Nauka
Surykatki, bobry i… my. Zaskakujący ranking wierności
14 lutego 2026

Mogłoby się zdawać, że seriale w serwisach streamingowych zastąpiły fikcję literacką. O tym, że jest ona jednak wciąż żywa przypominają nie tylko nowe ekranizacje klasyków. Literatura to wciąż oferta unikatowego doświadczania rzeczywistości.
Ted Sarandos, współzarządzający serwisem Netflixa, nie czyta książek biznesowych. W rozmowie z CNBC zdradził swój sekret przywództwa. To nie jest nowoczesny poradnik biznesowy ani nawet biografia Steve’a Jobsa. To Tajfun Josepha Conrada, krótka opowieść z 1902 roku o kapitanie statku walczącym ze sztormem. Sarandos przyznaje, że czyta ją „w kółko” i za każdym razem odkrywa coś nowego. Jak mówi, najpierw widział w kapitanie brawurowego szaleńca, dziś – lidera nawigującego przez nieprzewidywalność.
Co ciekawe, podobnie jak on, innych gigantów technologicznych także nie interesują poradniki. Jeff Bezos od lat powtarza, że jego ulubioną powieścią są Okruchy dnia Kazuo Ishiguro, w której szef Amazona dostrzega ważne prawdy, przydatne w procesach decyzyjnych. Natomiast Bill Gates czyta powieści rzadko, ale kiedy już po nie sięga – jak sam przyznaje – chce poznawać interesujące postaci, które pomagają mu spojrzeć na świat w nowy sposób.
Jednak zatrzymanie się na tej biznesowej lekcji byłoby jak stwierdzenie, że Moby Dick to podręcznik dla wielorybników. Prawdziwa siła literatury zaczyna działać właśnie tam, gdzie kończą się utylitarne korzyści.
Przez tysiąclecia fikcja literacka nie była „tylko” rozrywką, ale narzędziem nawigacyjnym dla jednostki zagubionej w historii. Gdy homerycki Odyseusz błądził po morzach, a jego słuchacze po własnym życiu, epos dawał ramę dla ludzkiego losu – pokazywał, że nawet w chaosie wojny i powrotu można odnaleźć schemat heroicznej wędrówki. Powieść – której początków w jej współczesnej formie upatruje się w Don Kichocie Cervantesa – rozkwitła w XIX wieku i wzięła na siebie podobne, ale już nowoczesne zadanie.
W świecie gwałtownej industrializacji, migracji i załamywania się starych hierarchii, Zbrodnia i kara Dostojewskiego czy Lalka Prusa nie były ucieczką od rzeczywistości. Były jej intensywnym laboratorium.
Weźmy Stendhala i jego Czerwone i czarne. To nie tylko opowieść o karierze Juliana Sorela. To obraz Francji po Napoleonie, ale przede wszystkim wehikuł, który przenosi nas do środka umysłu młodego człowieka targanego ambicją, hipokryzją i namiętnością. Gdzie historyk widzi procesy społeczne, a socjolog schematy awansu, tam literatura pokazuje, jak te siły działają na osobowość, jak paraliżują w chwilach decyzji. Pustelnia parmeńska tego samego autora stanowi wciąż aktualną analizę wewnętrznych mechanizmów polityki i władzy.
Fikcja literacka była – i jest – przestrzenią, w której jednostka konfrontuje swoją małą historię z Wielką Historią, znajdując w tym starciu nie tyle proste odpowiedzi, co głębsze zrozumienie. Tołstoj w Wojnie i pokoju pokazuje jaką rolę odgrywają w historii pojedynczy ludzie i całe społeczeństwa – i jak sami są przez nią kształtowani. Można pisać o II wojnie światowej jak historycy – linearnie, opisując zdarzenia i wyjaśniać procesy. A można jak Thomas Pynchon w Tęczy grawitacji czy William T. Vollmann w Centrali Europa – przez pryzmat i w formie myśli, snów, wrażeń i emocji bohaterów czy narratorów. Tak jak rzeczywiście doświadczamy świata.
Tu pojawia się kwestia języka. Dlaczego literatura bywa wymagająca? Dlaczego nie wystarczą proste zdania i linearne fabuły? Prosty język – jak szkło- służy do patrzenia na konkretny cel. Język literacki jest z kolei jak kryształ – rozszczepia światło, ukazując jego ukryte barwy i niespodziewane refleksy.
Kiedy Marcel Proust w cyklu W poszukiwaniu straconego czasu poświęca dziesiątki stron na wspomnienie smaku magdalenki, nie ćwiczy stylistycznej ekwilibrystyki. Stwarza narzędzie do przechwycenia samego mechanizmu pamięci, jej ulotności i materialności. Ulisses Jamesa Joyce’a może być dla wielu niezrozumiałym bełkotem. Ale pozostaje przy tym próbą uchwycenia samym językiem całego rytmu codzienności – zwykłego dnia zwykłego człowieka, opisanego z obsesyjną precyzją, parodiując przy tym heroiczność zawartą w antycznym eposie.
„Trudna” proza nie chce być łatwym posłańcem informacji; chce być doświadczeniem samym w sobie, symulacją innego sposobu myślenia i odczuwania. Wymaga od czytelnika nie bierności, lecz współtworzenia znaczeń. Tak jak gra wideo wymaga zaangażowania mięśni i refleksu, tak literatura wymaga zaangażowania wyobraźni i empatii.
To zaangażowanie jest dziś bezcenne. Jak zauważa profesor Brooke Vuckovic z Northwestern University, fikcja literacka to niedoceniane, niezwykle skuteczne, tanie i przyjemne narzędzie rozwoju – pod warunkiem że czyta się ją uważnie. Klucz tkwi w tym właśnie uważnym czytaniu – w analizowaniu motywacji, szukaniu paraleli między światem książki a własnym życiem.
I tu wracamy do Conrada i odpowiedzi na pytanie: po co czytać powieści. Siła Tajfuna nie polega na tym, że jest podręcznikiem zarządzania ryzykiem, ale że jest rodzajem spotkania. Kapitan MacWhirr nie jest schematem „dobrego lidera”. Jest konkretnym człowiekiem w konkretnej, ekstremalnej sytuacji, a czytelnik doświadcza jego uporu, lęku i determinacji z pierwszej ręki. To ma takie samo znaczenie na handlowym żaglowcu jak w biznesie czy w wojsku.
Ta opowieść, jak każda wielka literatura, nie daje odpowiedzi. Stawia przed nami lustro, w którym widzimy odbicie własnego doświadczenia. Dlatego dziś, w świecie obsesji na punkcie efektywności i natychmiastowej użyteczności, czytanie powieści jest też aktem wolności.
To akt wyboru złożoności nad prostotą, empatii nad kalkulacją, głębokiego namysłu nad szybkim skanem. Nie po to, by uciec od rzeczywistości. Po to, by do niej powrócić bogatszym, bardziej uważnym i tak naprawdę lepiej przygotowanym człowiekiem. Nawet jeśli nasz osobisty „sztorm” rozgrywa się nie na oceanie, lecz w sali konferencyjnej, wśród danych, algorytmów i niepewnej przyszłości. W rodzinie i pracy, w życiu społecznym i osobistym. W historii i codzienności. Literatura fikcji jest ciągłym ćwiczeniem z bycia człowiekiem w każdej z tych sfer.
Przeczytaj także: Z globalnej wioski do plemion. Jak nas dzielą ekrany i algorytmy
Z kodem LUTY26 dostawa do paczkomatów InPost gratis!
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: