Humanizm
Bez nudy, ale wartościowo. Twórcy o przyszłości social mediów
03 kwietnia 2025
Lata 70. w Polsce Ludowej. Kubek czarnej kawy po turecku pity w zakładowym mieszkaniu to była nowa rzeczywistość dla wielu rodzin wiejskich pracowników fizycznych. Odkąd osiedlili się w mieście, ich ojcowie przekwalifikowali się z rolników na pracującą klasę robotniczą. Oni sami również wstępują w jej szeregi. Mowa o młodych robotnikach, którzy prawdopodobnie jako pierwsi w rodzie od początku kariery pracowali w mieście. Kilka podobieństw wskazuje, że dziś ich odpowiednicy zasiadają przed laptopami w szklanych biurowcach korporacji.
Według badania pt. Młodzi robotnicy a awans kulturalny prof. Zbigniewa Bokszańskiego powstanie Polski Ludowej miało przełożyć się na większy dostęp do kultury i lepsze możliwości rozwoju zawodowego. Właśnie aspekt awansu w sferze społeczno-kulturalnej został poddany skrupulatnej analizie w raporcie. Na pożółkłych już stronicach z 1976 roku prof. Bokszański przytacza wypowiedzi pracujących dwudziestolatków na temat przeczytanych lektur, wysłuchanych audycji radiowych czy wyjść do kina. Badanie każe zastanowić się nad powiązaniem „ukulturalnienia” z usytuowaniem w strukturze społeczno-zawodowej. Po pięciu dekadach spostrzeżenia sprzed lat brzmią znajomo. Szczególnie ze względu na dychotomiczny charakter naszej rzeczywistości. Ma ona bowiem dwie strony: analogową i cyfrową, a dokładniej rzecz ujmując: materialną i wirtualną.
Mierząc się dziś z podobnym przedmiotem analizy, a nie mając już do dyspozycji klasy młodych robotników, do tablicy należałoby przywołać… młodych pracujących w korporacjach. Coraz liczniejsza ich grupa wykazuje znaczące podobieństwa do młodych przedstawicieli klasy robotniczej z lat 70. Choć dzieli ich pół wieku oraz zupełnie inne realia gospodarcze i społeczne, ówczesnych młodych robotników i dzisiejszych pracowników korpo łączy zjawisko, które prof. Zbigniew Bokszański określił mianem „podwójnej młodości” – zarówno demograficznej, jak i społecznej.
Według danych GUS z 1972 roku co trzeci pracownik fizyczny był młodym robotnikiem stawiającym pierwsze kroki na rynku pracy. Dziś podobny odsetek studentów – ok. 30 proc. – jest zatrudniony na umowę o pracę. Są młodzi wiekiem i młodzi stażem – to karierowicze przed trzydziestką, którzy dopiero kształtują swoją zawodową i społeczną tożsamość. Jak zauważa prof. Bokszański, w czasach socjalistycznej industrializacji i urbanizacji młodzi robotnicy dopiero zdobywali swoją identyfikację klasową. Dziś podobny proces zachodzi w świecie korporacji – młodzi pracownicy, często jeszcze studiujący, kształtują swoją tożsamość w globalnym środowisku biznesowym.
Pytanie, niemal intuicyjnie się nasuwające, o wyłanianie się nowej klasy społecznej, należy zadać z pewną dozą ostrożności. Należy przyjrzeć się kierunkom ewolucji rynku pracy.
Pracujące pokolenia Y i Z funkcjonują w realiach, których ich rodzice nie doświadczyli na podobną skalę. Młodzi mają możliwość budowania kariery w międzynarodowych strukturach biznesowych, obserwują cyfryzację pracy i dynamiczny rozwój nowych technologii. Wszystko to sprawia, że dzisiejsza młodzież podąża zupełnie inną ścieżką niż ich poprzednicy. Badania prof. Bokszańskiego ujawniają jednak, że podobną prawidłowość można było zaobserwować już wcześniej. Młodzi robotnicy lat 70. często byli pierwszym pokoleniem w rodzinie, które pierwszą pracę rozpoczęło w mieście. Ich rodzice wywodzili się ze wsi, ale oni sami należeli już do świata urbanizacji. Współtworzyli nową kulturę pracy, w której tradycje wiejskie ścierały się z miejskim rytmem życia.
Dziś sytuacja, choć w nieco innym wymiarze, wygląda podobnie. Pokolenie Y, Z czy C to pionierzy we własnych rodzinach – pierwsi, którzy wykonują zawody tak nowe, że dla ich rodziców czy dziadków ich nazwy brzmią jak tajemniczy szyfr. Kim jest scrum master, UX designer, data analyst? Starsze pokolenia często nie rozumieją, czym zajmują się ich dzieci czy wnuki.
Określenie tej grupy jednym precyzyjnym terminem także jest wyzwaniem. Z socjologicznego punktu widzenia ogół pracujących igreków i zetek mieści się w szerokiej definicji pokolenia C (z ang. connected – „połączony”, choć lepszym przekładem byłoby „podłączony”). Ludzi nieustannie aktywnych w przestrzeni wirtualnej, dla których media społecznościowe są naturalnym narzędziem zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Choć koncepcja ta wydaje się adekwatna, jest jednocześnie zbyt szeroka. W erze wszechobecnej cyfryzacji niemal każdy młody człowiek żyje w taki sposób, niezależnie od sektora, w którym pracuje.
