Polska chce być krajem kultury. Ale czy potrafi w nią inwestować?

Koncert orkiestry symfonicznej pod batutą dyrygenta w sali koncertowej – polska kultura dziś między ambicją artystyczną a realiami finansowania

Andrzej Kucybała — dyrygent i obserwator życia muzycznego — bierze pod lupę sposób, w jaki w Polsce myślimy o kulturze. Pretekstem jest program Polskiej Stolicy Kultury, ale pytania są znacznie poważniejsze: o pieniądze, priorytety i o to, czy w tym systemie ktoś jeszcze trzyma batutę.

Analizując i omawiając założenia tego eksperymentu kulturalnego, jakim okazał się pomysł, aby miasta, które aplikowały o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2029 i znalazły się w finale tego europejskiego konkursu, uzyskały sposobność wytworzenia swojej unikalnej tożsamości kulturowej, można dostrzec jego potencjał.

Miasta te — Bielsko-Biała w 2026 r., Katowice w 2027 r. oraz Kołobrzeg w 2028 r. mogłyby w ten sposób swoje pomysły i dokonania realnie zrealizować, a także uzyskać uznanie dla autentyczności i różnorodności kulturowej.

Przeświecało temu pomysłowi naczelne zadanie, aby kultura, szeroko pojęta, została wykorzystana jako narzędzie rozwoju społecznego, wzmacniające więzi obywatelskie oraz zachęcające do dialogu między mieszkańcami, przy jednoczesnym angażowaniu różnych grup społecznych w działania artystyczne i kulturowe.

Założenie jest takie, aby inicjatywa ta nie stała się polem rywalizacji, lecz służyła wymianie doświadczeń między miastami, promowaniu dobrych praktyk, a także tworzyła przestrzeń do współdziałania w długoterminowych projektach kulturalnych — miejskich, regionalnych i ponadregionalnych.

Polska kultura dzisiaj: założenia piękne, ale coś nie gra

Na to pytanie odpowiemy sobie dopiero za trzy lata, gdy Polska Stolica Kultury zagości w tych trzech wybranych miastach i będziemy mogli porównać, jak włodarze i społeczności tych miast zrozumiały podstawową ideę: czy jako system inspiracji i promowania kultury oraz jeden z ważnych elementów strategii rozwoju miast, czy jako element rywalizacji pomiędzy różnymi grupami nacisku i popierania — czasami — jak ja to nazywam — „kultury po znajomości”.

Ogłoszony program BB2026 Polska Stolica Kultury wydaje się spełniać teoretyczne założenia i uwarunkowania, jednak wchodząc nieco głębiej i analizując poszczególne filary tego programu, osobiście odczuwam pewien niedosyt. Być może jednak, aby nie krytykować w czambuł założeń programowych, należy najpierw chwalić, by na końcu wskazać pewne braki i niedociągnięcia, na których korektę może jest jeszcze czas.

Wszyscy — „jak jeden mąż” — znając się choć trochę na kulturze, mamy świadomość, że aby to, co może się wydarzyć i mieć szansę na realizację w tej dziedzinie doszło do skutku, potrzeba na to sporych pieniędzy.

Zachęta i wsparcie, jakim Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego obdarzyło ten, skądinąd szlachetny pomysł, zasilając poszczególne miasta w kolejnych latach kwotą 1 miliona złotych, to — nawiązując do języka teatru — raczej „pusty śmiech na sali”.

Cavatina Guitar Festival 2025
Fot. Cavatina Hall

Ministerstwo Kultury dało wsparcie czy… jałmużnę?

Taka kwota wydaje się raczej formą „jałmużny”. Trudno mi uwierzyć, że w programach realizowanych przez MKiDN nie można było znaleźć na ten świetny pomysł bardziej znaczących środków finansowych.

Jak zwykle jednak, stosując zasadę „przynęty”, Pani Minister liczy zapewne na to, że honor i staropolska zasada „postaw się, a zastaw się” uruchomią w budżetach miast dodatkowe środki, niezbędne do realizacji często bardzo kosztownych projektów.

Myślę, że co najmniej dwa projekty wpisane w ofertę muzyczną Bielska-Białej w 2026 roku — w tym konkurs kompozytorski z koncertem finałowym promującym laureatów w Hali „Pod Dębowcem”, realizowany pod patronatem i z udziałem Zbigniewa Preisnera, oraz uliczne wystawienie opery „Carmen” — będą kosztować więcej niż wspomniana wyżej ministerialna „jałmużna”.

A może ta „przynęta” ma służyć jedynie jako pytanie: ile właściwie dane miasto jest w stanie przeznaczyć w swoim budżecie na realizację tych, czasami rozdętych, pomysłów kulturalnych?

Polska Stolica Kultury: muzyka w Bielsku-Białej. Ale jaka?

Przeglądając dość dokładnie ogłoszony program Polskiej Stolicy Kultury w Bielsku-Białej, trudno nie zauważyć, że muzyka jest jednym z głównych filarów tego przedsięwzięcia. Mnie, jako muzyka i melomana, powinno to cieszyć. Cieszy również fakt, że w mieście tak prężnie działa Cavatina Hall oraz funkcjonująca w niej Cavatina Philharmonic Orchestra, która, choć istnieje dopiero od półtora roku, zdobyła już rozgłos w świecie muzycznym — nie tylko w Polsce.

