beninu i Nigerii.

Sargassum zaczyna rozwijać się w okolicach środkowego Atlantyku już w styczniu, a od kwietnia do lipca, dzięki oceanicznym prądom, rozprzestrzenia się na całej szerokości geograficznej oceanu – od wybrzeży USA po zachodnią Afrykę. Proces umierania glonów rozpoczyna się dopiero pod koniec września, jednak już w styczniu dochodzi do kolejnych zakwitów i cały proces rozpoczyna się od początku, ulegając zwielokrotnieniu.

13 państw rozpoczyna walkę z gronorostami

Właśnie teraz „dywan wodorostów” wielkości Jamajki „atakuje” wschodnie wybrzeże Meksyku w okolicach słynnych miejscowości wypoczynkowych,  Cancún i Tulum. Dziesiątki ton śmierdzących zgniłymi jajami wodorostów zalegną za moment na plażach całego wschodniego wybrzeża półwyspu Jukatan. Na atak sargassum szykują się także piękne plaże Florydy. Tamtejszy Departament Zdrowia zaleca osobom z astmą i innymi chorobami układu oddechowego ostrożność i opuszczanie plaż, jeśli zaczną odczuwać mdłości lub trudności z oddychaniem.

Plaża w Cancún. Meksyk, maj 2019 r. (RODRIGO ARANGUA / AFP /EAST NEWS)

Według amerykańskich dermatologów sargassum nie jest toksyczny w dotyku, ale branie do ręki niektórych żyjących w nim organizmów, takich jak larwy meduzy, może powodować wysypki skórne lub pęcherze. Z wodorostów nie wolno przyrządzać żadnym potraw. W próbkach pobranych na karaibskich plażach poziom arsenu był o 60 proc. wyższy niż dozwolony w żywności dla ludzi i zwierząt, a wysokie wskaźniki dotyczyły także innych metali ciężkich.

Pod koniec czerwca 13 krajów Karaibów i Ameryki Łacińskiej podpisało wstępny dokument dotyczący planu działania w związku z rozprzestrzenianiem się sargassum. Na razie wszyscy czekają na rozwój sytuacji i liczą straty spowodowane ucieczką turystów i spadkiem połowu ryb. Jedyną bronią w walce z wodorostami są dziś tylko taczka, łopata i zapałki. Jutro te proste rozwiązania nie wystarczą, bo Sargassum będzie jeszcze większy i zaatakuje ze zwielokrotnioną siłą.

Źródła: usf.edu, Live Science, Cayman Compass, Barbados Today

]]>
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES