Poza małżeństwem, poza prawem

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
EAST NEWS
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 5 minut Za karany przez prawo seks bez ślubu w Maroku uznaje się także gwałt. W tym przypadku kara za przestępstwo może dosięgnąć zarówno sprawcę, jak i jego ofiarę. A tego pierwszego często nie udaje się ująć

W Maroku przestępstwa seksualne zgłasza tylko 3 proc. ofiar, nie słabnie popularność nielegalnych aborcji, rocznie porzucanych jest kilka tysięcy dzieci. To tylko niektóre z dalekosiężnych skutków tamtejszej kultury dziewictwa, która piętnuje każdą pozamałżeńską relację seksualną, nawet jeśli oznacza to kary więzienia dla ofiar gwałtów czy społeczną marginalizację niezamężnych matek i ich dzieci.

Seks bez ślubu – największe tabu Maroka?

Sofia rodzi w tajemnicy, w małym gabinecie zabiegowym zamkniętym na klucz od środka. Po porodzie musi natychmiast opuścić szpital. Nawet personel oddziału nie może się dowiedzieć, że jeden z lekarzy zgodził się przyjąć jej poród. Wyczerpana kobieta opuszcza klinikę, skrywając niemowlę w fałdach koca. Musi jak najszybciej dostarczyć swój akt małżeństwa poświadczający jednocześnie ojcostwo dziecka. Tylko że taki dokument nie istnieje. Jeśli wyda się, że dziewczyna urodziła dziecko, nie będąc w związku małżeńskim, spędzi rok w więzieniu.

Tak rozpoczyna się akcja wstrząsającego filmu Sofia, opowiadającego o losach 20-letniej Marokanki. Jego bohaterką jest młodą dziewczyna w ciąży – według marokańskiego kodeksu karnego czeka ją więzienie za seks bez ślubu, jej rodzinę okryła hańba, nie wiadomo też, co będzie z jej dzieckiem. Tabu, jakim w północnoafrykańskim kraju jest seks poza małżeństwem, sprawia, że kobieta ze swoim dramatem zostaje sama.

Jak bardzo realistyczna jest sytuacja Sofii ukazana w filmie przez marokańską reżyserkę Meryem Benm’Barek-Aloïsi? Aż za bardzo. Według INSAF (Institution National de Solidarité avec les Femmes en détresse), organizacji pozarządowej z Casablanki zajmującej się prawami kobiet i dzieci, każdego dnia los filmowej bohaterki dzieli ok. 150 Marokanek.

Wszechobecna kultura dziewictwa

W Maroku seks bez ślubu karany jest wyrokiem do roku pozbawienia wolności. W przypadku, gdy jednym z partnerów jest mężatka lub żonaty mężczyzna, wymiar kary jest podwajany, ponieważ społeczna szkodliwość czynu wzrasta. Do udowodnienia winy osobom oskarżonym potrzebne są zeznanie naocznego świadka oraz śledztwo odpowiedniego organu ścigania.

Często, aby uniknąć zarzutów i kary, rodziny w powszechnym mniemaniu pohańbionych pozamałżeńskim seksem kobiet zmuszają je do jak najszybszego wyjścia za mąż. Znalezienie męża dla takiej kobiety bywa niełatwe. W tradycyjnych strukturach społecznych potencjalna narzeczona, która nie jest dziewicą, bywa uznawana za „kandydatkę gorszego sortu”. Staje się problemem, którego każdy chce się jak najszybciej pozbyć.

Już samo pomówienie czy plotki o tym, że kobieta straciła dziewictwo przed ślubem, skutkują społecznym ostracyzmem. Takie podejście do kwestii cnoty jest jednym z powodów, dla którego w Maroku wciąż utrzymuje się proceder małżeństw nieletnich. Dotyczy to także dziewcząt, które nie ukończyły 15. roku życia.

Kara za pozamałżeński seks może jednak nie skończyć się na więzieniu. W społecznościach wiejskich, w których tradycja cieszy się większym autorytetem niż prawo, przypadek seksu bez ślubu staje się sprawą publiczną, kwestią honoru. Kobieta, która utrzymywała jakiekolwiek pozamałżeńskie relacje seksualne, zostaje odrzucona przez rodzinę i społeczność. Tylko odżegnując się od niej, jej krewni mogą odzyskać dobre imię.

Konsekwencją tak restrykcyjnego podejścia do pozamałżeńskiego seksu i powiązanej z nim hańby jest także marginalny, ale wciąż obecny w kraju fenomen zabójstw honorowych. Część rodzin kobiet oskarżonych o seks bez ślubu uznaje, że tylko śmierć winowajczyni może przywrócić dobre imię rodowi.

Winna tylko kobieta

Najwygodniejszym dla sądu świadectwem tego, że ktoś dopuścił się seksu bez ślubu, jest pozamałżeńska ciąża. Ale taki „dowód zbrodni” odpowiedzialnością za przestępstwo obarcza najczęściej tylko jednego z partnerów. Jeśli ciężarna kobieta nie wskaże nazwiska ojca swojego dziecka albo wymiar sprawiedliwości nie będzie w stanie go zlokalizować, oskarżona może być jedyną osobą skazaną na więzienie za pozamałżeńskie kontakty seksualne.

„To kolejny dysfunkcyjny efekt kultury dziewictwa. Kobieta w pozamałżeńskiej ciąży, a także kobieta zgwałcona, często jest jedyną osobą, którą obarcza się winą za sprowadzenie na rodzinę hańby, jaką w Maroku jest seks bez ślubu” – mówi Stephanie Wilman Bordat, założycielka marokańskiej organizacji MRA zajmującej się wspieraniem praw kobiet.

„Dzieje się tak m.in. dlatego, że kobietom się nie wierzy. Wielokrotnie w takich przypadkach uznaje się, że kobieta fałszywie wskazuje ojca dziecka lub sprawcę gwałtu, bo chce zmusić mężczyznę do małżeństwa” – tłumaczy działaczka.

W Maroku kobieta z dzieckiem musi mieć męża – prawo nie przewiduje innej możliwości. Niezamężne matki i ich dzieci prawnie nie istnieją, dlatego nie prowadzi się oficjalnych statystyk dotyczących zjawiska samotnego macierzyństwa. Szacuje się, że w 2003 r. w samej Casablance, największym mieście Maroka, mieszkało pięć tysięcy niezamężnych matek.

Organizacje działające na rzecz kobiet twierdzą jednak, że dane są z pewnością niedoszacowane. Mimo reformy kodeksu prawa rodzinnego w 2004 r., niezamężna kobieta z dzieckiem jest wyrzutkiem społecznym. W wyobraźni wielu Marokańczyków bycie samotną matką jest równoznaczne z prowadzeniem niemoralnego trybu życia lub prostytuowaniem się.

Nielegalny seks, nielegalne dzieci

Zarówno niezamężne matki, jak i dzieci doświadczają systemowej i powszechnej dyskryminacji, a proces „legitymizacji” dziecka urodzonego poza małżeństwem jest szczególnie trudny. „Nieślubne dzieci prawnie nie istnieją. Nie mają prawa otrzymać podstawowych dokumentów identyfikacji, mają ogromny problem z uzyskaniem świadectwa urodzenia, książeczki zdrowia, jakiegokolwiek ubezpieczenia” – wylicza Wilman Bordat.

„Jako dorosłe osoby nie mogą nawet uzyskać prawa jazdy. Poza tym niesamowicie trudno zapisać je do szkoły. Jeśli w rejestrze dziecka nie figuruje imię ojca, takie dziecko nie ma prawa do żadnego wsparcia finansowego od niego, nie ma także prawa po nim dziedziczyć” – komentuje specjalistka.

W rezultacie ogromnej stygmatyzacji dzieci urodzonych poza małżeństwami i ich matek w Maroku narasta proceder porzucania nieślubnych noworodków. Szacuje się, że rocznie w szpitalach i na ulicach porzuca się kilka tysięcy dzieci (według danych organizacji pomocowych w 2008 r. porzucono 6480 dzieci, a w 2009 r. – 5700).

„Wystarczy porozmawiać z lekarzami, którzy pracują na oddziałach neonatologii. Oni mogą opowiedzieć o tym, jak bardzo są zmęczeni widokiem dzieci, które wciąż porzuca się w szpitalach” – podkreśla Willman Bordat. Jak tłumaczy, dla wielu marokańskich matek porzucenie dziecka zaraz po porodzie wydaje się jedynym rozwiązaniem w przypadku pozamałżeńskiej ciąży. W kraju dostęp do środków antykoncepcyjnych bywa utrudniony, a system adopcyjny, który uznawałby podstawowe prawa dziecka przysposobionego w rodzinie zastępczej, nie istnieje.