Nie sposób uniknąć patetycznego stwierdzenia, że nowe pokolenie jako pierwsze przeciera szlaki w cyfrowej rzeczywistości i uczy się jej wyzwań.
Polecamy: Ona wychodzi do pracy, on odpala laptopa. Fenomen zdalnego męża
Xavier Woliński na łamach Małego Formatu, w trafnej recenzji monografii Powrót do kwestii robotniczej Stéphane Beaud i Michela Pialoux, wskazuje podłoże nowej rzeczywistości. Składają się na nie przemiany ekonomiczne, prawne i edukacyjne. Postęp technologiczny, choć oczywisty, pozostaje tu w domyśle, jednak należy tę myśl wyartykułować. To on determinuje specyfikę pracy, a także wyznacza nowe kompetencje.
Te świeże perspektywy i codzienność w szklanym korporacyjnym budynku przybliża dla Holistic News Hanna. To pracowniczka polskiego oddziału globalnej firmy na stanowisku kontroler projektu. Świeżo upieczona absolwentka studiów magisterskich w zakresie finansów zdobywała doświadczenie w polskich filiach międzynarodowej korporacji przez prawie pięć lat:
– Karierę w korporacji zaczęłam już na drugim roku studiów. Firmy czasem wręcz przychodzą po studentów, wystawiając się na targach pracy w Centrum Kongresowym czy nawet na kampusie uczelni. Wielu moich znajomych też tak zaczynało.
To samo mówią liczby w raporcie z realizacji „Programu Kariera” w 2024 roku: 52 pracodawców zaoferowało blisko 120 wakatów dla studentów, z wynagrodzeniem od 4,5 tys. do 7,5 tys. zł miesięcznie.
Przeczytaj: Rynek pracy: te umiejętności znaczą więcej niż dyplom
W latach 70. klasa robotnicza mogła cieszyć się dosyć przejrzystą ścieżką awansu. Pracownicy korpo również wskazują na dosyć jasne zasady z tym związane, a przynajmniej do pewnego momentu:
– Tak, ścieżka kariery w korporacji jest dość klarowna. Na wyższe stanowiska można aplikować wewnętrznie lub zostać mianowanym przez przełożonego. Jednak co do wymagań, jakie należy spełnić, by wspiąć się wyżej… to już nie jest tak jasne. Nie jestem do końca pewna, co decyduje o przechodzeniu na wyższe stanowiska – wyznaje Hanna.
Wygląda na to, że korporacje zręcznie rozwiązały kwestię uczestniczenia w kulturze. Pomijając powszechny cyfrowy dostęp do wiedzy czy wydarzeń kulturalnych, pracownicy korporacji mają także w biurach przestrzenie do udziału w życiu kulturalnym. Hanna, wprowadzając nas w tajniki korporacyjnej codzienności, opowiada z entuzjazmem:
– W naszym biurze działa mnóstwo inicjatyw, które łączą ludzi o podobnych pasjach. Mamy grupę ekologiczną, społeczność LGBT, klub kobiecy… i wiele innych. Spotykają się na seansach filmowych, dyskusjach, a nawet wydarzeniach autorskich – co ciekawe, wszystko to jest wspierane z budżetu firmy. Do tego organizujemy eventy charytatywne, które cieszą się dużym zaangażowaniem pracowników.
Ważny temat: Nadzieje, obawy i dużo zamieszania. Jawność wynagrodzeń w UE
Nowe pokolenie pracowników korporacyjnych, podobnie jak młodzi robotnicy lat 70., przeciera zawodowe szlaki, definiując swoją tożsamość w zupełnie nowych realiach. Tak jak kiedyś migracja do miast stanowiła krok w stronę awansu społecznego, tak dziś cyfryzacja i globalizacja otwierają drzwi do międzynarodowych struktur biznesowych. Choć oba pokolenia różni dynamika i charakter pracy, łączy ich podobna droga kariery zawodowej. Współczesne korporacje zapewniają stabilny start i zazwyczaj przejrzystą drogę do awansu (choć można tu dostrzec pewne ograniczenia). Bywa, że organizują życie po godzinach. Młodzi pracownicy, choć odtwarzają niektóre struktury klasy robotniczej, muszą odnaleźć własną tożsamość w erze cyfrowej.
Sprawdź, czego możesz spodziewać się w trakcie spotkania z nami na żywo. Już 5 kwietnia w Bielsku-Białej kolejna edycja konferencji Holistic Talk.
Organizowane przez redakcję Holistic News wydarzenie to możliwość wysłuchania wystąpień ze sceny. Mówcami edycji 2025 roku będą m.in.: dr Monika Wasilewska (psycholog), dr Tomasz Witkowski (psycholog), Marcin Możdżonek (sportowiec i myśliwy), Jacek Piekara (pisarz) i wielu innych. Pełny program znajdziesz TUTAJ.
Zostały już ostatnie miejsca na naszą konferencję. A bilety są w wyjątkowej cenie 209 zł. Z kodem: HNHT2 czytelnicy Holistic News otrzymują dodatkowo 33% zniżki od aktualnej ceny.
Do zobaczenia w Cavatina Hall w Bielsku-Białej!
Redakcja Holistic News