Nauka
To robi prawie każdy po rozstaniu. I niemal każdy sobie tym szkodzi
01 stycznia 2026

Przez kilkanaście godzin świeciła jaśniej jedna, odległa gwiazda. Tyle wystarczyło, by polscy astronomowie dokonali czegoś, czego wcześniej nikt na świecie nie potrafił.
W kosmosie istnieją planety, które nie krążą wokół żadnej gwiazdy. Nazywa się je planetami swobodnymi lub samotnymi. Są zimne, ciemne i trudne do zauważenia. Do tej pory astronomowie widzieli tylko ich ślady, ale nie znali dokładnej masy.
Teraz międzynarodowy zespół astronomów, z kluczowym udziałem naukowców z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego, po raz pierwszy w historii bezpośrednio „zważył” planetę swobodną – obiekt planetarny wędrujący samotnie przez Drogę Mleczną, niezwiązany z żadną gwiazd
– To „odkrycie dekady”, porównywalne z odkryciem pierwszych udokumentowanych planet pozasłonecznych w latach 90. ubiegłego wieku. Astronomowie wreszcie mają pewność, iż tego typu obiekty istnieją we Wszechświecie
– mówił prof. Andrzej Udalski, lider projektu OGLE. (The Optical Gravitational Lensing Experiment).
Praca opisująca wyniki ich badań ukazała się w prestiżowym piśmie Science.
Zwykle planety, jak Ziemia czy Saturn, orbitują wokół gwiazdy, która daje im światło i ciepło. Ale podczas powstawania układu planetarnego niektóre mogą zostać wyrzucone – na przykład przez grawitacyjne zderzenia z innymi planetami. Taka planeta wędruje samotnie przez galaktykę. Modele teoretyczne wskazują, że w Drodze Mlecznej takich obiektów może być dużo, może nawet więcej niż planet przy gwiazdach.
Wcześniej astronomowie znaleźli kandydatki na takie planety. Ale bez dokładnej masy nie byli pewni, czy to planety, czy cięższe obiekty, jak brązowe karły.
3 maja 2024 r. teleskopy na Ziemi zauważyły, że daleka gwiazda w centrum Drogi Mlecznej na krótko pojaśniała – zaledwie na kilkanaście godzin. To tzw. mikrosoczewkowanie grawitacyjne.
Proste wyjaśnienie: Grawitacja planety przechodzącej przed gwiazdą działa jak soczewka. Ugina światło gwiazdy, przez co wydaje się jaśniejsza. Czas pojaśnienia zależy od masy – lekkie planety powodują krótki błysk.
Zjawisko zarejestrowały teleskopy OGLE (teleskop w Chile, Obserwatorium Las Campanas) i sieć KMTNet. Z samego błysku jednak trudno ustalić masę i odległość – lekka planeta blisko daje taki sam efekt jak ciężka daleko.
Tu pomógł satelita Gaia (europejski teleskop ESA, oddalony od Ziemi o 1,5 mln km, w punkcie L2). Gaia też zarejestrowała błysk – 6 pomiarów w 15 godzin. Błysk na Gai był opóźniony o 2 godziny w porównaniu z Ziemią.
To paralaksa mikrosoczewkowa – jak patrzenie na obiekt dwoma oczami z różnych miejsc. Różnica pozwoliła obliczyć odległość i masę.
Wynik: Masa planety to 0,22 masy Jowisza, czyli około 70 razy masa Ziemi – podobna do Saturna. Planeta jest sama, bez gwiazdy w promieniu ponad 20 jednostek astronomicznych (1 AU = 150 mln km, Ziemia-Słońce). Powstała prawdopodobnie w dysku wokół gwiazdy (jak zwykła planeta), ale została wyrzucona.
Projekt OGLE, prowadzony przez prof. Andrzeja Udalskiego z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego, monitoruje miliony gwiazd. Polacy dostarczyli kluczowe dane naziemne i analizę.
To pierwszy bezpośredni pomiar masy samotnej planety. Potwierdza, że takie obiekty istnieją i mają masę planetarną (a nie np. brązowych karłów). To jak odkrycie pierwszych planet pozasłonecznych 30 lat temu – otwiera zupełnie nowy rozdział w badaniu kosmosu.
Odkrycie otwiera drzwi do nowych badań. W 2026 roku wystartuje teleskop NASA Nancy Grace Roman, a w 2028 chiński Earth 2.0 – oba będą polować na podobne planety.
Przeczytaj również: Niebo eksploduje światłem. Setki spadających gwiazd nad Polską
Oczywiście!
Oto kod na DARMOWĄ dostawę– wpisz w koszyku: MIKOLAJ
Udanych zakupów!
Księgarnia Holistic News