„Lekarze są także zaniepokojeni ilością kobiet zgłaszających się do szpitala z powodu komplikacji związanych z nieudanymi i nieumiejętnie przeprowadzonymi nielegalnymi aborcjami, które często kończą się śmiercią pacjentki” – dodaje działaczka MRA. Do 2016 r. w Maroku legalnie dokonać aborcji mogła tylko kobieta zamężna, która przedstawiła dokumentację medyczną dowodzącą, że jej życie będzie zagrożone w przypadku kontynuowania ciąży. W takich sytuacjach do przeprowadzenia zabiegu obowiązkowe było uzyskanie pisemnej zgody męża.

W 2015 r. Marokańskie Stowarzyszenie Walki z Potajemną Aborcją (AMLAC) oszacowało, że w kraju codziennie dokonywano od 600 do 800 nielegalnych aborcji. W 2016 r. reforma prawa zezwoliła na aborcję także w wypadku gwałtu, kazirodztwa oraz stwierdzonych wad wrodzonych płodu.

Ofiara staje się sprawcą

Za karany przez prawo seks bez ślubu w Maroku uznaje się także gwałt. Niestety, w tym przypadku kara za przestępstwo może dosięgnąć zarówno sprawcę, jak i jego ofiarę. A sprawcy często nie udaje się ująć.

„Każdy seks poza małżeństwem jest nielegalny. Więc jeśli zgłosisz gwałt na policję, musisz liczyć się z tym, że zostaniesz potraktowana najpierw jako ofiara, a zaraz potem jako kryminalistka” – tłumaczy Willman Bordat. Prawo państwowe sprawia, że gwałt jest bardzo ciężko udowodnić. Między innymi dlatego wskaźnik zgłaszania przemocy seksualnej w całym kraju jest bardzo niski i wynosi ok. 3 proc.

„W Maroku żyje 97 proc. kobiet, które doświadczyły napaści seksualnej i nie zgłosiły tego władzom” – zaznacza aktywistka.

Zgwałcona kobieta, chcąc udowodnić, że nie wyraziła zgody na seks, musi poddać się obdukcji lekarskiej. Podczas tej procedury musi wykazać fizyczne oznaki tego, że się broniła przed oprawcą, np. widoczne na ciele rany, zadrapania, inne uszkodzenia ciała. Jeśli nie uda jej się dowieść, że akt odbył się bez jej zgody, spędzi rok w więzieniu w miejsce swojego prześladowcy. Ponadto bez względu na to, czy zostanie uznana za przestępcę czy ofiarę, spotkają ją te same konsekwencje, z którymi mierzą się inne okryte hańbą kobiety – ostracyzm i społeczna degradacja.

Będą zmiany w prawie?

Przedstawiciele organizacji pomocowych apelują o ponowną reformę marokańskiego prawa i zniesienie kar dla ofiar gwałtu. I to nie tylko ze względu na szkodliwość obecnych zapisów kodeksu, ale także ze względu na fakt, że obowiązujące ustawodawstwo bazuje na przestarzałym prawie francuskim z początku lat 60. XX w. Jako główny powód obecnego stanu prawa podaje się brak politycznej woli ze strony rządu.

Dodatkowo użytecznym dla władz narzędziem do utrzymywania prawnego status quo jest islam, który w Maroku jest religią państwową. Rządzący chętnie wykorzystują argumenty religijne w dyskusji politycznej o prawach dotyczących seksu bez ślubu.

„Rządzący argumentują, że usunięcie z kodeksu karnego kryminalizacji seksu pozamałżeńskiego jest haniebne i niezgodne z religią” – komentuje Stephanie Willman Bordat. „Mówią, że jeśli zniosą kary za seks poza małżeństwem, będzie to równoznacznie z promowaniem rozwiązłości i wolności seksualnej. Nie wydają się dostrzegać ciągu problemów, które stwarza to prawo” – dodaje działaczka.

Pomimo wzmożonych działań organizacji pozarządowych na rzecz aktualizacji wadliwych zapisów kodeksu prawa rodzinnego i karnego nikt nie spodziewa się, że zmiany w temacie seksu bez ślubu szybko nadejdą.

]]>
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES