Pretekst do niszczenia demokracji?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 3 minut

Dramat Amazonii pokazuje, jak ogromne szkody mogą zostać wyrządzone, gdy rządy ulegają naciskom świata biznesu. W cieniu tego kryzysu można dostrzec także działania służące podważaniu zasad demokracji

Lasy deszczowe Amazonii płoną od tygodni, ale prawicowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro dopiero w ostatnich dniach zdecydował się zaangażować siły zbrojne do gaszenia pożarów. Decyzję w tej sprawie podjął dopiero w obliczu ostrego stanowiska europejskich polityków, którzy zagrozili zawieszeniem umowy handlowej i bojkotem brazylijskich produktów. Pomimo to nie doczekaliśmy się zapowiedzi zmiany polityki obecnych władz, choć główną przyczyną dramatu jest niewystarczające egzekwowanie prawa oraz zachęcanie rolników do zwiększania terenu pod uprawę.

Polityczna strona dramatu Amazonii

Kryzys w Amazonii jasno pokazuje, jak ogromne szkody mogą zostać wyrządzone, gdy rządy ulegają naciskom ze strony biznesu. Sprawa ta doskonale obrazuje także narastające zjawisko polegające na manipulacji i cynicznym wykorzystywaniu działań antykorupcyjnych do podważenia zasad demokracji i stopniowego wdrażania autorytarnej agendy politycznej.

Niektórzy konserwatywni ekonomiści twierdzą, że łagodna korupcja może mieć… charakter pozytywny, ponieważ pozwala podmiotom gospodarczym na obchodzenie niektórych regulacji, umożliwiając w ten sposób bardziej efektywne funkcjonowanie rynku.

Prawda jest jednak taka, że korupcja zżera rynek od środka i chroni obecnych w systemie graczy przed konkurencją ze strony nowych podmiotów. Korupcja uderza także w moralną strukturę społeczeństwa i podważa perspektywy wzrostu gospodarczego.

Światowy ranking (anty)korupcyjny

Według najnowszej edycji Indeksu Percepcji Korupcji (Corruption Perceptions Index, CPI) najmniej skorumpowane kraje świata to Dania i Nowa Zelandia. Z kolei do najbardziej skorumpowanych należą Somalia, Sudan Południowy i Syria – kraje ubogie i pogrążone w konflikcie. W rankingu obejmującym łącznie 180 państw Stany Zjednoczone zajmują 22. miejsce, natomiast w grupie największych rozwijających się i wschodzących gospodarek Indie plasują się na 78. pozycji, Chiny zajmują 87. miejsce, Brazylia – 105., a Nigeria – 144.

Teza, że korupcja w niektórych społeczeństwach jest zakorzeniona niemalże na stałe, nie wytrzymuje jednak konfrontacji z rzeczywistością. Poziom korupcji ulega zmianom – w niektórych przypadkach nawet drastycznie. Kilka stuleci temu korupcja dominowała w takich krajach jak Zjednoczone Królestwo, które obecnie zajmuje 11. miejsce w rankingu CPI. O możliwości stosunkowo szybkiej poprawy sytuacji świadczą ostatnie przykłady z Azji.

Singapur przed uzyskaniem autonomii w 1959 r. był dosłownie przytłoczony korupcją, a od 1995 r. (gdy wprowadzono wskaźnik CPI) niezmiennie zajmuje wysokie miejsce wśród najmniej skorumpowanych krajów azjatyckich. W tym roku plasuje się na 3. miejscu – wraz z Finlandią, Szwecją i Szwajcarią. Z kolei Hongkong zajmuje miejsce 14., a Japonia – 18.

Demokracja ofiarą „czystki”

Zjawisko korupcji jest niezwykle złożone. Przekonują o tym dobitnie przykłady polityków, którzy doszli do władzy, lansując hasła walki z korupcją, ale ich rządy wzmocniły tylko kumoterstwo i przyczyniły się do niszczenia demokracji.

Taka sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku w Brazylii, gdy były prezydent Luiz Inácio Lula da Silva został aresztowany za korupcję. Nie była to jednak szczera próba zbudowania bardziej transparentnego systemu politycznego, lecz raczej chęć wyeliminowania go z wyborów prezydenckich, które – według części sondaży – mógłby wygrać. W rezultacie w wyborach zwyciężył Jair Bolsonaro.

Niektórzy przywódcy przyjmują jeszcze bardziej bezpośrednie podejście, rozpoczynając antykorupcyjne „czystki”, w ramach których biorą na cel swoich politycznych rywali lub krytyków. W krajach uginających się pod ciężarem korupcji zorganizowanie takich działań jest stosunkowo łatwe.

To, co rozpoczyna się jako tzw. kampania antykorupcyjna, w zasadzie staje się instrumentem służącym szerzeniu kumoterstwa i kontroli mediów. Temu procesowi towarzyszy budowanie „strefy bezpieczeństwa” dla popleczników, co w rezultacie kończy się zwiększeniem poziomu korupcji. Kampania tego typu prowadzona jest obecnie np. przez prezydenta Nigerii Muhammadu Buhariego, ale podobne zagrożenia występują w wielu innych krajach.

Niepokojąca skala destrukcji

W sidła korupcji mogą zostać wplątani nawet ci, którzy woleliby działać zgodnie z literą prawa. Tak dzieje się zwłaszcza w państwach, w których korupcja jest powszechna. Osobiście znalazłem się w takiej sytuacji w 1992 r., gdy opuszczałem Moskwę po 5-dniowej konferencji. Pracownik urzędu imigracyjnego na lotnisku spojrzał na mój paszport i stwierdził ponuro: „Twoja wiza była ważna przez cztery dni i wygasła wczoraj”, a następnie bez zmrużenia oka poprosił o łapówkę w wysokości 50 dol.

Jednak gdy podbijał mój paszport, nagle mnie olśniło, że jeśli ktoś by się temu przyglądał, mógłbym zostać aresztowany za łapówkarstwo. Spanikowałem, wyrwałem swój paszport i pobiegłem do mojej bramki bez płacenia łapówki. Do dziś nie wiem, czy moja reakcja była usprawiedliwiona z moralnego punktu widzenia. Zawarłem umowę i jej nie dotrzymałem. Rzadko się zdarza poczucie winy wynikające z niezapłacenia łapówki, ale żyłem z tym uczuciem przez jakiś czas.

Jeśli korupcja staje się częścią codziennego życia, to podatne na nią okazują się także systemy mające służyć jej zwalczaniu. Są one narażone również na „antykorupcyjne” inicjatywy polityczne, ułatwiające rozkwit niedemokratycznych reżimów i wzmacniające nadużycia władzy, które przecież mają zwalczać. Skalę zniszczenia, do jakiej takie manipulacje mogą doprowadzić, pokazuje dziś dramat Amazonii.

© Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Zobacz również

IN THE ARTICLES