Zastanawia jednak i smuci fakt, że władze miasta, konstruując programy muzyczne, zdają się o niej zapominać, nie wykorzystując jej potencjału w promowanych przez miasto wydarzeniach, ograniczając się jedynie do wzmianki o organizowanym przez Cavatina Hall od trzech lat Festiwalu Gitarowym.

Czy władze miasta zapomniały o tym, jaki kryje ono potencjał?

Dla mnie to totalne zaskoczenie, że tej orkiestry jest tak mało — a właściwie prawie wcale — w programie imprez miejskich BB2026 Polską Stolicą Kultury. Jedynie zdawkowo wspomniano także o Festiwalu Kompozytorów Polskich, nie podając nawet nazwiska tegorocznego bohatera tego istniejącego od ponad 20 lat festiwalu.

Przeglądając ofertę imprez muzycznych fundowanych społeczności miasta, nasuwa mi się myśl – trochę żartobliwie – że – parafrazując tytuł BB2026 Polską Stolicą Kultury – można by z powodzeniem zmienić na „BB2026 Polską Stolicą Ulicznej Kultury Muzycznej”.

Być może wieloletnia tradycja darmowych imprez masowych, organizowanych na Rynku Starego Miasta i Placu Wolności, nierzadko marnej jakości, stała się głównym miernikiem wrażliwości muzycznej bielskiego społeczeństwa.

Jednak obserwując od co najmniej dwóch lat frekwencję melomanów na koncertach tzw. muzyki poważnej — a właściwiej muzyki klasycznej — wypełniających po brzegi tysiącosobową salę Cavatina Hall, teza ta wydaje się z gruntu fałszywa.

„Mały Wiedeń” czy stolica Ulicznej Kultury Muzycznej?

Bielsko-Biała to rzeczywiście podbeskidzka stolica kultury; sam czasami nazywam ją „małym Wiedniem”. Tym bardziej więc w projekcie koncertów i imprez masowych na rok 2026 zabrakło mi obecności Cavatina Philharmonic Orchestra, której zadaniem jest upowszechnianie muzyki symfonicznej zaliczanej do tzw. kultury wysokiej, o której rozwój miasto winno zadbać zgodnie ze swą własną strategią i misją.

Czyżby włodarze miasta dzielili kulturę na „naszą”, realizowaną przez miejskie placówki oraz „obcą”, którą wprawdzie czasem się zauważa, ale nie traktuje jako „naszej”?

To byłoby złamanie podstawowej idei integracyjnych założeń Polskiej Stolicy Kultury. W tym myśleniu i postrzeganiu kultury w mieście — używając muzycznego określenia — „coś nie gra” albo po prostu „ktoś tu fałszuje”.

Dlaczego warto program Bielsko-Biała Polska Stolica Kultury 2026 uzupełnić

Rok 2026 dopiero się zaczyna i być może warto jeszcze ten otwarty program imprez muzycznych w Bielsku-Białej zweryfikować i uzupełnić, tak, aby podsumowując go w grudniu, wszyscy oceniający jego realizację czuli się dowartościowani i mieli możliwość zaspokojenia swoich kulturalnych upodobań i preferencji.

Są też plusy. I jest ich całkiem sporo

Ale dość narzekania — czas pochwalić. Rzeczywiście muzyka jako najpopularniejszy i najbardziej wyrazisty filar tegorocznych wydarzeń, oferuje, obok klasyki i muzyki filmowej, jazzu także muzykę alternatywną, rockową i eksperymentalną, nie zapominając o tradycji oraz lokalnym dziedzictwie kulturowym. Warto również zauważyć wsparcie dla twórców i młodych artystów, a także akcent położony na edukację i partycypację w muzycznym wymiarze programu.

Jak mówi przysłowie: „nie chwal dnia przed zachodem słońca”, jednak oferowany program spełnia niemal wszystkie omawiane założenia — przede wszystkim traktuje kulturę jako narzędzie rozwoju społecznego. I to właśnie w tym pomyśle MKiDN, nobilitującym miasta tytułem Polskiej Stolicy Kultury, było i jest elementem najważniejszym: promowanie dobrych praktyk i integrowanie miejskiej wspólnoty.

Przeczytaj również: Polska muzyka klasyczna jak Titanic. Co poszło nie tak?


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Andrzej Kucybała

publicysta


Polski dyrygent, pedagog i menedżer kultury. Założył i prowadził Orkiestrę Symfoniczną w Tarnobrzegu, a także współorganizował prestiżowe festiwale muzyczne. Był między innymi dyrygentem i kierownikiem artystycznym Zespołu Pieśni i Tańca „Lasowiacy”. Kierował też Zespołem Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Bielsku-Białej, przekształcając go w jedną z czołowych placówek artystycznych w kraju. Uhonorowany wieloma odznaczeniami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi i Srebrnym Medalem „Gloria Artis”.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.