Nauka
Twój mózg jest leniwy — i dlatego widzisz piękno
03 lutego 2026

To odkrycie wzbudziło ogromne emocje. Astronomowie natrafili na Ziemię 2.0. Ma niemal identyczną wielkość i długość roku, a do tego znajduje się całkiem blisko. Ale czy na pewno jest planetą?
Tego odkrycia nie spodziewali się nawet najbardziej doświadczeni astronomowie. Naukowcy m.in. z NASA Ames Research Center i Harvardu, odkryli nową planetę, łudząco podobną do Ziemi. Co najważniejsze, istnieje aż około 50 proc. szans, że planeta leży w tzw. strefie mieszkalnej. (to odległość od gwiazdy, w której może istnieć woda w stanie płynnym). Niestety, jest kilka problemów.
Badacze natknęli się na nią dzięki zdjęciom wykonanym w 2017 roku przez teleskop kosmiczny NASA. Planetę zauważono, kiedy poruszyła się na moment przed swoją gwiazdą. W ten sposób spowodowała minimalne przyciemnienie – i właśnie ten słaby ślad dostrzegli astronomowie.
Na początku nikt nie wierzył w to, co widzi. Dlatego analizy powtórzono aż trzykrotnie, a wniosek pozostał ten sam: w kosmosie istnieje nieznana dotąd planeta, która jest podobna do Marsa i Ziemi.
Z Czerwoną Planetą łączą ją niskie temperatury. NASA oficjalnie nazwała tę planetę „Ice-Cold Earth” – lodowatą Ziemią. Dlaczego? Bo planeta otrzymuje od swojej gwiazdy zaledwie 2 proc. energii, którą Ziemia dostaje od Słońca.
Bez atmosfery jej temperatura równowagowa wynosiłaby około -40°C. W rzeczywistości może być jeszcze zimniej – nawet -68°C lub jeszcze mniej. Z czego to wynika? Gwiazda, chłodny pomarańczowy karzeł, wokół której krąży nowy obiekt kosmiczny – jest mniejsza i chłodniejsza niż nasze Słońce.
Naukowcy z NASA podkreślają, że jeśli planeta ma gęstą atmosferę bogatą w dwutlenek węgla, mogłaby działać jak gruby koc termiczny i utrzymać ciepło. To czyni ją jednym z najciekawszych celów do badań
W dodatku planeta nazwana HD 137010 b ma sporo wspólnego z Ziemią.
Jak czytamy w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters, nowy obiekt kosmiczny jest zaledwie 6 proc. większy od Ziemi i posiada orbitę, której pełne okrążenie trwa ok.355 dni – czyli prawie tyle, co na naszej planecie.
Mało tego, planeta HD 137010 b znajduje się stosunkowo blisko nas. Jest oddalona zaledwie o ok. 150 lat świetlnych od Układu Słonecznego. Dla porównania: następny obiekt, który moglibyśmy zasiedlić, znajduje się ok. czterech razy dalej i jest 20 razy słabiej widoczny.
Choć planeta znajduje się stosunkowo blisko, podróż do niej zajęłaby ludzkości dziesiątki tysięcy lat. Mimo to odkrycie wzbudza ogromne emocje w świecie astronomii. Pojawiają się też głosy, że wcale nie mamy do czynienia z planetą.
Dr Sarah Webb ze Swinburne University, która nie brała udziału w obserwacjach, studzi emocje. Ekspertka twierdzi, że potrzebne są dalsze badania i obserwacje, by dowieść, że nowo odkryty obiekt jest planetą. Według niej możemy mieć do czynienia z tzw. „superbałwanem śnieżnym” – lodową planetą, na której woda występuje w dużej ilości, lecz w większości jest zamrożona.
Poza tym jest jeszcze jedna ważna kwestia. Naukowcy widzieli tranzyt (przejście planety przed gwiazdą) tylko raz – w danych z 2017 roku z misji K2.
Wykryto tylko jeden tranzyt, a w nauce o planetach standardem złotym jest zazwyczaj trzy [tranzyty — przyp. red.]
– powiedziała dr Webb cytowana przez portal thenews.com.pk.
Dopiero po takiej liczbie niezależnych tranzytów można być prawie pewnym, że to nie szum, błąd instrumentu, gwiazda zmienna czy inny obiekt w tle.
Mimo to istnieją spore szanse, aby dowiedzieć się więcej na temat planety HD 137010 b. Odpowiedzialna za to jest jasność i bliskość gwiazdy, co pozwala na obserwację obiektu przez nowoczesne teleskopy. Przyszłe teleskopy – jak CHEOPS, TESS czy planowane wielkie obserwatoria – będą mogły dokładnie zbadać jej atmosferę, poszukać śladów wody, tlenu czy nawet bioznaczników życia.
Pozostaje zatem czekać na ostateczny werdykt naukowców. Niezależnie od niego, samo odkrycie HD 137010 b stanowi cenny wkład w naszą wiedzę o kosmosie.
Warto przeczytać: Niezwykłe zdjęcie Marsa. Czerwona Planeta wygląda prawie jak Ziemia
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: